Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 119 458 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Sposoby kontaktów dusz/duchów z bliskimi na Ziemi

Skocz do komentarzy

 

Cz. 1



Sposoby kontaktów
dusz/duchów z bliskimi na Ziemi



(poniższy tekst
stanowi fragment materiału z 1998 roku na temat schizofrenii ) :



Czy z nami, czyli czy
z duszami wcielonymi w ciała ludzkie może się skontaktować inna dusza ?



Czy może to być
jedynie dusza, która już wróciła do internatu okołoziemskiego, zwanego przez
wielu 'niebem', czy mogą to byc również dusze, pozostałe na Ziemi po śmierci
swoich byłych ciał ludzkich ?



To pytanie zadaje
sobie wiele osób, których bliskie osoby przeszły już na tzw. ‘druga strone” ...





Bazując na literaturze , oraz na doświadczeniu zarówno
moim, jak i wielu poznanych osób, uważam, że wiele dusz ( zarówno tych, które
opuściły juz Ziemię, i udały sie do internatu okołoziemskiego, zwanego niebem,
jak i dusze pozostałe po śmierci swojego ciała ludzkiego na Ziemi ) stosuje
wiele sposobów na uzyskanie tego typu kontaktów , choć wiele z nich nie jest do
końca uświadomionych przez nas.



Przykład ' kontaktów'
na odległość , kiedy dusza opuściła już tereny Ziemi, i wróciła do internatu
okołoziemskiego :






Zobaczmy , jak to robią dusze, z którymi rozmawiał
M.Newton



( wszystkie cytaty M. Newtona pochodza z jego książki
: 'Przeznaczenie dusz' ) :









CYTAT



Dusze na wszystkich poziomach zaawansowania angażują
się w jeszcze jedną ogromnie ważną działalność, kiedy są same.

Powinny one wówczas koncentrować umysły na pomocy tym, którzy przebywają na
Ziemi (czy też w innych światach fizycznych), a z którymi czują się szczególnie
związane.

Jak rozumiem, udają się one do miejsca zwanego przez niektórych miejscem
przesyłania energii. Wchodzą tam do międzywymiarowego pola unoszącej się w
przestrzeni, srebrnobłękimej energii" i przesyłają ją do wybranego
miejsca.

Jest to, jak mi wiadomo, ćwiczenie umysłowe polegające na „trzymaniu i
uwalnianiu pozytywnych wibracji energii w celu stworzenia terytorium".



Oznacza to, że dusza przy pomocy fal myślowych dociera do poszczególnych
ludzi, budynków czy do danego obszaru, aby spróbować dodać otuchy lub wywołać
pożądaną zmianę.











Nastepny cytat z ' M. Newtona' :



Nasi duchowi nauczyciele posiadają różne style i
techniki, podobnie jak nauczyciele na Ziemi. Ich nieśmiertelny charakter na
rozma¬ite sposoby dopasowany został do naszej własnej esencji.

Kolejne dwa skrócone przykłady ilustrują moje twierdzenie, iż osobiści przewodni¬cy
i bratnie dusze kontaktują się z nami z tamtej strony, jeśli potrzebujemy
pociechy.

(...)





Poniższa relacja pochodzi od Rene, czterdziestoletniej wdowy, która
straciła swego męża Harry'ego na trzy miesiące przed wizytą u mnie. Poczekałem
na koniec seansu, zanim zadałem jej serię pytań, które przytoczę poniżej.
Chodziło mi o porównanie świadomego i nadświadomego wyobrażenia Rene o jej
przewodniczce, którą nazywa Niath.

Dr N. - Czy przed naszym dzisiejszym seansem miałaś jakikol¬wiek kontakt z
istotą, którą widziałaś w stanie hipnozy i nazwałaś imieniem Niath?

P. - Tak, od śmierci Harry'ego Niath przychodziła do mnie w trudnych
chwilach.

Dr N. - Czy Niath wydaje ci się tą samą postacią przed i po seansie?

P. - Nie, chyba widzę różnicę. Wcześniej myślałam, że jest aniołem, a teraz
rozumiem, że jest moją nauczycielką.

Dr N. - Czy jej twarz i zachowanie w stosunku do ciebie na jawie różni się
od tego, co widziałaś w czasie hipnozy?

P. (śmieje się) - Dzisiaj nie było skrzydeł ani aureoli, lecz jasne światło
- to było takie samo, podobnie jak jej twarz i łagodne zachowanie. Widzę też,
że w naszej grupie duchowej Niath potrafi... ostro instruować.

Dr N. - Jest bardziej nauczycielką, a mniej doradcą w żałobie, czy o to ci
chodzi?

P. - Tak, chyba o to. Tuż po śmierci Harry'ego była taka miła i pełna
zrozumienia, kiedy przychodziła do mnie... (pośpieszie) To nie znaczy, że nie
jest miła w świecie dusz, po prostu bardziej... wymagająca.

Dr N. - Czy robiłaś coś, by wezwać do siebie Niath po śmierci Harry'ego?

P. - Po pogrzebie płakałam i prosiłam o pomoc. Zauważyłam, że muszę być
bardzo spokojna i sama... żeby słyszeć...

Dr N. - Czy to znaczy, że raczej słyszałaś Niath, niż ją widziałaś?

P. - Nie, najpierw zobaczyłam ją, jak unosi się nade mną w sy¬pialni.
Obejmowałam ramionami poduszkę udając, że to Harry, lecz przestałam już płakać.

Kiedy ją pierwszy raz spostrzegłam, stała się jakby rozmyta, a wtedy
zrozumiałam, że muszę uważnie słuchać jej głosu. W następnych dniach raczej
słyszałam Niath, niż ją widziałam... ale musiałam słuchać uważnie.

Dr N. - Czy chodzi ci o koncentrację?

P. - Tak... chociaż nie... raczej o pozwolenie, by mój umysł uwolnił się od
ciała.

Dr N. - Co się dzieje, kiedy nie słuchasz właściwie, lecz pragniesz
otrzymywać od niej wiadomości?

P. - Wtedy porozumiewa się ze mną poprzez moje odczucia.

DrN. - W jaki sposób?

P. - Na przykład jadę sobie gdzieś sama samochodem lub spaceruję,
zastanawiając się nad zrobieniem czegoś - podjęciem jakiegoś określonego
działania. Ona sprawia, że czuję się dobrze, jeśli jest to działanie, które
rzeczywiście powinnam wykonać, jeśli jest ono słuszne.

Dr N. - A jeśli działanie, które rozważasz, będzie dla ciebie złe -co
wtedy?

P. - Niath sprawi, że będę czuła niepewność, czy powinnam to zrobić.
Wewnętrznie będę absolutnie pewna, że nie jest to dla mnie dobre.





Następny przykład dotyczy młodego mężczyzny, który w
roku 1942 w wieku trzydziestu sześciu lat zginął w wypadku samochodowym. Jego
relacja rzuca nieco więcej światła na mitologię aniołów.







Dr N. - Powiedz mi, co zrobiłeś dla swojej żony po tym, jak zdarzył się
wypadek?

P. - Zostałem przy Betty przez trzy dni, by ulżyć nieco jej bólowi.
Unosiłem się nad jej głową, by nasze pola energetyczne prze¬cinały się w taki
sposób, że mógłbym przynieść jej ukojenie dopa¬sowując nasze wibracje.

Dr N. - Czy zastosowałeś też jakieś inne techniki?

P. - Tak, pokazałem jej swoją podobiznę.

Dr N. - Czy odniosło to skutek?

P. (żartobliwie) - Początkowo Betty myślała, że jestem Jezusem. Drugiego
dnia była skonfundowana, a trzeciego przekonana, że jestem aniołem. Moja żona
jest bardzo religijna.

Dr N. - Czy przeszkadza ci to, że nie rozpoznała cię z powodu swoich
przekonań religijnych?

P. - Nie, wcale, (po chwili) Myślę, że byłoby mi przyjem¬nie, gdyby Betty
zrozumiała, że to ja, lecz najbardziej zależy mi na tym, żeby lepiej się
poczuła. Betty jest przekonana, że jestem jakimś niebiańskim bóstwem, i to
dobrze, ponieważ przynoszę jej duchową pomoc.

Dr N. - Czy czułaby się jeszcze lepiej wiedząc, że to ty?

P. - Zrozum, Betty myśli, że jestem w niebie i nie mogę jej pomóc. Jej
anioł potrafi to zrobić, ponieważ w rzeczywistości jest mną. Więc występuję w
przebraniu - cóż to za różnica, skoro mogę osiągnąć swój cel, czyli pomóc jej
otrząsnąć się z rozpaczy?

Dr N. - Skoro Betty nie widzi związku między tobą a twoim przebraniem, czy
jest jakiś inny sposób bardziej osobistego porozumienia się z nią?

P. (uśmiecha się) - Przez mojego najlepszego przyjaciela Teda. Ted pociesza
ją i doradza w codziennych sprawach. Nieco później będę się nad nimi unosił,
wysyłając... przesłania przyzwalające, (pacjent wybucha śmiechem)

Dr N. - Co cię w tym tak śmieszy?

P. - Ted jest kawalerem. Od dawna był zakochany w Betty, lecz ona jeszcze o
tym nie wie.

Dr N. - Czy nie masz nic przeciwko temu?

P. (wesoło, choć z nostalgią) - Oczywiście, że nie. Czuję ulgę, że Ted może
się o nią zatroszczyć, skoro ja już nie jestem w stanie... przynajmniej dopóki
nie wróci do mnie do domu.











Nastepny przykład ‘kontaktów na odległośc’ (tym razem
przy wykorzystaniu mozliwosci ciała mentalnego), zapożyczony z ksiązki
katolickiej mistyczki, F. Horak ‘Swiętych obcowanie” :





CYTAT



Kiedy Święty objawia się na ziemi, nie opuszcza na tę
chwilę nieba. Silnie skoncentrowaną częścią swej istoty ( można to porównać do
splecionej w grube pasmo dużej ilości owych świętych nitek ) zbliża się
wprawdzie do człowieka , jażn jego jednak przebywa w jasności bożej . Z materii
spotkanej po drodze tworzy sobie kształt dostrzegalny ludzkiemu wzrokowi
..."



Próby przekazywania
przeróżnych inspiracji , czy pocieszania nas po śmierci swoich byłych ciał
ludzkich , dusze podejmują również z miejsc 'obok ' nas , z Ziemi :



Często przy tym pomagaja nam w kontaktach również
zupełnie nieznane nam dusze :





CYTAT z M. Newtona



Istnieją też przypominające anioły duchy, które
pomiędzy kolejny¬mi wcieleniami regularnie pojawiają się na Ziemi, by pomagać
niezna¬nym sobie, nieszczęśliwym ludziom. Mogą to być praktykujący uzdrawiacze,
jak w przypadku jednego z moich pacjentów:

Mój przewodnik i ja pomagaliśmy pewnemu chłopcu w Indiach, który tonął i
był potwornie przerażony. Rodzice wyciągnęli go na brzeg i próbowali przywrócić
do życia, lecz nie bar¬dzo się to udawało.

Położyłem mu dłonie na głowie, by złagodzić jego strach, wysłałem do serca
promień energii, by rozgrzać ciało, i na chwilę nałożyłem swoją jaźń na jego,
by ułatwić mu wykrztuszenie wody i złapanie oddechu. W czasie tej podróży na
Ziemię udało nam się pomóc dwudziestu czterem ludziom.



Jak juz wspomniałam
wcześniej , mogą z nami również kontaktowac się dusze, które po śmierci swoich
cial ludzkich zostaly na Ziemi, nie wróciły jeszcze do tego ‘nieba ‘ :



Podane poniżej przykłady pochodzą z prób porozumienia
się, podejmowanymi przez takie dusze , które chciały dodać otuchy swoim bliskim
.



( W moim odczuciu sa to jednak dusze bardziej
dojrzałe, którym często pomagaja w nawiazaniu takiego kontaktu ich Opiekunowie
) :









CYTAT z 'M. Newtona'



Poniżej podam przykłady określonych metod używanych
przez dusze do porozumiewania się z ukochanymi osobami. Stosowanie tych technik
może rozpocząć się tuż po śmierci fizycznej i być bardzo intensywne.(...).

Spokojna kontemplacja i medytacja powinna przynieść większą receptywność na
sygnały duszy, która odeszła, i obudzić w jaźni zwiększone poczucie
świadomości.



Techniki terapeutyczne dusz



Zacznę od przykładu zaawansowanej w rozwoju duszy o
imieniu Tammano. Tammano szkoli się na przewodnika. Powiedział mi: „Od tysięcy
lat inkarnuję i umieram na Ziemi, a dopiero kilka wieków temu zacząłem
rozumieć, jak zmieniać negatywne wzorce myśli i uspokajać ludzi". Przykład
ten zaczyna się w momencie, kiedy Tammano opisuje mi chwile tuż po swej nagłej
śmierci w poprzednim życiu.





P. (Pacjent) - Żona nie wyczuwa mojej obecności. W tej
chwili zupełnie nie mogę się do niej przebić.

DrN. - Jaka jest tego przyczyna?

P. - Zbyt wielka, przemożna rozpacz. Alicja jest w stanie szoku po moim
nagłym zgonie, otępia ją to tak bardzo, że nie wyczuwa mojej energii.

Dr N. - Tammano, czy ten problem powracał we wcześniejszych wcieleniach,
czy powodem jest Alicja?

P. - Tuż po śmierci ludzie, którzy cię kochają, są albo szalenie
zdenerwowani, albo całkowicie otępiali. W obu wypadkach ich umysły mogą się
zatrzasnąć. Moim zadaniem jest próba przywrócenia równowagi między umysłem a
ciałem.

Dr N. - Gdzie w tej chwili znajduje się twoja dusza?

P. - Na suficie naszej sypialni.

DrN. - Co chciałbyś, żeby zrobiła Alicja?

P. - Chciałbym, żeby przestała płakać i skupiła się. Nie wierzy, że mogę
być nadal żywy, więc jej wzorce energii tworzą strasznie splątaną masę. To
ogromnie frustrujące. Jestem tuż przy niej, a ona o tym nie wie!

Dr N. - Czy masz zamiar zaniechać dalszych prób i wrócić do świata dusz,
ponieważ jej umysł jest zatrzaśnięty?

P. - To byłoby łatwe dla mnie, ale nie dla niej. Za bardzo mi na niej
zależy, bym teraz zaprzestał prób. Nie odejdę, dopóki przynajmniej nie poczuje,
że ktoś jest wraz z nią w pokoju. To mój pierwszy krok. Potem będę w stanie
zrobić więcej.

Dr N. - Ile czasu upłynęło od twojej śmierci?

P. - Kilka dni. Jest już po pogrzebie i dlatego właśnie staram się
pocieszyć Alicję.

Dr N. - Domyślam się, że twój przewodnik czeka na ciebie, by odprowadzić
cię do domu?

P. (śmieje się) - Poinformowałem moją przewodniczkę Eaan, że będzie musiała
na mnie trochę poczekać... co nie było koniecz¬ne. Ona to wszystko wie - sama
mnie uczyła!

Przykład ten ilustruje powszechną skargę, jaką słyszę od świeżo uwolnionych
z ciała dusz. Wielu z nich brakuje takiego doświadczenia lub determinacji,
jakie posiada Tammano. Mimo to większość dusz, któ¬re pragną odejść do świata
dusz, nie opuści ziemskiego planu astralnego, dopóki nie podejmą próby
przyniesienia pociechy rozpaczającym po nich bliskim. Streściłem opowieść
mojego pacjenta o tym, jak pomagał swojej żonie Alicji otrząsnąć się z
rozpaczy, by móc skupić się na kojącym dzia¬łaniu wzorców energii duszy na
rozproszoną energię ludzką.

Dr N. - Tammano, chciałbym, byś wprowadził mnie w techniki, jakich używasz
pomagając Alicji radzić sobie z rozpaczą.

P. - Zacznę od tego, że Alicja mnie nie straciła, (bierze głęboki oddech)

Najpierw wylewam na nią deszcz mojej energii, który niczym kopuła otacza ją
od pasa do głowy.

Dr N. - Gdybym był istotą duchową stojącą obok ciebie, co by mi to
przypominało?

P. (uśmiecha się) - Chmurę cukrowej waty.

DrN. - Jakie jest tego działanie?

P. - Przykrywa to Alicję kocem mentalnego ciepła, co ją uspokaja. Muszę
zaznaczyć, że nie opanowałem jeszcze tej sztuki w stopniu doskonałym, lecz tuż
po moim zgonie umieściłem nad Alicją ochronną chmurę energetyczną, by sprawić,
że będzie bardziej receptywna.

DrN. - Rozumiem, swoje działania rozpocząłeś już wcześniej. A co teraz
robisz?"

P. - Zaczynam filtrować pewne aspekty siebie poprzez chmurę energii wokół
niej, dopóki nie wyczuję punktu, w którym jest najmniejsza blokada, (milczy
chwilę)

Znajduję go po lewej stronie czaszki, tuż za uchem.

Dr N. - Czy to miejsce ma jakieś znaczenie?

P. - Alicja uwielbiała, kiedy całowałem jej uszy. (pamięć o czułych
miejscach ma znaczenie)

Kiedy po lewej stronie dostrzegam otwarcie, skupiam swoją energię w potężny
promień i kieru¬ję ją w to miejsce.

Dr N. - Czy twoja żona od razu to odczuwa?

P. - Alicja wyczuwa na samym początku łagodne dotknięcie, lecz jej
świadomość jest pokawałkowana przez rozpacz. Wówczas zwięk¬szam moc mojego
promienia - posyłam jej myśli pełne uczucia.

Dr N. - Czy widzisz, że to działa?

P. (radośnie) - Tak, odkrywam nowe wzorce energii płynące od żony, które
nie są już teraz ciemne. Jej emocje przemieniają się... przestaje płakać...
rozgląda się, wyczuwa mnie. Uśmiecha się. Teraz ją mam.

Dr N. - Czy zakończyłeś swoje działania?

P. - Będzie z nią wszystko w porządku. Czas na mnie. Będę nad nią czuwał,
lecz wiem, że sobie poradzi. To dobrze, bo ja sam będę teraz bardzo zajęty.

Dr N. - Czy to oznacza, że nie będziesz się już kontaktował z Alicją?

P. (urażony) - Skądże znowu! Będę przy niej, kiedy tylko będzie mnie
potrzebowała. Jest moją wielką miłością.









Innymi sposobami kontaktu pomiędzy duszami aktualnie niewcielonymi a wcielonymi
, jest wykorzystanie promieni energii wysyłanych przez dusze do odczuwania
wrażeń dotykowych, dzwiekowych, wzrokowych , smakowych i zapachowych .





CYTAT



Dotyk ' somatyczny'



Z klinicznych terminów „połączenie somatyczne" i „dotyk
terapeutyczny" utworzyłem jedno pojęcie, by opisać metodę, jakiej używają
istoty bezcielesne, kierując promienie energii, którymi dotykają poszczególnych
części ludzkich ciał.



Uzdrawianie nie ogranicza się do punktów czakralnych w ciele, o których
wspominałem wcześniej. Dusze pragnące pocieszyć swoich rozpaczających bliskich
szukają obszarów, które są najbardziej receptywne na ich energię.



Widzieliśmy to działanie w przykładzie 1 (obszar za lewym uchem). Wzorzec
energii staje się terapeutyczny, kiedy tworzy się mosty, by połączyć dwa umysły
- nadawcy i odbiorcy - w transmisji telepatycznej.



Połączenie poprzez transmisję myśli do cierpiącego ciała, jest somatyczne,
kiedy posługuje się metodami fizjologicznymi.



Polega ono na subtelnym dotykaniu narządów cielesnych,
co wywołuje określone reakcje emocjonalne, niekiedy z wykorzystaniem zmysłów.




Umiejętnie stosowane promienie energii mogą wywołać rozpoznanie dzięki
wrażeniom dźwiękowym, wzrokowym, smakowym i zapachowym.

(...).





Przykład 2



Dr N. - Jakiej techniki używasz, by dotrzeć do swojej żony?

P. - Mojej wypróbowanej, standardowej - w środek klatki piersiowej.

DrN. - Gdzie dokładnie?

P. - Kieruję mój promień energii prosto w serce. Jeżeli trochę zboczę, nic
się nie stanie.

DrN. - Dlaczego ta metoda jest w twoim przypadku skuteczna?

P. - Znajduję się na suficie, a żona jest pochylona i płacze. Mój pierwszy
strzał powoduje wyprostowanie się. Wzdycha głęboko i zdaje się coś wyczuwać, bo
patrzy w górę. Wtedy używam mojej techniki rozpraszającej.

DrN. - Co to znaczy?

P. (uśmiecha się) - Miotam energię we wszystkich kierunkach z centralnego
punktu na suficie. Zazwyczaj jedna z takich strzał dosięga właściwego celu,
czyli głowy, w dowolnym miejscu.

Dr N. - Co jednak określa ten właściwy cel?

P. - Chodzi oczywiście o miejsce niezablokowane przez negatywną energię.



Zwróćmy uwagę na różnicę między pacjentem z przykładu 2 a kolejną
pacjentką, która ostrożnie rozmieszcza swoją energię na konkretnym obszarze,
jak gdyby lukrowała tort.





Przykład 3



DrN. - Opisz sposób, w jaki masz zamiar pomóc swojemu mężowi twoją energią.

P. - Mam zamiar pracować z podstawą czaszki tuż powyżej kręgosłupa. Mój
Boże, Kevin tak bardzo cierpi. Nie odejdę, dopóki nie poczuje się lepiej.

Dr N. - Dlaczego wybrałaś to właśnie miejsce?

P. - Ponieważ wiem, że lubił, kiedy pocierałam jego kark, więc jest to
obszar, w którym najłatwiej będzie mu odebrać promień mojej energii. Potem
zabawię się z tym obszarem tak, jak gdybym wykonywała coś w rodzaju masażu.

Dr N. - Zabawisz się z tym obszarem?

P. (pacjentka chichocze i wyciąga przed siebie dłonie, szeroko
rozpościerając wszystkie pięć palców) - Tak, rozmieszczę swoją energię i poprzez
dotyk wprowadzę się w delikatne drgania. Dla uzyskania jak najlepszego efektu
złączę obie dłonie i będę nimi przesuwać wokół obu skroni Kevina.

Dr N. - Czy on wie, że to ty?

P. (z chytrym uśmieszkiem) - Och, on pojmuje, że to muszę być ja. Nikt inny
nie potrafiłby tego zrobić, a zajmuje mi to tylko chwilkę.

DrN. - Czy nie będzie mu tego brakowało, kiedy już powrócisz do świata
dusz?

P. - Myślałam, że wiesz o tych rzeczach. Mogę wrócić za każ¬dym razem,
kiedy będzie mu ciężko i będzie za mną tęsknił.

Dr N. - Ja tylko tak sobie pytałem. Nie chciałbym być niedeli¬katny, lecz
co będzie, jeśli Kevin zwiąże się kiedyś z inną kobietą?

P. - Ucieszy mnie to bardzo, jeżeli znowu będzie szczęśliwy. To świadectwo
tego, jak dobrze nam było razem. Nasze życie ze sobą- każda chwila - nigdy nie
zostaje stracone, można je odtwarzać na nowo w świecie dusz.











CYTAT



Dr N. - Co robisz, jeżeli twoje wysiłki tuż po śmierci
nie przy¬noszą pożądanych rezultatów?

P. - Kiedy stwierdziłem, że moja żona Helena nie odbiera mnie bezpośrednio,
zdecydowałem się w końcu wykorzystać domowe otoczenie.

Dr N. - Masz na myśli jakieś zwierzę domowe - kota lub psa?

P. - Korzystałem wcześniej z pomocy zwierząt, lecz nie, nie tym razem.
Postanowiłem posłużyć się jakimś wartościowym dla mnie przedmiotem, czymś
bardzo osobistym. Wybrałem sygnet.

W tym miejscu swojej relacji pacjent wyjaśnił mi, że w ciągu ostatniego
życia zawsze nosił na palcu masywny indiański sygnet, w którym osadzony był
duży turkus. Razem z żoną siadali często przy kominku omawiając wydarzenia
minionego dnia. Mężczyzna ów w czasie rozmowy miał zwyczaj pocierać palcem
kamień. Żona żartowała z niego, że kiedyś zetrze turkus aż do metalu, w którym
kamień był osadzony. Helena przypomniała mu pewnego razu, że tę jego nerwową
manierę zauważyła już pierwszego wieczoru, kiedy się poznali.

Dr N. - Sądzę, że rozumiem, jakie znaczenie miał sygnet. Co zatem zrobiłeś
z nim jako istota duchowa?

P. - Kiedy pracuję z ludźmi i przedmiotami, muszę czekać, aż sceneria
będzie bardzo spokojna. W trzy tygodnie po mojej śmierci Helena zapaliła ogień
na kominku i patrzyła weń pełnymi łez oczyma. Rozpocząłem od owinięcia mojej
energii ogniem, wykorzystując go jako przekaźnik ciepła i elastyczności.

Dr N. - Wybacz, że przerywam, lecz co masz na myśli mówiąc
„elastyczność"?

P. - Nauczenie się tego zajęło mi całe wieki. Elastyczna energia jest
płynna. Sprawienie, by energia mojej duszy stała się płynna, wymaga intensywnej
koncentracji i praktyki, ponieważ musi ona być cienka i puszysta. Ogień służy
jako katalizator w tym procesie.

DrN. - Czy jest to przeciwieństwo mocnego, wąskiego promie¬nia energii?

P. - Właśnie tak. Mogę działać bardzo skutecznie, szybko zmieniając stan
mojej energii z płynnego w stały i z powrotem. Zmiana ta jest subtelna, lecz
potrafi pobudzić ludzki umysł.

Uwaga: Inni pacjenci także mówili mi o tym, iż technika zmiany postaci
energii „łaskocze ludzki umysł".

DrN. - To ciekawe, proszę, mów dalej.

P. - Helena łączyła się z ogniem, a przez to i ze mną. Przez chwilę jej ból
był mniej przygniatający, więc przesunąłem się prosto do czubka jej głowy.
Odczuła moją obecność... bardzo lekko. To nie wystarczyło. Wówczas zacząłem
zmieniać moją energię, tak jak to już wcześniej opisałem, z twardej na miękką,
rozwidlając ją.

Dr N. - Na czym polega ten sposób?

P. - Rozszczepiam ją. Miękką, płynną energię trzymam na głowie Heleny, by
zachować kontakt, zaś twardy promień kieruję na leżące w szufladzie biurka
pudełko z sygnetem. Chodzi mi o to, by utworzyć gładką ścieżkę prowadzącą z jej
umysłu do sygne¬tu. Dlatego używam twardego, stałego promienia, by nakierować
ją na sygnet.

Dr N. - Co wówczas robi Helena?

P. - Prowadzona przez mnie powoli podnosi się, sama nie wiedząc dlaczego.
Porusza się jak lunatyczka, podchodzi do biurka i waha się. Następnie otwiera
szufladę. Ponieważ sygnet znajduje się w pu¬dełku, nie przestaję przesuwać
energii z jej umysłu do wieczka pu¬dełka. Helena otwiera je i wyjmuje sygnet,
trzymając go w lewej dłoni. (wzdycha głęboko) Wtedy wiem, że ją mam!

DrN. - Ponieważ...?

P. - Ponieważ sygnet nadal zachował nieco mojej energii. Czy nie rozumiesz?
Helena odczuwa moją energię na obu końcach rozwidlenia. Jest to sygnał
dwukierunkowy. Bardzo skuteczny.

Dr N. - Ach, rozumiem. Co robisz dalej?

P. - Tworzę silne połączenie między mną stojącym po jej prawej stronie a
sygnetem, który trzyma w lewej dłoni. Helena odwraca się do mnie z uśmiechem,
po czym całuje sygnet i mówi: „Dziękuję ci, kochanie, teraz wiem, że nadal
jesteś ze mną. Postaram się być bardziej dzielna".



 



CYTAT



Kontakt w znajomym otoczeniu



Kolejnym sposobem docierania do bliskich są znajome miejsca, z którymi
wiążą się miłe wspomnienia. Takie kontakty skutkują w przypadku umysłów
zamkniętych na wszelkie inne formy komunikacji duchowej. Poniższy przykład
ilustruje działanie takiej właśnie metody. Moja pacjentka, w poprzednim życiu
nosząca imię Nancy, zmarła w wyniku udaru po trzydziestu ośmiu latach małżeństwa
z Charłesem. Jej mąż utkwił w pośmiertnym żalu między etapem odmowy a gniewu,
zaś jego emocje były tak zapętlone, że nie potrafił przyjąć pomocy przyjaciół
ani poszukać profesjonalnej terapii psychologicznej. Jego analityczny umysł
inżyniera odrzucał jakiekol¬wiek duchowe podejście do tej śmierci jako
nienaukowe.



Dusza Nancy różnymi sposobami próbowała dotrzeć do nie¬go przez wiele
miesięcy po pogrzebie. Jego stoicka natura otoczyła go takim murem, że od
chwili śmierci żony Charles nawet nie zapłakał. By pokonać tę przeszkodę, Nancy
zdecydowała się dotrzeć do jego wewnętrznego umysłu dzięki zmysłowi węchu, w
połączeniu ze znajomym dla obojga otoczeniem.

Wykorzystanie przez dusze organów zmysłów uzupełnia porozumiewanie się z
podświadomym umysłem.

By dotrzeć do Charlesa, Nancy postanowiła wykorzystać swój ogród, a
zwłaszcza bujny krzew różany.







Przykład 8



Dr N. - Dlaczego sądzisz, że Charles może zareagować na twoją obecność
akurat w ogrodzie?

P. - Ponieważ wie, że kochałam ten ogród. Moje rośliny były mu zupełnie
obojętne. Wiedział, że ogrodnictwo sprawiało mi przyjemność, lecz dla niego
była to tylko ciężka, brudna praca. Szczerze mówiąc, bardzo niewiele mi
pomagał. Był zbyt zajęty swoimi projektami mechanicznymi.

Dr N. - Wobec tego nie zwracał uwagi na twoją pracę w ogrodzie?

P. - Nie, chyba że sama specjalnie mu coś pokazywałam. Przy drzwiach
frontowych posadziłam swój ulubiony krzew białych róż i ilekroć ścinałam jego
kwiaty, podsuwałam Charlesowi bu¬kiet pod nos żartując, że jeśli jego słodki zapach
w ogóle na niego nie działa, to znaczy, że jego duszy brak romantyzmu. Wiele
razy śmialiśmy się z tego, bowiem Charles był w istocie czułym kohankiem, choć
na to nie wyglądał. Kpił sobie ze mnie mrucząc: „To są białe róże, a ja lubię
czerwone".

Dr N. - Zatem w jaki sposób masz zamiar wykorzystać róże, by dać Charlesowi
znać, że wciąż żyjesz i jesteś z nim?

P. - Mój krzew różany usechł po mojej śmierci z braku pielęgnacji. W
istocie cały ogród jest w złym stanie, bowiem Charles był tak przygnębiony, że
wcale nie miał ochoty się nim zajmować. Pewnego razu chodził zamyślony po
ogrodzie i zbliżył się do różanego krzewu naszych sąsiadów. Doleciał go mocny
zapach. Na to właśnie czekałam, więc szybko weszłam do jego umysłu. Pomyślał o
mnie i spojrzał na mój uschnięty krzew.

DrN. - Stworzyłaś w jego umyśle obraz swojego krzewu?

P. (wzdycha) - Nie, nie pojąłby tego. Charles rozumie tylko narzędzia.
Zaczęłam od pokazania mu w umyśle szpadla i czynności kopania. Potem przeszłam
do mojego krzewu, a następnie centrum ogrodniczego w naszym mieście, gdzie
można takie krzewy kupić. Charles wyciągnął kluczyki z kieszeni.

Dr N. - Sprawiłaś, że poszedł do samochodu i pojechał do tego centrum?

P. (uśmiecha się szeroko) - Wymagało to pewnego uporu, ale udało się.

DrN. - Co zrobiłaś dalej?

P. - W centrum ogrodniczym Charles krążył przez chwilę, po czym udało mi
się zaciągnąć go do róż. Były tylko różne gatunki czerwonych, co mu bardzo
odpowiadało. Pokazałam mu w umyśle biały kolor, więc zapytał sprzedawcę,
dlaczego nie ma białych róż. Odpowiedziano mu, że zostały tylko czerwone.
Charles zlekceważył moje myśli i kupił wielką donicę czerwonych róż, prosząc
sprzedawcę, by dostarczono mu je do domu, ponieważ nie chce sobie zabrudzić
samochodu.

Dr N. - Co dokładnie masz na myśli mówiąc o „zlekceważeniu"?

P. - Ludzie pod wpływem stresu stają się niecierpliwi i wpadają w ustalone
koleiny swoich myśli. Dla Charlesa standardowym koorem róż jest czerwony. To
jego sposób myślenia. Skoro sklep nie miał w sprzedaży białych róż, mój mąż przestał
się nimi zajmować.

Dr N. - A więc w pewnym sensie Charles blokował skonfliktowane ze sobą
obrazy projektowane przez ciebie i pochodzące ze świadomego umysłu?

P. - Tak, a poza tym z powodu mojej śmierci mąż jest bardzo wyczerpany
mentalnie.

DrN. - Czy czerwone róże nie posłużą równie dobrze twojemu celowi?

P. (smutno) - Nie. Dlatego przeniosłam swoją energię na Sabinę,
właścicielkę sklepu, którą znałam. Brała udział w moim pogrzebie i wie, że
kochałam białe róże.

Dr N. - Nie sądzę, żebym rozumiał, do czego zmierzasz, Nancy. Nie było
białych róż. Charles kupił czerwone i odjechał do domu. Czy to ci nie
wystarczyło?

P. (śmieje się ze mnie) - Wy mężczyźni! Biała róża jest mną. Następnego
ranka Sabina osobiście przywiozła do mnie do domu krzew białych róż.
Powiedziała mojemu mężowi, że zdobyła je w innym sklepie, ponieważ na pewno
tego właśnie bym chciała. Po czym odjechała, zostawiając zdumionego Charlesa na
podjeź¬dzie. Zaniósł róże do tego miejsca, w którym kiedyś rósł mój stary
krzew, i zatrzymał się. Pąki kwiatów dotykały jego twarzy. Czuł ich zapach,
lecz co najważniejsze, biel połączyła się z wonią róż. (pacjentka urywa ze
łzami w oczach)

DrN. (cichym głosem) - Opowiadasz bardzo jasno - proszę, mów dalej.

P. - Charles... poczuł wreszcie moją obecność. Roztaczam teraz moją energię
wokół jego klatki piersiowej i krzewu róż. Chcę, by czuł zapach białych kwiatów
i esencji mojej energii.

Dr N. - Czy udaje ci się to?

P. (miękko) - Na koniec mój mąż ukląkł koło wykopanego w ziemi dołka,
przycisnąwszy do twarzy kwiaty róż. Wybuchnął płaczem i szlochał przez dłuższy
czas, a ja go obejmowałam. Kie¬dy się uspokoił, wiedział, że wciąż z nim
jestem.









 

Podziel się
oceń
0
0


Licznik odwiedzin:  272 666  

O moim bloogu

Wszyscy jesteśmy w istocie 'duszami'/'duchami'/'jazniami'/'energiami', małymi cząstkami jednego, wielkiego Pra - Ducha , zwanego przez jednych Bogiem, przez innych Allahem, Absolutem lub Światłością. ...

więcej...

Wszyscy jesteśmy w istocie 'duszami'/'duchami'/'jazniami'/'energiami', małymi cząstkami jednego, wielkiego Pra - Ducha , zwanego przez jednych Bogiem, przez innych Allahem, Absolutem lub Światłością. Ciała ludzkie to tylko chwilowe 'ziemskie kombinezony' dla nas, jako 'dusz'. Gdy są już nie do użytku, większość z nas wraca do miejsca, zwanego przez wielu 'niebem'. Jednak są również tacy, który się gdzieś tu na Ziemi z różnych powodów 'gubią' .. i wtedy mówi się o nich : 'duchy'. Mam cichą nadzieję, że ten bloog umożliwi mi choć trochę im pomóc........

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: