Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 122 609 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Przeczytaj , zanim się zagłębisz w inne treści :)

 

  

 
Tak, jak wiele/wielu z Was, tak, jak w przysłowiowej  przypowieści o  słoniu i ślepcach, którą przytaczam na końcu tego wpisu,    jestem tylko jednym z wielu 'ślepców', wędrujących przez życie, i szukających  prawdy o nim,  prawdy o nas, jako duszach,  i naszym celu  istnienia....

 

Dlatego od razu wszystkich tu zaglądajacych uprzedzę, że  treści zawarte na stronach tego bloga są dla mnie jedynie  moimi  prywatnymi  'prawdami' , a  bardziej  obiektywnymi staną się jedynie wtedy,  gdy  połączy się je   z  subiektywnymi prawdami innych osób ....tak, tak, z Twoimi 'prawdami ', czytelniku tego bloga, również ...

 

'Prawdy ' tu zawarte  oparte są na moich własnych doświadczeniach kilkunastu ostatnich lat ,  podczas których  miałam możliwość kontaktowania się  z przeróżnymi duszami ,  wśród których dużą część stanowili  zarówno Opiekunowie duchowi dusz wcielających  się na Ziemi , jak rownież  zagubione  - z wielu powodów - na Ziemi dusze , zwane przez wielu 'duchami' . 

 

Wykorzystałam również doświadczenia  wielu innych osób, z którymi miałam w tym okresie kontakt,  oraz skorzystałam z materiałów, zawartych w opublikowanych na te tematy książkach . 

  

 

 Jednak  mimo tego,  że jestem do tych prezentowanych tu treści  głęboko przekonana , nie  chciałabym ich komukolwiek  z Was narzucać  , bo  myślę,  że każdy z  nas powinien  swoje   'prawdy'   budowac   sam , w oparciu jedynie o swój sposób postrzegania świata , w oparciu o swoje doświadczenia i wnioski ....I wtedy zawsze będzie ich pewien .

 

 

Czyli :

 

Czytajmy nie po to, by zaprzeczać i wątpić,
nie po to, by wierzyć i przyjąć za pewne,
lecz po to, by WZIĄĆ TO POD ROZWAGĘ ...
Opowieści czynią człowieka mądrym
                              

  Francis Bacon

 

 


``Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.``

 
(Źródło: III, 65 Kalama Sutta)

 

 

Niemniej jednak,  jeżeli czytając  strony tego blogu w czymkolwiek się zainspirujecie,  jego treści w czymkolwiek Wam pomogą, a w Waszym systemie postrzegania świata  utworzy się choć jedna szczelina , to już  jego cel zostanie  osiągnięty .

 

 

Nie wiem, czy znacie przypowieść , o której wspomnialm na początku tego wpisu,  dlatego na wszelki wypadek ją  też przytoczę

  ( za stroną :  http://www.astercity.net/~aniaposz/bajka.html )

 
 
Ballada o słoniu i ślepcach

 

 

Żyło raz sześciu w Hindustanie
Ludzi ciekawych niesłychanie
I chociaż byli ślepi,
Wybrali kiedyś się na błonie,
Aby zapoznać się ze słoniem
I umysł swój pokrzepić.

 

Pierwszy z nich przyspieszywszy kroku,
Nos rozbił na słoniowym boku
O twardą jego skórę;
Więc do swych towarzyszy pięciu
Krzyknął: - Już wiem o tym zwierzęciu,
Że jest najtwardszym murem.

 

Gdy się do słonia zbliżył Drugi,
Na kieł się natknął ostry, długi,
Więc swych przyjaciół ostrzegł:
- Ach, uważajcie moi mili,
Żebyście się nie skaleczyli,
Bo słoń to ostry oszczep!

 

Trzeci, podchodząc do zwierzęcia,
Nie więcej miał od tamtych szczęścia:
Słoń trąbę swą rozprężał,
A on dotknąwszy trąby dłonią,
Rzekł: - Ja już wszystko wiem o słoniu,
Słoń jest gatunkiem węża!

 

Wtedy powiedział ślepiec Czwarty,
Bardzo ciekawy i uparty:
- Chcę wiedzieć, czego nie wiem!
I kiedy sam przy słoniu stał,
Rzekł, obejmując mu kolano:
- Już wiem, że słoń jest drzewem!

 

Gdy się do słonia Piąty zbliżył,
Słoń siadł na ziemi, łeb obniżył
I ruszać jął uszami;
Więc Piąty, rzecz uogólniając,
Rzekł: - Już poznałem prawdę całą,
Słonie są wachlarzami!

 

Nie gorszy, choć ostatni, Szósty,
Najpowolniejszy, bo był tłusty
I dał się innym minąć,
Rzekł, gdy za ogon słonia chwycił:
- Nie przypuszczałem nigdy w życiu,
Że słoń jest zwykłą liną!

 

 

I żaden z ślepców tych aż do dziś
Nie chce się z innym ślepcem zgodzić,
Część prawdy tylko znając;
Każdy przy swojej trwa opinii,
Każdy ma rację swą jak inni,
Lecz wspólnie jej nie mają.

  

 

 

John Godfrey Saxe "Ballada o słoniu", przeł. A. Marianowicz,
za: Carol Tavris, Carole Wade "Psychologia, podejścia oraz koncepcje"

 

 

 .


Podziel się
oceń
11
0

O mnie

 

Wychowałam się w rodzinie, w której wiara w zjawiska 'nadprzyrodzone' była czymś zupełnie ' normalnym'  i powszednim.  Jedna z babć ( z którą się 'minęlam'  na Ziemi ) była zielarką,  pomagała też innym wróżąc z kart. 
Druga babcia , choć nieco w mniejszym zakresie, równiez  znała i stosowała wiele metod medycyny naturalnej.
Mój ojciec wybrał z kolei poznawanie tajników radiestezji,   choć niestety już pod koniec  swojego pobytu po ' tej ' stronie . Mocno mnie też wspierał  w wierze w  zjawiska paranormalne.   


Nic w tym pewnie dziwnego, że  jako dusza wybrałam sobie  również  'taką'  rodzinę  do urodzenia się w niej,   i że ja również  od dziecka przejawiałam dużą wrażliwość na wiele zjawisk uznawanych za 'nadprzrodzone'. Jednak wiele umiejętności,  w tym  świadomą komunikację   z 'drugim' wymiarem , rozwinęłam   znacznie pózniej ....

Postanowiłam te ' dary'  wykorzystać , dołączając do grona osób pomagających    bezinteresownie   zarówno  'zagubionym'  na Ziemi  duszom ( nazywanym przez wielu  'duchami' ) , jak i tym, którzy często - mniej lub bardziej świadomie -  są ofiarami  niektórych z nich ............ 

 

Nie ważne jest przy tym dla mnie wyznanie religijne tych dusz,   czyny w przeszłości, czy kolor aury .

 

Przekonuję  je  o  istnieniu Boga - Światłości oraz Jego ogromnej miłości i miłosierdziu do każdego z nas .
Dusze te- kiedy  wyrażą taką prośbę -  są przez  tzw. 'Pomocników'   ze świata duchowego przeprowadzane  dalej, do miejsca zwanego przez wielu  'niebem'  .   Pomagam Pomocnikom  przeprowadzać do nieba również dusze zwierząt. 



Sposób takiej pomocy jest bardzo zbliżony do sposobu nazywanego  'odzyskiwaniem dusz', nauczanego na warsztatach  organizowanych w wielu krajach przez Bruce Moena 

(  
 http://www.after.kolorowy.net/cms/index.php?option=com_content&task=view&id=25&Itemid=21   ) 



 Z danych ogólnych -  nazywam się Lucyna Hrehorowicz,  jednak   w  zakresie,  który obejmuje tematyka niniejszego bloogu,  zwłaszcza w  zakresie  pomocy pozostałym na Ziemi  duszom  , z pewnych przyczyn    zdecydowałam sie używać -  jako nicka  czy  pseudonimu- swojego nazwiska panieńskiego, Momot.  

   Na co dzień pracuję od wielu  lat  w swoim zawodzie podstawowym,   wynikającym  z posiadanych kwalifikacji   ( mgr inż. hutnik ) .

 

 Po dwóch latach nauki  w jednej ze szkół ezoterycznych  uzyskałam również tytuł parapsychologa  , i staram się -  w miarę wolnego czasu - pomagać  innym również dzięki  tam nabytej wiedzy . 

 

Ukończyłam  bowiem w niej  wiele ciekawych kursów ,  między innymi z zakresu bioterapii, reiki, masażu Shiatsu, Doskonalenia Umysłu (DU), psychografologii, Nieinwazyjnej Analizy Osobowości (NAO), FENG SHUI , hipnozy .

 

 W chwilach koncentracji, dzięki umiejętności `jasnowidzenia` , potrafię określić kolory aury danej osoby , jej stan energetyczny, chore miejsce w organizmie ( choć często się śmieję, że ` szewc bez butów` chodzi - czyli innym oglądam pola auryczne ,  o  swoim   najczęściej zapominam )  . 

Podczas zabiegu  energetycznego oczyszczam aurę oraz energetyczne odpowiedniki organów wewnętrznych  ze szkodliwych dla zdrowia złogów energii , udrażniam meridiany, harmonizuję pracę czakr. 

W przypadku niedoborów energetycznych  dodaję energię o  brakującej danej osobie  częstotliwościach .

Równocześnie staram się  wskazać, jakie poglądy, wzorce,  schematy myślenia  mogą  powodować te zaburzenia energetyczne ze strony psychiki danej osoby - bo tam umiejscawiam przyczyny wszystkich zaburzeń  . 

 



 
Ale w sumie  nie napisałam  tego wszystkiego powyżej ,  aby  'powiewać'   komukolwiek swoimi dyplomami , czy  otrzymanymi  'darami'    przed oczami  -   bo  one nie stanowią o  'wartości ' nikogo z nas.    

 

 Te  informacje zamieściłam po to, aby pokazać, że również osoba o  bardziej technicznym sposobie patrzenia na świat  może wierzyć  w tzw.  zjawiska ' paranormalne ' , i  je wykorzystwać w potocznym  życiu .

 Ta moja wiedza  techniczna daje mi właśnie  przekonanie , że  te zjawiska wynikają nie z jakiś cudów, ale  ze zwykłych praw fizyki , których  przejawów nauka do końca nie poznała.

 I tak  tylko dla przykładu -   'aura'  jest dla mnie zwykłym polem elektromagnetycznym , powstającym dookoła naszych ciał energetycznych.  

 Na jakiej  zasadzie powstaje ? 

 Na takiej samej,  na jakiej  powstaje pole magnetyczne dookoła przewodnika z płynącym  prądem .

 Różnica jest tylko  taka, że  w  w przypadku nas, jako dusz, tym przewodnikiem są meridiany w naszych  ciałach  energetycznych ,  w których płynie  energia .

 



 Co mogłabym jeszcze  napisać o  sobie ? 

 
Szanuję życie w każdym jego przejawie.  Dlatego  też  nie jem  mięsa zwierząt i ryb , bo jedząc je przyczyniałabym się do ich uśmiercania .
Uwielbiam  kontakty z  otaczającą nas przyrodą , ze zwierzętami.  W domu mam ku temu okazję dzięki  przekochanej suni o imieniu Leda , dzięki uroczej, trzyosobowej kociej rodzinie ,  lub - od czasu do czasu  - jakiemuś czasowo przyhołubionemu do wyzdrowienia   gołębiowi ....

Staram się tak żyć,  aby cieszyć się każdą  nową chwilą , aby   cieszyć  się  życiem TU i TERAZ.
Moimi  mottami   są min. słowa  : 

 

                                                         

                                                                                                 ````````````````

Nie bójmy się MARZYĆ  . 

MARZENIA pozwalają na osiagnięcie szczytów naszych możliwości  :) 

 


Wojtek

``````````````````````

 


   Wszyscy jestesmy JEDNYM , ja jestem  tylko  innym TY

 


 `````````````````` 

 


"Proście, a będzie Wam dane;  

 szukajcie, a znajdziecie;  

kołaczcie, a otworzą Wam"


Biblia 


```
``````````````````



Dla tych, którzy ' umrą' ,   jest ŻYCIE

Dla tych, którzy MARZĄ, jest  RZECZYWISTOŚĆ 
 
Dla tych,
którzy mają NADZIEJĘ, jest WIEDZA

Dla tych, którzy się rozwijają, jest WIECZNOŚĆ 



R. Monroe



. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
 

 


"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym,
będzie ono kierowało Twoim życiem,
a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."

 C.G.Jung




...........................




 

Zaprawdę, ci, którzy uwierzyli, ci, którzy wyznają judaizm, chrześcijanie i sabejczycy, i ci, którzy wierzą w Boga i w Dzień Ostatni i którzy czynią dobro, wszyscy otrzymają nagrodę u swego Pana; i nie odczują żadnego lęku, i nie będą zasmuceni!

 

Koran




................................



 

Człowiek pozostaje tak długo mądry, dopóki szuka mądrości; odkąd wyobraża sobie, że ją już znalazł, staje się głupcem.

 

Talmud




............................



 

„...Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swoim autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym„

Budda







~~~~~~~~~~~~~~~~~


.

A   tu trochę o mnie  z bardziej  ' oficjalnych '  żródeł  :    



 Od razu  chciałabym   jednak sprostować,   że   nie używam   w stosunku do siebie  określenia    'egzorcysta świecki '  . Stosowane przeze mnie metody  pomocy  nie  pokrywaja  się  również  z metodami  używanymi przez egzorcystów kościelnych .

 

Po prostu   w  chwili emitowania przez  Trybunę Śląską   cyklu artykułów o  bioterapeutach ( itp).   w stosunku do osób pomagających zagubionym na Ziemi  duszom stosowano jedynie  słowa :   ' egzorcysta świecki'  , i  właśnie one   zostały wykorzystane w poniższych artykułach ......  






  





A poniżej  artykuł również z Trybuny Śląskiej, z dnia  19 grudnia 2003 roku :















 

 


Podziel się
oceń
12
0

Bilet do 'nieba'

 

                                                

 

 

Pewnie nie raz zastanawialiście się , czy nasi bliscy , którzy już ode nas odeszli, są już w Niebie, czy dotarli do niego , czy tez sa jeszcze z nami, obok nas ......


Wielu z nas się wtedy zaczyna zastanawia, jak tam się w ogóle można przedostać ...

 

A przecież sposobów  na to jest ‘Ci u nas na szczęście dostatek ‘ , co niestety nie oznacza, że je znamy powszechnie i że z nich korzystamy....

 

PODSTAWOWYM SPOSOBEM DOSTANIA SIĘ DO NIEBA JEST ZGODNIE Z ZASADĄ WOLNOSTOJEŃSTWA JEDYNIE PROŚBA  (WYRAŻENIE WOLI ) O PRZEPROWADZENIE TAM SKIEROWANE DO BOGA . 

 

Zasada ta przez wieki była podawana w różnych religiach świata, w chrześcijanizmie ukryta jest ona w zwrotach :

 

PUKAJCIE, A BĘDZIE WAM OTWORZONE
PROSCIE, A BĘDZIE WAM DANE .

 

Czyli zgodnie z ta zasadą NIKT NAM NIE POMOZE - SAM BÓG , LUB POMAGAJĄCY NAM W JEGO IMIENIU OPIEKUN DUCHOWY  - JEŻELI NIE POPROSIMY O TO, JEŻELI NIE WYRAZIMY JASNO SWOJEJ WOLI .


W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE NASZ JAKO DUSZ  ZASIĘG I SIŁA NASZYCH MYŚLI CZY SŁÓW - JEST RÓŻNA - DLA PEWNOŚCI DOBRZE JEST TAKA PROŚBĘ POWTÓRZYĆ PARĘ RAZY .

 

Wtedy możemy skorzystać z jednej z wielu możliwości :

 

1. może nas przeprowadzić nasz własny Opiekun duchowy 

2. może nas przeprowadzić jakaś Dusza , która jest kimś bliskim w Niebie dla nas i która stamtąd po nas specjalnie przyjdzie

3. raz na rok - na Święto Zmarłych - przybywają na Ziemię Dusze naszych bliskich - również i wiele z nich wracając z powrotem do Nieba może zabrać ze sobą kogoś , kto chciałby tam być ..ale potrzebne jest  tu, aby abyśmy byli wtedy   na dostatecznie wysokim poziomie rozwoju duchowego, by  zobaczyć  daną Duszę  , lub - by ta ostatnia -  tak zagęściła  swoją energię,  by stała się  dla nas  'widzialna'. 

 (  jako dusze widzimy jedynie dusze będące na takim samym, jak my, poziomie rozwoju  duchowego, lub młodsze od nas ,  nie zobaczymy duszy posiadajacej wyższe wibracje )  

4. może nas przeprowadzic osoba pomagająca duszom w tym zakresie ( osoby 'odzyskujące' dusze )

5.  niektóre ze starszych dusz  nie są przeprowadzane  przez nikogo  - w wyniku wyrażenia przez nich woli  powrotu do  nieba,   'otrzymują' po prostu strumień energii  skierowanej  do konkretnego miejsca  ich pobytu w niebie ,  strumień ,  w który wchodzą tak, jak wchodzi się do windy, tyle, że bez ścian .

 

ALE WARUNEK JEST JEDEN PODSTAWOWY : POPROSZENIE O POMOC W DOSTANIU SIĘ DO NIEBA , POPROSZENIE  O TO PRZEPROWADZENIE .

 


Może się jednak zdarzyć, że na tą pomoc - mimo wyrażenia prośby o nią - musimy POCZEKAĆ  

 

Wynikać to może moim zdaniem z paru powodów :

 

1) Prosimy Boga o pomoc dopiero teraz, po  ‘śmierci' naszego ciała ‘fizycznego' .

 

Podczas naszego życia na Ziemi nie prosiliśmy nigdy  ( albo bardzo rzadko ) Boga o pomoc ,  nie kontaktowaliśmy się ( lub baaardzo rzadko )  w zwykłych rozmowach  ( czyli modlitwach )  z  Bogiem, ani żadnym Jego przedstawicielem (  Opiekunem  duchowym ) .

 

Dodatkowo bardzo się zmieniliśmy 'psychicznie'   od czasu opuszczenia  danego poziomu w niebie , czyli słowami R. Monroe -  bardzo  nam się zmienił nasz  'ident' podczas naszego życia na Ziemi  ( czyli   bardzo nam się zmienił jakby  'adres'  naszej  psychiki,  czyli sposób myślenia i patrzenia na świat  ) .

 

Wtedy szukająca nas Dusza , pamiętająca  nasz  stary 'ident'  sprzed wcielenia, może mieć kłopoty ze znalezieniem nas. 

 

Może się zdarzyc jeszcze bardziej skomplikowana do znalezienia nas  sytuacja , kiedy  - jako Dusza -' przylgniemy'  naszymi ciałami energetycznymi do  ciał energetycznych jakieś osoby , lub  'wejdziemy 'do  jej ciała  ludzkiego  - i nie umiemy  z niego wyjść  ( mamy mniejsze siły wibracyjne od własciciela tego ciała ) .

 

Wtedy informacje  z  naszego ciała i ciała energetycznego tej osoby  się pomieszają , i jakaś mniej wprawna  Dusza rodzinna, która po nas przyszła na Ziemię ,  może nas szukać  i szukać , i nas nie znajdzie ..... 

 

W takiej sytuacji musimy  trochę dłużej poczekać na przeprowadzenie  ( powtarzając od czasu do czasu  naszą prośbę ) - aż  nas po prostu nie znajdą  i nie pomogą :)

 

2) Czasami się może też zdarzyć, że dana Dusza - mimo chęci pójścia  i pozostania w Niebie - zostaje na Ziemi ,  lub po przybyciu do Nieba , zostaje zainspirowana do powrotu na Ziemię .

 

 

I to jest moim zdaniem  jedną z najczęstszych przyczyn  pozostawania Dusz   na Ziemi - po śmierci ich ciał  ludzkich .

( oczywiście są jeszcze inne przyczyny ,  które  postaram się opisać  w innym rozdziale )  

 

Dzieje się to głównie  wtedy, gdy  dana Dusza - z przyczyn nawet niezależnych od siebie - nie ‘przerobi' tych lekcji, które sobie założyła na czas życia na Ziemi ...

 

I kiedy przyjdzie czas powrotu, musiałaby wracać do tego ' Nieba ' z 'pustymi rękoma', bez tych doświadczeń, które sobie założyła, bez tych cech charakteru, które chciałaby wcześniej mieć .

Czasami taka Dusza -w czasie życia w ciele ludzkim -nie zdołała też znależć w sobie wystarczającej siły , aby podzielić się z bliskimi swoją miłością do nich, nie miała siły, aby ich wesprzeć w ich momentach słabosci ....i ma wobec nich po prostu 'dług ' w stosunku do zobowiązań , jakie na siebie wzięła - jako ktoś z założenia  im 'bliski' ...

 

Co w takim przypadku robią Dusze , które tu na Ziemi opiekują się nami i prowadzą  nas w rozwoju ? 


Spotkałam się już wiele razy z sytaucjami, że nie otrzymałam zgody na  'szybkie' przeprowadzenie takiej duszy  , i ZAPROPONOWANO JEJ POZOSTANIE NA ZIEMII  ( lub powrót na nią ) I UZUPEŁNIENIE BRAKUJĄCYCH LEKCJI - DLA JEJ  i  JEJ BLISKICH   ZRESZTĄ DOBRA ....


Bo czasami łatwiej jest w ten sposób uzupełnić braki niż podjąć trud urodzenia się na nowo, znalezienia nowych rodziców i innych osób , których lekcje do przerobienia byłyby kompatybilne z naszymi brakującymi ....

 

I dana dusza jest dopiero przeprowadzana wtedy, gdy te brakujące lekcje sobie  uzupełni.

 

Zdarzyło mi się też wiele, wiele razy, że nie otrzymałam  zgody  nawet na rozmowy z duszami , kiedy były one dla osób , przy których zostały, bardzo, ale to bardzo pomocne , kiedy ich obecność warunkowała nieomal przerobienie lekcji przez te osoby .

 

Po bliższym wglądzie okazywało się wtedy często  , że bardzo często były to przypadki , kiedy  dana dusza była kimś bardzo bliskim w niebie dla tej osoby,  i od wielu wcieleń okazywała jej różnego rozdaju wsparcie. 

 

 

Niemniej jednak  napotkałam w ciągu tych wielu lat dusze samotne,  naprawdę zagubione

I aby takich sytuacji było jak najmniej   dobrze jest wiedzieć, że ważną rzeczą, która czasami PRZYŚPIESZA POMOC DLA DANEJ DUSZY  jest POPROSZENIE O TĄ POMOC  DLA NIEJ  PRZEZ KOGOŚ INNEGO - i to ZARÓWNO PRZEBYWAJĄCEGO W NIEBIE, JAK I NA ZIEMI ...

 

Wtedy po prostu jakiś KOMPETENTNY OPIEKUN zagląda do takiej Duszyczki, patrzy, czy jej czegoś nie brakuje, czy o coś nie prosi - np. o dodanie energii czy jakąś inną pomoc.

Czasami budzi taką Duszyczkę ze zbyt długiego snu tzw. pośmiertnego ( co zazwyczaj się zdarza po ciężkich i długich chorobach ), czy aranżuje jej sytuacje, w których ta Duszyczka się znajdzie obok osoby, dzięki której np. dowie się czegoś konkretnego i pomocnego , coś , co jej pomoże  wyeliminować przyczyny pozostania tutaj, na Ziemi . 

 

Dlatego  myślę, że  ta wiedza o naszych możliwościach przejścia do Nieba , wiedza , z którą  dzieli się coraz   więcej osób,  a którą ja nabyłam dzięki pomocy wielu osób  z 'obu' stron ,  jest wiedzą DLA NAS WSZYSTKICH BARDZO POŻYTECZNĄ , która powinna być stale rozpowszechniana dla naszego wspólnego dobra zresztą -

 

 BO MY KIEDYS TEŻ BĘDZIEMY KIEDYŚ  'PO DRUGIEJ'  STRONIE ....

 

 

 

 


Podziel się
oceń
19
1

Jak wygląda 'niebo ' ?

 

 

Zgodnie z wieloma zródłami  to nasze "niebo" jest po prostu WIELOPOZIOMOWE.

 

Cytat z jednej  z książek R. Monroe :

 

".. : Jak już mówiłem poprzednio, rośliny zajmują poziomy od pierwszego do siódmego. Pozostają w stanie wibracyjnym na poziomach od pierwszego do siódmego. Jest to ten sam układ wibracyjny.
Zwierzęta istnieją na poziomach od siódmego do czternastego, a gdy osobnik osiągnie, gdy świadomość osiągnie poziom czternasty, to nie będzie mogła wznieść się wyżej, jeżeli nie zechce zmienić swej formy.
Poziomy od piętnastego do dwudziestego pierwszego są tym, co nazywacie ludzkim życiem na Ziemi.
Kiedy osoba osiągnie w swoim rozwoju poziom dwudziesty pierwszy, wówczas ma do wyboru albo pójść wyżej, albo pozostać w świecie form ludzkich, ale człowiek nie będzie mógł wznieść się wyżej, jeżeli nie zechce porzucić swej ludzkiej postaci.
(...)
 Poziomy od dwudziestego drugiego do dwudziestego ósmego są waszym mostem. To poziomy, na które wkraczacie po śmierci.
Teraz znajdujesz się na poziomie dwudziestym, a ponieważ jest to poziom wstępujący, więc możesz wejść w rzeczywistość wykraczającą poza fizyczne życie, lecz nie będziesz mógł tam pozostać, jeżeli nie zdecydujesz się porzucić ludzkiej postaci. Czy to jest jasne?
(....)
I gdy osoba lub świadomość – mówimy tu o świadomości – osiągnie poziom dwudziesty ósmy, most zostaje przekroczony i od tej chwili dla świadomości, która chce rozwijać się dalej, nie przewiduje się możliwości posiadania ludzkiej postaci i bycia człowiekiem – i to nawet w wypadku gdyby chodziło o zdobycie doświadczenia służącego uczeniu się. Ja już nigdy nie będę inkarnował jako człowiek.
Jako inna forma życia – tak, lecz nie jako człowiek.
Trudno mi to wyrazić w słowach, ponieważ płaszczyzna waszego istnienia nie jest taka sama jak moja. Może uda mi się to jaśniej wytłumaczyć w następujący sposób:

Wyobraźcie sobie siedem pierścieni. Tym siedmiu pierścieniom odpowiada czterdzieści dziewięć poziomów.
Pierwsze trzy pierścienie to materia fizyczna, taka jaką znacie. Są to wasze rośliny, zwierzęta, ludzie.
Czwarty pierścień to wasz pomost, wasz świat, centrum tej całej sfery.
Jest to czas, w którym świadomość może dokonać wyboru i zdecydować, czy wrócić na poziomy niższe, czy wznieść się na poziomy wyższe.
I wiele świadomości wybiera tę pierwszą możliwość i wraca na niższe poziomy, w świat form fizycznych.
Trzy wyższe pierścienie to sfera, którą nazywacie światem duchowym. To właśnie tam zostaje wykonana większość pracy.
Nie mogę wiele pomóc komuś, kto nie osiągnął poziomu osiemnastego, gdyż mój plan, mój poziom wibracji jest inny. Dlatego też jest mi tak trudno służyć wam pomocą w konkretnych sprawach. Mogę przekazywać wam idee, lecz nie mogę dawać bezpośrednich wskazówek. Mógłbym to zrobić wówczas, gdybyście znajdowali się na poziomie osiemnastym. Moja sfera i wasza sfera stykają się, gdyż wasze jest wznoszącą się spiralą, wznoszącą się -– jakiego słowa używacie, by to określić? Aha, elipsa.

A więc jest to wznosząca się elipsa, ruch wstępujący po elipsie, dzięki czemu mogę dotrzeć do miejsca skrzyżowania i porozumieć się z wami, lecz nie tak jak w przypadku kontaktu bezpośredniego.
Gdy już osiągnę poziom czterdziesty dziewiąty, a osiągnę go, opuszczę tę całą sferę bytu.
Nie będzie to jednak oznaczało, że osiągnąłem najwyższy punkt. Oznacza to tylko, że pozostawię za sobą zespół tych siedmiu pierścieni, tę całość, jaką stanowi siedem pierścieni.

Spróbujcie sobie wyobrazić tych siedem pierścieni zawartych w jeszcze większym pierścieniu, nad którym znajduje się siedem następnych pierścieni, które z kolei otoczone są jeszcze większym pierścieniem. To da wam pewne wyobrażenie, czym jest nieskończoność. Ten ciąg się nie kończy. ..."

 


Najciekawsze jest to, że to, co opisuje R. Monroe jest zbieżne  z tym, co zamieszczone jest w wielu publikacjach o charakterze religijnym. 


 Bardzo długo szukałam takich żródeł, aby niektórym duszom, z którymi  rozmawiam - móc wytłumaczyć pewne rzeczy, opierając się dodatkowo na informacjach pochodzących od osób uznawanych za  praktykujących chrześcijan. 

 Mam tu na myśli np. publikację wydaną przez Katolickie Publikacje pt. " O życiu pozagrobowym" autorstwa F. Horak, której opis Nieba również chciałabym zacytować:

 

'Dusze po krótszym lub dłuższym postoju w Kręgu Poznania, przechodzą w Krąg następny, czyli Pierwszy Krąg Jasności.
A potem powtarza się już to samo. Albo zostaną już tu, gdzie są, na wieczność całą, albo iść będą wyżej i wyżej, by zatrzymać się na zawsze (?) w tym kręgu nieba, w ktorym absolutna pełnia doznawanego szczęścia odpowiadać będzie najwyższej ich POJEMNOŚCI DUCHOWEJ ( przyp. mój : ' pojemności' , ktorą posiadają w danym momencie rozwoju ) .
Nieprzejrzana wprost jest ilość i jakość tych JASNYCH KRĘGÓW. Im wyżej, tym JAŚNIEJ, piękniej, tym więcej wiedzieć w nich można o Bogu"

 

O wielopoziomowości Nieba pisze również W.T. Stead w "Listach z Zaświatów" ( Katolickie publikacje 1993 )


W jednym z przekazów  zawarto taką treść ( cytuję):


 "W niebie są stopnie. Nawet najniższe niebo jest wyższe od najcudniejszej jego wizji, dostępnej nam w życiu ludzkim"

 


Z materiałów tych można dowiedzieć się również, jak wygląda to nasze życie tam - w niebie  . Dla wielu dusz wygląda podobnie  do tego, jakie mamy tu, na Ziemi :

(cytuję) fragment z "Listów z Zaświatów" :

 

"Przyjaciele duchowi żyli tu zyciem, do jakiego przywykli na ziemi, a choć na chleb powszedni zarabiać nie byli zmuszeni, mieli wszkże dość zajęcia "

 


Poniżej  odpowiedni  fragment z  ksiązki   "Podróż do Ojca Ciekawości"  B. Moena : 


"...Nikt nie musiał  pracować , ponieważ wszystko, czego potrzebowalismy, było nam po prostu ofiarowywane jako nagroda za wytrwanie w wierze. Pożywienie, ubranie, środki transportu - wszystko było za darmo. Wszystkie zyjące tam drzewa zawsze były pełne dojrzałych , gotowych do zjedzenia owoców.  Podobnie z resztą pożywienia.  ..." 




Jeszcze bardziej szczegółowo opisują  to nasze przyszłe życie M. Newotn czy  R.Monroe.


Z ich  opisów wynika, że właściwie trafiamy na poziom, na który jesteśmy gotowi rozwojem , na którym niekoniecznie życie musi wygladać tak samo, jak na Ziemi.

Na poziomach, na których dusze przybierają jeszcze postać ciała człowieka, są normalne ( tyle, że zbudowane z rzadziej 'upakowanej'   'materii ' w stosunku do tej na Ziemi ) domy, ulice, biblioteki, szpitale, a nawet kościoły. 

 

 

 

                                      

 

 


I żyjemy tam - otoczeni osobami podobnymi nam wibracyjnie - zajmując się dalej swoim rozwojem , analizując to, czego dokonalismy, planując nasze przyszłe zycia , i przygotowując sie do nich . Dusze z tych poziomów rodzą się głownie na Ziemi .

Na wyższych poziomach przebywają dusze , będące nieco 'wyżej' na drabinie rozwoju duchowego , rodzące się na wielu innych planetach , i często przybierające jeszcze w Niebie takie kształty ciała duchowego, jakie miały za zycia na tych planetach .

Na jeszcze wyzszych poziomach dusze przybierają taki sam kształt, jaki mają nasi Opiekunowie - kształt kulisty .


Jest on po prostu najbardziej optymalnym energetycznie kształtem ( w Kościele Katolickim jest on przykładowo zaakcentowany okrągłym białym opłatkiem, który spożywa się jako ciało Jezusa. )


Dusze te umieją trochę więcej, niż te 'młodsze', stąd mieszkają otoczone wytworami własnej pracy  czyli  tym, co wytworzyli z energii podstawowej przez pracę nie rękami - a własnymi MYŚLAMI . Są to czasem przedziwne kształty i krajobrazy .

Ale równiez i te dusze zajmują sie na codzień w Niebie własnym rozwojem duchowym . lub pomagają w nim innym.

 

To , czym najbardziej  Niebo od Ziemi, jest istnienie tam róznych poziomów , na których przebywają jakby uczniowie tych samych  ' klas' , przerabiający te same lekcje - stąd tez w Niebie nie ma takich okazji do WZAJEMNEJ   NAUKI, jaka daje Ziemia ze zgromadzonymi na niej uczniami   WSZYSTKICH   KLAS  ' NARAZ '.

 

.c.d.n.
.


Podziel się
oceń
14
1

Wybaczanie

 

                               

 

 

Wybrane metody wybaczania -

 

więcej na stronie http://mr_all.republika.pl/Przeba/przeba.htm

 

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



"...Tradycyjne wybaczanie opiera się na równoczesnej potrzebie wybaczenia i potępienia, natomiast wybaczając radykalnie pozbywamy się potrzeby bycia ofiarą.

Tradycyjne wybaczanie opiera się na założeniu, że stało się coś złego. Już samo to założenie jest związane z osądzaniem przez nas danej sytuacji, jako złej, nagannej, godnej potępienia.

Stawiając się w roli ofiary, narzucamy równocześnie rolę kata osobie, która nas zraniła.
Jest to sytuacja patowa, ponieważ tak długo, jak będziemy oczekiwać, aż ta osoba "zrozumie swój błąd" i nas przeprosi, czy nam zadośćuczyni - tak długo odbieramy sobie moc.

Jeśli uzależnimy decyzję o wybaczeniu od zdobycia informacji "dlaczego ta osoba mi TO zrobiła" - możemy pozostać na zawsze w krainie ofiar...".

 

więcej znajdziecie na stronie Lesławy Jaworowskiej . http://radykalnewybaczanie.com.pl/zalozenia.htm

 

 



~~~~~~~~~~~~~



"....Wybaczajmy skutecznie - darowanie krzywd ma moc uzdrawiania

"Nie ma chyba na tej planecie człowieka, który choć raz w życiu nie doznałby poważnej krzywdy. Drobne przykrości dotykają nas tak często, że nie potrafimy ich nawet zliczyć. Któż z nas nie obwiniał innych o to, że brak mu szczęścia? Dla większości, jeśli nie dla wszytkich jest to sposób na życie.

W gruncie rzeczy archetyp ofiary zakorzenił się w nas głęboko i bardzo silnie oddziaływuje na powszechną świadomość. Przez wieki odgrywaliśmy rolę ofiary w każdej dziedzinie życia, przekonując samych siebie, że świadomość ta jest podstawowym składnikiem ludzkiego losu.

Nadszedł czas, by postawić pytanie: jak przestać budować swoje życie na archetypie ofiary? Jeśli chcemy się uwolnić od tego silnie działającego wzorca musimy go zastąpić czymś radykalnie innym, tak pociągającym i wyswobadzającym naszą duchowość, że zdołamy się wyzbyć świadomości ofiary i opuścić świat złudzeń

Colin T. Tipping "

 

więcej na stronie http://www.radykalnewybaczanie.pl/

 



~~~~~~~~~~~~~~~



"...Wśród ludzi dorosłych trudno dzisiaj byłoby znaleźć osobę, która w swoim życiu nie przebaczała komuś przynajmniej kilka razy. Są również i tacy, którzy przebaczyli lecz nie wybaczyli...."

 

więcej na stronie : http://www.parpa.pl/?sub=3&check=1012



~~~~~~~~~~~~

 

"... Nauka medyczna, a zwłaszcza psychoneuroimmunologia twierdzi, że wybaczanie oraz inne formy leczenia emocjonalno-duchowego są niezwykle efektywne w zwalczaniu nowotworów oraz, że ludzie mający nowotwór, którzy nie włączają wybaczania w swój proces leczenia, pomijają tym samym olbrzymią część problemu oraz możliwości jego rozwiązania..."

 

więcej na stronie : http://www.nowotwor.org/_sites/radykalnewybaczanie.htm 

 

 ~~~~~~~~~~~~~~



"...Wybaczanie - sposób na zdrowie, szczęście i sukces
!

autor: RAFAEL

 

Chciałbym się z wami podzielić jednym z największych i najpotężniejszych procesów uzdrawiających, jaki mi było dane przeżyć i doświadczyć w moim życiu. Wprowadził potężne, pozytywne zmiany we wszystkich sferach mego życia oraz na wszystkich planach i poziomach mojego istnienia.

 

Noszenie do kogoś urazy w sercu jest najbardziej wyniszczającym stanem naszego ducha.

 

"A Course of Miracles", lekcja 122 mówi:

 

"Wybaczenie da ci wszystko, czego najbardziej pragniesz. Pragniesz szczęścia, daje ci go wybaczenie. Pragniesz spokoju umysłu, poczucia sensu istnienia, wartości i piękna, które góruje nad światem, czy pragniesz opieki, bezpieczeństwa i ciepła, które daje zawsze oparcie, czy pragniesz niezmąconej ciszy, głębokiego, trwałego ukojenia, wspaniałego, niezmąconego odpoczynku, zdrowia - to wszystko właśnie daje i ofiaruje ci wybaczenie."

 

Większość problemów i trudności w różnych sferach naszego życia, jak np.: finanse, zdrowie czy związki partnerskie, ma swoje przyczyny w nagromadzonych i stłumionych emocjach, które nie zostały wyrażone w zdrowy, bezpieczny sposób. Oceniliśmy je jako złe, przykre i bolesne dla nas.

Lęk przed doświadczeniem ich spowodował, że wyparliśmy je do naszej podświadomości, by ochronić siebie przed nimi. Tłumienie ich i trzymanie w sferze nieświadomości pochłania bardzo dużo naszej energii witalnej i kosztuje wiele wysiłku, co znacznie odbija się na zdrowiu.

 Często pod tym, co lekarze nazywają nowotworem, ukrywa się stłumiony, wielki żal i zawzięta nienawiść.

 

Co daje "Proces Wybaczania"?

 

Samo powiedzenie: wybaczam, nic nie daje, a zwłaszcza kiedy mówimy to, by tylko powiedzieć. Nasz żal i zranienie trzymamy głęboko w sercu.

Z czasem, by zapomnieć i już nie czuć, wypieramy tą cierpiącą część nas do podświadomości.

Każdy trzymany przez nas żal, zranienie i pretensja jest jak cegła, która tworzy wokoło nas mur. Mur, który odgradza nas od bliskich i znieczula na miłość.

Mur, który odcina nas od szczęścia, spełnienia i spokoju ducha, zamykając nas w więzieniu własnej nienawiści. Budujemy go i pielęgnujemy, gdyż boimy się, że znowu nas zranią. Odgrodzeni od wszystkiego, cierpimy w samotności.


Z czasem mur jest już tak potężny, iż nie doświadczamy spoza niego nic, oprócz naszego bólu i żalu.

Zaczynamy postrzegać, że mur, na który się bezustannie natykamy, to rzeczywistość i prawda o świecie poprzez pryzmat naszych żalów i zranień.

Nasi bliscy stają się dla nas naszymi wrogami i osobami raniącymi nas, kiedy w rzeczywistości dotykają oni naszych zranień, gdyż one odgradzają nas od nich.

Za każdym razem, kiedy doświadczamy bólu i zranienia, jest to próba wyzwolenia nas z więzienia własnych urojeń i zranień, pokazując nam, co nas ogranicza, więzi i zabija...

Często nasz własny mur łączy się z osobistym murem bliskiej nam osoby. Burząc go, robimy wyrwę w murze osoby, którą kochamy, i w ten sposób istniejące dotąd podziały przestają istnieć - brat znowu staje się bratem, żona najbliższym przyjacielem, a matka i ojciec rodzicem, jakiego zawsze potrzebowaliśmy.

Dlatego uważam, że "Proces Wybaczania" jest jednym z poważniejszych praktyk na ścieżce samorozwoju i samorealizacji.

 

JAK TO SIĘ ROBI?

 

Jest wiele metod wybaczania, np.: "metoda pisania listów", "Oczy Karmy" (dla ludzi lubiących rytuały), jednak często nie są one tak precyzyjne jak metoda, którą chcę wam przedstawić.

 

"Proces Wybaczania" jest rodzajem pracy z podświadomością, gdyż tam najwięcej mamy ukrytych żalów i pretensji (o większej części z nich już dawno zapomnieliśmy, gdyż zostały stłumione i wyparte z naszej świadomości).

Z wybaczaniem nieodzownie łączy się bezustanne podnoszenie samooceny. Jeżeli pracujemy nad podniesieniem swego poczucia własnej wartości, łatwiej jest nam wtedy wybaczać, a jeżeli pracujemy nad wybaczeniem, o wiele łatwiej (prawie samoistnie) podnosi się nam wtedy samoocena, co jest równie ważne jak samo wybaczanie.

 

ZASADY

 

Najlepiej założyć sobie gruby zeszyt, gdyż będzie trochę pisania :-)

Codziennie 60 razy (To ważne! A im więcej, tym lepiej) piszemy pewne zdanie.

Ja rozdzieliłem sobie po 30, rano i wieczorem. Owo cudowne zdanie brzmi mniej więcej tak:

"JA, (nasze imię), wybaczam już teraz wszystko całkowicie i raz na zawsze tobie (osoba, której wybaczamy) i to, że........................... (tu wpisuje się pierwszą myśl, jaka przychodzi nam do głowy, co jej wybaczamy, niezależnie jak głupia, straszna, śmieszna, bulwersująca czy wstydliwa jest ta myśl - po prostu wpisujesz ją). Jak się nic nie pojawia, piszemy samo zdanie.

 

Wybaczanie powinno się kontynuować dotąd, aż przestaną pojawiać się wszelkie negatywne myśli, doznania, a na koniec po prostu powinniście czuć do tej osoby miłość.

W trakcie pisania będą pojawiać się różne myśli i emocje.

Zalecam w tych momentach głębszy oddech i pozwolić sobie płakać, jak zachodzi taka potrzeba.

 

Jest to bardzo mocny i skuteczny proces. Wymaga wiele odwagi i zaparcia. Zresztą przychodzi taki moment, że bez tego ani rusz.

 

Standardowo należało by zacząć od matki, następnie ojcu, samemu sobie, byłym partnerom i obecnemu, rodzeństwu, Bogu... i komu tam jeszcze przyjdzie nam do głowy.

Moim zdaniem jednak, jeżeli już ktoś się decyduje przejść proces wybaczania, robi to z jakiejś potrzeby, i wtedy kolejność, komu wybaczyć, a komu nie, przychodzi sama.

 

Z wybaczaniem samemu sobie jest trochę inaczej, gdyż trudno jest wybaczyć sobie, jeśli pierwszą pojawiającą się myślą jest to, że... "jestem głupi".
Wtedy z reguły podświadomość buntuje się, że głupim się po prostu jest i tyle. Takich rzeczy nie da się wybaczyć sobie, a należy wybaczyć osobom, które nam to wmówiły!

 

UWAGI - czyli parę ważnych rzeczy na temat "Procesu Wybaczania"

 

Należy pamiętać, że wszystkie negatywne myśli pojawiające się na końcu pisanego przez nas zdania są to rzeczy wychodzące z naszej podświadomości.

Są to nasze rany, żale i pretensje, które zalegają w nas i zżerają nas od środka.

 

Wybaczamy nie tylko po to, by wybaczyć tej osobie, ale po to, by uwolnić się od emocji i toksyn, jakie wytwarzają one w naszym organizmie, a także by żyło się nam lżej i przyjemniej.

 

Cały proces wybaczania NIE MA NIC WSPÓLNEGO z osobą, której wybaczamy.
Jest to nasz osobisty proces oczyszczania się z negatywnych emocji i uczuć, by przede wszystkim nam było lżej!

Niestety prawda jest taka, że jeżeli mamy do kogoś żal lub złość, to jedyną osobą, która na tym cierpi, jesteśmy my sami. Z reguły nasz "oprawca" nie zdaje sobie często sprawy, że aż tak cierpimy.

 

Dobrze jest głębiej oddychać podczas pisania, a gdy wychodzą trudne rzeczy - troszkę szybciej, gdyż przez świadomy, połączony oddech uwalniamy 80% toksyn z organizmu.

 

Jak już przestaną się pojawiać negatywne przekonania, dobrze jest po tygodniu, a później po miesiącu, sprawdzić, czy na pewno wszystko jest w pełni wybaczone i czy pojawiają się jeszcze jakieś negatywne emocje i myśli. Jeżeli nie, to gratulacje!

 

Co jeszcze...? A!

 

Często się zdarza, że jak wychodzi jakiś żal, może się on pojawiać przez następne kilka kolejnych zdań. Pozwólmy sobie to pisać, lecz uważajmy, aby nie ulec hipnotyzmowi. Objawia się on tym, że piszemy o jednym, a myślimy, co tam w telewizji leci wieczorem - takie pisanie się nie liczy. Zwróć wtedy szczególną uwagę, co piszesz, bo właśnie od tego zaczynasz uciekać, a jest to z reguły najważniejsza rzecz do uzdrowienia.

 

Kiedy napotkasz opory przy pisaniu, napisz wtedy coś w stylu:
Uwalniam się już teraz od całej zawziętości, z jaką trzymam się tego (...), np: żalu, złości itp. W zależności co tam komu wychodzi.

Z im większą szczerością podchodzimy do siebie podczas tego procesu, tym większe efekty to daje.

Moja klientka niedawno zaczęła robić ten proces i po paru tygodniach pisania, o dziwo!, były mąż, który od dwóch lat nie utrzymywał z nią żadnych kontaktów, nagle zaczął się interesować dziećmi i nawet sam z siebie podniósł alimenty. Nagle zaczęli się dogadywać na płaszczyźnie bardziej przyjacielskiej niż wrogości, jak do tej pory.


Jest to proces, który ma wpływ na całe życie.

Kiedy uzdrawiamy relacje z:

(...)
Samym sobą (BARDZO WAŻNE!!!) - oczyszczają się relacje z całym niemal światem. Już się nie jest tą samą osobą co przedtem. Daje niesamowitą wolność, otwiera drogę do sukcesu i wszystkiego, czego do tej pory pragnęliśmy. Człowiek bardziej jest otwarty na miłość, a na pewno o stokroć mniej przyciąga i prowokuje innych, by go ranili. Świat i ludzie stają się bardziej przyjaźni. Wszyscy i wszystko zaczyna sprzyjać.

Partnerem, partnerką - wiadomo. Niezbędne jest, by wybaczyć również wszystkim poprzednim. Oczyszcza to przyszłe relacje i uzdrawia obecne związki niemal w magiczny sposób. :-)

Bogiem - hmm... - tę kwestię pozostawiam osobistemu osadowi i wewnętrznej potrzebie każdego.


Ja osobiście wybaczałem Bogu z czystej ciekawości, jakie zmiany wywoła to w moim życiu, i byłem bardzo zaskoczony, jak wiele miałem do Niego żalów, zgryzoty i wściekłości.

Nie miałem pojęcia, że w ogóle coś takiego w sobie trzymam. Dzięki temu zacząłem bardziej rozumieć, czuć i doświadczać swoją duchową stronę, a która często była później dla mnie bardzo mocnym wsparciem w ważnych i trudnych chwilach.

Życzę sukcesów!..."

 

 :)


Podziel się
oceń
9
0

Wśród wielu wydanych książek,związanych tematycznie z tym blogiem, polecałabym Wam następujące :

 

R. Monroe  - Podróże poza ciałem 
 R. Monroe-  Najdalsza podróż
 R. Monroe- Dalekie podróże
 M. Newton - Wędrówka dusz
 M. Newton - Przeznaczenie dusz , tom I i II
M. Newton- Życie pomiędzy wcieleniami  
 N.D. Walsch - Rozmowy z Bogiem , tom 1-4

N.D. Walsch - Przyjażn z Bogiem

 B. Moen -Podróż do życia po śmierci 
 B. Moen -Podróż poza wszelkie watpliwości
 B. Moen -Podróże w nieznane

B. Moen - Podróż do Ojca Ciekawości

L. Stawowska - Reikaranacja - nieskończoność istnienia
 R. Moody , P.Perry - Odwiedziny z zaświatów
 R. Moody - Życie po życiu , tom I i II

R. Moody - W stronę światła

  E. Nowalska - Prawda odkrywana na nowo 
   H. Wambach - Życie przed życiem 
  G. Ritchie - Powrót z jutra  

  A. Taylor - Wędrówki duszy

  L. L. Hay - Lecz swoje ciało 

C. Tipping - Radykalne wybaczenie

L.L. Hay - Możesz uzdrowić swoje życie   

 

 


Podziel się
oceń
5
0

JEDNOŚĆ W WIELOŚCI

 

 

Fragmenty z książki  autorstwa O.P. Ghai  pt : "JEDNOŚĆ W WIELOŚCI  - Mądrość wielkich religii świata "

 

 

Antologia ta stanowi (...)  jedną z wielu podobnych prób uświadomienia mieszkańcom naszego globu, że wszyscy tworzymy JEDNĄ WIELKĄ RODZINĘ    (Dr Mulk Raj Anand )

 

 

Ważniejsze święte ksiegi wielkich religii świata, na podstawie  których dokonano wyboru aforyzmów ( wg porządku  alfabetycznego )

 

 

1. Buddyzm  -                       Winajapitaka, Suttapitaka, Dhammapada

2. Chrześcijaństwo -              Nowy Testament   

3. Dżinizm -                          Aranja sutra, Sutrakritanga, Uttaradjajana sutra

4. Hiduizm -                         Rygweda, Upaniszady, Bhagawadgita

5. Islam      -                       Koran

6. Judaizm -                        Stary Testament , Apokryfy

7. Konfucjanizm -                 Szu-cing, szy-cing, Lun-yu, czung-jung, Meng-cy

8. Shintoizm -                     Kojiki, oraz inne teksty wybrane

9. Sikhizm-                         Guru Granth, Japdżi , Asa di war,   rahira

10. Taoizm-                      Tao-te-cing

11. Zaratusztrianizm -        Jasna, Widewdat    

 

 

 

 

                                                                            PRZEBACZENIE

 

Buddyzm

Cokolwiek byłoby przyczyną twego cierpienia, nie krzywdz blizniego swego - odpiuśc mu, jesli zadał ci ból .

 

Chrześcijaństwo

Badz pobłazliwy i wyrozumiały. Jesli winowajcom swym odpuscisz winy, tako i tobie Bóg grzechy przebaczy .Miłosierny jest Bóg i pragnie przebaczyć tym, którzy o łaskę Go błagają .

 

Dżinizm

Wszystkim zyjącym istotom przebaczam . Niechaj wszystkie żywe istoty przebaczą mnie. Jestem przyjacielem wszystkiego, co żyje. Nie ma wrogości we mnie do człowieka, zwierzęcia ani rośliny .

 

Hinduizm

Bóg grzesznikowi przebaczy, jesli szczerze będzie człowiek swej przwiny żałował . Przebaczenie otwiera drogę do szczęścia wiodącą, przeto mędrzec zawsze gotów jest swym winowajcom odpuścić .

 

Islam

Bóg miłuje tych, którzy bliznim przebaczają . Miłosierny jest Pan i łaskę okaże grzesznikom , którzy ze skruchą w sercach przed jego obliczach staną .

 

Judaizm

Bóg wszystkie grzechy gładzi.zawsze miłosierdzie okaże, jesli niegodziwi na drogę cnoty powrócą.

 

 Sikhizm

 Tak wielu ludzi zycie juz postradało,

Bo obcy im był duch przebaczenia

Precz wygnaj złość z serca swego

I spójrz - swiat cały jest twym przyjacielem .

 

 

Pokuta

 

Buddyzm

Winy swe wszystkie wyznać należy i przebaczenia szukac . Spowiedz jest nieodłącznym składnikiem pokuty.

 

Chrześcijaństwo

Wszyscy grzeszni jesteśmy, przeto pokutę odbyć musimy, grzechy swe wyznać i przebaczenia u Boga szukac .  Pan łaskę okaże tym, którzy szczerze za winy swoje pokutę czynić będą .

 

Hinduizm

Grzechy swe wyznaj i szczerze Boga o łaskę i przebaczenie błagaj. Wówczas Bóg przebaczy ci i duszę twą z grzechów oczyści .

 

Islam

Pan chętnie przebacza tym, którzy wyznaja swe winy i błagają Go o przebaczenie  .  Jeśli zgrzeszyłeś, do Boga zwróć się z pokutą w sercu.  On zaś niechybnie łaskę ci okaże .

 

Judaizm

Nie poszczęści się temu, kto grzech swój zatai. Bóg przebaczy Ci, jeśli swe winy wyznasz i szczerze pokutę czynić będziesz .

 

Konfucjanizm

Jesli uczynek zły popełnisz, winę swą wyznaj bez zwłoki i krzywdy wyrządzone napraw .

 

Sikhizm

Wyrzeknij się grzechu i czyń dobro

Pokutę odbywaj, jeśli zgrzeszyłeś .

 

Zaratusztrianizm

Jesli swe winy wyznałeś  i mocno postanowiłeś nie grzeszyć wićej, otrzymasz przebaczenie . Pan mądry gładzi grzechy tych, którzy winy swe wyznają .

 

 

 

Bóg Przewodnikiem człowieka 

 

Buddyzm

Ufaj Panu, a On cię poprowadzi. kto Panu ufa, niczego obawiać się nie musi. W spokoju i szczęśćliwości zostawać może, albowiem Bóg drogę prawdy mu wskaże .

 

Chrześcijaństwo

Polećcie się Bogu, a On wybawi was z opresji wszelakich.  Bezmiernie w Panu ufajcie.  Niechaj prześladowani ducha nie tracą , Bóg bowiem drogę zbawienia im wskaże .

 

Dżinizm

Z korzeni pień drzewa wyarasta, z pnia konary, z nich gałęzie i liscie; da;ej rozwidlają się kwaity i owoce, z których sok sie wyciska. I tak połsuszeństwo wskazówkom Dziny korzeniem jest drzewa rweligii, a wyzwolenie wytworem  jego najwyższym ( sokiem ). Dzieki Dziny wskazówkom chwałę nieśmiertelną zyskasz i pokój na wieki. 

 

Hinduizm

Wróg  żaden wiernych zniewolić nie zdoła, bowiem ufają w Bogu i wiedzą, ze Pan wybawi ich z opresjji  wszelakich .

 

Islam

Bóg stworzył człowieka i prowadzi go przez życie.   Pan nie opusci tego, kto jego wskazówkom zaufa.

 

Judaizm

W Bogu nadzieję pokładaj. I spośród cieni śmierci samej Bóg wywiedzie cię i opieką otoczy w obliczu wrogów twoich.

 

Konfucjanizm

 Bóg nie opuści człowieka prawego i drogą prawdy go powiedzie, nie lekaj się przeto niczego . Ślepo wolę Boga pełnij, bo ona prawdą jest, a kres twej wędrówki triumfem się stanie .

 

Zaratusztrianizm

 Bóg opiekunem naszym jest i przewodnikiem, przeto musimy Mu ufać i strzec się zwątpienia. Bóg wszechmocny jest i nie opuści tych, ktorzy postepują wedle jego wskazówek .

 

 

 

 

 

                                                                  Maksyma życiowa

 

Buddyzm

Pomnij, ze nic nie rózni Cię od innych ludzi. Boisz się i cierpisz jako i oni, przeto nie czyń tego, co moze sprawic im ból.

Nie krzywdz ich, tak jak nie krzywdziłbyś siebie

 

Chrześcijaństwo

Czyń innym tak, jak chciłabys, by tobie czynmiono. Miłuj blizniego swego, jak siebie samego .

 

Dżinizm

Tak traktuj istoty wszelkie, jak pragnłabys, by traktowano ciebie. Wszystko, co zyje, bólu nienawidzi , przeto zadnego stworzenia nie zabijaj.

 

Hinduizm

Tak obchodz się z innymi jako z samym sobą .

 

Islam

Prawił Anas, ze kiedy Posłaniec Boga powiedział :

"pomóż bratu swemu, jesli niesprawiedliwie postepuje lub jesli sam krzywdy doznaje", człek pewien zapytał : "Posłancze Boga, pomagam mu zaiste, gdy skrzywdzony zostanie, lecz jak pomóc mu moge, gdy postepuje niesprawiedliwie ? "Odrzekł Anioł: "Od czynienia zła powstrzymac go możesz. Oto pomoc twoja".

 

Judaizm

Co tobie niemiłe, nie czyń żadnemu z ludzi. Miłuj blizniego swego, jak samego siebie"

 

Konfucjanizm

 Nie czyń drugim tego, co tobie samemu nie w smak. Zasada dobrego postepowania powiada, byś innych traktował jak siebie samego .

 

Sikhizm

Jako posiejesz, tak i zbierać bedziesz ;  Ciało twoje twych czynów owocem .

 

Zaratusztrianizm

Nie czyń innym tego, co tobie miłe nie jest .

 

                                                                                                                 


Podziel się
oceń
7
0

Zaproszenie

 

 

 

W związku z tym, że na szczęście mam pieniążki na tzw. 'życie',  mogę sobie pozwolić  na pomoc   'za darmo'  :) 

 

 

Zapraszam więc wszystkich, którzy  by jej potrzebowali :)

 

  

 

 

 

.

 


Podziel się
oceń
39
0

Z ' przymrużeniem oka '

 

 


Podziel się
oceń
10
0

OSTRZEŻENIE

 

 

Tak, jak po 'tej' stronie, tak i po' drugiej ' , można spotkać osoby nie przestrzegające żadnych zasad etycznych, agresywne, złośliwe , które często  opętują przerożne osoby z naszego otoczenia .   

 

 

Dusze takie  'bronią ' zarówno siebie , jak często i inne dusze  - przed  rozmowami  i wiedzą  o Bogu, Jego Miłości do każdego z nas,  przed namowami do porzucenia  dotychczasowego trybu życia  ,  bo nie czują się gotowe do jakichkolwiek zmian w swoim życiu . 

 

 

Próby rozmów wyjaśniających im ich sytuacje , i uświadamiające prawa innych ( ktorych opętują ) do samodzielnego zycia  traktują często jako atak na swój sposób  na życie , jako atak na siebie, i dlatego odpowiadają też atakami .   

 

W związku z tym osoby pomagające duszom mają zazwyczaj większą OCHRONĘ BOGA  , niż w przypadku osób, pomagających w innych zakresach  .

 

 

Dlatego też - DLA WASZEGO BEZPIECZEŃSTWA  - PRZESTRZEGAM  WAS  przed próbami wykorzystania  wiedzy zawartej na stronach tego bloogu  ( poza wiedzą  w wątkach o schizofrenii )  do pomagania innym osobom dookoła siebie , poza najbliższą rodziną - choćbyście podejrzewali, że  tej pomocy  potrzebują .

 

 W takich przypadkach proponowałabym, ABYŚCIE POPROSILI BOGA O POMOC  TEJ OSOBIE,  a ją samą skierowali na łamy tego bloogu ( lub podobnych  do niego ) - jeżeli  wiedzę tu zawartą  uznacie za pożyteczną w jakimkolwiek  stopniu . 

 

Taka osoba może wtedy otrzymać  bezpośrednią  pomoc od Boga , jaka będzie niezbędna -do pomocy  sobie lub  swoim bliskim.   

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
10
0

Jak pomóc duszom rodzinnym i sobie ?

 
 
 
 
                                              
 
 
Oprócz dusz wymienionych w temacie : 'Przyczyny przyciagania  'obcych'  dusz ' ,  mogą  'zatrzymać się'  przy nas  dusze , należące do naszej – szeroko rozumianej  rodziny ( do wielu pokoleń wstecz , od najbliższej do dalszej rodziny  ) , oraz dusze osób zaprzyjaźnionych  z rodziną,  w tym dusze bliskich   sasiadów , znajomych, przyjaciół.  
 
To, co je do nas’ przyciąga’, to , co powoduje, że się przy nas zatrzymają , to zgodnie z moim doświadczeniem   przede wszystkim  pewne  wzorce  w naszej psychice,  a w drugiej kolejnosci  nasze   zobowiązania  wobec siebie nawzajem . 
 
 W dzisiejszych czasach więzi rodzinne , i wynikające z nich zobowiązania , nie są już tak poważnie traktowane, jak kiedyś, co nie oznacza, ze ich nie ma .

Z tego, co wiem,  obecnie  wiele/lu z nas planuje sobie jeszcze w niebie , przed wcieleniem się , uświadomienie tych więzi na nowo ( choćby poprzez coraz powszechniejsze ustawienia Hellingera , przeróżne mody na drzewa genealogiczne , mody na ‘sieganie do korzeni ‘ itp. )


Dusze rodzinne, które po śmierci swoich ciał ludzkich nie przejdą do nieba, i zostaną tu, na Ziemi, zatrzymują się  przede wszystkim przy tych osobach z rodziny , które mają podobne spojrzenie na życie , które mają podobne 'lekcje'  ( 'negatywne  wzorce' )  do przerobienia ( ‘podobne przyciąga podobne’ ) .

Jest w takiej sytuacji bowiem szansa, że kiedy dana osoba , pod opieką Opiekuna, będzie ‘przerabiała’ dane lekcje, przy okazji ‘przerobi’ je również dana dusza, i tym samym ‘odwiesi się’ z przyczyn , z powodu  których została na Ziemi .


Niezależnie od powyższego,  w przypadku dusz rodzinnych jest większa szansa na to, że przy okazji przeglądania rodzinnych albumów ze zdjęciami , albo innych wspominań , ktoś z rodziny poprosi Boga o pomoc dla tej duszy , da   ' na mszę' , albo przynajmniej powie : ‘ świeć Panie nad jej duszą ‘ .
Prośby te spowodują , że w imieniu Boga  jakiś Opiekun może zaglądnąć do tej duszy, i  będzie się starał  jej jakoś pomóc    ( zgodnie z zasadą wolnostojeństwa Opiekun nie może tego zrobić bez poproszenia o pomoc przez tą duszę lub kogoś innego w jej imieniu  )


Jest jeszcze inny aspekt tej grupy dusz - wiele osób sobie nie uświadamia ogromu znaczenia faktu znania danej osoby za jej życia w ciele ludzkim - bo poznaje się tym samym jej ‘adres energetyczny’,’ namiar’ na nią , jej ‘ident’ .

Zwłaszcza ważne jest to w przypadku osób, które się kochało, lub mocno lubiło.

Bo mimo śmierci ciała ludzkiego danego krewnego/krewnej , mimo przebywania przez tą osobę w  duzej odleglosci od nas,  każda nasza myśl o niej/o nim ,  każde nasze uczucie z nią/nim  związane , dotrą  bezpośrednio do niej/niego, i mogą  jej/jemu  pomóc.


Ktoś kiedyś przepieknie powiedział :    CZASAMI  JEDNA    NASZA MYŚL , PRZESŁANA W KIERUNKU DANEJ DUSZY , PODCZAS MYSLENIA O NIEJ,   MOŻE POMÓC JEJ ZMIENIĆ  BŁĘDNE PRZEKONANIA, KTÓRE SPOWODOWAŁY  , ŻE ZOSTAŁA NA ZIEMI

( bo taka myśl - gdy znaliśmy tą duszę – dotrze do niej bezpośrednio , tak, jakby się z nią rozmawiało ) 

 
Dlatego tak WAŻNE JEST , CO POMYŚLIMY ,  co jej tym samym bezwiednie przekażemy .


Dlatego  też tak bardzo ważne jest , co sami myślimy, w co sami wierzymy, i tym samym, co przekażemy duszom , machinalnie myśląc o nich , lub co mówimy do innych na głos, a co te dusze mogą przy okazji usłyszeć, i zrozumieć .



Te najważniejsze tematy , najważniejsze nasze przekonania , które powinniśmy sami posiadać ,a które mogą  wg mnie pomóc duszom rodzinnym i nam ,  to :

1.  dobrze by było, abyśmy rozumieli ,   że powinno się sobie i innym wybaczyć wyrządzone krzywdy , bo nikt z nas nie jest doskonały, każdy popełnia jakieś błędy ...urodzilismy się na Ziemi wlasnie po to, aby  'wzrastać duchowo'.....
(a poza tym , gdy sobie nie wybaczymy, a wierzymy zarazem w Boga karzącego, to nigdy nie będziemy mieli odwagi, aby poczuć się  'godnym'  do powrotu do nieba )

2.  dobrze by było, abyśmy  zrozumieli , że Bóg  ' nie karze'  nas za nasze błędy...daje nam natomiast  możliwość ich poprawy, poprzez zadośćuczynienie tym, których mniej lub bardziej świadomie skrzywdzilismy   

3.   dobrze by było, abyśmy  nie wierzyli  w  ‘piekło’, rozumiane jako miejsce przeznaczone do odbywania kary , zadanej przez Boga ....

4.   dobrze by było, abyśmy uwierzyli, że jest w miejsce, do którego dusze mogą wrócić po śmierci swoich ciał ludzkich - niezależnie od wyznania religijnego  ( ateiści tez wracają do tego samego internatu okołoziemskiego,  tylko w  obszary, gdzie przebywają  osoby o takich samych przekonaniach   )

5.   dobrze by było , abyśmy  uwierzyli,  że zostając na Ziemi  jako dusze , możemy skazać sie na ogromną samotność, cierpienie, a wracając  do nieba  możemy  spotkać  swoich bliskich, możemy oczyścić swoje ciała energetyczne , mozemy  dostać energię, i  dalej się rozwijać, a tym samym możemy  ‘godnie’ żyć

6. dobrze by było, abyśmy wierzyli , że  w niebie można znależć zajęcie interesujące dla każdej duszy, że pobyt w niebie nie jest nudny ( tu polecalabym książki M. Newtona : 'Wędrówki dusz i  'Przeznaczenie dusz' )

7.  dobrze by było, abyśmy uwierzyli,  że do nieba nie ‘ idą’ jedynie ‘doskonali’  - jest wiele  poziomów  dla dusz wcielających sie w ciała ludzkie, i każdy z nas znajdzie  poziom  odpowiadający jego spojrzeniu na świat

8. dobrze by było, abyśmy  zrozumieli, że  błędne jest przekonanie typu ' siedz w kącie , a znajdą Cię ' , gdy tymczasem musi być wyrazona prośba o przeprowadzenie
( zgodnie z zasadą wolnostojeństwa - wyrazona na przyklad słowami :
pukajcie ( najpierw) , a (dopiero potem) bedzie wam otworzone

9. dobrze by było, abyśmy zrozumieli , że  błędne jest przekonanie, że na Ziemi powinno się czekać, aż do powtórnego przyjscia Jezusa Chrystusa  ( w przypadku osób opierających sie na Biblii, wazne by było, aby przypomnieli sobie te słowa z niej , czytane podczas  mszy pożegnalnej Jana Pawła II :
Flp 3:20 BT   "Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa,"

10.  dobrze by było, abyśmy zrozumieli , że błędne jest przekonanie, że do nieba wraca się w ciele organicznym , ludzkim , powstałym na nowo z prochu   ( trochę  o tym w kategorii 'Zmartwychwstanie ...')

11. dobrze by było, abyśmy zrozumieli,   że nie ma 'grzechów', których Bóg może nie ‘wybaczyc’
( najczestsza przyczyna zostawania tutaj dusz demonicznych )  - bo sami oceniamy swoje uczynki, sami planujemy sposób ' naprawy', w przypadku krzywd wyrzadzonych innym  ( tu znowu polecałabym ksążki M. Newtona )  .

12.  dobrze by było, abyśmy wiedzieli, że   krzywdy wyrządzone innym  w jednym wcielniu , można zadośćuczynić pomagając im w innych wcieleniach, lub pomagając innym, sami będąc na planie duchowym 

13.  w decyzji opuszczenia  Ziemi  i przejscia do nieba , bardzo pomaga wiara  w możliwość ponownych urodzin na Ziemi

14. dobrze by było, abyśmy już teraz zrozumieli,  że na Ziemi  -po śmierci naszych ciał ludzkich - mogą nas zatrzymać , ‘zniewolić ‘, nasze przyzwyczajenia do ziemskich przyjemnosci ( typu min. jedzenie, picie - niestety tez przy wykorzystaniu ciał innych ludzi ) , przywiązanie do zgromadzonego majątku ,

15.  dobrze by było, abysmy już teraz zrozumieli,  że  nie można wpływać na decyzje ludzi aktualnie wcielonych – oni mają prawo do swoich błędów, oni maja prawo do  decydowania o swoim życiu  .
Gdy już będziemy po 'drugiej' stronie , możemy inspirować naszych  bliskich , możemy 'podszeptywać ' lepsze rozwiązania, ale nie powinniśmy nigdy nikogo  'opętywać ' .

16. dobrze by było , abyśmy juz teraz rozumieli,   że kiedy bedziemy juz sami  po 'drugiej stronie',  to  decyzja 'wejścia 'do ciała jakiegoś człowieka może skutkowac tym, ze z tego ciała  nie bedziemy mogli 'wyjść'  ( kiedy on ma większe siły wibracyjne ) - bez pomocy z zewnątrz  , i zostaniemy w nim  uwięzieni 

17. dobrze by było, abysmy rozumieli, że - już jako dusza nie wcielona   –możemy wpływać negatywnie na stan zdrowia dusz będących jeszcze w ciałach ludzkich. 


Zdarza się to w sytuacjach , gdy  po śmierci swojego ciała ludzkiego - 'wejdziemy' do cudzego ciała ludzkiego, skuszeni np. możliwością zjedzenia z nim czegoś  , wypicia .

Wtedy równoczesnie 'łaczymy' ( 'nakrywamy' )  naszą siatke energetyczna,  z zawartymi w niej kodami wszystkich chorób, na które chorowało nasze byłe ciało ludzkie , z siatka energetyczną danej osoby .

Tym samym spowoduje to  mniej lub bardziej szybkie wymuszenie zmian w siatce tej osoby, i – gdy te nasze wizyty w tym cudzym ciele ludzkim będą czestsze – spowoduje to powolne zapadanie tej osoby na wszystkie nasze byłe choroby, w tym cięzkie choroby smiertelne.


18. dobrze jest też wiedziec, że czasami przyczyną pozostania danej duszy tutaj jest zwykłe 'przegapienie' śmierci jej ciała ludzkiego i pogrzebu , i wtedy nasze mysli , lub słowa głosno mówione o danej duszy, muszą uświadomic jej ten fakt.


Spotkałam się jednak z sytuacjami , że czasami – mimo przerobienia przez nas wszystkich powyższych tematów , i mówienia o nich głośno i dobitnie, dane dusze rodzinne mogą przy nas dalej zostać .

Są to głownie  przypadki , kiedy dana dusza ma wobec jakiejs osoby swoje własne  'długi '-  przykładowo nie zdążyła za życia przekazać jej swojej miłości, swojego wsparcia , i czuje potrzebę zrobienia tego teraz . Taka dusza może potrzebowac trochę więcej czasu , aby te zobowiązania  'spłacić ' , i przejść  do nieba.


Zdarza się też ( spotkałam się z takimi przypadkami ) , że czasami jakaś duszyczka – mimo  braku  zobowiązań wobec danej osoby , zostaje przy niej  . 
Sa to zazwyczaj takie sytuacje,  kiedy taka dusza pomagała tej osobie nieomal od jej urodzenia , bo takie duże było zapotrzebowanie  na jej pomoc , i jej  odejście - w opinii   naszych Opiekunów duchowych  -  może spowodować zagrożenie  w realizacji  podstawowych planów, jakie miała ta osoba na to wcielenie . 
( W takich przypadkach Opiekunowie  dokładnie oceniają daną sytaucję ,  i zdarza się  często , że nie otrzymuję zgody na rozmowy z taką duszą lub jej przeprowadzenie do nieba ). 


***********************************************************************************************************


Reasumując, w moim odczuciu przestaniemy ‘przyciagac’ do siebie nie znane duszyczki ( jeżeli sobie nie założyliśmy udzielania im pomocy ) , lub pomożemy tym rodzinnym, które tu się 'zawiesiły 'w błednych przekonaniach , kiedy sami 'przerobimy' te same lekcje, których tym duszom brakuje.

Dla naszych Opiekunów jest to jakby gwarancją , ze – kiedy przyjdzie czas na opuszczenie przez nas Ziemi – będziemy dzięki tym lekcjom sami wiedzieli, co zrobic, aby tu nie zostac .

Wiedzę tę możemy przekazac również naszym dzieciom, aby i ich uchronić przed potencjalnym ‘zawieszeniem się’ - jako dusz ,po śmierci ich ciał ludzkich - na Ziemi lub w przestrzeniach planu astralnego, pomiedzy niebem a Ziemią .


****************************************************************************************

Podziel się
oceń
20
2

Opętania - pomoc dla dusz po 'obu ' stronach

 

 

Od wielu dusz, które zakończyły już swoje życie w ciele ludzkim, dzieli nas moim zdaniem  tylko nasze ciało organiczne. 



Tylko dlatego, że zmysł wzroku ludzi ma swoje ograniczenia, nie widzimy  dusz  po tej ‘drugiej stronie', tak je widzą zwierzęta ....

 

 

Rodzimy się na Ziemi między innymi po to, aby  poznać siebie , aby doświadczyć tego, czego pragniemy,  wreszcie - aby się usamodzielnioc, jako dusze, czyli między innymi -  wzmocnić swoje siły wibracyjne - czyli siłę  wyrażania siebie . 

 Wiąże się to z faktem, że niektórzy z nas, po tzw. ‘śmierci' są już na takim etapie  posiadanej ' mocy' , czyli  sił wibracyjnych, że potrafią przekazać nam swe myśli na duże odległości ( telepatia).

 

Oznacza to tym samym, że czasami się może  zdarzyć , że  usłyszymy głosy  dusz , które przekazują nam  swe myśli  mimo dzielącej nas odległości . 

 


Może się jednak też tak zdarzyć, że usłyszymy głosy czy mysli dusz znajdujących się  bardzo blisko nas, albo wręcz  dusz znajdujących się razem z nami  w naszych ciałach ludzkich .

 

 

Naszą naturalną ochroną energetyczną  jest  nasze pole energetyczne ,  którego miarą zdolności do obrony jest jego wielkość  i jakość  ( np. ciągłość ).

Jeżeli jest ono duże,  dusze , które chcą nam coś przekazać , mogą zbliżyć się do nas na taką odległość, że usłyszymy  tylko te silniejsze  z nich.


Jeżeli to pole jest nieciągłe, poprzerywane , to każda dusza , kóra tego chce ,  może do nas zbliżyć ,  każda  może nam cos przekazać, i kazda - która tego chce - może wejść do  tego naszego ciała .

 

 

Bardzo dużo Dusz nie rozumie niebezpieczeństwa wynikającego  z takich  nieplanowanych  'przekazów'  (czytaj dodawanych myśli i emocji ) w stosunku do osób do tego wcześniej nieprzygotowanych .


Bo tylko jednym z tych niebezpieczeństw jest to, że wiele osób słyszących takie ‘dodawane' myśli i uczucia bierze je za własne i uważa się za chorych psychicznie.....

 

 

Jak można pomóc osobom, które podlegają w różnym stopniu wpływom  różnych dusz  ?

 

 Co właściwie robi osoba pomagająca w tym zakresie  ?   

 

 

Przede wszystkim informuje te dusze o skutkach,  jakie wynikają z ich działania wobec tych osób .

A one  czasami uniemożliwiają nam przerobienie  zaplanowanych  przez nas lekcji / doświadczeń , co rodzi uciążliwe dla nas skutki   -  czasami musimy te lekcje powtórzyć, co wcale nie jest takie łatwe, a i  'dług energetyczny ' ( karma )  tych dusz wobec nas  mocno rośnie ...


A jak lubimy spłacać długi - każdy z nas dobrze wie ..... .

 

Taką duszę należy również uświadomić, że gdy przebywa w ciele organicznym razem z  tą osobą , może ona z czasem zacząć chorować na wszystkie choroby , na jakie chorowała dana dusza za zycia w swoim ciele  ludzkim .


(Tak niestety działa nałożenie się na siatkę energetyczną osoby  będącej właścicielem danego ciała ludzkiego  , siatki energetycznej  tej duszy  ) .


 

A poza tym taka osoba   tak długo rozmawia z dana duszą , aż ją przekona , że :

 

***żadna  'zagubiona' dusza  nie jest pozbawiona swoich praw , cokolwiek by nie zrobiła - każda  może zwrócić się - nawet sama- do Boga, lub dusz  działających w Jego imieniu , o POMOC

 

***każda  'zagubiona ' dusza  ma nadal swojego 'Anioła Stróża ' czy Opiekuna duchowego , którego może nadal prosić o pomoc  , o energię ( lub podpowiedz, jak być samodzielnym energetycznie ),  jeżeli tej duszy będzie jej brakować

 

*** każda 'zagubiona' dusza  może sama poprosić Boga lub  Opiekuna duchowego  o pomoc w przeprowadzeniu  do  Nieba 

 

*** nie ma kary  za przewinienia , kórych się dana dusza dopuściła  wobec kogoś .

 

Te przewinienia  'NAPRAWIA SIĘ ' poprzez ZADOŚĆUCZYNIENIE  tej osobie , poprzez POMOC tej osobie , którą się skrzywdziło . 

 

*** nie ma 'piekła ' ( rozumianego jako miejsce odbywania kary ) dla tych, którzy  ‘zgrzeszyli' -

W NIEBIE JEST aż 7 POZIOMÓW PRZEZNACZONYCH DLA DUSZ WCIELAJĄCYCH  SIĘ W CIAŁA LUDZKIE 

 ( i dlatego  tez ZACHOWANIE LUDZI NA ZIEMI JEST TAK RÓZNE - bo odpowiada jakby uczniom z 7  klas na różnych poziomach) .

 

Każda  wracająca do nieba dusza trafi na  poziom , odpowiadający  jej spojrzeniu na świat , jej  myślom i uczynkom  ( to tak, jakby powracało  się do  dobrze znanych i dobrze rozumiejących się  kolegów i koleżanek z tej samej klasy w szkole ).

 

*** JEŻELI SIĘ NIE NASYCIŁO ŻYCIEM w ciele 'fizycznym' NA ZIEMI - dana dusza MOŻE SIĘ JESZCZE WIELE RAZY URODZIĆ na Ziemi lub innych ‘fizycznych' planetach ,  o czym w mojej opinii wspomniane jest nawet w Biblii

 (w mojej opinii jest to następujacy fragment  :  Ew. św. Jana 3: " Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Ci, jesli sie ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego ).

 

*** WARTO JEST ŻYĆ NA WŁASNY RACHUNEK I SWOIM ŻYCIEM, a NIE CUDZYM - bo ma się wtedy z tego życia PRZYJEMNOŚĆ.

 


Namawia się też każdą duszę aby :

 

*  PRZEBACZYŁA TYM, KTÓRZY JĄ SKRZYWDZILI za życia na Ziemi,  bo NIE KAŻDY DUSZA UMIE JUŻ  POSTĘPOWAĆ'   WŁAŚCIWIE' , a do Nieba nie można wrócić zachowując w sobie urazy, bo byśmy się tam nadal gonili za nasze błędy....

* PRZEBACZYŁA SOBIE SWOJE PRZEWINIENIA WOBEC INNYCH

* TYM DUSZOM, KTÓRE KOGOS ‘ZABIŁY'   uświadamia się, ŻE  ZABIŁY JEDYNIE CIAŁA LUDZKIE TYCH OSÓB ,  że PRZECIEŻ DANE OSOBY NADAL ŻYJĄ -  jako dusze - I MOŻEMY SIĘ Z NIMI SPOTKAĆ W NIEBIE.

 


ZAZWYCZAJ W WYNIKU TAKICH ROZMÓW DUSZE DECYDUJA SIĘ NA PRZEJŚCIE DO NIEBA.

 

Jeżeli te tłumaczenia nie pomagają ,  a danej  osobie W WYNIKU DZIAŁANIA DUSZ  grozi utrata życia ‘fizycznego' lub UTRATA ZDROWIA PSYCHICZNEGO ( a tego sobie ta osoba nie  zakładała ), to taka dusza może być  WYJĄTKOWO -  ZABRANA NA SIŁĘ od danej osoby.

 

 

Tak więc widać, że JEST MOŻLIWOŚĆ udzielenia POMOCY ‘OBU STRONOM ‘ , i dlatego warto czasami skorzystać z pomocy kompetentnych osób  pomagających  w tym zakresie. 


 

Ale tez warto jest wcześniej sprawdzić opinię o takiej sobie, zanim się do niej zwróci , bo jak wiadomo, poziomów w Niebie jest 7, i niekoniecznie osoba podająca się za kompetentną  będzie  godna zaufania ....

 

 

Warto jest tez wiedzieć, że na Ziemi działa prawo „PODOBNE PRZYCIĄGA PODOBNE" - czyli od NAS, OD NASZEGO SPOJRZENIA NA ŚWIAT i NASZEJ WIEDZY, OD NASZEJ ZDOLNOŚCI DO WYBACZANIA SOBIE I INNYM zależy, CO BĘDĄ MYŚLEĆ  DUSZE , które ‘PRZYCIĄGNIEMY" , i CZY IM I SOBIE POMOŻEMY ......


Podziel się
oceń
4
0

Kim jest 'Anioł Stróż ' ?

 
 
Kim jest właściwie ' Anioł Stróż?  
                                                                                          
                                        
 
 
 
Rodząc się na Ziemi zapominamy o podstawowej cesze absolutnie wszystkich dusz w całych Zaświatach - tą cechą jest możliwość PODZIAŁU każdego z nas na zupełnie samodzielnie egzystujące ,'oddzielne ' części ....

Ta cecha zresztą jest podstawą naszego istnienia - bo  BÓG   'OJCIEC '  , (zwany przez niektórych ŹRÓDŁEM ),  właśnie wykorzystując tą cechę stworzył WSZYSTKIE  'INNE'  DUSZE - po prostu 'DZIELĄC' SIEBIE ( 'wydzielając ' ze swojego ciała ) oczko.gif


Dowiedzieć się o szczegółach tej cechy można np. z co poniektórych fragmentów książek R. Monroe, M. Newtona czy nawet ( !!!) odpowiednich fragmentów książek katolickich z jakby 'zakamuflowaną ' dla większości czytających tam treścią .

W świetle tych informacji 'stworzona'= wydzielona przez Boga/Źródło dusza , jeżeli chce zebrać jak najwięcej doświadczeń po prostu  'dzieli się'  dalej jakby na części , z których każda spełnia dalej definicję  bycia   'duszą' :
 
Cyt. Z R. Monroe :

 "Każda osobowość  (będąca tą wydzieloną częścią duszy , czyli jakby mniejszą duszą)  jest SAMODZIELNYM, zdolnym do odczuwania istnieniem z INDYWIDUALNĄ świadomością , umysłem i wspomnieniami „.
 
I kiedy te wydzielone przez daną duszę  części , te   ' mniejsze ' dusze , inkarnują sobie na Ziemi lub na innych planetach , to zawsze pozostaje jakaś 'część  ' danej duszy w tym tzw. niebie czyli internacie okołoziemskim


cyt. z książki R. Monroe :

 " Mogę mieć wiele OSOBOWOŚCI rozwijających się W TYM SAMYM CZASIE .....właśnie teraz mi mówią, że jeden jest stary, inny jest kaleką, ....... i mogę odczuć , że jestem stary i że jestem kaleką...:


Ta sama dusza tłumaczy dalej, że te osobowości mogą rozwijać się w tym samym czasie nie tylko na Ziemi, ale i na innych planetach . Zapytana , jak wyglądają niektóre z tych form odpowiedziała:


"..jedna jest galaretowata, inne są śliskie..'


Każda z takich dusz , przed kolejnym wcieleniem , ustala wielkość  swojej części, którą chciałaby wydzielić  z siebie   ( czyli inaczej wielkość  wydzielonej  ' energii'),  a  którą chciałaby wcielić w dane ciało ludzkie .

Cytat z 'Newtona ':


Zdolność dusz do podziału esencji swojej energii wpływa na wiele aspektów ich życia.
Być może bardziej odpowiedni niż „podział" byłby termin „rozwinięcie duszy". Jak już wspomniałem we fragmencie dotyczącym zjaw i duchów, wszystkie dusze udające się na Ziemię pozostawiają część swojej energii w świecie dusz - nawet te z nich, które wiodą życia równoległe w więcej niż jednym ciele.
 Procent pozostawionej energii może być rozmaity, lecz każda cząsteczka światła stanowi dokładną kopię całej Jaźni i odzwierciedla jej pełną tożsamość.
(...)
Wysoce zaawansowana dusza zabiera ze sobą na Ziemię nie więcej niż 25 procent całkowitej ilości energii, podczas gdy przeciętna, mniej pewna siebie dusza około 50-70 procent.




(W mojej opinii % energii pozostawionej w niebie lub wcielonej w ciało ludzkie może być jeszcze mniejszy . Słyszalam o pewnej ankiecie robionej w 'niebie' na ten temat : ponoć  wśród dusz,  prowadzacych równocześnie równoległe wcielenia,  rekordzistką  była  dusza , która podzieliła się na  48  mniejszych dusz !!!  



Na czas wcielenia pozostała w niebie część ' nas ' jest zupełnie świadoma , i jeżeli zostało jej wystarczająco 'dużo ', to może nadal tam uzupełniać swoją wiedzę i  prowadzić całkiem normalne życie :



Fr. z M. Newtona :


 Dr N. - Domyślam się, że w czasie twojej nieobecności energia ta nie była zbyt aktywna. Jaki procent całości pozostał w świecie dusz?
P. - Tylko 15 procent. Potrzebowałam bardzo dużo energii, by wytrzymać swoje irlandzkie wcielenie. Pozostała część mogła poruszać się po naszym terenie, lecz nie brała udziału w czynnościach rekreacyjnych.
Dr N. - Rozumiem, lecz czy te osłabione 15 procent także stanowi kompletną reprezentację twojej duszy?
P. (żarliwie) - Jak najbardziej - to taka mniejsza wersja mnie samej.
Dr N. - Czy te 15 procent ciebie było w stanie nadążyć za lekcjami grupy i powitaniami powracających dusz, podczas gdy 85 procent przebywało na Ziemi?
P. - Hm... do pewnego stopnia... tak. Kontynuuję zdobywanie wiedzy w obu miejscach, (chodzi o Ziemię i świat dusz)



Niektóre ze starszych dusz zostawiają w niebie na tyle dużo  swojej energii , że mogą nie tylko skupić sie na dalszym dokształcaniu, ale też mogą ' łączyć się' świadomością z częścią/częściami wcielonymi , i podczas takich połączeń mogą  przekazywać tym swoim częściom  inspiracje, nowe idee, czy  mogą wspierać te swoje części ( czyli siebie )swoją siłą życiową ...

I tak ZACZYNA SIĘ rola nas, części nie wcielonych , jako adeptów do 'roli ' 'Aniołów Stróży' wobec tych części ' wcielonych ' .

( oczywiście obok opieki Przewodników/Opiekunów, która cały czas trwa , od naszego 'urodzenia się' , jako duszy )



Wraz ze wzrostem stopnia rozwoju duchowego , dusze kończą etap 'nauki'  jakby w liceum , otrzymują nawet   'świadectwo maturalne'  ( czyli wolność lub zbawienie całkowite ) .
Zaczynają się  wtedy gromadzić na poziomach przeznaczonych dla dusz ' wolnych' od konieczności wcielania się gdziekolwiek , a  'gromadzących'  się tam przed połączeniem się w 'jedność '
(przed udaniem się do wyższych planów energetycznych , na których te dusze  będą  doświadczać się dalej,  między innymi   'stwarzając' swoje ' światy'   (Bogami jesteście )

Są to poziomy naszych Wyższych Jazni , w które jako jedność się wtedy połączymy, poziomy nazywane przez R. Monroe poziomami  'Ja- Tam ' , przez B. Moena  'Dyskami' .   
 
                                       
 
W przypadku takich dusz rośnie poziom pomocy - jako 'Anioła Stróża' - dla swoich cząstek, które jeszcze  gdzieś tam  'utkwiły'
 
 
 
Cytat z  R. Monroe: 


 Moja nowo uzyskana wiedza o moim osobistym wehikule Ja-Tam w znacznym stopniu podbudowała moją pewność siebie (...)
Wiele naszych zadań dotyczyło udzielania pomocy w przejściu przez proces śmierci fizycznej lub odbierania kogoś po jego zakończeniu. W większości takich wypadków postrzegani byliśmy jako: ojciec, matka, zmarły przyjaciel, a nawet czasami jako "istota niebiańska". Ci, którzy nie byli częścią naszego Ja-Tam, znikali po prostu w Terytoriach Systemów Przekonań. W takich przypadkach wspieraliśmy ich przez grzeczność jako tych, którzy z jakichkolwiek powodów nie byli spotykani przez przedstawicieli ich własnych Ja-Tam lub też nie trafili do punktów wejścia w swoje konkretne systemy przekonań. (...)

Głównym zadaniem mojego Ja-Tam było przejmowanie osobowości poprzednich wcieleń, które zostały przytłoczone nałogami Ziemskiego Systemu Życia czy najróżniejszymi systemami przekonań do tego stopnia, że sama esencja osobowości pozostawała nieosiągalna.
Kiedy indywidualny ludzki Umysł wyłamywał się wreszcie z okowów przekonań lub odnajdował rysę w całym systemie, natychmiast jeden z członków naszego Ja-Tam udawał się z misją ratunkową. Czas nie odgrywał tu istotnej roli, być może z wyjątkiem tej, iż wszystkie owe "misje ratunkowe" miały miejsce w czymś, co określamy mianem przeszłości.

Sposób niesienia pomocy jest kolejną stałą dla każdego członka Ja-Tam.
Obejmuje on wszczepienie nowych idei, myśli, a nawet fizycznych bodźców w życie fizyczne innych rezydentów Ziemskiego Systemu Życia. Szybko uświadomiłem sobie, jak wiele pomocy otrzymuje każdy z nas, a której nie postrzegamy lub którą po prostu akceptujemy bez zbędnych pytań. I ponownie, pomoc taka jest ograniczona naszą koncepcją czasu.

Nigdy nie jest na nikim wymuszana, lecz dostarczana jako odpowiedź na wołanie o pomoc, na sygnał, który w różnych systemach przekonań tłumaczony być może jako modlitwa
.


Te same treści , zawarte w przekazach od  'świętych' , spisanych przez F.Horak w książce     ' O życiu pozagrobowym'  (wydanej przez Wydawnictwo Katolickie ), przekazane są za pomocą innych słów, ale zawierających w sumie to samo znaczenie :


'Odnośnie do życia wewnętrznego człowieka rolą i obowiązkiem Anioła Stróża jest też zatrzymywanie , utrwalanie i przypominanie mu natchnień i świateł zsyłanych od Boga za pośrednictwem Świętych , natchnień, które bez jego działania mógłby człowiek przeoczyć i zmarnować częściej ... '


( jak ten cytat przypomina ten przytoczony wyżej z książki Monroe)



'Anioł Stróż kocha duszę człowieka jak BLIŹNIACZĄ SIOSTRĘ i pragnie jak najszybszego jej zbawienia, od czego zresztą jest ściśle uzależniona pełnia doznawanej przez Niego samego szczęśliwości .'

OBOWIĄZUJE ICH NIEJAKO W TYM WYPADKU PRAWO NACZYŃ POŁĄCZONYCH .

Anioł Stróż nigdy nie opuści zbawionej duszy , którą się opiekował.
Pozostanie z nią i przy niej na wieczność całą'




Te ostatnie słowa ( oraz dodatkowe konsultacje z duszami ) są wg mnie wystarczającym powodem do tego, aby uważać, ze opisywany przez chrześcijanizm 'Anioł Stróż ' i WJ, czy dusze określane jako Ja-Tam przez Monroe ( czy 'Dysk' wg Moena ) TO TE SAME DUSZE .



Niezależnie od 'instytucji' Anioła Stróża istnieje grupa dusz , nazywanych Przewodnikami /Opiekunami .
Ich rola jest bardzo ważna szczególnie wtedy, kiedy żadna nasza 'cząstka' nie uzyskała jeszcze poziomów dusz starych , poziomów WJ , a więc kiedy jeszcze nie umiemy za bardzo ' pomóc sobie ' .

Cytat z  'F. Horak ':


 „ I tak przede wszystkim korzysta człowiek z opieki Aniołów Stróżów, Patronów, Opiekunów, i całego zastępu duchów Jasnych .
Duchy Jasne , to dusze ludzi zbawionych , które 'pracują' wspólnie z Świętymi dla chwały i miłości Bożej .(...)
Duch Jasny 'znalazłszy' wśród ludzi człowieka, którego uposażenia duchowe odpowiadają jego działaniu, natchnieniom, stara się go pozyskać dla spraw Bożych .
Gdy dobrą wolą kierowany człowiek podda się ufnie jego wpływowi w miarę duchowego rozwoju człowieka- a więc w miarę rozszerzających się jego możliwości - zmieniają się też przy nim działające duchy.
Jedne spełniwszy swe zadanie odchodzą, a na ich miejsce napływają inne, mocniejsze, by wreszcie urobić podłoże dla ostatecznego i stałego Opiekuna duszy, którym zazwyczaj jest Święty.

Opiekun musi swym charakterem i możliwościami odpowiadać charakterowi i usposobieniu wziętego w opiekę człowieka. (...)
Człowiek mający różne zainteresowania i talenty może prosić o opiekę kilku świętych jednocześnie, dobierając ich wedle rodzaju i typu możliwości, które w sobie czuje. Łatwiej i bliżej zżyć się jednak można z jednym Opiekunem Sw., tym, ku któremu serce ciągnie nas najsilniej .

Patron Święty nie jest z natury rzeczy Opiekunem swego imiennika na Ziemi. Może się jednak nim stać. Gdy się go o to w modlitwie poprosi. „



Fragment z   'M. Newtona' :


Nie zdarzyło mi się jeszcze pracować z pacjentem poddanym transowi hipnotycznemu, który nie miałby osobistego przewodnika. Podczas takich seansów niektórzy przewodnicy są bardziej widoczni, inni zaś mniej. Mam zwyczaj pytać badanych, czy czują w pomieszczeniu czyjąś bezcielesną obecność. Jeżeli tak, jest to najczęściej ich opiekuńczy przewodnik. Czasem badany wyczuwa obecność bezcielesnej postaci jeszcze zanim ujrzy jakąś twarz lub usłyszy głos. Naturalnie osoby poświęcające wiele czasu na medytację są bardziej zaznajomione z takimi wizjami niż ktoś, kto nigdy nie zwracał się do swojego przewodnika.
Rozpoznanie takiego duchowego nauczyciela pozwala nam się zetknąć z pełną ciepła i miłości mocą. Dzięki naszym przewodnikom stajemy się bardziej świadomi ciągłości życia i naszej tożsamości jako duszy. Przewodnicy są dla nas bardzo ważnym elementem egzystencji, bowiem stanowią część naszego przeznaczenia.
Przewodnicy są istotami bardzo złożonymi, szczególnie jeżeli są mistrzami. Etap rozwoju świadomości, na jakim znajduje się dusza, determinuje do pewnego stopnia poziom zaawansowania przydzielonego jej przewodnika. Dojrzałość poszczególnych przewodników decyduje także o tym, czy jako nauczyciele zajmują się jednym, czy też wieloma uczniami. Seniorzy i mistrzowie pracują zazwyczaj z całą grupą dusz zarówno w świecie duchowym, jak i na Ziemi. Przewodników tych wspomagają inne istoty. Z relacji moich pacjentów wynika, że każdą grupą dusz opiekuje się zwykle jeden lub więcej nowych nauczycieli, takich, którzy sami nadal się jeszcze szkolą. W ten sposób niektórzy ludzie mogą mieć więcej niż jednego pomagającego im przewodnika.



Inny fragment :


 Na ile mogę ocenić, procedura selekcji nauczycieli w świecie duchowym jest niezwykle starannie zorganizowana. Każda istota ludzka posiada przynajmniej jednego seniora, starszego mistrza, przydzielonego duszy od momentu jej stworzenia. Wielu z nas otrzymuje później nowego, mniej ważnego nauczyciela, czego przykładem jest Karla z poprzedniego rozdziału. W poszukiwaniu lepszego określenia nazwałem tych nauczycieli juniorami.
Aspirujący przewodnicy-juniorzy mogą oczekiwać na rozpoczęcie swojego szkolenia pod koniec poziomu III, kiedy to osiągną wyższy pośredni stopień rozwoju.
W rzeczywistości swój trening zaczynają jednak dużo wcześniej, bowiem już na niższych etapach rozwoju pomagają i doradzają innym duszom jako przyjaciele (w ziemskim wcieleniu) lub „koledzy" z jednej grupy dusz. Przydziały juniorów i seniorów wydają się być odzwierciedleniem woli przewodników-mistrzów, którzy tworzą coś w rodzaju ciała zarządzającego czy powierniczego.


W mojej opinii w miarę naszego wzrostu duchowego , każda z dusz znajduje w sobie zakres tematów, który ją bardziej od innych interesuje .

W tym momencie zaczynamy naukę jakby w danej specjalizacji , stąd rośnie potrzeba rozwoju pod opieką dusz specjalistów , dusz specjalizujących się w danych dziedzinach .


O tej 'specjalizacji' M. Newton pisze tak :


Sądzę, iż należy wspomnieć o tym, że kiedy dusza zostaje przeniesiona na pośredni poziom szkolenia, wprowadza się ją do swoistego cechu czy gildii. Jednakże nie porównywałbym tego do historycznych, średniowiecznych cechów, które nazywano Tajnymi Szkołami. Były to ekskluzywne, sekretne organizacje, dostępne tylko dla ich członków. Chociaż w specjalistycznym szkoleniu wybranych dusz występują pewne elementy prywatności, nie ma ono charakteru elitarnego. Przybywające ambitne dusze są zawsze mile witane w grupie specjalistów.

Te zbiorowiska bardziej wyspecjalizowanych dusz są początkowo związane dość luźno. Definiuję je jako niezależne grupy studiów. Proces szkolenia rozpoczyna się powoli i metodycznie, z udziałem nauczycieli o różnych specjalnościach. Daje to nauczycielom czas na ocenę poszczególnych dusz. Dusze czujące się niezbyt pewnie mogą opuścić taką specjalistyczną grupę, zaś inni obiecujący kandydaci mogą zostać do niej dołączeni. Praktyka ta stanowi przeciwieństwo zasady rządzącej formowaniem długoterminowych pierwszorzędnych grup dusz. W miarę, jak te nowe grupy udowadniają, iż potrafią sprostać zlecanym im zadaniom, zadania te stają się coraz bardziej złożone. Na tym wczesnym etapie, kiedy dusze są odrywane od swych pierwotnych grup, wciąż utrzymują one kontakt ze swoimi stałymi przewodnikami i uczestniczą w działaniach swej pierwszorzędnej grupy. Podczas niezależnych studiów większy nacisk kładzie się na samodzielne wyznaczanie sobie celów przez duszę, co uwidacznia się jeszcze wyraźniej, gdy osiąga ona IV i V poziom rozwoju.



Reasumując, i odpowiadając zarazem na bardzo częste pytanie innych,  z zacytowanych powyżej fragmentów wyrażnie widać, że Anioł Stróż  to  nie ta sama dusza,  którą jest  Opiekun duchowy  . 

 Anioł Stróż    jest  cząstką nas, naszej duszy, która jest już na etapie, że potrafi nas 'prowadzić'  (  nazywany też   WJ,  czt Nadświadomością  ) , Opiekun/przewodnik to byłaby dusza , pomagająca nam się poznać, oraz prowadząca  nas w rozwoju duchowym, lecz  będąca częścią ' innego'  WJ .
 
Lecz czy naprawdę  'innego' WJ  ?   
 
 
W końcu i tak wszyscy jesteśmy  Jednością ,  jako cząstki tego samego  Praducha, zwanej : "Bogiem Ojcem"     ;-)  


 
 

Podziel się
oceń
20
0

Zachęcam do obejrzenia

Raymond Moody :  O 'życiu po życiu'  



http://www.youtube.com/watch?v=VTQVLS1XB6E   



 

Co się dzieje, gdy umieramy ?  

 

  http://www.youtube.com/watch?v=K_hkBXzdIfM&feature=related    

 

 


Podziel się
oceń
2
0

Najczęstsze przyczyny 'opętań '



A oto ważniejsze moim zdaniem przyczyny, które mogą  ' przyciągnąć ' do nas dusze spoza grona dusz 'rodzinnych' , dusze, które mogą nas 'opętać' :


* nagłe, niespodziewane , traumatyczne zdarzenie w naszym życiu , po którym zostanie  nam w sobie duże poczucie własnej winy lub silne poczucie bycia `ofiarą`/ skrzywdzonym/skrzywdzoną 

 (  jest to najważniejsza wg mnie przyczyna  różnego stopnia opętań  i   'przyciągnięcia'   dusz złośliwych, nazywanych też demonicznymi -   bowiem  'podobne'  przyciąga  'podobne' , a  cechą dominującą dusz złośliwych  jest wg mnie poczucie winy  i brak wybaczenia innym ) 

 

*pragnienie przeżycia jakichkolwiek przygód z ' duchami ',


*chęć dowiedzenia się czegoś od dusz , 'wywoływanie duchów'


*chęć doświadczenia przygód z 'postrzeganiem pozazmysłowym' przy pomocy nie Boga i dusz działających w Jego imieniu , ale przypadkowych dusz,


*chęć  bycia 'kanałem channelingowym' lub medium - bez wcześniejszego poproszenia Boga o pomoc w przygotowaniu do takiego doświadczenia i wystarczającej opieki ,


* chęć pomocy `zagubionym` duszom - bez wcześniejszego poproszenia Boga o pomoc w przygotowaniu do takiej pomocy i bez wystarczającej opieki ze strony Opiekunów


*   bezpodstawne  'chwalenie'   się  wiedzą o duszach i tym, jak im  można pomóc


* głoszenie, że  zna i mówi się ' jedyną  prawdę' , dotąd nie znaną , w imieniu 'jedynego' Boga


* chęć nawrócenia dusz 'na siłę' , na jakieś jedyne prawdziwe wyznanie , chęć głoszenia jedynej 'prawdy' duszom , zwłaszcza duszom 'demonicznym'


*przynależność do przeróżnych sekt , w tym ruchów czcących przeróżnych 'Bogów' , przynależność do satanistów


* narkomania, alkoholizm ,  jakiekolwiek inne silne nałogi ( uleganie hazardowi , seksoholizm ) - nałogi te przyciągają dusze będące również w okowach tego samego nałogu , w tym dusze złośliwe , demoniczne


* chęć zaznania przygód miłosnych z duszami,w tym seksu astralnego


* posiadanie natręctw , dużych i silnych lęków w różnych zakresach  (  'przyciągamy ' wtedy to, czego się boimy , a najczęściej  przejawia się to w przyciaganiu dusz złośliwych,  które 'aranżują '   nam sytuacje, których się boimy )

 


* przedwczesne uczęszczanie -    kiedy jeszcze nie jest się gotowym na tą wiedzę swoim poziomem rozwoju duchowego -  na przeróżne kursy,  np. rozwoju duchowego, bioterapii, reiki, itp , i stosowanie poznanych tam metod ,  przedwczesne stosowanie  przerożnych technik medytacji ( w sytuacji, kiedy 'obok'  nas mogą być jakieś dusze, które w tych medytacjach wezmą udział   ), złożonych  ćwiczeń energetycznych  ( bez wystarczającej wiedzy na temat  koniecznych zabezpieczeń  energetycznych )


* brak akceptacji siebie   ( w tym  silne wstydzenie się swoich myśli - nawet przed sobą ) 


* dusze mogą  'przyciągnąć '   plany danej osoby, czynione  przed  danym wcieleniem , kiedy chce ona - jako dusza -  nabyć  wiedzę na temat ( przykładowo )
zagubionych  na Ziemi  dusz,  w tym 'demonicznych',   sytuacji dusz w astralu , itp.

 

 

* częste pobyty w szpitalach , szczególnie na oddziałach intensywnej terapii lub geriatrycznych 

 

 
* częste  i długie przebywanie na  cmentarzach


* zamieszkanie w  mieszkaniu /domu , w którym ktoś wcześniej  'umarł ' , i został jako 'zagubiona'  dusza


* przebywanie w naszym ciele wraz z nami  innych  dusz,  które to dusze mogą być dodatkową przyczyną przyciągania do nas  dusz złośliwych -  swoimi wzorcami ( dotyczy to   głównie przebywania z nami dusz, które kiedyś popełniły samobójstwo,  miały silne stany depresyjne, silne lęki itp )  

 

 



Reasumując , to , co te dusze 'przyciaga'  do nas, to głównie nasze - mniej lub bardziej uświadomione -  pragnienia i intencje ( inaczej wzorce  w psychice, schematy myślenia  )  , co można w moim odczuciu zawrzeć w uogólnieniach :

 

    •  ' podobni przyciągają podobnych '
      ( dotyczy to  zwłaszcza osób posiadajacych  silne nałogi, silne lęki,  silne poczucie winy , silne poczucie bycia skrzywdzonym ,  itp.) 
    •  ' przyciągasz to , czego się lękasz '
      ( 'przyciągamy' dusze, jeżeli się ich boimy,   przyciągamy dusze, które potęgują inne nasze lęki , itp ) 
       
    • czasami  możemy być `doświadczeni` obecnością   nie znanych   dusz , w tym dusz złośliwych , demonicznych ,  w wyniku naszych własnych przedwcieleniowych planów, lub z woli  `Boga` /Wyższej Jazni/Nadświadomosci , jeżeli  wyraziliśmy wcześniej  pragnienie pomocy takim duszom 



.


Podziel się
oceń
18
2

Jak możemy pomóc duszom zwierząt

 
 
 
 
                                      
 
 
 
 
 
Poniższy materiał jest odpowiedzią, jaką  - na jednym z for duchowych -  udzieliłam na pytanie  : jak możemy pomóc  duszom zwierząt   



Eve:
Właściwie nie wiem, czy to właściwy dział... potrzebuję waszej pomocy. Otóż prawie trzy lata temu zmarła moja ukochana psina. Obie byłyśmy ze sobą bardzo związane. Od tego czasu odwiedzała mnie parę razy, niektóre z tych doświadczeń były niemal że fizyczne. Dwie noce temu znowu przyszła. Minęło już dosyć czasu od jej śmierci, więc martwię się, czy jej coś tu nie trzyma, czy jesteśmy aż tak mocno związane energetycznie, a może ja ją tu ściągam? Jakiś powód jest, że nie może odejść dalej? No i to też męczące emocjonalnie, bo te jej odwiedziny zawsze przywołują tęsknotę za nią, zawsze po takich odwiedzinach potrzebuję paru dni, by dojść do siebie. Jak jej pomóc? Proszę o radę...




 Kochana Eve Smile

Dusze, wcielajace sie w ciała zwierzaczków , niestety nie sa jeszcze na tym etapie rozwoju, aby nauczyc się kontrolować swoje mysli ...
Toteż w pierwszym okresie po śmierci swoich ciał zwierzecych mogą często zmieniać miejsca swojego pobytu, w zaleznosci od tego, o czym pomyślą, co sobie przypomna, za czym zatęsknią ....
Wystarczy jedna dłuższa chwila pełna tęsknoty za kims, a już będą przy tej osobie - bo jako dusze własnie tak sie przemieszczamy . Jeśli pomyslimy o kimś z pragnieniem, aby byc przy tej osobie, w tej samej chwili jestesmy przy niej ...

Co więc pomoze w takiej sytuacji ?

Mysle, ze na pewno kontrolowanie przez nas samych naszych mysli o naszych podopiecznych , które automatycznie docieraja do nich, i mogą spowodować odzew w postaci ich przyciągnięcia do nas ...

W pewnym stopniu pomoże też zmienienie miejsc, do których nasi milusinscy byli przyzwyczajeni - pomocne byłoby więc zniszczenie wszystkich rzeczy , które oni lubili : kojców, zabawek , kocyków...dobrze byłoby nawet cos nowego postawic w miejscu ich legowiska ....

Dobrze by było nawet, abysmy postarali sie skremowac ich byłe ciała ziemskie, aby przypomnienie sobie przez nich np. o bólu tych ciał , czy innym dłuższym zjawisku ( np. długoletnim drapaniu się , czy innym zwyczaju dotyczącym ich byłej zwierzęcej powłoki ) nie przyciagneła ich do nich .

Ale oczywiscie najpierw musielibysmy sie postarac, aby dusze naszych młodszych braci trafiły do tych miejsc w internacie okołoziemskim, ktore sa do tego przeznaczone .....Dlatego powinnismy poprosic w myslach swoje WJ czy ogolnie Boga , aby te małutkie duszyczki zostały przeprowadzone na te poziomy .

Gdyby taka prosba wydawała się byc nie wysłuchana , mozna tez poprosic kogoś z odzyskujacych o pomoc w tym zakresie.
I wtedy ta osoba moze otrzymac dodatkowe rady, jak nie sciagać do siebie już przeprowadzonej duszy ...

Ale powiem szczerze, ze tak czy owak nalezy sie przygotowac, ze taka dusza moze do nas wielokrotnie wracac ...bo wystarczy przyzwyczajenie nabyte na Ziemi do snu lub drzemki, podczas której przysni się naszemu podopiecznemu swoje posłanie na Ziemi, zabawka, lub pieszczota naszej dłoni, i natychmiast przbędą do nas ...wtedy te działania trzebaby było powtórzyc ...

Tak bylo w przypadku wszystkich moich zwierzaczkow, mimo, ze zostały przeprowadzone .

Dlatego proponuję, aby kazdy z nas poprosił o pomoc dodatkowo tą część  naszej duszy, która została niewcielona w intenacie okołoziemskim, aby zaopiekowała się naszym milusińskim, przybierajac nawet na poczatku wyglad naszego obecnego ziemskiego ciała . Wtedy wg mnie jest wieksze prawdopodobienstwo, ze taka duszyczka, nawet jak zateskni za nami, to znajdzie sie przy tej czastce naszej duszy, ktora jest w niebie, a nie wróci na Ziemię ....

Mozna tez ( a nawet jest to wskazane ) - w skrajnych przypadkach wzajemnego przywiazania - przeciąc sznury energetyczne łaczace 'opiekuna' ze swym zwierzecym 'podopiecznym' ...ten zabieg energetyczny nie powoduje zaniku wzajemnej miłosci , czy nie powoduje utracenia jakichkolwiek wspomnien ...pomaga jedynie zmniejszyć siłę przywiazania, jezeli jej skutki sa negatywne dla ktorejs ze stron ...


Proces przeprowadzania dusz , wcielajacych sie w ciała zwierzat , dotyczy jednak  głównie  dusz juz zindywidualizowanych  .   
Dusze  należace jeszcze do duszy zbiorowej zwierząt danego gatunku  , zostają pomiedzy wcieleniami na Ziemi , bo okres pomiedzy ich kolejnymi inkarnacjami jest bardzo krótki.
Jednak w miare ich rozwoju duchowego, w miare wzrostu wibracji , zaczynaja potrzebowac juz starannie
wybranych lekcji, potrzebuja dluzszych okresów wypoczynku czy przygotowywania sie do nastepnych wcielen, stąd wiele z nich wraca do internatu okoloziemskiego
..

                                               
I tak sie wcielaja ci nasi 'młodsi' bracia ( bo tez to sa dusze, które urodziły sie z Pola Surowej Niezorganizowanej Świadomosci dlugi 'czas' po nas , czyli sa naprawdę naszym młodszym 'rodzeństwem ' ) , az nadejdzie dzień ich pierwszych narodzin w ciele czlowieka ...pięknie o tym wspomina R. Monroe:
 




Cytat:
Maleństwo było szeroko otwarte.
(Cześć!) (Robisz duży skok. no nie?)
 (Tak... mam nadzieję.)
AA zbladł. (Masz nadzieję? Nie wiesz tego na pewno?)
Malutkie stworzonko zawibrowało.
(To znaczy... to przyszło tak szybko, to była taka niespodzianka. Jeszcze się nie przyzwyczaiłam. Nareszcie się to stanie, po tylu staraniach.)
(To znaczy, że cię nie akceptowali, nie wpuszczali cię przedtem?)
 (Myślę, że nie. Chciałam, ale nigdy nie wychodziło... dopiero teraz.)
AA otworzył się mocniej. (Myślałem, że każdy może tu przyjść i po prostu wejść, o ile punkty wejścia są dostępne.)
(Och, nie. Musisz zostać zakwalifikowany.)
 AA zastanowił się i zapytał. (Ident?)
Istotka zamigotała. (Co takiego?)
(Ident.)
 (Nie wiem, co masz na myśli.)
AA mocno zbladł, a potem spokojnie się skoncentrował. (Jeśli dasz mi rotę o sobie, postaram ci się pomóc. Rozumiem twoje podniecenie i oczekiwanie.)
 Istotka zamigotała mocniej. (Co to jest rota?)
 (Rota to informacja, którą...) AA przerwał, a za chwilę ciągnął dalej. (Skąd jesteś?)
Istotka rozjaśniła się. (Stamtąd. To było łatwe.)
AA koncentrował się coraz bardziej. (Masz na myśli planetę na której żyją ludzie?)
(Tak, oczywiście.)
AA zawibrował. (W takim razie to nie jest twój pierwszy raz. Byłeś człowiekiem? Coś ci się pomyliło!)
 (Nie, nic mi się nie pomyliło.) Maleństwo stawało się coraz jaśniejsze. (Nigdy nie byłam człowiekiem, ale przypatrywałam się ludziom przez długi czas. Żyłam z nimi, karmili mnie i kochali... i teraz ja... ja sama mam zostać człowiekiem. Powodzili mi, że zasłużyłam na to, to znaczy, nauczyłam się. Zamierzam być dobrym człowiekiem. Wiem o tym, że nim będę!)
 AA posłał jej serdeczne wibracje zachęty
 
Mysle, ze nieodzownym w tym temacie jest tez przypomnienie tym z nas,   którzy jeszcze jedzą mięso zwierzęce,  ze ich niejako 'obowiązkiem '    jest   pomyslenie o   pomocy tym duszom zwierzęcym ,   które oddały swoje  życie, aby te osoby mogly  spożyć ich byłe ciało  zwierzęce ....

W internacie okołoziemskim jest to taktowane jako 'dług energetyczny'  dusz wcielajacych sie w ciała ludzkie wobec dusz, wcielajacych sie w ciała zwierzat ....

I takim osobom chciałabym poradzic, aby - jeżeli  nie decydują sie jeszcze być wegetarianami -  przed kazdym posiłkiem, w skład którego wchodzi mięso , poprosili   Boga o pomoc dla tych dusz zwierzecych ..... .  

:)

Podziel się
oceń
21
1

Cyrografy i inne umowy , spisane z 'Diabłem'







                                           

 

 

Znalazłam dzisiaj swój post, pt ' Cyrograf spisany z Diabłem ', napisany 7 lat temu na nieistniejacym juz forum 'Zyj zdrowo '.....

Mam nadzieje, ze wiele uwag tam poczynionych Wam  sie sprzyda .....

Z góry przepraszam tez wszystkich, ale pisałam ten post w okresie, kiedy pisanie kursywa ( wielkimi literami ) stosowało sie zwłaszcza, gdy przekazywano jakąś wiedzę od naszych Opiekunów duchowych...a ten post taką wiedzę zawiera ...więc niech moze juz tak zostanie .....







Cyrograf podpisany z Diabłem



Zdarza się od czasu do czasu, że ktoś z różnych powodów : a to ogromnej chęci zmiany dotychczasowego życia na 'lepsze', np. w celu zdobycia sławy, władzy, pieniedzy, wiedzy , urody, wiecznej młodości, bez starań i większego zaangażowania ze swojej strony, w przypływie rozpaczy czy chęci 'dowalenia' komuś ( a feeee ) czy z innych powodów , zawoła w myślach lub na głos na pomoc tzw. 'diabła' , 'szatana', 'demony' itp. ...........

Taka osoba może nawet nie wiedzieć o tym, ze takie zawołanie naprawdę ktoś usłyszy i może ono mieć swoje konsekwencje , czasami mocno wpływające na los danej osoby ... ...

Są również i tacy, którzy nie tylko ograniczają się do zawołania takich Dusz , te osoby bowiem uzgadniają z nimi szczegóły takiej pomocy ...nazywane jest to wtedy podpisywaniem umowy z 'diabłem ' czyli ' spisywaniem cyrografu' ...

Piszę ten post jednak nie po to, aby straszyć kogokolwiek jakimikolwiek konsekwencjami , ale aby takie sytuacje wyjaśnić tym, którzy w nich potencjalnie mogą uczestniczyć ........


Otóż wiadomo nam wszystkim, ze na Ziemi po śmierci swoich ciał zostaje dużo Dusz , znajdujących się na różnym stopniu rozwoju, które posiadają różne w związku z tym uzdolnienia i możliwości , różne są też ich zasady moralne ,etyczne ....

Wiele z tych Dusz ze względu na złożoną przez nich przysięgę wierności wobec wybranej przez nich duszy, będącej jakby ich 'szefem', a nazywanej Szatanem, lub ze względu na rodzaj ich uczynków ludzie nazwali 'diabłami' , 'demonami' czy wręcz samym 'Szatanem' ...( z tego, co słyszałam, na Ziemi jest wiele dusz, które okreslają siebie mianem Szatana )

Wiele z tych Dusz czasami oferuje możliwość swojej pomocy różnym osobom, licząc oczywiście na PROFITY z tej pomocy dla siebie ... a tymi profitami jest NA PRZYKŁAD zwiększenie swoich własnych sił wibracyjnych ( co dla tych dusz jest bardzo wazne ) , zwiększenie własnych mozliwości , poprzez przyłaczenie do siebie czyjeś 'Duszy' , czy wykorzystanie kogoś do swoich celów .... ....

Bo CO właściwie OZNACZA OBIECANIE tzw. 'DIABŁU' SWOJEJ 'DUSZY" ?

Otóż w jednej z wielu interpretacji przez złośliwe dusze takiej obietnicy, może oznaczać to, że my sami po 'śmierci' naszego ciała ludzkiego, jako Dusze, będziemy SPŁACAĆ OTRZYMYWANĄ PRZEZ LATA POMOC OD tej Duszy ' ROBIĄC WSZYSTKO TO< CO ONA BĘDZIE CHCIAŁA - łącznie z krzywdzeniem innych i krzywdzeniem siebie ...nie mając swojej woli ani - wg. tej Duszy - - możliwości pomocy znikąd ....( i spotkałam wiele takich dusz, które były pilnowane przez inne, aby czyniły zlo, aby krzywdziły innych...i robiły tak latami , bo nie znały swoich praw ..... )


W innej interpretacji może oznaczać to, ze połaczymy siebie, swoje ciała duchowe , z ciałami tej diabelskiej duszy, czyli tym samym połaczymy swoją świadomośc ze swiadomością tej duszy...wtedy utracimy naszą wolę całkowicie, jak i możliwość samodzielnego myslenia ( siły wibracyjne takich dusz są zazwyczaj znacznie wieksze od naszych ) , i wszystkie nasze umiejętności, cała nasza osobowośc będzie przez nia wykorzystywana do swoich celów, w tym do czynienia zła .....

Często już w trakcie trwania takiej pomocy od tego tzw. 'diabła' , albo po jakimś czasie od jej początków ktoś się jednak rozmyśla, i CHCIAŁBY Z NIEJ ZREZYGNOWAĆ ....

Zdarza się jednak bardzo często wtedy, że taka 'złośliwa' Dusza nie chce zerwania tej umowy, i szantażuje na różne sposoby daną osobę .....między innymi 'wpierając' jej, że z chwilą podpisania tego cyrografu bezpowrotnie straciła wszystkie prawa, w tym prawo do pomocy od Boga , i nie ma już żadnego wyboru .... tego typu sposobów zresztą mają te Dusze dostatek, oj dostatek ........

Co może zrobić taka osoba wtedy ?
Jaka jest PRAWDA w tym zakresie ?

Prawda jest taka, jaka jest nam podana od wieków choćby częściowo w przypowieści o panu Twardowskim ...

PRAWDĘ tą potwierdziłam 'na samej sobie' w sytuacji, kiedy pewna 'złośliwa' Dusza usiłowała wmówić mi, że właśnie Ją prosiłam o pomoc, i dlatego jest przy mnie - bo mi pomaga ...a przy okazji interwencji Boga w osobie naszych Opiekunów duchowych, o którą prosiłam , dowiedziałam się trochę więcej o takich sytuacjach ...

Więc jakie są te PRAWA WSZYSTKICH w tym zakresie ?

Otóż KAŻDY - czyli Dusze uważające się za tzw. DIABŁÓW TEŻ - MOŻE ZAWSZE POPROSIĆ BOGA (czy inne Dusze działające w Jego imieniu, które otrzymały od Boga PEŁNOMOCNICTWO do działań w Jego imieniu i w tym zakresie) O POMOC ...

Są to ZAZWYCZAJ Dusze tzw. 'Wolne', 'Zbawione', dorosłe, ktore ukończyły już naukę w cyklu wcielen, nazywane przykładowo w religiach chrzescijańskich Duchem Świętym, sprawujące ogólnie opiekę nad Duszami wcielonymi na Ziemi, czy gdzie indziej w Zaswiatach ...

Z taką prośbą o pomoc można zwrócić się też do naszych Aniołów Stróży , do naszych Nauczycieli czy innych Opiekunów duchowych .... czyli ogólnie pisząc POWINNIŚMY SIĘ W TAKICH SYTUACJACH ZWRÓCIĆ O POMOC DO BOGA .

Co wtedy robi taka Dusza ?

Otóż zaczyna od WYJAŚNIENIA całej sprawy : KTO OBIECAŁ KOMU I CO , czy osoba obiecująca nie była przypadkiem w czasie obiecywania opętana, , czy wzajemne porozumienie było aby na pewno dobrowolne z obu stron , czy osoba podpisujaca ten 'cyrograf' była całkowicie swiadoma jego tresci, i jego następstw .... itp.


Jeżeli osoba korzystająca z pomocy tego tzw. 'diabła' NIE BYŁA CAŁKIEM ŚWIADOMA tego, co czyni, a na dodatek w tym uczynieniu jej nieświadomą pomógł jej ten tzw. 'diabeł', to JEGO STRATA ...

Taka osoba nie jest wtedy NIC WINNA temu tzw 'diabłowi' , w przypadku 'napastowania' jej przez tego 'diabła' otrzyma wtedy PEŁNĄ OCHRONĘ , i co najwyżej może usłyszeć stosowną w takich sytuacjach 'pogadankę '...


A co jeżeli dana osoba BYŁA CAŁKOWICIE ŚWIADOMA , kogo prosi i o co prosi , i jakąś tam pomoc uzyskała ?

No cóż, wtedy taką umowę traktuje się jak każdą inną umowę cywilno-prawną w Zaswiatach, i taka osoba - wg zasad Kodeksu Prawa Zaświatowego - MA TEŻ PRAWO WYCOFAĆ SIĘ Z PODJĘTYCH WZAJEMNIE ZOBOWIĄZAŃ, ale MUSI ODDAĆ temu tzw 'diabłowi' TYLE ENERGII , ILE 'On' zużył POMAGAJĄC TEJ OSOBIE ...

Może tą energię ODDAĆ WPROST , a jeżeli nie ma jej tyle, może jej ta energia zostać 'pożyczona ' z Zaświatowego Banku Energii, i może ja potem oddac/ spłacić w jakiś określony sposób , na przykład POMAGAJĄC KOMUŚ INNEMU , czy ogólnie 'społeczeństwu' , czyniąc 'dobro' ....czyli zostanie spisana znowu odpowiednia umowa ... ......




Taka osoba , jak tego chce, może też SAMA spłacać temu tzw' diabłowi' tą energię, ale NIKT NIE MOŻE ZMUSIĆ TEJ OSOBY, aby spłacając ten dług czyniła ZŁO WBREW SOBIE, niszcząc sama siebie czy innych ....


Taka osoba też otrzyma W POTRZEBIE PEŁNĄ OCHRONĘ od BOGA , no może pogadanka umoralniająca będzie dłuższa


....

Co do obietnicy 'diabłu' 'Duszy' swojego dziecka , to NIKT NIE MA TAKIEGO PRAWA< ABY ROZPORZĄDZAĆ CZYMŚ < CO NIE NALEŻY DO NIEGO ...a Dusza dziecka 'należy' do dziecka ....czyli do Wyższego Ja/ Nadświadomości tego dziecka, a w konsekwencji ..' 'NALEŻY' DO BOGA ... ....
Toteż MIMO złożenia przez kogokolwiek takiej obietnicy , W KAŻDEJ CHWILI KTOKOLWIEK MOŻE PROSIĆ BOGA O POMOC W IMIENIU TEGO DZIECKA , a pomoc ta będzie udzielona ...


NIE JEST TEŻ WTEDY WAŻNE, CZY DANA DUSZA BYŁA OCHRZCZONA czy nie , zgodnie z rytuałami którejś z religii , bo KAŻDA DUSZA ZAWSZE jakby 'NALEŻY' DO BOGA OJCA , niezależnego od religii, - bo NIE MA DUSZY< KTÓRA NIE BYŁABY PRZEZ NIEGO KIEDYŚ STWORZONA / WYDZIELONA .... CZYLI KAŻDA DUSZA ZAWSZE MOŻE LICZYC NA JEGO POMOC ...


Czyli o POMOC DO BOGA MOŻE ZWRÓCIĆ SIĘ TEŻ ta tzw. 'DIABELSKA ' Dusza ( ja je określam mianem Dusz 'złośliwych' ) , w przypadku, gdy ONA Z KOLEI BĘDZIE POTRZEBOWAŁA JAKIEJKOLWIEK POMOCY...



A co do tych tzw. CYROGRAFÓW - to powtarza się prawda stara jak świat : KAŻDĄ UMOWĘ NALEŻY STARANNIE PRZED PODPISANIEM PRZECZYTAĆ I O WSZYSTKIE NIEJASNE PUNKTY DOKŁADNIE WYPYTAĆ ...a już żartując najważniejsze są te wiersze, które spisane są najmniejszymi literami .....

Serdecznie pozdrawiam WSZYSTKICH 111 :)


Podziel się
oceń
20
12

Dlaczego dzieci widzą duchy ?

 
E.  napisał(a):
Jestem przekonana, że moja córka rozmawia z moją zmarłą babcią... na pewno część  z was pomyśli, że jestem stuknięta, ale można przeczytać sporo choćby w sieci.. o tym, że dzieciaki do 3 roku życia widzą duchy...
Jakie jest wasze zdanie na  ten temat??? (...)



Też poznałam dzieci, które widzą dusze /duchy ..

Dlaczego dzieci widzą/słyszą swiat duchowy , a kiedy dorośleja, wiekszość traci te umiejętnosci ?

Najbardziej rozpowszechniona jest teoria, która mówi, ze wynika to min. z częstotliwosci pracy mózgu dzieci , które - w niewielkim uproszczeniu - wynoszą tyle, ile dziecko ma lat ....

Ze strony :
http://www.zsspiekary.republika.pl/plik ... dacja.html


Cytuj:
Częstotliwości z którymi pracuje mózg zostały podzielone na kilka podstawowych grup o nazwach liter greckich:

• Delta (δ) – częstotliwość do 4 Hz. U dorosłych występują głównie w czasie głębokiego snu, jest to także dominująca częstotliwość u noworodków,

• Theta (θ) – częstotliwość od 4 do 8 Hz. U dorosłych i starszych dzieci występuje w trakcie snu. Jest to także dominująca częstotliwość u małych dzieci. Aktywność Theta może być także zaobserwowana podczas głębokich stanów medytacyjnych, czy też stanów hipnotycznych takich jak trans, hipnoza,

• Alfa (α) – częstotliwość od 8 do 12 Hz. Występuje w trakcie relaksu, rozmyślań, po zamknięciu oczu. Częstotliwość ta zaczyna występować u dzieci dopiero powyżej trzeciego roku życia,

• Beta (β) – częstotliwość od 12 do około 30 Hz. Są to dominujące częstotliwości w trakcie normalnego funkcjonowania, działania w trakcie dnia, koncentracji, aktywnego myślenia



Z wiekiem częstotliwośc pracy mózgu ludzkiego rosnie , jak równiez rośnie dominacja lewej półkuli mózgu .

(Mózg składa się z dwóch półkul: prawej i lewej. Prawa półkula unerwia lewą połowę ciała i na odwrót.
U większości osób (także u leworęcznych) lewa półkula jest odpowiedzialna za myślenie logiczne, analityczne, racjonalne, matematyczne, za procesy werbalne. Lewa półkula "widzi liść zamiast gałęzi".
Prawa półkula, to myślenie całościowe (tzw. holistyczne), intuicyjne, synteza, wyobraźnia, skojarzenia, symbole, praca obrazami. To ona "widzi gałąź, zamiast pojedynczych liści".)

U malych dzieci praca obu półkul mózgu jest jeszcze bardziej harmonijna ....


A własnie zarówno mozliwośc osiagniecia stanu, w którym nasz mózg bedzie pracował w zakresie niskich czestotliwosci , jak i obie półkule beda przy tym współpracowac, jest stanem, do którego dochodzą po dlugich latach treningu osoby, majace bardzo duzy kontakt ze swiatem duchowym :

ze strony :
http://www.edurama.pl/synchronizacja_po ... owych.html


Cytuj:
Badania przeprowadzone na zaawansowanych joginach, mnichach zen i szamanach, mających za sobą wieloletni trening medytacyjny w tradycyjnym stylu, potwierdziły, że ich mózgi w stanach głębokiego transu medytacyjnego wykazują wysoką synchronizację (koherencję) pomiędzy prawą i lewą półkulą oraz przewagę rytmów alfa (7-13 Hz) i theta (4-7Hz) w obrazie elektroencefalograficznym.
[/quote][/quote]


Tyle o tym mowi nauka ....



A co mowi o tym, co widzi, Twoja córcia, Eli ?
Spróbuj ją moze poobserwowac przez jakis czas, zapytaj , co ta 'babcia' jej mowi, czy pokazuje ....
Proponowałabym też,  byś na wszelki wypadek poprosiła  Boga o pomoc dla babci .... Dobrze by też bylo,   abyś  zapaliła swiece, i poprosiła przy tym Boga, aby spowodował, by swiatlo tej swiecy oswietliło przestrzeń wokół niej ..... aby wiedziała, ze ktos o niej pamieta i mysli... spróbuj przesłać jej miłośc, i trochę serdeczności , a najlepszy do tego sposób jest wg mnie podany tutaj :

http://www.afterlife-knowledge.com.pl/i ... &Itemid=41


( ten sposób to  nie jest żadne  wywoływanie duchów ,  to sposób, w ktory wszyscy ludzie na Ziemi kontaktuja sie ze swoimi bliskimi po drugiej stronie, tylko o tym nie wiedzą ...sposób ten wynika z prostego faktu, ze wszystkie nasze mysli docieraja do dusz , czy o tym wiemy, czy nie .....a bedąc po 'drugiej stronie' umiemy te napływajace do nas mysli innych mysli łatwiej 'wyłapac' .... )


Obserwuj też swoje sny, E., spróbuj je zapamietać, zapisywać ....


Co do osoby samej babci, to wg mnie nie ma w tej chwili  potrzeby naszej szybkiej  ingerencji , bo  też rózne moga byc przyczyny  jej zostania tutaj....czasami  dusze zostaja, aby sobie uzupełnic jakies lekcje duchowe, czasami maja jakies zobowiązania karmiczne wobec zyjacych..........

Nas wszystkich obowiązuje wobec siebie nawzajem zasada wolnej woli, i jezeli nikt z nich nie prosi o pomoc,  a tez nikogo nie opętuja, czy inaczej krzywdzą, to nie nalezy sie wg mnie spieszyć z nadmierną chęcią przeprowadzenia ich dalej .....

A wspomnienia córci najlepiej gdzieś zapisz, by -  kiedy ona dorosnie, i przestanie wiedzieć świat duchowy -  wiedziała, że że on nadal istnieje ....może kiedyś  sama zdecyduje, by podczas różnego rodzaju  stanów  medytacyjnych zmniejszyć częstotliwośc swoich  fal mózgowych, i wtedy  ten świat  znowu  'zobaczy '...  
buzka :)
.

Podziel się
oceń
4
0

Symptomy , objawy stanu zwanego ' opętaniem'

 

 

Pisząc o opętaniu –  mam na myśli  taki  stan umysłu, w którym dana osoba odczuwa, że znajduje się pod wpływem ‘zewnętrznej’ -   w stosunku do siebie i swojej jazni ,  najczęściej ‘niefizycznej’ i ‘osobowej ‘ ‘siły’   ( czynnika ) ,  lub  ta osoba zachowuje się w sposób, który sugeruje taki stan osobom trzecim.

 

Opętania możemy  omawiac w wielu aspektach   - np.  mogą  być  efektem  czynników,   zarówno osobowych ,  jak i nieosobowych   ( np. mogą to być  różnego rodzaju wiązki energii, wytworzone przez duże zbiorowiska ludzi, np. podczas jakiś  uroczystości religijnych ,  kultowych  czy podczas dużych katastrof  ),    opętania mogą być zarówno dobrowolne,  jak i naruszać prawo wolnostojeństwa  danej osoby .

 

W niniejszym materiale  chciałabym skupic  się wyłącznie na opętaniach  , naruszajacych  wolną wolę  osób  im podlegających ,  spowodowanych    przez  dusze/duchy,  pozostale na Ziemi po ich ostatnim ziemskim wcieleniu .

 

 

 

Najczęstsze symptomy opętania :

 

* w przypadku osoby należącej do jakiejś religii   :

 

-wystąpienie nagłej   niechęci   do modlitw ( lub niemożność skupienia się  na nich, mimo dużej  chęci tej osoby  ) ,  pojawienie się  niechęci   lub nawet uczucia niemożności  dot.  wchodzenia do Kościołów, uczestniczenia w Mszy, przystępowania do Komunii,  czy jakiejkolwiek formy zwracania się do Boga  , czy to w modlitwach  , czy z  jakimikolwiek prośbami 

(   może się też pojawić tutaj  ogromne poczucie winy,   powodujące uczucie,  że się nie zasługuje  na kontakt  z Bogiem i Jego przebaczenie , związane z jakimś czynem/czynami  , nie 'pasującymi'  do tej osoby, których  się ona ostatnio ‘dopuścila’    ),

 

- nagła niechęć  do symboli religijnych ( krzyży, różanców,  medalików,   obrazków o treści religijnej, książek  o treści religijnej ,  strach przez wodą święconą ),

 

- odczuwanie  nagłej  wrogości  do  Księży i osób  modlących się

 

-  niemożność  – mimo chęci  danej osoby, lub nagła niechęć  - do  wymawiania imienia Boga , Jezusa, wołania Boga o pomoc,

 

 

* Objawy opętania w przypadku wszystkich osób , niezależnie od ich wyznania religijnego ,  czy wiary lub nie w Boga :

 

- duże i nagłe zmiany nastrojów, od  dużej  nadzieji,  radości, miłości do innych , poprzez  gwałtowną  agresję  do  siebie lub innych  , do ogromnej depresji, i  poczucia straty celu życia, odczuwanie  niechęci do życia

 

-bezpodstawna dla innych apatia ,   brak siły, rezygnacja, obojętność,  aż do osiągnięcia  stanów wyczerpania, wycieńczenia organizmu,  pojawienie się myśli samobójczych

 

-nagła zmiana trybu życia :   nagłe stanie się tzw. ‘nocnym Markiem’,  podczas, gdy dotychczas ta osoba  lubiła  ranny tryb życia,  nagła  zmiana zwyczajów  żywieniowych  ,   nagły   pociąg do napojów alkoholowych , do narkotyków  czy papierosów

 

-  nagła zmiana  niektórych cech charakteru , pojawienie się pychy , lub   przeciwnie,  nadmiernej  skromności,  zmiana sposobu i stylu mówienia  ( mówienie 'nie swoim głosem ') , zachowania czy ubierania się,   nagła  zmiana dotychczasowych zainteresowań,  nagła zmiana preferencji seksualnych

 

-  nagła chęć  natychmiastowej zmiany dotychczasowego życia  na inne , porzucenie męża/żony , dzieci  , pracy,  nagła niechęć  do  kontaktów ze wszystkimi  dotychczasowymi  znajomymi,  niechęć do wychodzenia z domu ,  niechęć do chodzenia do  pracy

 

- gwałtowne zmiany zachowań, przerywanie rozmów, nagłe wychodzenie z mieszkania, z domu ,

 

- zmiana stylu myślenia ,  pojawienie się  nowych  dla tej osoby  myśli , np. namawiających ją do  krzywdzenia innych , lub siebie,  głosów, rzucających obelgi w kierunku tej osoby lub innych osób w jej otoczeniu,  głosów straszących ta osobę  krzywdami, których  doznają jej najbliżsi ,

 

-   pojawienie się odczuć, że ktoś/coś zmusza tą osobę do myślenia o czymś innym, niż ona sama chce myśleć,  pojawienie się  przerażających , nie powiązanych ze sobą  wizji ,  dotyczących  wszystkich lęków  tej osoby, 

 

-  pojawienie się  objawów osobowości  mnogiej ,  nowych wspomnień,  odczucia, że jest się w nowym otoczeniu, którego się nie zna, wśród ludzi, których się nie zna, nie poznawanie bliskich i znajomych, wpadanie w trans , chwilowe utraty świadomości   

 

- pojawienie się odczucia, że ktoś  włada  całym ciałem tej  osoby lub  jego częściami,  ( rękami, oczami, nogami ),  lub  ma władzę nad ruchami tego ciała , widzenie się poza swoim ciałem ludzkim, które zajmuje inna dusza  

 

- nagłe pojawienie się róznego rodzaju natręctw zachowań  , tików,  

 

- nagłe chęci samookaleczania siebie lub okaleczania  innych  

 

- pojawienie się  bez  wcześniejszych urazów ran na ciele ,  przedmiotów obcych w jamie ustnej, nagle  pojawienie się wielu symptomów chorobowych bez przyczyny, i bez  ich uzasadnienia w wynikach badan lekarskich

 

- nagłe posiadanie umiejętności, których się do tej pory nie miało-  gry na jakims instrumencie,  dobrego rozumienia i rozmowy  w  nieznanym  do tej pory dla tej osoby języku obcym, nagła wiedza w dziedzinie, ktorej do tej pory się nie znało ,   pojawienie się niezwykłej siły fizycznej

 

-nagłe posiadanie wielu umiejętności tzw. paranormalnych,   umiejętności lewitacji, bilokacji, widzenia  przeszłości i obecnych myśli i emocji osób otaczająych tą  osobę,  i  pojawienie się myśli, nakłaniajacych , aby tych zdolności użyć  w  celu skrzywdzenia innych

 

- nagłe naśladowanie jakiegoś  zwierzęcia

 

 Jak możemy zaobserwować,  prawie wszystkie wymienione objawy charakteryzuje  NAGŁOŚĆ   ICH WYSTĄPIENIA , oraz  DUŻE  ( GŁĘBOKIE )     ZMIANY   W CHARAKTERZE   I ZACHOWANIU SIĘ    OSOBY  OPĘTANEJ .   

Chciałabym  również zaznaczyć, że  występowanie jednego z objawów u danej osoby jeszcze nie przesądza o tym, że jest opętana ....

Jednak prawdopodobieństwo  takiego stanu to jest tym większe, im więcej objawów występuje u kogoś równocześnie .........Można spotkac się również z sytuacją, kiedy wystepuje wiele symptomów na raz,  jednak stopień opętania jest mniejszy, niż w przypadku osoby,  u ktorej występuje tylko jeden  lub dwa z wymienionych objawów ...

To wskazuje na potrzebę, aby  każdy przypadek  podejrzenia opętania  analizować oddzielnie . 

 

 

 

Z  informacji  ogólnych :  opętanie  jest stanem , który  w ostatnich latach stanowi zainteresowanie  takich nauk  , jak   psychiatria czy psychologia  .

  Jest to związane z tym, iż obydwa, współcześnie obowiązujące systemy klasyfikacyjne zaburzeń psychicznych: ICD-10 oraz  DSM-IV uznają opętanie za zaburzenie.

 

Światowa Organizacja Zdrowia w swoim zestawieniu ICD-10 umieszcza je pod nazwą transu i opętania w podgrupie zaburzeń dysocjacyjnych (konwersyjnych), należącej do grupy zaburzeń nerwicowych, związanych ze stresem i pod postacią somatyczną, oraz podaje takie  kryteria diagnostyczne ,  niezbędne do postawienia rozpoznania:


Poz  F44.3

 

 Trans i opętanie

 

Terminy te oznaczają zaburzenia cechujące się przejściową utratą własnej tożsamości i pełnej orientacji co do otoczenia.

Obejmują wyłącznie te stany transu, które są niezależne od woli, niechciane i nie zachodzą w sytuacjach akceptowanych ze względów religijnych czy kulturowych.

Nie obejmuje:stany związane z:
- ostrymi i przemijającymi zaburzeniami psychotycznymi (F23.-)
- organicznym zaburzeniem osobowości (F07.0)
- zespołem powstrząsowym (F07.2)
- używaniem substancji psychoaktywnych (F10-F18, często z czwartym znakiem .0)
- schizofrenią (F20.-)

 

 

Najczęstsze przyczyny opętań  staralam się zawrzeć tutaj : 

http://www.dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,399852,index.html 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
11
1

Jak pomóc duszom bezpośrednio po 'śmierci ' ich ciała ludzkiego ?

 

 

Według wielu źródeł ( zgodnych w tym zakresie z moim własnym doświadczeniem ), każdy z nas ,  jako dusza,  ma swojego Opiekuna duchowego , który zostaje nam przydzielony, w momencie naszego urodzenia się, jako duszy.  I tenże Opiekun duchowy , lub jakaś inna bliska  nam dusza 'rodzinna' , przychodzi po nas, w momencie śmierci naszego ciała ludzkiego.

 

Jednak nie zawsze  jesteśmy gotowi na powrót  do internatu okołoziemskiego, zwanego  przez wielu 'niebem' …czasami trzymają nas na Ziemi  przeróżne  typowo ziemskie przywiązania,  np. nie chcemy opuścić   bliskich nam osób, które jeszcze są wcielone,  czasami nie dość mocno wierzymy w  istnienie kogoś,  kogo jesteśmy  wszyscy  cząstkami /dziećmi  , a którego różne religie różnie nazywają :  Bóg, Allah, Absolut, Pradusza, Źródło, itp, i dlatego nie poprosimy Go o pomoc ( a   bez poproszenia  nie otrzymamy   tej pomocy – bo  dusze pomagające w imieniu Boga, obowiązuje zasada wolnostojeństwa, zgodnie z która nie wolno im udzielać pomocy nikomu, kto o to nie poprosił )  …czasami boimy się kary za czyny popełnione na Ziemi podczas życia w ciele ludzkim …czasami wolimy wybrać znane życie na Ziemi, niż  to, którego nie pamiętamy sprzed wcielenia …

 

( pozostałe przyczyny pozostawania nas -jako dusz -  na Ziemi, po smierci naszych ciał ludzkich, starałam się wymienić tutaj : 

http://www.dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,399850,index.html   )

 

Gdy jakaś dusza  na dodatek  deklaruje przynależnośc do religii,   nie wyznającą reinkarnacji,  i nie przerobiła’ za życia’ w ciele ludzkim    wszystkich swoich zaplanowanych 'lekcji  duchowych ', to jest  zwyczajnie 'nie gotowa ' wznieść się na obszary duchowe, z których pochodzi   , i  zazwyczaj  zostaje  na Ziemi, aby je uzupełnić ….

 

Tą sytuację pogarsza jeszcze fakt, że po śmierci ciała ludzkiego, i naszego z niego wyjściu, zazwyczaj  nie widzimy innych dusz   ( bo mamy jeszcze dookoła siebie ciało eteryczne, które 'zdejmujemy z siebie' dopiero po powrocie do 'nieba' )  , lub – gdy widzieliśmy dusze będąc jeszcze w ciele ludzkim -    widzimy je nadal, ale są to tylko te dusze, które są na takim samym stopniu rozwoju duchowego, co my …

 

Czyli najczęściej  nie zobaczymy naszego Opiekuna duchowego, bo   On jest zawsze na wyższym poziomie rozwoju, od nas  ..

 

 

Co można zrobić więc, aby pomóc  komuś będącemu już po   'drugiej stronie' ?

 

Przede wszystkim pomóc,  aby wzrosły jego wibracje, by mógł  'wznieść się', a potem aby mógł  utrzymać się na stałe  czyli   przebywać na stałe   tych poziomach energetycznych, na których  mieszkał przed urodzeniem się na Ziemi ( lub by powędrował   jeszcze wyżej, bo przecież sobie zakładamy na każde wcielenie  wzrost duchowy, wzrost wibracyjny )  .

 

Gdy  dana osoba  za życia w ciele ludzkim   zdążyła przerobić zaplanowane dla niej lekcje duchowe ( czyli przeżyła zaplanowane dla siebie  doświadczenia życiowe   , udoskonaliła na dodatek   te swoje cechy charakteru, które planowała )  ,    i 'pilnowała', aby  na bieżąco  sobie i innym wybaczać wszelkie krzywdy , jakich mogła doznać ( lub jakie mogła wyrządzić innym ) ,  gdy ta osoba  wierzy w jakkolwiek rozumianego  Boga , oraz  poprosiła Go o  pomoc ,  i jest gotowa opuścić swoich bliskich ,   to zazwyczaj  jest przeprowadzana przez swojego Opiekuna duchowego, lub inna duszą, która po to tu przyszła,    zaraz  po pogrzebie .

 

 ( czasami  nawet niektóre dusze z tej grupy  wracają do nieba natychmiast po śmierci ciała ludzkiego, a na pogrzeb tu jedynie wracają na chwile )  .

 

 

Jeżeli   taka dusza  nie zdążyła  dokonać wybaczenia  sobie i innym  przed śmiercią,    to zazwyczaj   zostaje na Ziemi, aby tego procesu dokonać    po  pogrzebie..

 

Wtedy  zaczyna 'krążyć ' od jednej znanej sobie  osoby , do drugiej,   z nadzieją, że usłyszy od nich wybaczenie, jeżeli to ona skrzywdziła  w jakikolwiek sposób  kiedyś te osoby  ( nawet przez nie wywiązanie się z podjętych wobec tej osoby  zobowiązań )

 

Dlatego  możemy na tym etapie  bardzo pomóc tej duszy, jeżeli sami  wybaczymy wszystko, co tylko można, tej duszy,  poprosimy sami ją o wybaczenie, i zainspirujemy inne osoby, które ta dusze znała, aby uczynnily to samo.

 

W takim okresie  dużo  dusz  bardzo mocno potrzebuje naszego wsparcia  , bo bardzo często to,  co słyszą one wtedy  od innych o nich, o jakiś  ich byłych błędach,   jest dla nich przyczyną  wielkiego cierpienia …więc dobrze by było wstrzymać  wtedy naszą rozpacz, tęsknotę za tą duszą, a przesyłać tej duszy naszą miłość, siłę, aby  dzielnie wytrzymała ten okres   ……

 Oczywiście dobrze jest wtedy prosić   Boga o  wszelką pomoc  dla tej duszy . 

W przypadku dusz, które wyznają religie, która  nie  wierzy w reinkarnacje, dobrze by było, aby bliscy tej duszy  'zrzekli 'się w myślach skierowanych do Boga wszelkiego zadośćuczynienia, którego ta dusza nie zdążyła wobec nich wykonać, jeżeli ich kiedykolwiek skrzywdziła …

 

Bo dusze, które wyznają reinkarnację, mogą  zadośćuczynić  swoje stare krzywdy innym w następnych wcieleniach, natomiast dusze, które nie dopuszczają  do siebie tego, że mogłyby się urodzić jeszcze raz, zazwyczaj   tej reinkarnacji naprawdę nie podlegają  (  w niebie   trafiają na tereny, gdzie przebywają dusze, wierzące  dokładnie tak samo, więc jest tam mała szansa, aby tam uwierzyć w reinkarnację ) .

 

Takie zrzeczenie się wiec tego zadośćuczynienia  pozwoli  takiej duszy opuścić Ziemie  ,  nie musi zostawać tutaj dziesiątków czasami  lat, aby to zrobić po śmierci.  

Jednak taka dusza musi wtedy 'przerobić' swoją lekcje duchową, czyli   zrozumieć swój  'grzech'/ błąd, który spowodowal  koniecznośc tego zadośćuczyniania  .... Powinna nie chcieć go nigdy powtórzyc …  (czyli powinna spełnić  takie same warunki, jakie podczas spowiedzi w Kościele katolickim – rachunek sumienia,   żal za grzechy,  szczere postanowienie poprawy , zadośćuczynienie  )  

 

 

 

 

W tym okresie  wzajemnego wybaczania  bardzo pomaga częste palenie świecy  dla tej duszy , i prośba do Boga, aby światło świecy oświetliło  przestrzeń dookoła tej duszy, i dodało jej energii, do  zmierzenia się ze swoją przeszłością  , widzianą oczami  innych osób …( bo ta dusza przemieszcza się od jednej osoby do następnej )

 

W przypadku osób, które żyły 'świadomie',  starając się przerabiać lekcje duchowe,  zazwyczaj wystarczają powyższe działania, aby wrócić do nieba wraz z Przewodnikiem .

 

 

W przypadku dusz, które  nie zdążyły zrealizować   jakiś swoich przedwcieleniowych  planów, zostają one na Ziemi jeszcze jakiś czas, aby sobie te lekcje duchowe pouzupełniać.  

 

Wtedy taka dusza  mimo próśb skierowanych do Boga  o przeprowadzenie, zostaje na Ziemi, bo swoimi wibracjami nie jest gotowa, aby się wznieść tam, skąd przyszła …( znowu najczęściej dotyczy to dusz nie wyznających reinkarnacji ) , 

 

 

Wtedy może się ona   często  śnic się bliskim na Ziemi, ze jest jej zimno, ze jest 'brudna',  ze musi się ‘umyć’ … ( to są jakby znaki  o tym, ze musi  ona przeprowadzić proces oczyszczenia, i ze nie ma wystarczającą dużo energii, aby  to zrobić w miarę  bezboleśnie  dla niej )

 

 

Dobrze jest w tym okresie  palić świecę częściej, znowu z intencja, aby  dodała ona tej duszy siły do zmagania się z przeszłością,  aby  tez jej płomień  oświetlił przestrzeń dokoła niej… Dobrze jest w tym okresie mocno kontrolować swoja rozpacz   i żal, ze ta dusza  już jest po drugiej stronie, bo nasze myśli   trafiają i są odczytywane przez dusze szybciej   , niż , gdy żyjemy jeszcze w ciałach ludzkich, i mogą pogłębić  ich smutek, czy rozpacz. Nasza rozpacz i tęsknota może te dusze tez na Ziemi  zatrzymywać …. …

 

 

Dobrze jest wtedy też poprosić Boga o dodawanie tej duszy energii, aby miała siłę  do procesu oczyszczania …dobrze jest tez uważać na to, co się mówi o tej duszy….  Ona wtedy wszystko słyszy wyraźniej ….

 

     Bardzo, ale to bardzo pomaga ,  gdy  bliscy po tej stronie  pomogą takiej duszy, poprzez podpowiedzi, co dusze pozostające  na Ziemi  wogóle powinny robić,  na co zwrócić uwagę,   jakie to są te lekcje duchowe …

 

A ta wiedza z kolei zawarta jest w ogromnej ilości książek, które  oparte są na  przekazach otrzymywanych ze świata duchowego,  na  wiedzy osób, które bywają w Zaświatach w stanach OOBE,  ta wiedza zawarta jest w relacjach z sesji regresingu,    relacjach ze śmierci klinicznych, z transkomunikacji,  itp…

 

Polecałabym bardzo  tutaj książki M. Newtona : 'Wędrówka dusz', 'Przeznaczenie dusz'.

 

Gdy  ktoś jest  osobą wyznająca religię katolicka,  lub wogóle chrześcijanizm, polecałabym książkę F. Brune  ‘Umarli mówią do nas’, która przybliży proces wychodzenia z ciała ludzkiego, i dalsze  nasze działania. 

 

( inne pozycje z tego zakresu wymienione są tutaj :

 http://www.dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,218668,index.html   )

 

 

Gdy ktoś z krewnych  takiej duszy  zapozna  się z wiedzą z tych książek, i zacznie o niej mówić głośno w rozmowach z innymi osobami ( a które to rozmowy często inicjują wtedy nasi Opiekuni duchowi ) , ta dusza ma szanse  czasami  usłyszeć  o pewnych tematach   po raz pierwszy  w swoim życiu ( gdy wcześniej się nimi  nie interesowała )   ,  i ma szanse się uspokoić, ze wszystko jest w porządku …  czasami dopiero wtedy dowie się, ze powinna zacząć proces wybaczania…

 

Bo zazwyczaj jeszcze wtedy mamy jako dusze  za małe wibracje, by zobaczyć naszego Opiekuna duchowego, który wtedy stoi obok nas,  czasami  jesteśmy zbyt zajęci własnymi myślami, by  usłyszeć  jego glos we własnym umyśle ….

 

 

A gdy i to nie pomoże, i sny o danej duszy  jej krewni maja coraz bardziej niepokojące,   wtedy dobrze jest częściej prosic Boga o pomoc dla tej duszy, czasami ( w przypadku osoby, wyznajaącej katolicyzm ) można 'zamówić'  dla tej duszy   msze  tzw. gegoriańskie,   lub  można zwrócić  się do osoby, pomagającej takiej duszom….wtedy ona sama, lub Pomocnicy ze świata duchowego, współpracujący z taka osobą,  zobaczą, co się dzieje  z ta duszą, i pomogą je …podzielą się z nią swoja wiedza, czy  obudza ze snu pośmiertnego, w którym są niektóre dusze, czy  nawet przeprowadza, jeżeli ta dusz  jest  niezbyt świadoma … 

 

 

Osoby, bardzo kochające  daną duszę, mogą tez spróbować się z nią sami skontaktować,  sposobem opisanym przez Bruce Moena   tutaj :

 

http://www.afterlife-knowledge.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=36&Itemid=41

 

Oczywiście wcześniej dobrze jest zapalić świecę,  opanować rozpacz, ból, postarać się  przyjąć pogodny nastrój, poprosić Boga o pomoc, i   powoli  zagłębić się we wspomnieniach.. które z chwili na chwile staną się nową rzeczywistością ….

 

Dalsze  sposoby pomocy duszom naszych bliskich wymienione są tutaj ;

 

http://www.dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,399850,index.html 

 

   


Podziel się
oceń
11
0

O Szatanie - trochę inaczej

 

 

Postać ‘Szatana’ pojawia się w Starym Testamencie już  w Księdze Zachariasza:

Cyt.

BT  Za 3:1 

"Potem ukazał mi Jozuego, arcykapłana, stojącego przed aniołem Pana i Szatana stojącego po jego prawicy, aby go oskarżać".

 

Lepiej naświetlona jest postać Szatana w księdze Hioba , w której Szatan miałby zdawać ‘ relacje’ Bogu o stanie ‘ducha’ Hioba , w sytuacjach ‘ wypróbowywających’ Hioba



Cytuj:

BT   Hi  1:6


6 Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży3 udawali się, by stanąć przed Panem, że i Szatan3 też poszedł z nimi.  7 I rzekł Bóg do Szatana: «Skąd przychodzisz?»
Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej».
8 Mówi Pan do Szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on».
9 Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? 10 Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży.
11 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył».
12 Rzekł Pan do Szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki»

.


Z fragmentu tego wynika, ze Bóg zgodził się ’kuszenie’/wypróbowanie Hioba, jednak temu ‘kuszeniu’ dał pewne ograniczenie : działanie Szatana nie miało tylko dotyczyć ciała samego Hioba .

Jednak Hiob wyszedł z wszelkich prób ‘ kuszenia’ zwycięsko mimo cierpień, jakim był poddany ( mimo straty majatku, i mimo utraty dzieci ) :
Po tych zdarzeniach, wraz z innymi 'synami Boga' , Szatan stawił się znowu na ‘naradę’ u Boga, aby ustalić z Nim następne działania związane z ‘nauką duchową’ ’ Hioba na Ziemi :


Cytuj:

BT  Hi  2:2
 
Pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stawić się przed Panem, poszedł i Szatan z nimi, by stanąć przed Panem.
2 I rzekł Pan do Szatana: "Skąd przychodzisz?"
Szatan odpowiedział Panu: "Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej".
3 Rzekł Pan Szatanowi: "Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by był tak prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający zła jak on. Jeszcze trwa w swej prawości, choć mnie nakłoniłeś do zrujnowania go, na próżno".
4 Na to Szatan odpowiedział Panu: "Skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie. 5 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego kości i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył". 6
I rzekł Pan do Szatana: "Oto jest w twej mocy. Życie mu tylko zachowaj!"




I znowu wystepuje tu wyrazna umowa Boga z Szatanem , wyrazne ustalenie granic jego działań, której to umowie Szatan się nie sprzeciwił …


Wiele osob może przypisywać Szatanowi (na podstawie tych fragmentów) zrujnowanie Hioba, spowodowanie śmierci jego dzieci, oraz zesłanie trądu …

Jednak wg mnie jest wyraznie zaznaczone, że  Bóg się na to wcześniej zgodził , i sobie Samemu przypisuje te działania :



Cytuj:

BT  Hi  2:3
 
Rzekł Pan Szatanowi: "Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by był tak prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający zła jak on. Jeszcze trwa w swej prawości, CHOĆ MNIE NAKŁONIŁEŚ DO ZRUJNOWANIA GO , na próżno".






Ta zgoda Boga na poddawanie Hioba, czy każdego z nas przeróżnym ‘próbom’, i Jego uczestniczenie w tym działaniu, w świetle dzisiejszych nauk duchowych, głoszonych przez różne prądy związane z duchowością ( w tym przez ezoterykę ) , przejawia się przede wszystkim w tym, ze ‘Bóg’ ustalił Z ZAŁOŻENIA pewne PRAWA DUCHOWE, ENERGETYCZNE , działające w całych Zaświatach, które umożliwiają nam poznawanie nas samych, i doskonalenie się ..

 

Jednym z takich praw jest PRAWO PRZYCIĄGANIA .

 
Zgodnie z nim przyciągamy do swojego życia te osoby, zdarzenia i okoliczności, które ‘korespondują’ z naszymi DOMINUJACYMI myślami i przekonaniami – zarówno świadomymi jak i nieświadomymi.
Każdy obszar naszego życia, zdrowie, finanse, związki jest pod wpływem tego potężnego Uniwersalnego Prawa – „podobne przyciąga podobne” oraz „przyciągasz to, czego się lękasz” ( aby ten lęk przemyśleć, czy nawet doświadczyć, ( jeżeli przemyślenie nie wystarczy ) i w efekcie aby przestać się bać, aby wyeliminować wszystkie lęki )


Dlatego moim zdaniem to sam Hiob ‘przyciągnał ‘ do siebie - przez posiadane w sobie LĘKI - (lęk przed utratą dorobku , utratą dzieci, utratą zdrowia ) te doświadczenia życiowe do siebie.

Sam bowiem się przyznał do lęku przed trądem :



Cytuj:

BT  Hi  3:20

 
20 Po co się daje życie strapionym,
istnienie złamanym na duchu,
21 co śmierci czekają na próżno,
szukają jej bardziej niż skarbu w roli;
(…)
24 Płacz stał mi się pożywieniem,
jęki moje płyną jak woda,
25 bo SPOTKAŁO MNIE TO , CZEGOM SIĘ LĘKAŁ ,
BAŁEM SIĘ, A JEDNAK TO PRZYSZŁO .




Czyli tak naprawdę Hioba spotkałoby to, czego się sam lękał… prawa energetyczne ustalone przez Boga dla nas wszystkich przyciągnęłyby do Niego tą lekcję …nie byłaby ona skutkiem działań Szatana.


 

Wracając do osoby Szatana, jawi się On z tych fragmentów Biblii jako osoba, która zgodnie z ustaleniami poczynionymi z Bogiem, sprawdza niejako jakby stan schematów myslenia / ‘programów’ działania danej osoby jakimś temacie .

Widac przy tym wyraznie, ze zdaje na bieżąco relacje ze swoich spostrzeżeń przed Bogiem , i czyni to obok innych ‘synów bozych’ …( czyli bedąc w istocie jednym z nich ) .   Biblia wspomina o tych 'naradach' u Boga  z uczestnictwem Szatana aż dwukrotnie   w tej samej Księdze :  

 

BT Hi 1:6   Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi."

 

 BT  Hi  2:2

Pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stawić się przed Panem, poszedł i Szatan z nimi, by stanąć przed Panem

 

 

 .

 

 

 

                                 

 

 

Jacy bowiem ‘synowie bozy ’ stają wielokrotnie przed Bogiem, aby opowiadać Mu o czynach ludzi, których 'spotkali' na Ziemi ?

Dla mnie to nasi Opiekunowi duchowi, którzy nas prowadzą w imieniu Boga … jeżeli tak przedstawiony  'Szatan' stawał przed Bogiem razem z Nimi, był ( i jest ) więc jednym z Nich , lub jest ich Pomocnikiem w prowadzeniu nas ….

 

Nie jest więc wrogiem Boga, jest jakby ‘ ręką’ , za pomocą której ‘ Bóg ‘ ‘sprawdza’ stan zaawansowania lekcji u swoich ‘dzieci’ , dzieki czemu moze je 'na bieżaco' dalej prowadzić w rozwoju duchowym ( poprzez Opiekunów duchowych, którym część tych kompetencji przekazal ) ....…..


 

Ale nie wszyscy z nas rozumieli i nadal rozumią korzyści wynikajace z takiego ‘wypunktowania’ naszych ‘słabych punktów’ przed Bogiem …..

I to widać od razu po tym, jakiego słowa używano kiedys, i używamy do dzisiaj , gdy ktoś coś nam  pokazuje, czego się wstydzimy sami przed soba, do czego się nie chcemy przyznać ( i dlatego wtedy mowimy, ze ktoś nam coś ‘zarzuca’ )

Często osoby, które nie zaakceptowały własnej niedoskonałości , powiedzą w takich momentach, że ktoś je o cos ‘OSKARŻA” , i to w negatywnym sensie , jakby ta skarga była  bezpodstawna …. ..

A że takie osoby były i nadal rodzą się na Ziemi ( bo to też jedna z naszych lekcji duchowych do przerobienia ) , toteż nadal pomoc Szatana będzie widziana , jako coś złego, jakby nam wyrządzał zło, bo nas OSKARŻAŁ przed Bogiem …


Osobiście mogę potwierdzić istnienie do dzisiaj podobnego ‘oskarzycielskiego’ działania pewnych dusz, jak opisywane powyżej ..

Jako , że mam pewne doświadczenia w rozmowach z duszami, kiedyś usłyszałam, jak jedna z dusz bedących przy mnie, zdawała - przy mojej tego świadomości - relacje mojemu Opiekunowi duchowemu ( którego poznaję , gdy jest przy mnie, i gdy On tego chce ) z tego, jakie lekcje duchowe w tym dniu się u mnie ‘ujawniły ‘ …

Potem byłam wielokrotnie swiadkiem takich samych rozmów .
Z czasem zauważyłam, że dusza ta działa w ten sposób , że podczas przeróżnych sytuacji, ‘pokazuje ’ mi moje słabe strony, uświadamiając mnie tym samym o nich , przypominając o nich.
Powiem szczerze, że uważam Ją za mistrza w tym, co robi, bo wykrywa nawet najmniejszą myśl, która mi szybko ' przeleci ' przez umysł , a która jest ważna i powinna być ponownie przeanalizowana, bo powoduje wiele moich niskowibracyjnych mysli czy działań - chrześcijanie mowią na to ‘grzechy’ .. …
(Przykładowo czyni to teraz w sytuacjach, gdy kogos mimowoli w myslach ‘ocenię’ …)

W praktyce wyglada to tak, ze gdybym - przykładowo- coś komuś mówiła, kłamiąc przy tym, , to ta dusza – równolegle ze mna - tylko niewerbalnie, bez korzystania ze słow, językiem tzw. intuicji, powie równocześnie ze mna na’ glos’, że właśnie kłamię , i przekaze równoczesnie, jaka jest prawda w tym temacie ….

I to, co ona mowi, usłyszę ja , i usłyszą wszyscy, którzy są dookoła, .. … czyli odbierze to intuicyjnie osoba, którą bym kłamała, ( choć nie będzie wiedziała, skad o tym będzie wiedziała ) , usłyszą to również i zrozumieją dusze Opiekunów, prowadzące tą osobę ….

(Na początku wstydziłam się tych odkrywanych przez nia przed innymi moich ‘wad’ , ale z czasem , kiedy zaakceptowałam swoja niedoskonałość, i równocześnie poprosiłam Opiekuna duchowego o pomoc w oczyszczeniu tych moich niskowibracyjnych wzorców , wstydziłam się coraz mniej …Wiedziałam już, ze zarówno ‘Bóg’, jak i dusze działające w Jego imieniu , kochaja nas Czysta Bezwarunkową Miłością, i NIE OCENIAJĄ NAS …oceniaja natomiast nasze czyny, gdy Ich o to prosimy )


Czyli można powiedziec w przenosni , ze ta dusza właściwie stale i stale mnie ‘ OSKARZA” , ze stale mi COŚ ZARZUCA ( co jednak jest PRAWDĄ ) …czyli pełni role jakby mojego SUMIENIA ….

W sumie pełni rolę, przypisana Szatanowi , role OSKARŻYCIELA …. Czyli jest jakby tym biblijnym  Szatanem  ( bo bycie ‘Szatanem’ to ‘ rola’, to ‘funkcja’ , a nie imię własne ) .

Dzięki jej POMOCY mam wiekszą świadomość swoich ‘wad’, swoich lekcji duchowych do przerobienia, bo sa one mi na bieżaco uświadamiane i przypominane
Dzięki temu mogę nad soba na bieżąco pracowac, i takich momentów , gdy mi coś pokazuje, jest stale coraz mniej .



A zadaniem z kolei naszych Opiekunów duchowych, jest staranne przygotowanie nas do ‘zaliczenia’ tych lekcji, które ów ‘ Szatan’ nam uswiadamia , tak, aby było ich coraz mniej, i tak, abyśmy szczęśliwie zostali absolwentami ziemskiej szkoły dusz, i otrzymali WOLNOŚC BYTOWANIA GDZIEKOLWIEK W ZASWIATACH , inaczej – wg określeń religii chrześcijańskich – abyśmy otrzymali jako dusze ZBAWIENIE ABSOLUTNE ( zbawienie =wybawienie od konieczności rodzenia się na Ziemi ) .


~~~~~~


 

W nowszych księgach Biblii , być może pod wpływem innych religii ( w tym zariatusztrianizmu ) Szatana zaczeto przedstawiac już jako samo uosobienie ‘zła’, jako ‘wroga’ Boga , wroga ludzkości, przeszkadzającego jej w doskonaleniu się.

Z mojego doświadczenia wynika jednak, ze na Ziemi przebywa bardzo wiele dusz, które zostały tutaj, aby ‘oczyścić się’ ze swoich niskowbracyjnych wzorców , czyli aby ‘przerobić ‘ po śmierci swoich ciał ludzkich zaległe lekcje duchowe, dodatkowo aby zadośćuczynić za wyrządzone innym krzywdy ( gdy nie wierzą w reinkarnacje, i nie mogą tego uczynic w nastepnych wcieleniach ) ,

Z wielu przeróżnych powodów wiele z tych dusz jednak nie wie, dlaczego tutaj zostały, czego się od nich chce, nie umieja się też często zmienic , czyli nie umieją nie czynic ‘zła’
( tak, jak uczeń , który nie rozwiazał jakiegos zadania z matematyki, nadal go nie rozwiąże , póki nie zrozumie materiału, który to zadanie tłumaczy …)

Część z tych dusz nie przestrzega wobec osób aktualnie wcielonych zadnych zasad etycznych czy moralnych … są to przykładowo dusze byłych sadystów fizycznych, psychicznych ( w tym morderców, gwałcicieli , i innych ) , które najczęściej same były najbardziej skrzywdzone za zycia w ciele ludzkim …

Jako ze prawa energetyczne obowiązują nas wszystkich, czyli

 


-podobne będzie przyciągało podobne,
- przyciągniemy do siebie to, czego się lekamy

to wiele z nas przyciągnie do siebie takie dusze, które maja podobne lekcje do przerobienia do nas, (głównie dusze pochodzące z naszej rodziny , przyjaciół czy znajomych ).
Bycie przez te dusze przy wielu z nas może spowodować, że zrozumieja one swój błędny sposób myślenia, i go zmienia … i tym samym przerobią zaległą lekcję duchową …

( alternatywą dla takiego uzupełniania  przez te dusze brakujących lekcji duchowych ‘ po śmierci’ ,  która byłaby wg mnie o wiele lepszym rozwiazaniem dla wszystkich osób uczestniczacych w opisywanych sytuacjach  ( zarówno tych dusz, jak i osób, do których zostaną one 'przyciągnięte ') , byłoby  ponowne wcielenie się tej duszy na Ziemi , ale nie wszyscy niestety wierzą w reinkarnację, czym sami zamykają sobie drogę do innego sposobu ‘ odrabiania zaległości w nauce’ )


                                       

 

 

To właśnie duszom z tej grupy można wg mnie przypisac działanie , nazwane obecnie ‘kuszeniem Szatana ’ , ponieważ ‘kuszą’ nas do czynów, które same  by jeszcze popełniły …. …....

Jednak to, ze zostana one do nas’ przyciągnięte’, nie oznacza, ze mamy wszystkie lekcje do przerobienia takie same …ważna jest bowiem SIŁA , Z JAKA EMANUJE DANY SCHEMAT MYSLENIA/ WZORZEC .

Dlatego osoba która stara się czynic dobro we wszystkich swoich działaniach , osoba , ktora uważa na każdą najdrobniejsza swoją mysl, lecz która będzie się BARDZO MOCNO WINIĆ za kazde najmniejsze swoje potknięcie, może przyciagnąc do siebie dusze byłego mordercy, która oprócz innych wzorców różniących obie osoby , ma bardzo silny wzorzec BRAKU WYBACZENIA SOBIE I INNYM .

( a tutaj sa wymienione inne wzorce, ktore równiez powoduja przyciaganie do nas dusz :

http://www.dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,399852,index.html

http://www.dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,399850,index.html

 


Stąd prosty wniosek, że te dusze, będąc przy nas, będą nas ’ kusic’ również do czynów, których my byśmy już nie popełnili …ale tez gdy się skusimy , wykaże to tym samym ( jak papierek lakmusowy ) nasze niedokładne, nie do końca przerobione  lekcje duchowe.

Jednak te dusze nie są moim zdaniem tym pierwotnie rozumianym biblijnym Szatanem … są 'zwykłymi,' zagubionymi na Ziemi duszami ....niestety zdarza sie, że 'złosliwymi', przeszkadzającymi w życiu osób, przy których przebywają...

 

gify, emoty, skiny, skiny gg, gify, opisy gg, humor, dowcipy, kawały


Podziel się
oceń
4
1

Lekcje duchowe

Poniższy wpis pochodzi z jednego z for, na którym starałam się odpowiedziec jak naprościej, po czym poznać nasze główne lekcje duchowe  na dane wcielenie :  

 

 

 

B. :

Napisz mi proszę jak można sobie uświadomić (dowiedzieć się) jakie plany, lekcje do przerobienia założyliśmy sobie na to wcielenie.

Bo przecież jeśli chcemy sumiennie odrobić pracę domową to powinniśmy wiedzieć co było zadane

 


 
              



Myślę, że jest sporo takich podpowiedzi, jakie robilismy sobie plany na dane wcielenie ,
bo jestesmy wg mnie jako dusze 'przezorni' , chcemy tu na Ziemi miec dostep do takich podpowiedzi

'Tak na szybko', to, co mi od razu przychodzi w tym temacie na mysl , to :

-sporo informacji dają wszelkiego typu regresje duchowe, cofające nas do momentu
dokonywania przez nas planów na to wcielenie ( opisy takich typowych sesji sa w
książkach M. Newtona ) . U nas wykonują je min Henryk Markowski

(http://www.otn.com.pl/hm.html)

- mimo powątpiewań wielu osób , takie ogólne nformacje daje wg mnie też wnikliwie , 'intuicyjnie' dokonana analiza numerologiczna dla daty urodzenia oraz nazwiska i imienia + do tego zalozenia wynikajace dla danego znaku zodiaku

-jak juz trochę tu na Ziemi zyjemy, to najpilniejsze lekcje do przerobienia
pokazuja moim zdaniem choroby naszych ciał ludzkich
...bo niewłasciwa
praca czakr, lub zatory w meridianach, niewłasciwe przepływy energii ( a to
wszystko spowodowane błędnymi wzorcami w naszej psychice ) powodują w
konsekwencji niedoenergetyzowanie pewnych cześci naszych ciał ludzkich, i tak
powstaja choroby ...

Na rynku pojawiło sie juz sporo ksiązek , wiążących
jednostki chorobowe z wzorcami w psychice ( np. ksiazki L. Hay, Kurta
Tepperweina, i innych. )

W tym przypadku podpowiedziami moga byc też analizy stanu pracy czakr, wygladu aury ..

 

Sygnałami bieżących lekcji duchowych moga tez byc :

 

* wyrzuty sumienia , poczucie winy dotyczące okreslonych naszych zachowań , ogarniające nas
duze, negatywne emocje w pewnych typach sytuacji
* okreslone typy ludzkich zachowań, mocno nas wzburzające

Czyli właściwie wszystko, co nas denerwuje , to powinnismy przemysleć, i spowodować, abysmy zmienili my sami do tego podejście ( to nasza karma ), albo abysmy wpłyneli na osobe, która nas
'wkurza' ( karma wspólna )

Ta ostatnia sytuacja dotyczy w najbardziej podstawowych sytuacjach osób w naszej rodzinie .... czyli załozylismy sobie przykładowo , ze nawzajem nauczymy sie wzajemnej tolerancji, współistnienia,
dawania sobie prawa do posiadania prywatnego terytorium psychologicznego, ze
nauczymy sie nawzajem szanować praw innych, i bedziemy starac sie przestrzegac
praw, ustalonych przez nas dla nas wszystkich ..

(i wchodzi w to
, i wspólne gospodarstwo, wspólne pieniadze, i gospodarnośc, oszczednośc,
czystośc, porządek, odpowiedzialnośc za wychowanie dzieci na samodzielne osoby , itp, itd .... . )


Co do naszego szerszego zaistnienia w społeczeństwie, to część z sytuacji, w których znajduja sie nasze lekcje do
przerobienia , mozna ując prawami :


1. PRZYCIAGAMY DO SIEBIE TO ,
CZEGO SIĘ BOIMY
( aby to lepiej poznac, przy boku swojego prywatnego
nauczyciela , jakim jest nasz Opiekun duchowy ) i przestac sie tego bac juz tu,
na Ziemi ..a przyda nam sie to gdy wolni i dorosli opuscimy Ziemię , by gdzie
indziej nie przyciagac do nas naszych 'efektów' naszych lęków

Mozna załozyc, ze wszystko, czego sie boimy, jest naszymi lekcjami do przerobienia.


2. PRZYCIAGAMY PODOBNYCH DO SIEBIE
czyli ogladając naszych
przyjaciół, znajomych, z ktorymi nam jest dobrze, i ktorych sami wybralismy ,
mozna zobaczyc 'w nich' niektóre nasze cechy , które nas denerwuja, i ktore mamy
sami do przerobienia ( zasada lustra )


Cząstkowe podpowiedzi dot. naszych planów mozna tez
uzyskac podczas :


- wszelkich stanów medytacyjnych, które w zalożeniu maja nas skontaktować z naszą Wyższą Jaznia
- przekazów channeligowych dla danej osoby
- snów przesyłanych od naszych bliskich , pozostałych w 'niebie'
- wszelkiego typu 'znaków' 'chorągiewek ostrzegawczych ' , jakie sa podpowiedziami dla nas na rozdrozach ( pisał o nich Newton )
- z bieżacej analizy lekcji duchowych przyporządkowanych do wszystkich czakr
- z analizy psychografologicznej czyli analizy pisma , analizy rysów twarzy i wygladu ciała ( postawy ciała ludzkiego, w ktorym odzwierciedlaja sie z czasem wszystkie nasze wzorce z psychiki )




Oczywiście sa sytuacje, w których już tu, na Ziemi, zmieniamy swoje plany dokonywane przed wcieleniem .


Najczęsciej zdarza sie to wg mnie w sytuacji, gdy 'oddamy' swoje zycie do dyspozycji Bogu ( inaczej Wyższym Jazniom, Inteligencji Planującej ) - aby za pomoca nas dusze nadzorujące proces nauczania na Ziemi mogły pomóc w tych sytuacjach, dziedzinach, gdzie widzą taka potrzebe , a my bysmy tego celu sami
nie 'wymyslili ' , bo nie znamy wszystkich aspektów zycia dusz na Ziemi .... ( niektorzy nazywaja taka postawe 'misjami', i starają sie je niestety 'wykorzenic ' u innych )

Ale wtedy też przerabiamy wszystkie swoje lekcje duchowe, prowadzace do tego , abysmy byli samodzielni energetycznie ( czyli abysmy mieli prawidłowe przepływy energii w meridianch , co wiąże sie z' oczyszczeniem'
wzorców , zaburzających te przepływy ) , znali swoje mozliwości, jako dusz, wynikające z posiadania innych ciał energetycznych, i abysmy sie samorealizowali.



Ogólnie i w wielkim uproszczeniu : celem rozwoju duchowego jest min. umiejetnosc świadomego
zycia, wykorzystujacego prawa energetyczne ustalone w Zaświatach, życia pełnego
szczęscia i harmonii ..... wiec wszystko to, co nam przeszkadza w osiagnieciu tych stanów, jest właściwie nasza lekcja do przerobienia. )

I gdy któregos dnia 'przystaniemy' na chwile, aby sobie to uswiadomic, i od tego dnia
zaczniemy zyć coraz bardziej uważnie i swiadomie, starajac sie kształtowac swoja
wolą kazdy swój dzień, kazdą swoją mysl i słowo ( nie musi nam sie to od razu
udawac, mozemy sie 'potykac', ale ważne, bysmy sie starali ...) , aby ta harmonię uzyskac, realizując przy tym swoje marzenia, rozmawiajac przy tym z własna Wyższą Jaznia przykładowo za pomocą prowadzonego Dziennika, i bedziemy przy tym jeszcze nie dośc, ze starać sie przestrzegac praw do samostanowienia innych, ale jeszcze im pomozemy w ich drodze duchowej, i przy tym pomyslimy o
naszych 'mniejszych braciach' i Matce Ziemi, to mysle, ze mozna powiedziec, ze
zrealizujemy w wielu przypadkach az z 'naddatkiem' własne plany duchowe na to wcielenie
.



pozdrawiam    :)

 


Podziel się
oceń
11
0

'Czyściec'



                                                     

 

 

Bardzo wiele dusz, po śmierci swoich ciał ludzkich, przechodzi proces tzw. 'oczyszczania sie
z brudów zycia ', który jest niezbędny , aby mogly wrocic przynajmniej na te
tereny nieba, na których te dusze przebywały przed urodzeniem sie na Ziemi ...



( tak naprawdę zakładamy jako dusze nasz wzrost
wibracyjny podczas zycia na Ziemi, więc powinnismy w istocie wrocic na tereny
wyższe wibracyjnie, niz te, z których sie urodzilismy, ale bardzo czesto sie to
nam nie udaje ) ..



Co oznacza ten proces 'oczyszczania sie z brudów' dla
nas, jako dusz ?




Otóż często dokoła na naszej aurze, oraz w naszych
meridianach zalegaja cząsteczki energii niskowibracyjnej , cząsteczki o małej
energii własnej, które nie mają już na tyle energii własnej , aby emitowac z siebie
czasteczki swiatła ... te cząsteczki wygladaja jak ziemski brud, są
ciemnoszare, lub nawet czarne, i dusze ( obojetnie, czy wcielone w ciała
ludzkie, czy niewcielone, poza nimi ) , które maja takimi ciemnymi czasteczkami
oblepioną aure, wygladaja jak 'brudne '....


Te ciemne, czarne czasteczki energii , wciąz na nowo i
nowo tworzone przez nas naszymi myslami, słowami, dzialaniami, pełnymi lęku,
gniewu, złosci, nienawisci, niewiary w sibie, negatywnego myslenia, sa przy tym
takie ciezkie, ze - w skrócie - uniemozliwiaja często nam, jako duszom,
wzniesienie sie do wyzszych poziomów energetycznych , uniemozliwiaja powrót do
' nieba' ...

( tak naprawde, to najbardziej uniemozliwiaja nam to
'wzniesienie' sie wyzej nasze  pewne  WZORCE/SCHEMATY  MYŚLENIA , czyli nasze mysli i intencje , ktore tworza te ciemne , 'brudne' czasteczki... bo jak tylko bysmy sie pozbyli
' jednych' brudnych czasteczek , to nasze niskowibracyjne mysli, slowa zaraz
spowoduja powstanie nastepnych ciemnych czasteczek )


Mozna by w przenosni porownac nas do czasteczek powietrza.
 

Czasteczki powietrza o wyzszej temperaturze ( czyli o
wyzszej energii wlasnej, czasteczki o wyzszych wibracjach ) są lżejsze, od
czasteczek powietrza o nizszej temperaturze, i dzieki temu wznoszą sie do góry,
i docieraja tam, gdzie 'pasuja ' swoimi parametrami : temperatura, gestościa ,
wilgotnoscią .......
Aby cięzkie czasteczki o nizszej temperaturze mogły
zrobic to samo, muszą   mieć więcej energii ...

W przypadku nas, jako dusz, tym ''cieżarem ' trzymającym
nas na Ziemi jest ten 'brud', te ciemne czasteczki energii na naszej aurze, i w
naszych meridianach ...

Aby sie z nich oczyscic, aby SIEBIE 'WYPRAC' z tych brudów
, nalezy przeprowadzic proces oczyszczania, polegający na dodaniu tym czarnym
czasteczkom nowej energii , by zaczeły miec wyzszą energię własną , i tym samym
, abysmy razem z nimi ( bo one sa w nas, w naszych cialach energetycznych )
stali sie lżejsi , i aby przestały przeszkadzac nam wznosic sie do tego tzw.
nieba ....

PROCES OCZYSZCZANIA SIE Z BRUDÓW przeprowadza sie
wieloetapowo , zaczynajac od aury, przechodząc potem przez proces GRUNTOWNEGO
WYBACZENIA SOBIE I INNYM WSZYSTKICH MOZLIWYCH KRZYWD , a kończąc na zmianie
naszych mysli, wzorców, intencji, które powoduja, ze sami tworzymy te nastepne
czastki i energii niskowibracyjnej .....,

Proces GRUNTOWNEGO WYBACZANIA polega na tym, ze kazdą
chwile z naszej przeszlosci analizujemy na nowo, wybaczając sobie i innym
wzajemne krzywdy, posyłając przy tym sobie i innym energie WYBACZENIA I MIŁOSCI
...

Cząsteczki, za pomoca ktorych zapisana jest MIŁOSC< ,
maja najwięcej energii własnej z wszystkich uczuc , i to one powoduja, ze całe
wspomnienie staje sie wyzej wibracyjne ( bo jest otoczone tymi nowo dodanymi
czasteczkami miłosci o duzej energii .)
.... a my dzieki temu stajemy sie lzejsi, jakby mniej
'wazymy', jako dusze ( bo te wspomnienia przecież mamy w sobie, w naszych
meridianach, stanowia one nasza 'wagę' , jako dusz ...czyli zamieniamy
'ciezkie' wspomnienia na' lzejsze', przez wybaczenie i wysalanie sobie i innym
milosci )


Proces 'zmiany' 'oczyszczenia' naszych mysli, wzorców,
intencji , jest procesm dluzszym ....

Staramy sie wtedy zmienic tak nasz sposób myslenia, aby
rozumieć., dlaczego pewne sytuacje sie nam zdarzaja, staramy się nauczyc tak
zyc, aby nie odczuwac gniewu, zlosci, strachu , nienawiści ... bo wtedy czując
te emocje, na nowo wytwarzamy ciezkie, niskowibracyjne czasteczki ......

Osoby bardzo wierzące w Boga, zawierzajace mu calkowicie,
należace do którejs z ziemskich religii , mogą 'oczyszczać ' sie z wzorców
nabytych podczas zycia na Ziemi bazujac tylko na tej wierze ....te osoby bowiem
ufaja, ze wszystko, co ich spotkalo, jest z woli Boga, a On przeciez nie chce
ich skrzywdzic ..... wiec sa w większosci bardziej gotowi zawsze wybaczac
innym, w mysl zdania : kochaj blizniego swego, jak siebie samego ....
Te osoby przestrzegają pewnych 'przykazan' , załozeń tej
religii, a w istocie ukrytych w nich pewnych praw energetycznych , przekazanych
przykładowo przez Mojzesza ( judaizm ) , Jezusa ( chrzescijanizm ), czy
Mahometa ( islam ) , czy jeszcze innych proroków, z ufnosci do Boga ....


Po smierci swoich cial ludzkich te dusze nawet , jesli sa
' zabrudzone ' energią, bedącą wynikiem swoich niskowibracyjnych wzorców, maja
' bazę' , do ktorej mogą sięgnąc, aby sobie spokojnie przypomnieć nauki duchowe
głoszone przez te religie, maja czas , aby je na nowo zastosować ....


A kiedy bedą pełne milosci do innych, wybaczenia,
wdzieczności , tolerancji, miłosci, kiedy nie bedą miały w sobie przyzwyczajeń
z zycia w ciałach ludzkich, ( czyli kiedy nie bedzie je tu na Ziemi zatrzymywac
chęć picia, jedzenia, czy pilnowania dóbr materialnych, które zgromadzili ) ,
wtedy naprawdę bedą emitowac przepiekne jasne swiatlo, pochodzace z czasteczek,
zapisujacych wszystkie te 'wysokowibracyjne uczucia, i wtedy bedą na tyle
lekkie, ze bedą mogły za przewodnikami spokojnie wznieśc sie na wyzsze poziomy
energetyczne, do nieba,  a gniew, strach,
nienawiśc, nie 'sciagna' ich z powrotem na Ziemie , aby  uzupełnili brakujace  lekcje duchowe..... ( tak naprawde to nasi Opiekunowie duchowi nam proponuja w takim wypadku powrót na Ziemię )




Osoby, które poznały podczas zycia na Ziemi prawa
energetyczne, ustalone przez Najwyzszego, i ktore postanowiły zyc zgodnie z
nimi, tez bedą umiały same po smierci swoich cial oczyscic sie z
niskowibracyjnych wzorców, jeżeli takie jeszcze beda miały ....



Czyli osoby , ktore nie wierzyły za zycia wciele
ludzkim w Boga , ani w jakakolwiek ' Istote wyzszą ' , ale które starały sie
być podczas wcielenia bardzo etyczne , przestrzegały same dla siebie pewnych
wąskich zasad etycznych, moralnych, po smierci ciała ludzkiego tez sa na tyle
juz oczyszczone, a więc lekkie, ze moga w kazdej chwili wrócic do nieba , jak
tylko tego zapragna, i wyrazą taka wole ....




Najgorzej jest z duszami , które miały wzorce
niskowibracyjne, czyli ich mysli były i sa pełne gniewu, nienawiści, leku,
złości , a nie wierzyły w Boga, ani nie przestrzegały swoich własnych zasad
etycznych .. .... One maja dookoła siebie, i w sobie, tyle ciemnej , ciezkiej
energii, ktora na dodatek stale i nadal wytwarzaja swoimi nastepnymi myslami ze
grozi im dlugie przebywanie na Ziemi , by znalazły w sobie chęc, by sie z tych
brudów oczyscić, .........

Jeżeli jeszcze te dusze nie wierzą w reinkarnacje, to tym
duszom grozi długie przebywanie na Ziemi, zanim sie nie 'oczyszcza' ...


Wiara w reinkarnacje powoduje, ze nawet jeżeli takie
dusze nie zrealizuja jakis planów duchowych, i pelne sa niskowibracyjnych
wzorców i ciezkiej energii, to najwyzej po ' lekkim oczyszczeniu' , do ktorego
ich ktos zachęci, zainspiruje, wróca na nizsze poziomy do nieba, z ktorych sie
urodzą na Ziemi na nowo, i moze w nastepnym wcieleniu przerobia na tyle lekcji
duchowych, oczyszczą sie z tylu niskowibracyjnych wzorców, ze wróca na wyzsze poziomy
do nieba..


Dusze brudne, nie' oczyszczone' , należace do religii nie
wyznajacej reinkarnacji, niestety czesto albo od razu zostaja na Ziemi, by
sobie uzupełnic oczyszczające ich wzorce lekcje duchowe, albo sa nawet , po
przeprowadzeniu ich do 'nieba' zawracane na Ziemi , by to uczyniły ...



( np. dusze zyjące w internacie okoloziemskim na terenach
Systemów Wierzeń , należących do religii chrzescijańskich , czyli nie
wyznajacych reinkarnacji ( w niebie kazdy system wierzeń zajmuje inny obszar )
uwazaja, ze Bóg przydzielił kazdej duszy inne lekcje duchowe, i z góry zalozył,
na jaki poziom w niebie powinna wrocic .... wiec jezeli jakaś dusza nie zdołała
sie na Ziemi tak oczyscic , aby ten poziom ' dosiegnać ', to zazwyczaj jest
zawracana na Ziemie, aby sobie te lekcje uzupełnic )




I tak 'oczyszczeni ' wracamy do' nieba' ( internatu
okołoziemskiego ) na coraz wyzsze poziomy energetyczne , zdobywając za kazdym
razem na Ziemi coraz wiecej wiedzy i doświadczenia, o nas, jako duszach, i
uzyskujac coraz wieksze siły wibracyjne , by potem 'bogom podobni ' (
porownanie z Biblii zreszta ) ' sami tworzyc swoje 'mikroswiaty', i w nich sie
doswiadczac ..... ...



~~~~~~







Czyli w skrocie i prosciej : 'OCZYSZCZANIIE ' POLEGA NA
'OCZYSZCZENIU SIĘ' Z WZORCÓW TWORZACYCH NISKOWIBRACYJNĄ , CIEZKĄ , CIEMNĄ
ENERGIĘ , która tworzy sie w momentach, gdy czujemy strach, gniew, zlośc,
nienawisc, zawiśc , gdy w naszych myslach i uczuciach dominuje 'ego,  (itp, itd )..... co mozna uzyskac TRWALE poprzez :





- zamiane niskowibracynych mysli i emocji, za pomoca
ktorych sie wyrazamy , na wysokowibracyjne ...czyli inaczej : zamiane naszego
sposobu patrzenia na zycie, ktory powoduje to, ze czujemy lek, gniew, zlośc,
nienawiśc, na taki sposób patrzenia na zycie, w ktorym rozumiemy to, co nam sie
wydarza, mamy na to wpływ nasza wolną wola, i czujemy w konsekwencji miłośc,
zrozumienie, radośc, wybaczenie, tolerancje itp .... ...





-do czasu, zanim bedziemy jeszcze odczuwac gniew,
nienawiśc, zlośc, strach, pomoze nam zostac choc chwilowo ' czystymi'
WYBACZANIE SOBIE I INNYM, bo przynajmniej w trakcie rachunku sumienia staramy
sie popatrzec nasze własne mysli i slowa, czyny, bardziej krytycznie, i choc
przez chwile sie 'staramy' cbyc 'lepszymi' , co daje nadzieje, ze w przyszlości
postaramy sie te wzorce myslenia niskowibracyjnego na stałe zmienic ...

W trakcie wybaczania czujemy /staramy sie czuc w stosunku
do siebie i innych milośc i zrozumienie, co daje energii ciemnych czasteczkom w
nas, i czyni na na chwile LZEJSZYMI .....







Docelowo musimy sie starac byc ' LZEJSZYMI ' CAŁY
CZAS, aby nie dośc, ze 'utrzymac sie' na danym poziomie wibracyjnym , to
jeszcze coraz bardziej 'siegac' na coraz wyzsze poziomy energetyczne ....




:)

 


Podziel się
oceń
9
2

Oczyszczanie intencji w zakresie lekcji duchowych dotyczących instynktu samozachowawczego, i poczucia bycia bezpiecznym/ą :

 

 

W uzupełnieniu do tekstu o ‘oczyszczaniu’ się nas, jako
dusz ( zarówno podczas trwania naszego wcielenia , jak i potem, po smierci
naszego ciała ludzkiego, ale jeszcze przed powrotem do internatu okołoziemskiego
, zwanego przez wielu niebem ) chciałabym dodać parę słów dotyczących tego,
jakich najczęściej wzorców dotyczy to ‘oczyszczanie.

Dla łatwości
zapamiętania przyporządkuje te wzorce do kolejnych czakr głównych , związanych z
kolejnymi naszymi , jako dusz, ciałami energetycznymi .

Lekcje duchowe,
i wzorce, które podczas nich ‘przerabiamy’ , są tylko przykładowe, bo są ich tak
naprawdę miliony, jeżeli nie miliardy czy jeszcze więcej ..




Czakra podstawy -

1. Wzorzec ‘pożądany’( ‘ wysokowibracyjny ‘) : posiadanie
instynktu samozachowawczego , chęć życia, chęć przeżycia w różnych , czasami
bardzo trudnych okolicznościach ,



Do ‘oczyszczenia’/zmiany :

- wzorce
ucieczki przed ‘kłopotami życia’ w samobójstwo , wzorce związane z poprzednim,
ze zycie ludzkie nie ma sensu, celu
- wzorce ulegania depresji , i wzorce,
które do tego stanu prowadzą, czyli : wzorce ‘czarnowidztwa’/pesymizmu, nie
wiary w siebie , w swoje możliwości, wzorce braku akceptacji siebie ,
-
wzorce nie podejmowania walki o swoje życie w przypadku ciężkich, czasami
śmiertelnych chorób ,
- wzorce bycia ‘lojalnym’ wobec osób, których
działania zagrażają naszemu zyciu ( w tym przykładowo przynależność do
przeróżnych grup mafijnych , w przypadku zagubionych na Ziemi dusz – bycie
lojalnym wobec przywódców grup dusz złośliwych , do których to grup się
‘przystapiło ‘)
- wzorce 'lekcewazenia' zycia, poprzez świadome
uczestniczenie w sytuacjach zagrazających zyciu
- wzorce 'sprawdzania sie' w
walkach ( bójki uliczne ), równiez w walkach energetycznych


2. Wzorzec pożadany/ ‘wysokowibracyjny’ : bycia zdrowym


Do ‘oczyszczenia’/zmiany :


- wzorce wszelkich nałogów , skracających życie lub powodujących choroby
ciała ludzkiego ( alkoholizm, palenie papierosów, narkotyki, ) ,
- wzorzec
pragnienia bycia chorym, bo ‘daje’ to komuś jakieś przejściowe ‘ korzyści ‘( np.
zwraca uwagę otoczenia na ta osobę, która potrzebuje tego zainteresowania,
współczucia , opieki , lub pomaga 'uciec' komus przed jakims wydarzeniem -
egzaminem, kontrolą w pracy itp ), i ‘przyciąganie’ tym samym chorób wszelkiego
rodzaju, od lekkich przeziębień do ciężkich autoagresywnych chorób
ogólnoustrojowych
- wzorce autodestrukcji, autoagresji, chęci ukarania
siebie za wszystkie niekorzystne sytuacje, które nas i naszych bliskich
spotykaja , ujawniające się potem w chorobach autoimmunologicznych
- wzorce
okaleczania ciała (‘sznyty’, tatuaże itp. ) , 'lekcewazenie ' ciała ludzkiego

- wzorzec ‘ obżarstwa’ ( powoduje chorobę otyłości, co z kolei powoduje
choroby i skraca życie )
- wzorce, prowadzące do wyniszczających organizm
chorób , typu anoreksja, bulimia

I wreszcie najpospolitszy wzorzec do
zmiany w tej grupie :

- wzorzec nie dbania o siebie, i prowadzenie nie
zdrowego stylu życia ( pracoholizm , lenistwo w dbaniu o siebie , w zdrowiu i
chorobie )


2. Wzorzec
wysokowibracyjny, ‘pożądany’ : poczucie bycia bezpiecznym zawsze i wszędzie


Do oczyszczenia/zmiany :


Wzorce posiadania przeróżnych ,
często zupełnie nieuzasadnionych lęków, które powoduja, ze nie czujemy się
'bezpiecznie' , przyciagają do nas przedmioty tych lęków ( zgodnie z prawem
energetycznym " przyciagasz to, czego się lękasz) , a one czesto zagrazają potem
naszemu zdrowiu czy zyciu w ciałach ludzkich :

- lęki, ze po śmierci nie
ma życia ( moze przyciagnąc skrajnie smierc kliniczną ) ,
- lęki, ze Bóg nas
nie kocha , i nie opiekuje się nami ( moze skrajnie przyciagnąc sytuacje
potencjalnie niebezpieczne dla zycia , abysmy tuz przed nimi i podczas ich
trwania przekonali sie, ze Bóg czy WJ opiekuje sie nami , i nas przed tą
sytuacja ostrzegał na wszelkie mozliwe sposoby )
-lęki, ze sobie z czymś nie
poradzimy , i zwolnią nas z pracy, nie będziemy mieli pieniędzy na przeżycie (
tez moze skrajnie przyciagnąc taka sytuacje , )
- lęki, ze nikt nas nie
kocha, ze nie jesteśmy atrakcyjni dla innych, ze nie znajdziemy partnera
życiowego ( bardzo intensywny lek w tym temacie moze przyciagnąc taka właśnie
sytuacje, ktora moze nas nastepnie doprowadzic do depresji ( jak mamy takie
wzorce ) , a potem do prób samobójczych ( jak mamy takie wzorce ) ,
- lęki,
ze się zachoruje albo bezpodstawne lęki, ze się jest już chorym ( mimo dobrych
wyników badań )
- lęki, ze ktoś nas okradnie, napadnie, zamorduje, zgwałci ,

- lęki, ze cos się bardzo złego stanie , bo jest ‘za dobrze’
- lęki, ze
nie można być szczęśliwym, radosnym , bogatym i zdrowym, bo to jest
niebezpieczne
- wszystkie fobie, natręctwa ( wpływają na zdrowie )




W nastepnych dniach postaram sie wymienic lekcje duchowe i
wzorce do ' oczyszczenia ' dla kolejnych czakr głownych czyli - c.d.n.


Podziel się
oceń
10
2

Jak wyglądają 'dusze'/'duchy'/'energie' ?

 



autor: lucyna-momot | 2010-11-11
11:25:30



Wygląd dusz / duchów



O ile wiem z wielu
różnych źródeł , do pewnego poziomu rozwoju duchowego , a więc i też
automatycznie do pewnego poziomu 'nieba' ( w rozumieniu internatu dla dusz ),
dusze kształtują swoje ciało duchowe w taką postać , jaką miało ich ulubione
ciało ludzkie .



Z fragmentów z książki: ‘Umarli mówią do nas ‘ F. Brune’a, teologa chrześcijańskiego i
kapłana:



Cyt:



Estelle Roberts
opisuje w ten sposób przejście swojego męża do drugiego świata:



„ Widziałam, jak jego
duch opuszcza ciało. Wyszedł przez głowę i powoli się ukształtował na
podobieństwo ziemskiego ciała. […]



Inny opis pochodzi z
XIX wieku, od lekarza, który z pewnością miał zdolności mediumiczne. Oto jak
doktor R.B. Hout opisuje śmierć swojej ciotki:



„Moją uwagę mimo woli
przyciągnęło cos, co zawieszone było tuż nad jej ciałem, około sześćdziesięciu
centymetrów nad łóżkiem. Najpierw widziałem tylko niewyraźne zarysy, jakąś
substancję podobną do mgły. Wydawało mi się, że to jedynie rodzaj mglistej,
nieruchomej zawiesiny. Ale w miarę jak patrzyłem, ten dziwny opar powiększał
się, nabierał pojemności, stawał się gesty, zbity i bardziej zwarty. Następnie
oszołomiony zobaczyłem, że rysują się wyraźne kontury i substancja przybiera
ludzkie kształty. Natychmiast zrozumiałem, ze moim oczom ukazuje się ciało zupełnie
podobne do fizycznego ciała zmarłej ciotki […] Patrzyłem nadal, i […] ciało
duchowe [ to także określenie Hauta] przybrało ostateczny kształt. Wyraźnie
dostrzegłem rysy twarzy.[…]



A oto inny fragment z
książki M. Newtona ‘Wędrówka dusz’:



Cyt.



Dr N. – Czy mógłbyś
opisać, jak w tej chwili wygląda dla ciebie du¬sza Rachel?

 

P. (cicho) - Dość
młoda kobieta... Taka, jaką pamiętam najlepiej... drobna, o delikatnych
rysach... z wyrazem determinacji na twarzy... tak wiele miłości i rozumu.



Często np. dla lepszego
nas rozpoznania – przyjmujemy taki wygląd naszego ciała, jaki pamiętała dana
dusza z jakiegoś wcielenia :



Fragment z ‘Listów z
za Świata’ W.T.Stead’a



Cyt.



Moja droga
siostrzyczka była mi najukochańszą z nich wszystkich. Ujrzałam ja przed sobą
taką właśnie, jak kiedy przed wielu laty żegnałam ją dzieckiem, jak wtedy
sądziłam na zawsze. Tymczasem przybrała ona kształty dziecka, aby lepiej być
poznana przez mnie.



Po pewnym czasie,
kiedy nauczyłam się więcej o tym życiu, ukazała mi się taka, jaką wszyscy ją tu
widzimy: duchem kobiety dorosłej.



W ogóle nie sprawia
nam żadnej trudności, przybierać dowolnie postać, jakiej wymaga dana chwila Nie
chcę przez to powiedzieć, ze mogę stale jakąś maskę nosić.



Na pewien czas, każdy
może takim się wydawać, jakim zechce, albowiem myśl subtelna podobna jest do
artysty […] Dla siebie nie czynimy tego. Gdy jednak zjawia się nowy przybysz,
lub zachodzi potrzeba, przekonać tych, którzy jeszcze w ciałach żyją,
posiłkujemy się myślą twórcza, i przybieramy postać cielesna, która wam była
znana.



Przybieranie dowolnych
kształtów obejmuje także przypadki kształtów Aniołów ( również cytat z ‘Listów
z za Świata’ W.T.Stead’a ):



Cyt.



Anioł opiekuńczy, który do mnie przyszedł, posiadał skrzydła, jak już
mówiłam. W ogóle nie jest to w zwyczaju, ale jeśli zechcemy, możemy je sobie
dodać.



A poniżej cytat z M.
Newtona ‘ Wędrówka dusz ‘:



Cyt.



Dr N. – Czy wolisz
ukazywać jakieś określone cechy twarzy?



P. – Hm... Lubię twarz
z wąsami... Szczęką twardą jak skała...



Dr N. – Masz na myśli
okres, w którym byłeś Jeffem Tannerem, kowbojem z Teksasu, w życiu, które
omawialiśmy wcześniej?



P. (śmieje się) –
Właśnie. Również w innych życiach miałem twarze podobne do Jeffa.



Dr N. – Ale dlaczego?
Czy tylko dlatego, że byłeś nim w ostatnim życiu?



P. – Nie, dobrze się
czułem jako Jeff. To było szczęśliwe, nieskomplikowane życie. Cholera,
wyglądałem wspaniale! Moja twarz przypominała reklamy papierosów, które widuje
się na plakatach wzdłuż autostrad (chichocząc). Lubię popisywać się moimi
podkręconymi wąsami w twarzy Jeffa.



Dr N. – Ale to było
tylko jedno życie. Ludzie, których z tobą w nim nie było, mogą cię tutaj nie
rozpoznać.



P. – Och, szybko
zorientują się, że to ja. Mógłbym zmienić to na coś innego, ale w tej chwili
najlepiej czuję się, jako Jeff.



Wraz ze wzrostem
wiedzy na temat energetyki i pozbywaniem się przyzwyczajeń typowo ziemskich
przywiązanie do kształtu ciała ludzkiego maleje .



Dusze przybierają
coraz częściej nieokreslony kształt ciała , często podobny do wielobarwnej mgły
:



Fragment z książki B.
Figarskiej: ‘Regresja hipnotyczna'



Cyt.



-Czy masz kontakt ze
swoim przewodnikiem duchowym ?



-Tak



-Jak go rozpoznajesz ?
Jak on wygląda?



-Niebieski…..Ma postać
takiej poświaty ….jakby rozciągniętego niebieskiego światła



aż w koncu wybierają kształt ciała kulisty , bo jest najbardziej
optymalny energetycznie.



Z daleka wyglądamy
wtedy jako świecące białe ‘ kule ‘ światła o różnej wielkości , dookoła których
pojawiają się przeróżne kolory -aury- , charakterystyczne dla każdego z nas.



Kolory te pochodzą od
cząsteczek światła, emitowanego przez najbardziej ‘dominujące’ czakry .



Informacje na ten
temat można spotkać np. u R. Monroe – opisywał, że na wyższych poziomach
‘nieba’ nauczycielami są dusze w kształcie białych świecących kul.



cytat:



" Często
prowadzono mnie do miejsca, które by można nazwać szkołą. Miejsce to całkowicie
różniło sie od zapamiętanej przez mnie szkoły dla osób przebywających poza
ciałem w czasie snu. Tutaj - zaznaczam, ze używam swobodnego przekładu na język
werbalny - rolę NAUCZYCIELA pełniła promieniująca lsniącym, białym ŚWIATŁEM ..
KULA."



Podobne opisy można
spotkac w książce F. Brune : ‘ Umarli mówią do nas ‘



Cyt.



‘Zobaczylem światło,
które pojawiło się w kącie pokoju, nieco pod sufitem.Była to świecąca kula,
jakby niezbyt duży klosz, którego średnicę okresliłbym na dwadzieścia czy
trzydziesci centymetrów, nie więcej. […]



Ono zaś powiedziało:’
Chodz ze mną, chcę ci cos pokazac’. [..]



Opuszczając ciało,
przybrałem taką samą formę, jak to światło . Nie było cielesne, przypominało
raczej lekką mgłę.



Inny fragment z tej
samej ksiązki :



Cyt.



Świetlistą kulę
odnajdujemy także w życiu św. Anny-Marii Taigi. Przez czterdzieści siedem lat,
w dzień i w nocy, widziała ona świetlistą kulę, która ukazywała jej wszystkie
wydarzenia na świecie , i w najodleglejszych krajach, i w najbardziej
sekretnych gabinetach. Papieże często zasiegali jej opinii.



O ile pamiętam,
również i B.Moen wspominał o takim kształcie dusz, na pewno spotkałam się z tym
w książce B. Figarskiej zawierającej relacje z sesji regresji z pobytu w niebie
.



Jednakże i taki
kulisty kształt ciała duchowego wydaje się nie być wg wszystkich ostatecznym
dla nas, jako dusz ….



Cytat w ksiazki
‘Umarli mówia do nas’ :



‘Nasi przewodnicy
pouczają nas, ze kiedy osiągniemy właściwą i absolutną duchowość, uwolni nas to
ostatecznie od ograniczenia jakakolwiek formą. My sami jeszcze nie jestesmy
zdolni zrozumiec tej osobowości, pozostajacej poza wszelką widzialną obiektywną
rzeczywistością. Ale to będzie wówczas prawdziwe podobieństwo do Boga.’



To podejście
potwierdzać się zdają ci sposród moich znajomych, którzy świadomie podrózują
poza ciałem ludzkim w stanach OOBE na wyższe poziomy energetyczne . Spotkałam
się wielokrotnie od nich z informacja, ze przed wstapieniem na niektóre plany ,
‘pozbywają się ‘ / ‘wychodzą ‘ z dotychczas używanych w czasie OOBE ciał
duchowych, tak samo, jak wychodzą wczesniej z ciala ludzkiego



Jednak z informacji,
które uzyskałam z kolei od dusz korzystających już na co dzień z wyższych
planów duchowych wynika, że i tam mamy kuliste ciała duchowe, jednak gdy chcemy
przebywać tam stale, i to tylko na jednym wybranym planie energetycznym, musimy
' wyjść ' z ciał , których używamy na niższych planach wibracyjnych .....



Właściwie to nie
powinien nas taki kształt ciała dusz dziwić, patrząc na to, ile podpowiedzi na
ten temat było w historii . Nad głową każdego ‘świętego’ ( czyli w domniemaniu
duszy ‘starszej’ ) rysowano zazwyczaj białe ‘ kółeczko ‘ lub zaznaczano
różnokolorowe światło rozchodzące się kuliście od ciała.



Choć w religii
chrześcijańskiej nie wolno było przedstawiać postaci Boga Ojca w jakiejkolwiek
postaci , to jednak jest dużo nawiązań do świecących , biało –złotych ,
okrągłych kształtów - np. w wielu większych świątyniach kopuły zakończone są
okrągłym otworem , przez który wpada do wewnątrz światło , symbolizujące boską obecność
i inspirację ( takie same otwory w sklepieniach są również w wielu świątyniach
wschodnich ) .



Jakąś podpowiedzią
jest też BIAŁY, OKRĄGŁY OPŁATEK , który ma przedstawiać ciało Jezusa Chrystusa
( nie wspominając już o kształcie HOSTII – ona ma dodatkowo zaznaczoną jakby
Jego złotą ‘ aurę’ , w postaci promyków światła rozchodzących się ze środka )



Okrągły kształt ciała
, otoczony złotymi promieniami pojawił się kiedyś też w innej religii
monoteistycznej - religii wprowadzonej przez faraona Echnatona , uważającej
Atona za jedynego Boga i stwórcę .



Wyglad Atona
jednoznacznie nawiązywał do wyglądu tarczy słonecznej (a ta - jak możemy
zauwazyć - ma podobny kształt do kształtu ciał dusz na załączonych tu
fotografiach ) .



Również i inne rasy
pozaziemskie wierzą w dusze o kształcie białego, okrągłego światła . Wspominała
o tym w swoich artykułach A. Ziętek - znana jasnowidz .



W ostatnich latach
coraz częściej się zdarza, że dusze o takich kształtach ciał uwidaczniają się
na przeróżnych zdjęciach .Swego czasu czasopismo ‘Czwarty wymiar’ publikowało
właśnie taki cykl zdjęciowy .



Oczywiście te mniej
lub bardziej kolorowe 'światełka', które możemy zobaczyć , mogą być nie tylko
duszami zaawansowanymi w rozwoju, ale także duszami roślin czy zwierząt.



W ich przypadku może
wystąpić mniejsza intensywność świecenia ich ciał – bo ona rośnie wraz ze
wzrostem sił wibracyjnych , wraz ze wzrostem poziomu rozwoju duchowego .



Ostatnio często jednak
można się spotkać z zarzutem , że opisywany typ zdjęć nie przedstawia dusz, tylko
np. pioruny kuliste , albo są fotografie drobin kurzu, ‘ fałszywki’ , albo
jeszcze coś innego .



Oczywiście, że nie
wszystkie zdjęcia , przedstawiające białe, ogrągłe, mniej lub bardziej świecące
kule , które potocznie nazywa się ORBSAMI , są zdjęciami dusz.



Jednak wiele z nich -
bardzo charakterystycznych - naprawdę takimi zdjęciami jest . Słysząc tego typu
zarzuty, nauczyłam się odpowiadać wtedy to , co stanowi wg mnie sedno tej
wiedzy - tylko ten uwierzy w autentyczność tych zdjęć i w to, kogo one przedstawiają
, kto albo sam widzi takie świecące ‘ Światła’ ( często nazywane ‘ orbsami’ ) ,
i z nimi rozmawia , i dlatego wie, że to dusze, albo potrafi się mentalnie z
nimi połączyć i porozmawiac na odległośc poprzez namiar (‘ ident’ ) ze zdjęcia
.



Dlatego chciałabym
podkreślić, że nie spodziewam się , że wszyscy, którzy zobaczą te zdjęcia
uwierzą , lub nawet tylko dopuszczą do siebie prawdopodobieństwo, że mogą to
być zdjęcia dusz .



Chciałabym ze swej
strony ZAPROPONOWAĆ tylko jedno : jeżeli ktoś z Was kiedykolwiek zobaczy kogoś
wyglądającego w sposób przedstawiony na tych zdjęciach ( zwłaszcza jak już
będziecie po 'drugiej stronie') , niech tylko 'dopuści' do siebie ( nic wiecej
), że to mogą być przeróżne dusze :)



Zwłaszcza, ze istnieje
już wiele zródeł z których jednoznacznie wynika , że w przypadku zobaczenia kul
światła o bardzo mocno świecącym białym rdzeniu, otoczonym złotą, różową ,
jasnozieloną , niebieską, granatową lub fioletową aurą będą to dusze uważane za
'starsze' , bardziej zaawansowane w rozwoju duchowym, a więc i umiejące
częściej pomóc innym ( powiązanie pomiędzy kolorem aury a stopniem rozowju
duchowego fajnie opisuje M. Newton )






 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 








Bo spotkałam się z
przypadkami, że jakaś dusza czekała latami na kontakt z kimkolwiek, kto mógłby
jej pomóc , i nie wiedziała, ze tak dużo tego typu dusz jest wokół niej . Ona
oczekiwała kogoś na kształt rysowanego często 'Anioła' - kogoś wielkiego, o kształcie
ciała ludzkim, z dużymi skrzydłami , a wokół niej były 'tylko' biało ( lub
kolorowo ) świecące kule ....



Należy bowiem
wiedzieć, że dusze będące naszymi Opiekunami , lub dusze Pomocników pomagające
takim ‘zagubionym’ duszom same do nikogo nie 'zagadają' - zbyt przestrzegają
zasady wolnostojeństwa , zgodnie z którą najpierw ktoś musi wyrazić swoją wolę
rozmowy , aby ona się rozpoczęła.



Czyli tylko DOPUŚĆMY
DO SIEBIE TAKĄ EWENTUALNOŚĆ , gdy będziemy w potrzebie , że te ‘kule’ mogą być
duszami , które mogą nam pomóc (w odpowiedzi na naszą prośbę o pomoc skierowaną
do Boga ), a to już będzie sukces :))))



***********



Chcącym wyrobić sobie
SWOJĄ SAMODZIELNĄA OPINIĘ na temat zdjęć dusz , proponowałabym wpisanie do
wyszukiwarki słów : 'zdjęcia dusz' , 'orbs zdjęcia ' czy 'orbs opinie' , i
zaglądnięcie na rożne strony netu.



Ze swej strony
proponowałabym strony:
http://www.nautilus.org.pl/ i temat : KULE - ZAGADKI oraz stronę :http://ghoststudy.com/types.html .

 


Podziel się
oceń
0
0

Sposoby kontaktów dusz/duchów z bliskimi na Ziemi

 

Cz. 1



Sposoby kontaktów
dusz/duchów z bliskimi na Ziemi



(poniższy tekst
stanowi fragment materiału z 1998 roku na temat schizofrenii ) :



Czy z nami, czyli czy
z duszami wcielonymi w ciała ludzkie może się skontaktować inna dusza ?



Czy może to być
jedynie dusza, która już wróciła do internatu okołoziemskiego, zwanego przez
wielu 'niebem', czy mogą to byc również dusze, pozostałe na Ziemi po śmierci
swoich byłych ciał ludzkich ?



To pytanie zadaje
sobie wiele osób, których bliskie osoby przeszły już na tzw. ‘druga strone” ...





Bazując na literaturze , oraz na doświadczeniu zarówno
moim, jak i wielu poznanych osób, uważam, że wiele dusz ( zarówno tych, które
opuściły juz Ziemię, i udały sie do internatu okołoziemskiego, zwanego niebem,
jak i dusze pozostałe po śmierci swojego ciała ludzkiego na Ziemi ) stosuje
wiele sposobów na uzyskanie tego typu kontaktów , choć wiele z nich nie jest do
końca uświadomionych przez nas.



Przykład ' kontaktów'
na odległość , kiedy dusza opuściła już tereny Ziemi, i wróciła do internatu
okołoziemskiego :






Zobaczmy , jak to robią dusze, z którymi rozmawiał
M.Newton



( wszystkie cytaty M. Newtona pochodza z jego książki
: 'Przeznaczenie dusz' ) :









CYTAT



Dusze na wszystkich poziomach zaawansowania angażują
się w jeszcze jedną ogromnie ważną działalność, kiedy są same.

Powinny one wówczas koncentrować umysły na pomocy tym, którzy przebywają na
Ziemi (czy też w innych światach fizycznych), a z którymi czują się szczególnie
związane.

Jak rozumiem, udają się one do miejsca zwanego przez niektórych miejscem
przesyłania energii. Wchodzą tam do międzywymiarowego pola unoszącej się w
przestrzeni, srebrnobłękimej energii" i przesyłają ją do wybranego
miejsca.

Jest to, jak mi wiadomo, ćwiczenie umysłowe polegające na „trzymaniu i
uwalnianiu pozytywnych wibracji energii w celu stworzenia terytorium".



Oznacza to, że dusza przy pomocy fal myślowych dociera do poszczególnych
ludzi, budynków czy do danego obszaru, aby spróbować dodać otuchy lub wywołać
pożądaną zmianę.











Nastepny cytat z ' M. Newtona' :



Nasi duchowi nauczyciele posiadają różne style i
techniki, podobnie jak nauczyciele na Ziemi. Ich nieśmiertelny charakter na
rozma¬ite sposoby dopasowany został do naszej własnej esencji.

Kolejne dwa skrócone przykłady ilustrują moje twierdzenie, iż osobiści przewodni¬cy
i bratnie dusze kontaktują się z nami z tamtej strony, jeśli potrzebujemy
pociechy.

(...)





Poniższa relacja pochodzi od Rene, czterdziestoletniej wdowy, która
straciła swego męża Harry'ego na trzy miesiące przed wizytą u mnie. Poczekałem
na koniec seansu, zanim zadałem jej serię pytań, które przytoczę poniżej.
Chodziło mi o porównanie świadomego i nadświadomego wyobrażenia Rene o jej
przewodniczce, którą nazywa Niath.

Dr N. - Czy przed naszym dzisiejszym seansem miałaś jakikol¬wiek kontakt z
istotą, którą widziałaś w stanie hipnozy i nazwałaś imieniem Niath?

P. - Tak, od śmierci Harry'ego Niath przychodziła do mnie w trudnych
chwilach.

Dr N. - Czy Niath wydaje ci się tą samą postacią przed i po seansie?

P. - Nie, chyba widzę różnicę. Wcześniej myślałam, że jest aniołem, a teraz
rozumiem, że jest moją nauczycielką.

Dr N. - Czy jej twarz i zachowanie w stosunku do ciebie na jawie różni się
od tego, co widziałaś w czasie hipnozy?

P. (śmieje się) - Dzisiaj nie było skrzydeł ani aureoli, lecz jasne światło
- to było takie samo, podobnie jak jej twarz i łagodne zachowanie. Widzę też,
że w naszej grupie duchowej Niath potrafi... ostro instruować.

Dr N. - Jest bardziej nauczycielką, a mniej doradcą w żałobie, czy o to ci
chodzi?

P. - Tak, chyba o to. Tuż po śmierci Harry'ego była taka miła i pełna
zrozumienia, kiedy przychodziła do mnie... (pośpieszie) To nie znaczy, że nie
jest miła w świecie dusz, po prostu bardziej... wymagająca.

Dr N. - Czy robiłaś coś, by wezwać do siebie Niath po śmierci Harry'ego?

P. - Po pogrzebie płakałam i prosiłam o pomoc. Zauważyłam, że muszę być
bardzo spokojna i sama... żeby słyszeć...

Dr N. - Czy to znaczy, że raczej słyszałaś Niath, niż ją widziałaś?

P. - Nie, najpierw zobaczyłam ją, jak unosi się nade mną w sy¬pialni.
Obejmowałam ramionami poduszkę udając, że to Harry, lecz przestałam już płakać.

Kiedy ją pierwszy raz spostrzegłam, stała się jakby rozmyta, a wtedy
zrozumiałam, że muszę uważnie słuchać jej głosu. W następnych dniach raczej
słyszałam Niath, niż ją widziałam... ale musiałam słuchać uważnie.

Dr N. - Czy chodzi ci o koncentrację?

P. - Tak... chociaż nie... raczej o pozwolenie, by mój umysł uwolnił się od
ciała.

Dr N. - Co się dzieje, kiedy nie słuchasz właściwie, lecz pragniesz
otrzymywać od niej wiadomości?

P. - Wtedy porozumiewa się ze mną poprzez moje odczucia.

DrN. - W jaki sposób?

P. - Na przykład jadę sobie gdzieś sama samochodem lub spaceruję,
zastanawiając się nad zrobieniem czegoś - podjęciem jakiegoś określonego
działania. Ona sprawia, że czuję się dobrze, jeśli jest to działanie, które
rzeczywiście powinnam wykonać, jeśli jest ono słuszne.

Dr N. - A jeśli działanie, które rozważasz, będzie dla ciebie złe -co
wtedy?

P. - Niath sprawi, że będę czuła niepewność, czy powinnam to zrobić.
Wewnętrznie będę absolutnie pewna, że nie jest to dla mnie dobre.





Następny przykład dotyczy młodego mężczyzny, który w
roku 1942 w wieku trzydziestu sześciu lat zginął w wypadku samochodowym. Jego
relacja rzuca nieco więcej światła na mitologię aniołów.







Dr N. - Powiedz mi, co zrobiłeś dla swojej żony po tym, jak zdarzył się
wypadek?

P. - Zostałem przy Betty przez trzy dni, by ulżyć nieco jej bólowi.
Unosiłem się nad jej głową, by nasze pola energetyczne prze¬cinały się w taki
sposób, że mógłbym przynieść jej ukojenie dopa¬sowując nasze wibracje.

Dr N. - Czy zastosowałeś też jakieś inne techniki?

P. - Tak, pokazałem jej swoją podobiznę.

Dr N. - Czy odniosło to skutek?

P. (żartobliwie) - Początkowo Betty myślała, że jestem Jezusem. Drugiego
dnia była skonfundowana, a trzeciego przekonana, że jestem aniołem. Moja żona
jest bardzo religijna.

Dr N. - Czy przeszkadza ci to, że nie rozpoznała cię z powodu swoich
przekonań religijnych?

P. - Nie, wcale, (po chwili) Myślę, że byłoby mi przyjem¬nie, gdyby Betty
zrozumiała, że to ja, lecz najbardziej zależy mi na tym, żeby lepiej się
poczuła. Betty jest przekonana, że jestem jakimś niebiańskim bóstwem, i to
dobrze, ponieważ przynoszę jej duchową pomoc.

Dr N. - Czy czułaby się jeszcze lepiej wiedząc, że to ty?

P. - Zrozum, Betty myśli, że jestem w niebie i nie mogę jej pomóc. Jej
anioł potrafi to zrobić, ponieważ w rzeczywistości jest mną. Więc występuję w
przebraniu - cóż to za różnica, skoro mogę osiągnąć swój cel, czyli pomóc jej
otrząsnąć się z rozpaczy?

Dr N. - Skoro Betty nie widzi związku między tobą a twoim przebraniem, czy
jest jakiś inny sposób bardziej osobistego porozumienia się z nią?

P. (uśmiecha się) - Przez mojego najlepszego przyjaciela Teda. Ted pociesza
ją i doradza w codziennych sprawach. Nieco później będę się nad nimi unosił,
wysyłając... przesłania przyzwalające, (pacjent wybucha śmiechem)

Dr N. - Co cię w tym tak śmieszy?

P. - Ted jest kawalerem. Od dawna był zakochany w Betty, lecz ona jeszcze o
tym nie wie.

Dr N. - Czy nie masz nic przeciwko temu?

P. (wesoło, choć z nostalgią) - Oczywiście, że nie. Czuję ulgę, że Ted może
się o nią zatroszczyć, skoro ja już nie jestem w stanie... przynajmniej dopóki
nie wróci do mnie do domu.











Nastepny przykład ‘kontaktów na odległośc’ (tym razem
przy wykorzystaniu mozliwosci ciała mentalnego), zapożyczony z ksiązki
katolickiej mistyczki, F. Horak ‘Swiętych obcowanie” :





CYTAT



Kiedy Święty objawia się na ziemi, nie opuszcza na tę
chwilę nieba. Silnie skoncentrowaną częścią swej istoty ( można to porównać do
splecionej w grube pasmo dużej ilości owych świętych nitek ) zbliża się
wprawdzie do człowieka , jażn jego jednak przebywa w jasności bożej . Z materii
spotkanej po drodze tworzy sobie kształt dostrzegalny ludzkiemu wzrokowi
..."



Próby przekazywania
przeróżnych inspiracji , czy pocieszania nas po śmierci swoich byłych ciał
ludzkich , dusze podejmują również z miejsc 'obok ' nas , z Ziemi :



Często przy tym pomagaja nam w kontaktach również
zupełnie nieznane nam dusze :





CYTAT z M. Newtona



Istnieją też przypominające anioły duchy, które
pomiędzy kolejny¬mi wcieleniami regularnie pojawiają się na Ziemi, by pomagać
niezna¬nym sobie, nieszczęśliwym ludziom. Mogą to być praktykujący uzdrawiacze,
jak w przypadku jednego z moich pacjentów:

Mój przewodnik i ja pomagaliśmy pewnemu chłopcu w Indiach, który tonął i
był potwornie przerażony. Rodzice wyciągnęli go na brzeg i próbowali przywrócić
do życia, lecz nie bar¬dzo się to udawało.

Położyłem mu dłonie na głowie, by złagodzić jego strach, wysłałem do serca
promień energii, by rozgrzać ciało, i na chwilę nałożyłem swoją jaźń na jego,
by ułatwić mu wykrztuszenie wody i złapanie oddechu. W czasie tej podróży na
Ziemię udało nam się pomóc dwudziestu czterem ludziom.



Jak juz wspomniałam
wcześniej , mogą z nami również kontaktowac się dusze, które po śmierci swoich
cial ludzkich zostaly na Ziemi, nie wróciły jeszcze do tego ‘nieba ‘ :



Podane poniżej przykłady pochodzą z prób porozumienia
się, podejmowanymi przez takie dusze , które chciały dodać otuchy swoim bliskim
.



( W moim odczuciu sa to jednak dusze bardziej
dojrzałe, którym często pomagaja w nawiazaniu takiego kontaktu ich Opiekunowie
) :









CYTAT z 'M. Newtona'



Poniżej podam przykłady określonych metod używanych
przez dusze do porozumiewania się z ukochanymi osobami. Stosowanie tych technik
może rozpocząć się tuż po śmierci fizycznej i być bardzo intensywne.(...).

Spokojna kontemplacja i medytacja powinna przynieść większą receptywność na
sygnały duszy, która odeszła, i obudzić w jaźni zwiększone poczucie
świadomości.



Techniki terapeutyczne dusz



Zacznę od przykładu zaawansowanej w rozwoju duszy o
imieniu Tammano. Tammano szkoli się na przewodnika. Powiedział mi: „Od tysięcy
lat inkarnuję i umieram na Ziemi, a dopiero kilka wieków temu zacząłem
rozumieć, jak zmieniać negatywne wzorce myśli i uspokajać ludzi". Przykład
ten zaczyna się w momencie, kiedy Tammano opisuje mi chwile tuż po swej nagłej
śmierci w poprzednim życiu.





P. (Pacjent) - Żona nie wyczuwa mojej obecności. W tej
chwili zupełnie nie mogę się do niej przebić.

DrN. - Jaka jest tego przyczyna?

P. - Zbyt wielka, przemożna rozpacz. Alicja jest w stanie szoku po moim
nagłym zgonie, otępia ją to tak bardzo, że nie wyczuwa mojej energii.

Dr N. - Tammano, czy ten problem powracał we wcześniejszych wcieleniach,
czy powodem jest Alicja?

P. - Tuż po śmierci ludzie, którzy cię kochają, są albo szalenie
zdenerwowani, albo całkowicie otępiali. W obu wypadkach ich umysły mogą się
zatrzasnąć. Moim zadaniem jest próba przywrócenia równowagi między umysłem a
ciałem.

Dr N. - Gdzie w tej chwili znajduje się twoja dusza?

P. - Na suficie naszej sypialni.

DrN. - Co chciałbyś, żeby zrobiła Alicja?

P. - Chciałbym, żeby przestała płakać i skupiła się. Nie wierzy, że mogę
być nadal żywy, więc jej wzorce energii tworzą strasznie splątaną masę. To
ogromnie frustrujące. Jestem tuż przy niej, a ona o tym nie wie!

Dr N. - Czy masz zamiar zaniechać dalszych prób i wrócić do świata dusz,
ponieważ jej umysł jest zatrzaśnięty?

P. - To byłoby łatwe dla mnie, ale nie dla niej. Za bardzo mi na niej
zależy, bym teraz zaprzestał prób. Nie odejdę, dopóki przynajmniej nie poczuje,
że ktoś jest wraz z nią w pokoju. To mój pierwszy krok. Potem będę w stanie
zrobić więcej.

Dr N. - Ile czasu upłynęło od twojej śmierci?

P. - Kilka dni. Jest już po pogrzebie i dlatego właśnie staram się
pocieszyć Alicję.

Dr N. - Domyślam się, że twój przewodnik czeka na ciebie, by odprowadzić
cię do domu?

P. (śmieje się) - Poinformowałem moją przewodniczkę Eaan, że będzie musiała
na mnie trochę poczekać... co nie było koniecz¬ne. Ona to wszystko wie - sama
mnie uczyła!

Przykład ten ilustruje powszechną skargę, jaką słyszę od świeżo uwolnionych
z ciała dusz. Wielu z nich brakuje takiego doświadczenia lub determinacji,
jakie posiada Tammano. Mimo to większość dusz, któ¬re pragną odejść do świata
dusz, nie opuści ziemskiego planu astralnego, dopóki nie podejmą próby
przyniesienia pociechy rozpaczającym po nich bliskim. Streściłem opowieść
mojego pacjenta o tym, jak pomagał swojej żonie Alicji otrząsnąć się z
rozpaczy, by móc skupić się na kojącym dzia¬łaniu wzorców energii duszy na
rozproszoną energię ludzką.

Dr N. - Tammano, chciałbym, byś wprowadził mnie w techniki, jakich używasz
pomagając Alicji radzić sobie z rozpaczą.

P. - Zacznę od tego, że Alicja mnie nie straciła, (bierze głęboki oddech)

Najpierw wylewam na nią deszcz mojej energii, który niczym kopuła otacza ją
od pasa do głowy.

Dr N. - Gdybym był istotą duchową stojącą obok ciebie, co by mi to
przypominało?

P. (uśmiecha się) - Chmurę cukrowej waty.

DrN. - Jakie jest tego działanie?

P. - Przykrywa to Alicję kocem mentalnego ciepła, co ją uspokaja. Muszę
zaznaczyć, że nie opanowałem jeszcze tej sztuki w stopniu doskonałym, lecz tuż
po moim zgonie umieściłem nad Alicją ochronną chmurę energetyczną, by sprawić,
że będzie bardziej receptywna.

DrN. - Rozumiem, swoje działania rozpocząłeś już wcześniej. A co teraz
robisz?"

P. - Zaczynam filtrować pewne aspekty siebie poprzez chmurę energii wokół
niej, dopóki nie wyczuję punktu, w którym jest najmniejsza blokada, (milczy
chwilę)

Znajduję go po lewej stronie czaszki, tuż za uchem.

Dr N. - Czy to miejsce ma jakieś znaczenie?

P. - Alicja uwielbiała, kiedy całowałem jej uszy. (pamięć o czułych
miejscach ma znaczenie)

Kiedy po lewej stronie dostrzegam otwarcie, skupiam swoją energię w potężny
promień i kieru¬ję ją w to miejsce.

Dr N. - Czy twoja żona od razu to odczuwa?

P. - Alicja wyczuwa na samym początku łagodne dotknięcie, lecz jej
świadomość jest pokawałkowana przez rozpacz. Wówczas zwięk¬szam moc mojego
promienia - posyłam jej myśli pełne uczucia.

Dr N. - Czy widzisz, że to działa?

P. (radośnie) - Tak, odkrywam nowe wzorce energii płynące od żony, które
nie są już teraz ciemne. Jej emocje przemieniają się... przestaje płakać...
rozgląda się, wyczuwa mnie. Uśmiecha się. Teraz ją mam.

Dr N. - Czy zakończyłeś swoje działania?

P. - Będzie z nią wszystko w porządku. Czas na mnie. Będę nad nią czuwał,
lecz wiem, że sobie poradzi. To dobrze, bo ja sam będę teraz bardzo zajęty.

Dr N. - Czy to oznacza, że nie będziesz się już kontaktował z Alicją?

P. (urażony) - Skądże znowu! Będę przy niej, kiedy tylko będzie mnie
potrzebowała. Jest moją wielką miłością.









Innymi sposobami kontaktu pomiędzy duszami aktualnie niewcielonymi a wcielonymi
, jest wykorzystanie promieni energii wysyłanych przez dusze do odczuwania
wrażeń dotykowych, dzwiekowych, wzrokowych , smakowych i zapachowych .





CYTAT



Dotyk ' somatyczny'



Z klinicznych terminów „połączenie somatyczne" i „dotyk
terapeutyczny" utworzyłem jedno pojęcie, by opisać metodę, jakiej używają
istoty bezcielesne, kierując promienie energii, którymi dotykają poszczególnych
części ludzkich ciał.



Uzdrawianie nie ogranicza się do punktów czakralnych w ciele, o których
wspominałem wcześniej. Dusze pragnące pocieszyć swoich rozpaczających bliskich
szukają obszarów, które są najbardziej receptywne na ich energię.



Widzieliśmy to działanie w przykładzie 1 (obszar za lewym uchem). Wzorzec
energii staje się terapeutyczny, kiedy tworzy się mosty, by połączyć dwa umysły
- nadawcy i odbiorcy - w transmisji telepatycznej.



Połączenie poprzez transmisję myśli do cierpiącego ciała, jest somatyczne,
kiedy posługuje się metodami fizjologicznymi.



Polega ono na subtelnym dotykaniu narządów cielesnych,
co wywołuje określone reakcje emocjonalne, niekiedy z wykorzystaniem zmysłów.




Umiejętnie stosowane promienie energii mogą wywołać rozpoznanie dzięki
wrażeniom dźwiękowym, wzrokowym, smakowym i zapachowym.

(...).





Przykład 2



Dr N. - Jakiej techniki używasz, by dotrzeć do swojej żony?

P. - Mojej wypróbowanej, standardowej - w środek klatki piersiowej.

DrN. - Gdzie dokładnie?

P. - Kieruję mój promień energii prosto w serce. Jeżeli trochę zboczę, nic
się nie stanie.

DrN. - Dlaczego ta metoda jest w twoim przypadku skuteczna?

P. - Znajduję się na suficie, a żona jest pochylona i płacze. Mój pierwszy
strzał powoduje wyprostowanie się. Wzdycha głęboko i zdaje się coś wyczuwać, bo
patrzy w górę. Wtedy używam mojej techniki rozpraszającej.

DrN. - Co to znaczy?

P. (uśmiecha się) - Miotam energię we wszystkich kierunkach z centralnego
punktu na suficie. Zazwyczaj jedna z takich strzał dosięga właściwego celu,
czyli głowy, w dowolnym miejscu.

Dr N. - Co jednak określa ten właściwy cel?

P. - Chodzi oczywiście o miejsce niezablokowane przez negatywną energię.



Zwróćmy uwagę na różnicę między pacjentem z przykładu 2 a kolejną
pacjentką, która ostrożnie rozmieszcza swoją energię na konkretnym obszarze,
jak gdyby lukrowała tort.





Przykład 3



DrN. - Opisz sposób, w jaki masz zamiar pomóc swojemu mężowi twoją energią.

P. - Mam zamiar pracować z podstawą czaszki tuż powyżej kręgosłupa. Mój
Boże, Kevin tak bardzo cierpi. Nie odejdę, dopóki nie poczuje się lepiej.

Dr N. - Dlaczego wybrałaś to właśnie miejsce?

P. - Ponieważ wiem, że lubił, kiedy pocierałam jego kark, więc jest to
obszar, w którym najłatwiej będzie mu odebrać promień mojej energii. Potem
zabawię się z tym obszarem tak, jak gdybym wykonywała coś w rodzaju masażu.

Dr N. - Zabawisz się z tym obszarem?

P. (pacjentka chichocze i wyciąga przed siebie dłonie, szeroko
rozpościerając wszystkie pięć palców) - Tak, rozmieszczę swoją energię i poprzez
dotyk wprowadzę się w delikatne drgania. Dla uzyskania jak najlepszego efektu
złączę obie dłonie i będę nimi przesuwać wokół obu skroni Kevina.

Dr N. - Czy on wie, że to ty?

P. (z chytrym uśmieszkiem) - Och, on pojmuje, że to muszę być ja. Nikt inny
nie potrafiłby tego zrobić, a zajmuje mi to tylko chwilkę.

DrN. - Czy nie będzie mu tego brakowało, kiedy już powrócisz do świata
dusz?

P. - Myślałam, że wiesz o tych rzeczach. Mogę wrócić za każ¬dym razem,
kiedy będzie mu ciężko i będzie za mną tęsknił.

Dr N. - Ja tylko tak sobie pytałem. Nie chciałbym być niedeli¬katny, lecz
co będzie, jeśli Kevin zwiąże się kiedyś z inną kobietą?

P. - Ucieszy mnie to bardzo, jeżeli znowu będzie szczęśliwy. To świadectwo
tego, jak dobrze nam było razem. Nasze życie ze sobą- każda chwila - nigdy nie
zostaje stracone, można je odtwarzać na nowo w świecie dusz.











CYTAT



Dr N. - Co robisz, jeżeli twoje wysiłki tuż po śmierci
nie przy¬noszą pożądanych rezultatów?

P. - Kiedy stwierdziłem, że moja żona Helena nie odbiera mnie bezpośrednio,
zdecydowałem się w końcu wykorzystać domowe otoczenie.

Dr N. - Masz na myśli jakieś zwierzę domowe - kota lub psa?

P. - Korzystałem wcześniej z pomocy zwierząt, lecz nie, nie tym razem.
Postanowiłem posłużyć się jakimś wartościowym dla mnie przedmiotem, czymś
bardzo osobistym. Wybrałem sygnet.

W tym miejscu swojej relacji pacjent wyjaśnił mi, że w ciągu ostatniego
życia zawsze nosił na palcu masywny indiański sygnet, w którym osadzony był
duży turkus. Razem z żoną siadali często przy kominku omawiając wydarzenia
minionego dnia. Mężczyzna ów w czasie rozmowy miał zwyczaj pocierać palcem
kamień. Żona żartowała z niego, że kiedyś zetrze turkus aż do metalu, w którym
kamień był osadzony. Helena przypomniała mu pewnego razu, że tę jego nerwową
manierę zauważyła już pierwszego wieczoru, kiedy się poznali.

Dr N. - Sądzę, że rozumiem, jakie znaczenie miał sygnet. Co zatem zrobiłeś
z nim jako istota duchowa?

P. - Kiedy pracuję z ludźmi i przedmiotami, muszę czekać, aż sceneria
będzie bardzo spokojna. W trzy tygodnie po mojej śmierci Helena zapaliła ogień
na kominku i patrzyła weń pełnymi łez oczyma. Rozpocząłem od owinięcia mojej
energii ogniem, wykorzystując go jako przekaźnik ciepła i elastyczności.

Dr N. - Wybacz, że przerywam, lecz co masz na myśli mówiąc
„elastyczność"?

P. - Nauczenie się tego zajęło mi całe wieki. Elastyczna energia jest
płynna. Sprawienie, by energia mojej duszy stała się płynna, wymaga intensywnej
koncentracji i praktyki, ponieważ musi ona być cienka i puszysta. Ogień służy
jako katalizator w tym procesie.

DrN. - Czy jest to przeciwieństwo mocnego, wąskiego promie¬nia energii?

P. - Właśnie tak. Mogę działać bardzo skutecznie, szybko zmieniając stan
mojej energii z płynnego w stały i z powrotem. Zmiana ta jest subtelna, lecz
potrafi pobudzić ludzki umysł.

Uwaga: Inni pacjenci także mówili mi o tym, iż technika zmiany postaci
energii „łaskocze ludzki umysł".

DrN. - To ciekawe, proszę, mów dalej.

P. - Helena łączyła się z ogniem, a przez to i ze mną. Przez chwilę jej ból
był mniej przygniatający, więc przesunąłem się prosto do czubka jej głowy.
Odczuła moją obecność... bardzo lekko. To nie wystarczyło. Wówczas zacząłem
zmieniać moją energię, tak jak to już wcześniej opisałem, z twardej na miękką,
rozwidlając ją.

Dr N. - Na czym polega ten sposób?

P. - Rozszczepiam ją. Miękką, płynną energię trzymam na głowie Heleny, by
zachować kontakt, zaś twardy promień kieruję na leżące w szufladzie biurka
pudełko z sygnetem. Chodzi mi o to, by utworzyć gładką ścieżkę prowadzącą z jej
umysłu do sygne¬tu. Dlatego używam twardego, stałego promienia, by nakierować
ją na sygnet.

Dr N. - Co wówczas robi Helena?

P. - Prowadzona przez mnie powoli podnosi się, sama nie wiedząc dlaczego.
Porusza się jak lunatyczka, podchodzi do biurka i waha się. Następnie otwiera
szufladę. Ponieważ sygnet znajduje się w pu¬dełku, nie przestaję przesuwać
energii z jej umysłu do wieczka pu¬dełka. Helena otwiera je i wyjmuje sygnet,
trzymając go w lewej dłoni. (wzdycha głęboko) Wtedy wiem, że ją mam!

DrN. - Ponieważ...?

P. - Ponieważ sygnet nadal zachował nieco mojej energii. Czy nie rozumiesz?
Helena odczuwa moją energię na obu końcach rozwidlenia. Jest to sygnał
dwukierunkowy. Bardzo skuteczny.

Dr N. - Ach, rozumiem. Co robisz dalej?

P. - Tworzę silne połączenie między mną stojącym po jej prawej stronie a
sygnetem, który trzyma w lewej dłoni. Helena odwraca się do mnie z uśmiechem,
po czym całuje sygnet i mówi: „Dziękuję ci, kochanie, teraz wiem, że nadal
jesteś ze mną. Postaram się być bardziej dzielna".



 



CYTAT



Kontakt w znajomym otoczeniu



Kolejnym sposobem docierania do bliskich są znajome miejsca, z którymi
wiążą się miłe wspomnienia. Takie kontakty skutkują w przypadku umysłów
zamkniętych na wszelkie inne formy komunikacji duchowej. Poniższy przykład
ilustruje działanie takiej właśnie metody. Moja pacjentka, w poprzednim życiu
nosząca imię Nancy, zmarła w wyniku udaru po trzydziestu ośmiu latach małżeństwa
z Charłesem. Jej mąż utkwił w pośmiertnym żalu między etapem odmowy a gniewu,
zaś jego emocje były tak zapętlone, że nie potrafił przyjąć pomocy przyjaciół
ani poszukać profesjonalnej terapii psychologicznej. Jego analityczny umysł
inżyniera odrzucał jakiekol¬wiek duchowe podejście do tej śmierci jako
nienaukowe.



Dusza Nancy różnymi sposobami próbowała dotrzeć do nie¬go przez wiele
miesięcy po pogrzebie. Jego stoicka natura otoczyła go takim murem, że od
chwili śmierci żony Charles nawet nie zapłakał. By pokonać tę przeszkodę, Nancy
zdecydowała się dotrzeć do jego wewnętrznego umysłu dzięki zmysłowi węchu, w
połączeniu ze znajomym dla obojga otoczeniem.

Wykorzystanie przez dusze organów zmysłów uzupełnia porozumiewanie się z
podświadomym umysłem.

By dotrzeć do Charlesa, Nancy postanowiła wykorzystać swój ogród, a
zwłaszcza bujny krzew różany.







Przykład 8



Dr N. - Dlaczego sądzisz, że Charles może zareagować na twoją obecność
akurat w ogrodzie?

P. - Ponieważ wie, że kochałam ten ogród. Moje rośliny były mu zupełnie
obojętne. Wiedział, że ogrodnictwo sprawiało mi przyjemność, lecz dla niego
była to tylko ciężka, brudna praca. Szczerze mówiąc, bardzo niewiele mi
pomagał. Był zbyt zajęty swoimi projektami mechanicznymi.

Dr N. - Wobec tego nie zwracał uwagi na twoją pracę w ogrodzie?

P. - Nie, chyba że sama specjalnie mu coś pokazywałam. Przy drzwiach
frontowych posadziłam swój ulubiony krzew białych róż i ilekroć ścinałam jego
kwiaty, podsuwałam Charlesowi bu¬kiet pod nos żartując, że jeśli jego słodki zapach
w ogóle na niego nie działa, to znaczy, że jego duszy brak romantyzmu. Wiele
razy śmialiśmy się z tego, bowiem Charles był w istocie czułym kohankiem, choć
na to nie wyglądał. Kpił sobie ze mnie mrucząc: „To są białe róże, a ja lubię
czerwone".

Dr N. - Zatem w jaki sposób masz zamiar wykorzystać róże, by dać Charlesowi
znać, że wciąż żyjesz i jesteś z nim?

P. - Mój krzew różany usechł po mojej śmierci z braku pielęgnacji. W
istocie cały ogród jest w złym stanie, bowiem Charles był tak przygnębiony, że
wcale nie miał ochoty się nim zajmować. Pewnego razu chodził zamyślony po
ogrodzie i zbliżył się do różanego krzewu naszych sąsiadów. Doleciał go mocny
zapach. Na to właśnie czekałam, więc szybko weszłam do jego umysłu. Pomyślał o
mnie i spojrzał na mój uschnięty krzew.

DrN. - Stworzyłaś w jego umyśle obraz swojego krzewu?

P. (wzdycha) - Nie, nie pojąłby tego. Charles rozumie tylko narzędzia.
Zaczęłam od pokazania mu w umyśle szpadla i czynności kopania. Potem przeszłam
do mojego krzewu, a następnie centrum ogrodniczego w naszym mieście, gdzie
można takie krzewy kupić. Charles wyciągnął kluczyki z kieszeni.

Dr N. - Sprawiłaś, że poszedł do samochodu i pojechał do tego centrum?

P. (uśmiecha się szeroko) - Wymagało to pewnego uporu, ale udało się.

DrN. - Co zrobiłaś dalej?

P. - W centrum ogrodniczym Charles krążył przez chwilę, po czym udało mi
się zaciągnąć go do róż. Były tylko różne gatunki czerwonych, co mu bardzo
odpowiadało. Pokazałam mu w umyśle biały kolor, więc zapytał sprzedawcę,
dlaczego nie ma białych róż. Odpowiedziano mu, że zostały tylko czerwone.
Charles zlekceważył moje myśli i kupił wielką donicę czerwonych róż, prosząc
sprzedawcę, by dostarczono mu je do domu, ponieważ nie chce sobie zabrudzić
samochodu.

Dr N. - Co dokładnie masz na myśli mówiąc o „zlekceważeniu"?

P. - Ludzie pod wpływem stresu stają się niecierpliwi i wpadają w ustalone
koleiny swoich myśli. Dla Charlesa standardowym koorem róż jest czerwony. To
jego sposób myślenia. Skoro sklep nie miał w sprzedaży białych róż, mój mąż przestał
się nimi zajmować.

Dr N. - A więc w pewnym sensie Charles blokował skonfliktowane ze sobą
obrazy projektowane przez ciebie i pochodzące ze świadomego umysłu?

P. - Tak, a poza tym z powodu mojej śmierci mąż jest bardzo wyczerpany
mentalnie.

DrN. - Czy czerwone róże nie posłużą równie dobrze twojemu celowi?

P. (smutno) - Nie. Dlatego przeniosłam swoją energię na Sabinę,
właścicielkę sklepu, którą znałam. Brała udział w moim pogrzebie i wie, że
kochałam białe róże.

Dr N. - Nie sądzę, żebym rozumiał, do czego zmierzasz, Nancy. Nie było
białych róż. Charles kupił czerwone i odjechał do domu. Czy to ci nie
wystarczyło?

P. (śmieje się ze mnie) - Wy mężczyźni! Biała róża jest mną. Następnego
ranka Sabina osobiście przywiozła do mnie do domu krzew białych róż.
Powiedziała mojemu mężowi, że zdobyła je w innym sklepie, ponieważ na pewno
tego właśnie bym chciała. Po czym odjechała, zostawiając zdumionego Charlesa na
podjeź¬dzie. Zaniósł róże do tego miejsca, w którym kiedyś rósł mój stary
krzew, i zatrzymał się. Pąki kwiatów dotykały jego twarzy. Czuł ich zapach,
lecz co najważniejsze, biel połączyła się z wonią róż. (pacjentka urywa ze
łzami w oczach)

DrN. (cichym głosem) - Opowiadasz bardzo jasno - proszę, mów dalej.

P. - Charles... poczuł wreszcie moją obecność. Roztaczam teraz moją energię
wokół jego klatki piersiowej i krzewu róż. Chcę, by czuł zapach białych kwiatów
i esencji mojej energii.

Dr N. - Czy udaje ci się to?

P. (miękko) - Na koniec mój mąż ukląkł koło wykopanego w ziemi dołka,
przycisnąwszy do twarzy kwiaty róż. Wybuchnął płaczem i szlochał przez dłuższy
czas, a ja go obejmowałam. Kie¬dy się uspokoił, wiedział, że wciąż z nim
jestem.









 


Podziel się
oceń
0
0

Zmartwychwstanie

 



 

Zmartwychwstanie



Przedstawione poniżej opinie są jedynie moimi własnymi 'prawdami ', i chciałabym, aby każdy z Was je też tak potraktował ....

Nie chciałabym też tym artykułem nikogo 'nawracać ' na jakąkolwiek 'wiarę' , ani usilnie namawiać do zmiany posiadanych poglądów

( sama nie uważam się za wyznawczynię jakiejkolwiek religii , choć moje korzenie tkwią w religii katolickiej ) ... ..

Tak po prostu, z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych, chciałabym się z Wami jedynie podzielić moimi opiniami na temat 'zmartwychwstania' ...

Kiedyś bardzo mocno pragnęłam się dowiedzieć, jakie jest to życie po tej ' drugiej' stronie , na czym ma polegać to nasze 'zmartwychwstanie' ....Poprosiłam o tą wiedzę 'Boga',w osobie mojego Opiekuna duchowego, i w odpowiedzi zaczęłam napotykać na wiele przeróżnych -poza religijnych- zródeł , których treść zaczęła mi pomagać rozumieć to zjawisko .

Zaglądnęłam solidnie i do niezbyt poznanej do tej pory Biblii, i - ku mojemu zdziwieniu - znalazłam tam potwierdzenie tego, czego się już domyślałam z innych zródeł ....Potwierdzenie tych swoich opinii znalazłam również w swoich doświadczeniach, wynikających z moich kontaktów z duszami ( wiele lat temu dołączyłam do grona osób pomagającym 'zagubionym' na Ziemi duszom )


W tych dniach, z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy wiele osób , tak ja kiedyś , też może zapytać :


Kiedy nastąpi ciał zmartwychwstanie ? I jak wygląda to nasze zmartwychwstałe ciało ?


I pewno wielu odpowie tak, jak ja bym dzisiaj odpowiedziała : to się dzieje cały czas na bieżąco ....


Kiedy bowiem nadchodzi czas ‘ przejścia na drugą stronę ‘ , który nazywamy naszą śmiercią, i PĘKA NIEODWOŁALNIE SZNUR ENERGETYCZNY , łączący siatkę energetyczną z ciałem ludzkim , każdy z nas - jako dusza - oddziela się od tego ciała i wstaje z martwego, i zazwyczaj leżącego ciała organicznego , czyli można powiedzieć : Z - MARTWYCH - 'WSTAJE' - ....

 

                                         

 

                                                                  

 

Niestety wielu ludzi oczekuje na inne zmartwychwstanie.

Uważają, że zmartwychwstanie polega na powstaniu z powrotem ciała organicznego, ludzkiego , w którym udamy się do nieba do Boga ...

Nic bardziej mylnego ( oczywiście w mojej prywatnej opinii )....przecież nawet w Biblii , którą wiele osób w tej szerokości geograficznej uważa za podstawę wiedzy o 'Bogu Ojcu ', Jezusie Chrystusie , czy nas, jako duszach , pisze :

 

Koh 12: 7 BT

" I wróci się proch do ziemi , tak jak nią był , a duch powróci do Ojca, który go dał "


1 List do Koryntian :

" Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść Królestwa Bożego i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne "


I przecież Jezus, od którego 'śmierci ' pojęcie zmartwychwstania jest wielu bardziej znane, PO SWOIM ZMARTWYCHWSTANIU PRZECHODZIŁ PRZEZ ZAMKNIĘTE DRZWI , które nie stanowiły dla Niego żadnej przeszkody ( bo rzeczywiście zamknięte drzwi , mury, skały , nie stanowią przeszkody dla dusz )


Ew. Jana 20:26

"..Jezus przyszedł MIMO drzwi zamkniętych ..."



Z wielu żródeł wynika ( R. Monroe, B. Moen, i inni ) , że to nasze duchowe ciało , po 'śmierci ' naszego ciała ludzkiego, w większości przypadków ( a przynajmniej na początku przebywania po ‘drugiej' stronie , kiedy jeszcze nie znamy innych możliwości ) ma taki sam kształt, jak kształt ciała ludzkiego, tak samo wygląda ( niestety na początku ze wszystkimi ułomnościami tego ciała ludzkiego ) , możemy go dotykać i czujemy opór, posiadamy w nim nadal możliwość odczuwania wielu bodzców z otoczenia , tak, jak to odczuwalismy w ciele ludzkim za pomocą fizycznych zmysłów , nawet chodzimy w ciele duchowym ' normalnie ' po ziemi za pomocą nóg energetycznych ......

Gdy jesteśmy na trochę wyższym poziomie rozwoju, i potrafimy się już przemieszczać tylko za pomocą myśli, i porozumiewać na bardzo duże odległości za pomocą jednego z wielu języków zaświatowych , zmieniamy ten ludzki kształt na bardziej optymalny energetycznie : na kształt kulisty, dokładnie taki, jaki ma opłatek spożywany jako ' ciało ‘ Jezusa Chrystusa podczas Komunii Świętej , dokładnie taki, jaki opisuje R.Monroe , B.Moen, B. Figarska i wielu, wielu innych ...

A pomiędzy tymi stanami przybieramy takie kształty , jakie tylko nam przyjdą do głowy ( nawet postać bezkształtnej mgły ) - bo to ciało energetyczne dusz ma taką właściwość, że może przybrać taką postać, jaką my chcemy, żeby przyjęło ( co za raj dla zakompleksionych )

Gdy dusza ma dostatecznie dużo energii i siły, może tak 'zagęścić' pewną odmianę energii, że się

ZMATERIALIZUJE ( 'UFIZYCZNI ') PO 'TEJ ' STRONIE tak, że zobaczą i będą mogli nawet dotknąć ją wszyscy ( swego czasu napotkalam na artykuły i reportaże tv , mówiące o takich przypadkach )

I moim zdaniem w ten własnie sposób Jezus chciał udowodnić ' niewiernemu' Tomaszowi, że dalej żyje , że ZMARTWYCHWSTAŁ :


J 20:24 BT

"Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus."
(25) Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. (26) A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! (27) Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. (28) Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! (29) Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli."


Niektórzy z nas mogą sobie jednak zadać pytanie : jeżeli ' zmartychwstanie' polega na 'po-wstaniu ' duszy z martwego i leżącego zazwyczaj ciała ludzkigo, i to właśnie chciał nam przekazać Jezus, aby nam pokazać, że 'śmierci' wlaściwie nie ma, to dlaczego nie znaleziono Jego martwego ciała ludzkiego ?

Jednym z wariantów odpowiedzi jest to, że wiara żydowska zakładała, że jednym z dowodów na to, czy ktoś był prorokiem , było nie uleganie ' rozpadowi w czasie ' jego martwego ciała ludzkiego .

Jeżeli by więc znaleziono byłe ciało ludzkie Jezusa, i byłoby się ono psuło, to byłby to dowód na to, że prorokiem nie był ....a gdyby się ono nie psuło, byłoby to z kolei zaprzeczeniem innych słów Biblii :
" I wróci się proch do ziemi , tak jak nią był , a duch powróci do Ojca, który go dał "

I ' tak' żle, i 'tak' niedobrze .... Jaki jest naoptymalniejszy wariant w takim przypadku ?
No cóż ..... "zniknięcie' tego ciała ......( co oczywiście nie oznacza wg mnie, że to Jezus był sprawcą tego zniknięcia )


Tak czy owak wszystko, czego byśmy nie napisali o byłym ciele ludzkim Jezusa , to tylko nasze spekulacje .... a jak naprawdę było, dowiemy się dopiero wtedy, dopóki nie wrócimy sami do 'nieba', i nie poprosimy o wgląd do Księgi Życia Jezusa ....

 

**********


Zbliża się dzień , który wielu traktuje jako coroczne przypomnienie Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa , i znaczenia tego zjawiska dla wielu osób ....


Choć nie uważam sie już za chrześcijankę ( sporo moich poglądów różni się od dogmatów wyznawanych przez te religie ) , dopiero teraz , gdy bardziej rozumiem ten temat, ten dzień jest dla mnie uzmysłowieniem tego, że -tak jak Jezus pragnał nam kiedyś przekazać - każdy z nas ma przed sobą całą wieczność , bo każdy z nas zmartwychwstanie w ten sam sposób , jak on to zrobił , jak to robią każdego dnia miliony ludzi ......


Ten dzień przypomina mi, że nie muszę się bać, że nieodwołalnie rozstanę się kiedyś ze swoimi bliskimi, że nie muszę się bać, że nigdy nie zdążę przeżyć wszystkiego tego, co chciałabym doświadczyć, że nie muszę się bać, że nie dowiem się wszystkiego, co chciałabym wiedzieć ... nie muszę się bać, bo to się nie stanie, bo będę żyła nadal .... dzięki Bogu wszystko przede mna, jak przed każdym z nas :)

Te myśli budzą we mnie zawsze ogromną nadzieję i dodają skrzydeł ...a ile planów natychmiast zaczynam snuć ... ten czas jest dla mnie czasem ogromnej radości :)

Życzę Wam wszystkim też tego ogroooooooooooooomu radości , i - pełnych robienia planów nawet na bardzo daleką przyszłość - Świąt Wielkiej Nocy :)



 


Podziel się
oceń
12
0

Reinkarnacja

                                           



Reinkarnacja

 

Idea reinkarnacji zawiera się przepięknie w słowach A. Kardeca :


Narodzić się, umrzeć, odrodzić się znowu i wciąż się rozwijać - takie jest prawo"


W myśl teorii reinkarnacji dusza podlegałaby procesowi ponownych narodzin do chwili zdania jakby egzaminu dorosłości , czyli udowodnienia, że jest samodzielną duszą , zdolną do korzystania ze wszystkich możliwości , jakie dają nam nasze ciała energetyczne, do chwili 'dostatecznego' poznania siebie, do chwili zgromadzenia wszystkich potrzebnych jej doświadczeń, i wreszcie do chwili udowodnienia, że zna i szanuje wszystkie ustanowione przez Boga prawa, w tym prawa dotyczące samostanowienia innych dusz.


Gdy dusza spełni wszystkie te warunki, otrzymuje od Boga 'wolność ' - w zakresie prawa decydowania, co chce robić i gdzie chce doświadczać się dalej ( czyli inaczej otrzymuje tzw. 'zbawienie' całkowite - 'wybawienie ' od konieczności dalszych narodzin na Ziemi, czy gdziekolwiek indziej w Zaświatach )

 

Dla mnie proces ponownych wcieleń jest procesem oczywistym , i koniecznym .

Proces uzyskiwania samodzielności , proces wzrastania sił wibracyjnych , i poznawania siebie jako duszy , jest procesem tak ogromnym , jeżeli chodzi o jego zakres, że nie da się go ograniczyć do jednego wcielenia .

Ale oczywiście to jedynie moje prywatne zdanie, którego nie chciałabym nikomu narzucać ..

Ale gdyby ktos zapytał mnie, czy reinkarnacja obejmuje wszystkie bez wyjątku dusze, to odpowiedziałabym zgodnie ze swoją obecną wiedzą : nie, nie obejmuje.

Nie wszystkie dusze podlegają procesowi ponownych narodzin.

Bo to , czy będziemy podlegać temu procesowi , czy nie, zależy głównie od naszych poglądów , od naszej otwartości na pewne teorie ...

I jeżeli nie uwierzymy w możliwość ponownych narodzin żyjąc w ciele ludzkim na Ziemi , to nie będziemy mieli za bardzo możliwości uwierzenia w nie również będąc w internacie okołoziemskim .

Bowiem po śmierci naszych ciał ludzkich wracamy do nieba na poziomy , na których przebywają dusze o takim samym, jak my, spojrzeniu na świat, o takich samych poglądach ...

Czyli jeżeli na Ziemi przynależeliśmy do określonej religii, która zaprzeczała istnieniu reinkarnacji, to przybędziemy do nieba na poziomy , na których dusze wierzą nadal 'sztywno 'w dotkryny tej religii ....

I do czasu pobytu na tym poziomach rzeczywiście nie będziemy podlegać ponownym narodzinom na Ziemi......(chyba, że dopuścimy do siebie inną myśl w tym zakresie ....)

(znajduje to potwierdzenie między innymi w treści książek Roberta Monroe , opartych na jego ponad 30 letnich podróżach (w stanach OOBE czyli Out Of The Body Experience ) na poszczególne poziomy internatu okołoziemskiego, treści książek B. Moena, i wielu , wielu innych osób .

Potwierdzają to również moje własne rozmowy z duszami pomocników , którzy pomagają w odprowadzaniu zagubionych dusz z Ziemi do Centrum Przyjęć w ' niebie' , mieszczącym się na poziomie 27 , i którzy bywają też na terenach zajmowanych przez różne religie )

( szerszy opis 'nieba' zamieszczony jest w kategorii 'Wygląd' nieba'' )

 

A oto stosowny fragment z jednej z książek R. Monroe , opisujący jedną z takich podróży po poszczególnych poziomach w niebie :


"....miliony maleńkich rozbłysków światła przesuwających się w rytuale wędrówki w dwóch kierunkach...(...)każdy taki błysk to ludzki umysł-świadomość w tranzycie...do wnętrza po świeży start w nowe doświadczenia w życiu fizycznym...na zewnątrz do okreslonego z góry sanktuarium lub opartej na przekonaniu iluzji ...(...)

...Potem Terytoria Systemów Przekonań z ich rampami wyjściowymi prowadzącymi na zewnątrz Międzystanu ...mijam je powoli, jedna po drugiej ...(...)...następne bardziej znajome, bardziej dostrzegalne, prowadzące w wielkie religie...dostępne dla tych, którzy ich potrzebują ....wpływa przez nie duzo światła, ruch w przeciwną stronę, do Ziemskiego Systemu Zycia jest niewielki ... "


oraz fragmenty z książki F. Horak 'Świętych Obcowanie', opisującej fakty bezpośredniego kontaktu autorki ze świętymi :


" ..Jedynie Jezus i Jego Matka Niepokalana są w niebie obecni w swym uwielbionym ciele.

Dusze wszystkich ludzi czekają dopiero Sądu Ostatecznego i ciał zmartwychwstania, by się znowu z ciałami połączyć..."

oraz :


"...Niektórzy ludzie w możliwości reinkarnacji dopatrują się mądrości i Sprawiedliwości Bożej. Reinkarnacji nie ma na tej Ziemi. Dusza już nigdy nie wraca w innym ciele na ziemię. Każdy człowiek w ciągu jednego życia może i powinien spełnić to, czego od niego Bóg oczekuje, tzn. świadomie spożytkować wszystką otrzymaną moc, dla uzyskania przeznaczonego mu stopnia szczęśliwości wiecznej..."

 

 

Istnienie Terytoriów Systemów Przekonań , oraz oddzielnych obszarów poszczególnych religii, jest w moim odczuciu jedną z głównych przyczyn, tłumaczącą pewne sprzeczności na temat reinkarnacji w przekazach , otrzymywanych do tej pory od dusz przebywających w niebie ...

Ich treść będzie bowiem zależeć przede wszystkim od miejsca przebywania autora takiego przekazu ...

Dusze przebywajace na Terytoriach Systemów Przekonań ( ogólnie ) , mieszczących się na poziomach 24-26 , będą przekazywały wiedzę, opartą jedynie na tym 'skrawku ' nieba , na który trafili , na którym przebywają ....

I jeżeli autorem przekazu będzie dusza, przebywajaca ‘na terenach’ chrześcijan, będzie ona zaprzeczała możliwość ponownych narodzin na Ziemi . Zupełnie przeciwną treść w tym zakresie będzie przekazywała z nieba dusza wyznawcy hinduizmu, dżinizmu, czy dusze przebywające na poziomach jeszcze wyższych , gdzie nie ma już podziałów na religie.

 

Reasumując - reinkarnacja dotyczyłaby tylko tych dusz, które uwierzą w możliwość ponownych narodzin .


Niektórzy z Was mogliby powiedzieć : jak to , to jest niesprawiedliwe , że nie możemy od razu zobaczyć wszystkich naszych możliwości jako dusz, , w tym możliwości ponownych narodzin na Ziemi …

Ale – jak zasłyszałam od naszych Opiekunów duchowych - na tym ma polegać nasza duchowa nauka – że wszelkie ograniczenia , w tym ograniczenia w poglądach , mamy pokonywać sami .

Dlatego już teraz gorąco namawiałabym tych wszystkich, którzy nie wierzą w reinkarnację , aby w swoim czasie, kiedy już wrócą do nieba na terytoria tych religii, które reinkarnacji nie dopuszczają , tylko DOPUŚCILI DO SIEBIE MYŚL , nic więcej, że może ona istnieć , i po prostu wtedy poprosili myślach ( albo na głos) Boga , czy oni sami nie mogliby się ponownie urodzić na Ziemi …nic więcej : tylko POPROSILI .

Żadna prośba nie jest przestępstwem , ani bluznierstwem, pytając czy prosząc nic nie tracimy, a tylko możemy zyskać . Bo tylko tacy 'otrzymają', w mysl słów :

Proście, a będzie Wam dane .

Oprócz tego już teraz namawiałabym wszystkich chrześcijan , aby po powrocie do nieba, na poziomy właściwe dla religii chrześcijańskich , poprosili o dostęp do kroniki Akashy, zawierającej wszystkie możliwe wydarzenia, jakie tylko miały miejsce na Ziemi, lub w innym miejscu Zaświatów , i zapoznali się z autentycznym materiałem archiwalnym , dotyczącym treści prawdziwych nauk Jezusa.

Wtedy sami możecie przekonać się na własne oczy i uszy, czy Jezus Chrystus nauczał , czy nie , o konieczności następnych narodzin na Ziemi .

Można również poprosić o udostępnienie Księgi Życia Jezusa , zawierającą ten sam materiał

( każdy z nas ma w niebie taką księgę , zawierającą między innymi autentyczny 'zapis' wszystkich naszych wcieleń na Ziemi )

A tym, którzy już teraz chcieliby trochę więcej wiedzieć na temat reinkarnacji , zamieszczam wykaz książek, które polecałabym .

Książki te oparte są na takich materiałach, jak przeżycia osób w stanie śmierci klinicznej ( R. Moody ) , stenogramy nagrań z sesji hipnozy reinkranacyjnej (L. Stawowska , H. Wambach, B. Figarska ), czy opisy doświadczeń z pobytu poza ciałem ludzkim, w stanach tzw. OOBE (Out Of the Body Experience ) ( R. Monroe, B. Moen ) .

Ich autorzy to znani i ceniani lekarze psychiatrzy ( B. Figarska , H. Wambach) , psychologowie ( prof. dr hab. L. Stawowska ), buisnessmani , inżynierowie ( R. Monroe, B.Moen ) , czy doradzcy personalni ( doktor doradztwa personalnego, dyplomowany hipnoterapeuta M. Newton ).

M. Newton – Wędrówka dusz

M. Newton – Przeznaczenie dusz tom 1 i 2

M. Newton – Życie pomiedzy wcieleniami

L. Stawowska – Reinkarnacja – czyli nieskończoność istnienia

A. Dominiarski – Reinkarnacja

B. Figarska – Regresja hipnotyczna – wyprawy w przeszłość

H. Wambach – Życie przed życiem

R. Moody - Życie po życiu

R. Moody, P. Perry : Odwiedziny z zaświatów

R. Monroe : Dalekie podróże

R. Monroe: Najdalsza podróż

R. Monroe : Podróże poza ciałem

B. Moen : Podróz poza wszelką wątpliwość

B. Moen : Podróże do życia po śmierciB. Moen : Podróż w nieznane

B. Moen : Podróż do Ojca ciekawości

.

****************

Wielcy ludzie o reinkarnacji :

( na podstawie ‘ The science of reincanation’ tłum. J. Sieradzan )

‘Gdyby Azjata poprosił mnie o zdefiniowanie Europy, poczułbym się zmuszony odpowiedzieć mu: jest to ta część świata, którą nawiedziło niewiarygodne złudzenie, że człowiek został stworzony z niczego, i że obecne narodziny są jego pierwszym wejściem w życie ‘

A. Schopenhauer ( Parerga und Paralipomena II )

*************

‘Wskutek pewnej skłonności do zła niektóre dusze (…) wchodzą w ciała najpierw ludzkie; następnie poprzez związek z irracjonalnymi umiejętnościami po wyznaczonym im okresie człowieczego życia zmieniają się w zwierzęta , skąd zniżają się do poziomu …roślin. Z tego położenia powstaja ponownie i, poprzez te same stany wracają na powrót do swego niebiańskiego miejsca’

Orygenes ( „ O zasadach” III, 5 )

**************

‘ Dusze muszą ponownie połączyć się z absolutną substancją, skąd się wywodzą . lecz aby tego dokonać , muszą rozwinąć wszystkie doskonałości , których związek został w nich posiany ; i jeśli nie spełnią one tego warunku w ciągu jednego życia , muszą rozpocząć drugie, trzecie , itd., dopóki nie osiągną warunków umożliwiających im ponowne połączenie się z Bogiem

‘Księga Zohar ( wg E.D. Walker, Reincarnation )

*******************

‘ I byłeś martwy, a On przywrócił Cię do życia. I on spowodował twoją śmierć , i ponownie przywróci cię do życia, aby w końcu zagarnąć cię w Siebie’

Koran, 2.28

************

‘ W swojej ostatniej odpowiedzi skierowanej do oskarżycieli Bruno prowokująco oświadczył , ze dusza ‘nie jest ciałem’ , oraz że ‘może ona przebywać w jednym lub drugim ciele i przechodzić w ciała do ciała ‘

William Boutling („ Giordano Bruno”)

*****************************

Historia SANTI DEWI - z archiwum Fundacji NAUTILUS

( więcej na stronie http://www.nautilus.org.pl/?i=581 )



Ta historia jest uważana za jeden z najbardziej udowodnionych przypadków reinkarnacji w dziejach ziemi. Sprawą interesował się Mahatma Gandhi. Jego zdaniem był to jeden z wielu, za to stuprocentowo dowiedziony i nie pozostawiający cienia wątpliwości fakt powtórnych narodzin. Poznajmy go.
Tę niezwykłą historię poznaliśmy dzięki Szwedowi, Stur Linnerstrandowi, który zainteresował się przypadkiem Santi Dewi, kiedy przebywał w Indiach. Była to historia z początku XX wieku, dlatego trudno było dotrzeć do dokumentów i świadków. Linestrand przez kilkadziesiąt lat przyjeżdżał do Indii i dzięki temu udało mu się zgromadzić materiał świadczący o prawdziwości niesłychanie rzadkiego zjawiska: pamięci o wcześniejszym wcieleniu. Warto dodać, że w latach trzydziestych ub. wieku historia Santi Dewi była znana w Europie Zachodniej, nie mówiąc o Indiach.
Zacznijmy od początku. Jest 11-sty grudnia 1926 roku, kolonialne Indie. W małym szpitalu w Delhi młoda kobieta, Prem Pjari, rodzi dziewczynkę. Już wcześniej razem ze swoim mężem ustalili, że nadadzą dziecku imię Santi Dewi. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że jej dziecko będzie wyjątkowe....


Lekarze zapamiętali, że tuż po urodzeniu dziewczynka nie płakała jak inne dzieci, ale uważnie rozglądała się wokół. Nikt jednak nie zwrócił na to uwagi. Kiedy Santi Dewi miała dwa lata, zaczęła wypowiadać słowa w dziwnym dialekcie. Jej akcent był podobny do tego, w jakim mówią ludzie w mieście Mahura. Rodzice byli tym zaskoczeni, ale uznali, że jest to jeszcze jedno dziecięce dziwactwo. Dziewczynka była małomówna, wręcz nieufna. Przełom nastąpił wtedy, kiedy ukończyła cztery lata. Wtedy ku przerażeniu rodziców powiedziała, że jest żoną bramina z miejscowości Mutra, która zmarła i teraz, jako Santi Dewi ponownie przyszła na świat. Dziewczynka opisywała dokładnie dom, w którym mieszkała, swojego męża i rodzinę. Pamiętała nawet, jaki był jej adres w Mutrze. Prosiła, że chce jechać do swojego prawdziwego domu i zobaczyć syna. Według jej słów zmarła przy jego narodzeniu.

Rodzice byli wstrząśnięci tym, co mówi ich córka. Santi Dewi wyrażała się w sposób, w jaki mówią dorosłe kobiety. Mówiła wyraźnie: to nie jest mój prawdziwy dom. Jestem mężatką, a mój mąż mieszka w Mutrze. Pamiętała wszystko, numer ulicy i domu, nawet imię męża. Czteroletnia dziewczynka powtarzała zapłakanym rodzicom, że tak naprawdę nazywa się Ludżi Dewi, i mieszkała ze swoim mężem w żółtym domu przy ulicy Chaubych w Mutrze. Podawała przy okazji setki, jeśli nie tysiące szczegółów: jak wygląda pobliska świątynia, jaki jest rozkład pokoi w jej prawdziwym mieszkaniu. Santi Dewi wiedziała o wiele za dużo, jak na czteroletnie dziecko. Rodzice myśleli, że jej to przejdzie, dziecko jednak uparcie opowiadało, że jest jedynie wcieleniem innej osoby. Przełom nastąpił wtedy, kiedy Santi Dewi skończyła 9 lat.
Jej ojciec nagle zrozumiał, że miasto, o którym mówi jego córka, to Mahura. Mieszkańcy Mahury nazywali swoje miasto Mutrą. Wraz z dyrektorem szkoły, do której chodziła jego córka, postanowił szukać mężczyznę z opowieści córki. W książce adresowej był człowiek, który nazywał się dokładnie tak, mówiła Santi Dewi. Napisali do niego list


Wielce Szanowny Panie! W dzielnicy Delhi jest dziewczynka, Santi Dewi, córka kupca Ranga Bahadura . Jest ona niespełna 9-letnim dzieckiem, i podaje niezwykłe informacje dotyczące Pana osoby. Twierdzi, co następuje: „w moim poprzednim wcieleniu przynależałam do kasty Chaubych, żyłam w Mutrze i miałam męża, Kedara Nata. Posiadał on sklep w pobliżu świątyni Władcy Dwaraki. Miałam na imię Ludżi Dewi, a dom, w którym mieszkałam był żółty".
Szanowny Panie, chcemy sprawdzić, czy w jej opowieści kryje się prawda. Jeżeli list Pana zainteresował, prosimy o odpowiedź


Odpowiedź przyszła już po trzech tygodniach. List był następującej treści.

Szanowni Panowie! Jestem wstrząśnięty treścią listu, który od Panów otrzymałem. Wszystko się zgadza, co do joty. Moja zmarła żona miała naprawdę na imię Ludżi Dewi. Posiadam także sklep niedaleko świątyni Władcy Dwaraki. Kim jest dziewczynka posiadająca te dane? W Delhi mam kuzyna, któremu zleciłem natychmiastowe skontaktowanie się z Panem. Będę wdzięczny, jeśli będę miał możliwość spotkania się z tym dzieckiem. Niech Kryszna ma nas w swojej opiece.

Kuzyn, o którym wspomniał w liście Kedar Nat, natychmiast przyjechał do domu Santi Dewi. Kiedy dziewczynka spojrzała na niego, od razu rozpoznała kuzyna swojego męża.
Nie tylko, że rozpoznała, ale powiedziała dokładnie, jak się nazywa, i gdzie mieszka. Pamiętała także, że kuzyn odrzucił propozycję pracy w sklepie jej męża. Można przytoczyć tylko jeden krótki fragment rozmowy. Na pytanie, ilu braci miał jej mąż, Santi Dewi odpowiedziała, że tylko jednego, który nazywał się Jet, był słaby i chorowity, skarżył się na bóle pleców. I znów informacje podawane przez dziecko zgadzały się w stu procentach.
I wtedy rodzina Santi Dewi podjęła dramatyczną decyzję: postanowili doprowadzić do spotkania ich 9-letniej córki z jej byłym mężem.


Dziecko opisywało szczegółowo okoliczności swojej śmierci. Umarła w szpitalu podczas porodu. Ale w jej historii było jeszcze coś więcej: pamiętała także, co się z nią działo w przerwie między wcieleniami.
Chodzi w sumie o ponad rok. Ludżi Dewi zmarła podczas porodu 4 października 1925 roku, a na ziemię, już jako Santi Dewi, powróciła po roku, dwóch miesiącach i siedmiu dniach, 11 grudnia 1926 roku.
Opis jej pobytu w zaświatach jest tak fascynujący, że poświęcimy mu dzisiaj więcej czasu. Ale wróćmy do 34 roku, kiedy to do rodziny dziewczynki przybywa mężczyzna, którego ona uważa za swojego męża z poprzedniego wcielenia. Kedar Nat otrzymał list od swojego kuzyna. W liście kuzyn pisze: ta dziewczynka wie o tobie wszystko, a także wie wszystko o sprawach, które wydarzyły się w Mutrze. Przyjedź sam i przekonaj się na własne oczy.
Do Delhi Kedar Nat wybiera się razem ze swoją obecną żoną oraz synem z poprzedniego małżeństwa. Jeżeli informacje o ponownym wcieleniu jego nieżyjącej małżonki są prawdziwe, to właśnie ten chłopiec będzie jej synem.
Do Delhi przybył późnym wieczorem. Oto zapis wydarzeń, który znajduje się w raporcie specjalnej rządowej komisji badającej ten przypadek.

Kedar Nat był czterdziestoletnim mężczyzną. Na spotkanie z Santi Dewi postanowił przyjść w przebraniu. Postanowił przedstawić się jako własny kuzyn. Kiedy jednak wszedł do pokoju, dziewczynka natychmiast rozpoznała w nim swojego męża. Dokładnie pokazała, w którym miejscu ma bliznę po dawnym wypadku. Najbardziej wstrząsające było jej spotkanie z jej własnym synem. Tak długo na Ciebie czekałam - mówi szlochając - wreszcie przyszedłeś...
Kedar Nat jest w szoku. Siedząca naprzeciwko niego 9-letnia dziewczynka wie o nim wszystko, zna nawet najbardziej intymne szczegóły ich wspólnego życia. W pewnym momencie pyta, czy dotrzymał obietnicy danej jej na łożu śmierci. Kedar obiecał, że już się więcej nie ożeni. Mężczyzna zaczyna płakać, prosi o wybaczenie.
„Wybaczam Ci, bo Cię kocham" - odpowiada dziewczynka.


więcej na stronie : http://www.nautilus.org.pl/?i=581



.( c.d.n. - przedmiotowy materiał znajduje się w opracowywaniu )


Podziel się
oceń
5
1

Dusze samobójców

 



Czy człowiek, który popełni samobójstwo, idzie do nieba?

 

 

                                             




W oparciu o wiedzę, która na ten temat zgromadziłam ( wiedzę dla mnie ' namacalną' , wynikajacą ze spotkania się z duszami samobójców ), jak i wiedzę przekazywaną ze świata dusz, uzyskaną np. podczas sesji regresingu duchowego , zawartą w przeróżnych publikacjach , pozwolę sobie na stwierdzenie, ze to, co się dzieje z samobójcą po śmierci jego ciała ludzkiego, zależy ścisle od jego pogladów religijnych, a jeszcze ściślej jego wiary w reinkarnację ....

Bowiem jednym z wielu celów duszy jest poznanie siebie w przeróznych doświadczeniach , doskonalenie siebie podczas zycia na Ziemi .....jeżeli ktos wierzy w możliwośc ponownych narodzin, cele, których nie osiągnął w danym wcieleniu, może nadrobic w nastepnych....

Osoby , które popełnią samobójstwo , wyznajace religię, odrzucajacą reinkarnację, same rezygnują z takiej mozliwosci ....
( ponieważ jako dusze posiadamy wolna wolę, czyli nie wierzenie w możliwość powtórnych narodzin tym samym je wyklucza ).


..... i rzeczywiscie, z tego, co zasłyszalam, z poziomów Systemów Przekonań, zajmowanych przez dusze wyznajace religię katolicką, i inne religie nie wyznajace 'wędrówki dusz' , powtórne narodziny sa rzadkoscia .....
(http://dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat ... index.html )


Co sie dzieje w takim razie z duszą samobójcy , który rezygnuje z mozliwosci powtórnych narodzin na Ziemi ?

Po prostu zostaje na Ziemi, aby nadrobić po 'drugiej stronie' te lekcje, które ją ' ominęły '....

Mysle, ze najlepiej te dwie rózne sytuacje opisuja zamieszczone ponizej fragmenty : jeden fragment jest cytatem z ksiązki "Swietych Obcowanie' autorstwa F. Horak, katolickiej mistyczki ....drugi dotyczy duszy wierzącej w reinkarnacje, i jest cytatem z ksiazki M. Newtona ' Przeznaczenie dusz'...



Cytuj:

Przedwieczny plan Boży ustalił jasno i niezachwianie, na jakiej wysokości Nieba, - jakie niektóre dusze głosić mają Jego chwałę. Dając każdej nowo stworzonej duszy wszystkie odpowiednie uposażenia, łaski i całą potrzebną moc - przeznaczył jej już tym samym to a nie inne miejsce w Niebie, żądając od niej w zamian tego a nie innego tonu w orkiestrze Swojej chwały. Od wyboru jednak człowieka zależy, czy jego dusza będzie właśnie tą, która weźmie ów brakujący. Bogu potrzebny, a sobie przeznaczony ton. Bóg daje szansę każdej duszy [...]


Podstawą rozrachunku po "tamtej stronie" nie będzie to tylko, co człowiek zrobił złego lub dobrego, ale i to także, czy spełnił wszystko dobre, które mógł spełnić za życia. Wszystko, więc, co brakować będzie do maksimum Bożych wymagań - wedle uposażeń duszy - i wszystko, co przekraczać będzie maksimum Boże wyrozumiałości - wedle ułomności ciała - musi dusza w Czyśćcu odrobić [...]


O ile człowiek popełniając samobójstwo działał w zamroczeniu - a zatem o ile nie jest w pełni za czyn swój odpowiedzialny - dusza jego, dzięki doskonałej Sprawiedliwości Bożej, nie będzie potępiona na wieki.

Musi jednak w żałośnie bolesnym, a bezużytecznym dla swej przyszłej szczęśliwości opuszczeniu, odczekać taką ilość lat, jaka jeszcze człowiekowi do naturalnej śmierci brakowała. Potem dopiero przystąpi do odrabiania należnej jej i właściwej kary.

[...]


Samobójca, zatem od żadnych cierpień nie ucieka i nic na czasie nie zyskuje. Zamienia tylko mniejszy znajomy już ból na niepojęcie sroższy i nowy, przekreśla niektóre zdobyte do tej pory zasługi, dodaje dobrowolnie do przetrwanych już trosk doczesnych i do przyszłych mąk czyśćcowych (lub wiecznych!); owe brakujące mu do śmierci lata, pełne na pewno gorszych cierpień od tych, przed którymi chciał umknąć.

i fragment z Wikipedii o stosunku Kościoła katolickiego do samobójców ;

W świetle współczesnej nauki Kościoła samobójcy mogą osiągnąć zbawienie, jeżeli samobójstwo jest wynikiem działania diabla, silnego stresu, poświęcenia, depresji lub innego zaburzenia czynności psychicznych.

W takiej sytuacji może w ogóle nie dojść do popełnienia grzechu śmiertelnego (grzech śmiertelny to grzech, który dotyczy materii poważnej i który nadto został popełniony z pełną świadomością i całkowitą zgodą).

Kościół uznaje, że życie ludzkie nie jest własnością człowieka i nie on, ale Bóg powinien decydować o jego zakończeniu:

„Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.” (Katechizm Kościoła Katolickiego ).


a ponizej obszerny fragment z 'Przeznaczenia dusz' :



Cytuj:

Pomysłowość ludzka nie zna granic, jeśli chodzi o wzbudzanie stra¬chu. Doskonałym przykładem jest lęk przed straszliwą karą dla osób, które popełniają samobójstwo. To prawda, że groźba znalezienia się poza obrębem nieba odstraszała od takiego czynu, lecz podejście takie jest niewłaściwe
Zauważyłem, że ostatnimi czasy nawet kościół kato¬licki nie upiera się już tak bardzo, że samobójstwo jest grzechem śmier¬telnym, podlegającym szczególnie surowej karze. Istnieje zatwierdzo¬ny przez Watykan katechizm, który oznajmia, że samobójstwo jest czy¬nem „wbrew prawu naturalnemu", lecz dodaje przy tym, iż „na sposób znany jedynie Bogu, istnieje okazja do zbawiennej skruchy". Zbawien¬nej w znaczeniu sprzyjania jakiemuś dobremu celowi.

W następnym przykładzie poznamy przypadek pacjentki, która w ostatnim wcieleniu odebrała sobie życie. Opisuje ona rozpatrywa¬nie swojego czynu w siedzibie biblioteki. Skrucha w świecie dusz czę¬sto zaczyna się właśnie tutaj. Ponieważ będę omawiał jej czyn samo¬bójczy, jest to dobry moment, by zastanowić się nad kilkoma kwestia¬mi, o jakie byłem pytany w związku z samobójstwem i późniejszą karą za nie w świecie dusz.

Kiedy pracuję z pacjentami w stanie hipnozy, którzy w poprzednim życiu popełnili samobójstwo, najczęściej słyszę okrzyk: „O Boże, dla¬czego byłem taki głupi!" Są to ludzie zdrowi fizycznie, których nie wy¬niszczyła żadna ciężka choroba.

Samobójstwo popełnione przez osobę - nieważne: starą czy młodą - której jakość życia na skutek ciężkiej choro¬by została zredukowana niemal do zera, jest w świecie dusz traktowane inaczej niż kogoś, kto miał zdrowe, silne ciało. Chociaż wszystkie przy¬padki samobójstw traktuje się z życzliwością i zrozumieniem, ludzie, którzy zabili się, choć byli zdrowi, muszą poddać się osądowi.

Z mojego doświadczenia wynika, że dusze, które zdały się na miło¬sierdzie śmierci, nie mają poczucia klęski czy winy. Autentyczny przy¬kład tego rodzaju zgonu brata i siostry podam w rozdziale dziewiątym dotyczącym wolnej woli. Kiedy cierpimy fizyczne męki nie do znie¬sienia, mamy prawo uwolnić się od bólu oraz upokorzenia płynącego z faktu, iż traktuje się nas jak bezradne dzieci, podłączone do systemu podtrzymywania życia. W swoich badaniach nie spotkałem się z tym, by na duszy, która w ten sposób opuściła straszliwie zdewastowane cia¬ło, ciążyło jakieś piętno.

Pracowałem także z dość dużą liczbą osób, które na wiele lat przed spotkaniem ze mną podjęły próbę samobójczą. Niektórzy z tych ludzi nadal znajdowali się w chaosie emocjonalnym, podczas gdy inni zdo¬łali odsunąć od siebie myśli o samozagładzie. Przekonałem się o jed¬nej rzeczy - jeśli ktoś twierdzi, że jego miejsce nie jest na Ziemi, nale¬ży potraktować to bardzo poważnie. Może to być potencjalny przypa¬dek samobójcy.

Z mojej praktyki wynika, że pacjenci tacy mieszczą się w jednej z trzech duchowych kategorii:

1. Młode, bardzo wrażliwe dusze, które rozpoczęły inkarnowanie na Ziemi, lecz spędziły tu niewiele czasu. Niektóre dusze z tej kategorii mają wielki kłopot z przystosowaniem się do ludzkiego ciała.
Znajdują je tak okrutnym, iż wydaje im się, że zagrożona jest sama ich egzystencja.
2. Zarówno młode, jak i starsze dusze, które inkarnowały na innej planecie, zanim przybyły na Ziemię. Jeśli dusze te żyły w świa¬tach mniej surowych niż Ziemia, mogą czuć się zdruzgotane pry¬mitywnymi emocjami i wysoką gęstością ludzkiego ciała. To dusze hybrydyczne, które omawiałem w ostatnim rozdziale. Na ogół mają one poczucie przebywania w obcym ciele.
3. Dusze poniżej poziomu III, które od momentu ich stworze¬nia inkarnowały na Ziemi, lecz nie potrafią się skutecznie sto¬pić ze swoim obecnym ciałem. Dusze te zasadniczo zaakcepto¬wały inkarnację w ciele, którego umysł fizyczny jest całkowicie odmienny od ich nieśmiertelnego charakteru, jednak nie potrafią się odnaleźć w tym akurat konkretnym życiu.

Co spotyka dusze, które popełniły czyn samobójczy, choć miały zdrowe ciała?

Otóż okazuje się, że czują się one niejako pomniejszo¬ne w oczach przewodnika i swoich kolegów z grupy, bowiem złama¬ły podjęte zobowiązanie. Zmarnowały okazję, wobec tego nie mają po¬wodu do dumy.
Życie jest darem, a wybranie przeznaczonego nam cia¬ła wymagało naprawdę dużo wysiłku.

Jesteśmy zatem kimś w rodza¬ju jego kustosza, co oznacza, iż obdarzono nas zaufaniem. Moi pacjen¬ci nazywają to zawarciem umowy. Zwłaszcza wówczas, gdy samobój-stwo popełnia młoda, zdrowa osoba, nasi nauczyciele uznają to za akt wielkiej niedojrzałości i wykręcenie się od odpowiedzialności. Nasi mistrzowie duchowi zaufali naszej odwadze i umiejętności radzenia sobie z trudnościami. Odnoszą się do nas z nieskończoną wręcz cierpli-wością, lecz dusze, które wielokrotnie przedwcześnie zerwały zawartą umowę, muszą liczyć się z ich niezadowoleniem.

Pracowałem kiedyś z młodym pacjentem, który rok wcześniej pró¬bował popełnić samobójstwo. W trakcie seansu hipnozy odnaleźliśmy dowód na istnienie w przeszłych życiach wzorca autodestrukcji. Pod¬czas spotkania z mistrzami po zakończeniu ostatniego wcielenia, mój pacjent usłyszał od jednego ze Starszych co następuje:

Kolejny raz pojawiłeś się tu przedwcześnie i czujemy się tym rozczarowani. Czy nie nauczyłeś się, że ten sam test staje się jeszcze trudniejszy z każdym nowym wcieleniem, które zbyt wcześnie kończysz? Twoje zachowanie jest samolubne, nie my¬ślisz o cierpieniu bliskich, których pozostawiłeś na Ziemi. Ile jeszcze razy masz zamiar odrzucić doskonałe ciała, które ci dajemy? Powiadom nas, kiedy będziesz gotowy zaprzestać li¬towania się nad sobą i niedoceniania swoich możliwości.

Nie przypuszczam, żebym kiedykolwiek słyszał cięższą repry¬mendę na temat samobójstwa, wypowiedzianą przez członka Rady. Wiele miesięcy później pacjent ten napisał mi, że ilekroć przejdzie mu przez głowę samobójcza myśl, odsuwa ją natychmiast, bo bynajmniej nie ma zamiaru spotkać się z tym Starszym po kolejnej przedwczesnej śmierci. Niewielka sugestia pohipnotyczna z mojej strony ułatwia po¬wracanie tej sceny do świadomego umysłu pacjenta i służy jako śro¬dek odstraszający.

W przypadku samobójstw dotyczących zdrowych ciał, dusze za¬zwyczaj spotykają się z dwiema rodzajami reakcji

Jeśli dusza nie jest wielokrotnym sprawcą, najczęściej zostaje dosyć szybko wysłana do nowego ciała, na własną prośbę zresztą, by nadrobić stracony po¬przednio czas. Może się to zdarzyć już po pięciu latach od samobój¬czej śmierci.

Dla tych dusz, które przejawiają tendencję do „wypisywania się", ilekroć sprawy przybierają zły obrót, przeznaczono miejsca, w któ¬rych mogą okazać swą skruchę. Nie są to jednak jakieś niższe, ciemne rejony zarezerwowane dla grzeszników. Zamiast cierpieć męki w ja¬kimś ponurym czyśćcu, dusze te mogą na ochotnika udać się na jakąś piękną planetę, z wodą, górami, drzewami, ale pozbawioną innych form życia. Nie mają one wówczas kontaktu z innymi duszami, poza sporadycznymi wizytami przewodnika, który pomaga im w refleksji nad sobą i swoimi czynami.

Istnieje wiele rozmaitych miejsc izolacji i muszę przyznać, że wszyst¬kie one są straszliwie nudne. Być może o to właśnie chodzi. Podczas gdy ty przez jakiś czas „grzejesz ławę", twoi koledzy kontynuują zmagania z nowymi wyzwaniami. Najwyraźniej zaaplikowanie takiego lekarstwa odnosi skutek, bowiem dusze te wracają do swoich grup odświeżone, lecz jednocześnie z poczuciem straty wielu ciekawych okazji do osobi¬stego rozwoju. Niemniej jednak są dusze, które nigdy nie przystosują się do warunków ziemskich. Słyszałem, że niektóre z nich dostają dla swo¬ich przyszłych inkarnacji nowe miejsca przeznaczenia.

Kolejne dwa przykłady dotyczą pobytu dusz w duchowych biblio¬tekach i wpływu, jaki wywarło na nie ujrzenie własnej Księgi Życia. Kobieta z przykładu 29, samobójczyni, ogląda serię alternatywnych wyborów, których mogła dokonać w życiu, zaprezentowanych w czte¬rech współistniejących sekwencjach czasu. Pierwsza taka sekwencja dotyczyła aktualnego życia. W scenach tych odegra ona raczej rolę obserwatorki niż uczestniczki. W przykładzie 30 dusza obejrzy scenę z przeszłego życia, która zakończy się zupełnie inaczej niż w rzeczywi¬stości. W obu przykładach chodzi o pokazanie możliwości wyboru, ja¬kie mamy w życiu.

Przykład 29

Amy powróciła do świata dusz z małej wioski w Anglii, gdzie w roku 1860 odebrała sobie życie w wieku szesnastu lat. Dusza ta bę¬dzie czekała sto lat na kolejną inkarnację, bowiem żywi ona wielkie wątpliwości co do swoich umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami losu. Amy utopiła się w wiejskim stawie, ponieważ, choć niezam꿬na, była w ciąży. Jej kochanek Thomas zginął tydzień wcześniej, kiedy zawalił się słomiany dach, który reperował. Dowiedziałem się, że oboje młodzi byli w sobie zakochani i mieli zamiar się pobrać. W transie hip¬notycznym Amy powiedziała mi, że kiedy Thomas zginął, uznała, iż jej życie się skończyło. Twierdziła, że nie chciała ściągać hańby na swo¬ją rodzinę, będąc pewną, że plotkarze z wioski wzięliby ją na języki. Ze łzami w oczach badana powtarzała: „Wiem, że nazwaliby mnie la¬dacznicą, a gdybym nawet uciekła do Londynu, to taką właśnie bym się stała jako panna z dzieckiem".

W przypadku samobójców, przewodnik może zaproponować od¬osobnienie, głęboką regenerację energii, szybki powrót na Ziemię lub mieszankę tych trzech sposobów.

Kiedy Amy pojawiła się w świecie dusz, wyszła jej na spotkanie przewodniczka Likiko wraz z duszą Thomasa. Wkrótce potem została sama z Likiko w prześlicznym ogrodzie. Amy wyczuwała rozczarowanie w zachowaniu Likiko i spodziewała się reprymendy za swój brak odwagi. Gniewnie zapytała przewodnicz¬kę, dlaczego jej życie nie potoczyło się tak, jak zostało zaplanowane. Przeglądając to wcielenie przed inkarnacją nie widziała w nim warian¬tu z samobójstwem. Wydawało jej się, że miała wyjść za mąż za Thomasa, mieć z nim dzieci i do późnej starości szczęśliwie żyć w wiosce. Miała wrażenie, że ktoś usunął jej dywan spod nóg. Likiko wyjaśniła jej, że śmierć Thomasa była jedną z alternatyw tego życiowego cyklu i że mogła dokonać lepszego wyboru, niż odebranie sobie życia.
Amy dowiedziała się, że dla Thomasa jego wybór, by wejść na stro¬my, niebezpiecznie śliski dach, był jedną z możliwości. Jego „wypa¬dek" miał być dla niej testem. Miałem się później przekonać, że Thomas był bardzo bliski odmówienia pracy na stromym dachu, ponieważ jakaś „wewnętrzna siła pchała go w drugą stronę". Najwyraźniej człon¬kowie grupy dusz Amy uważali, że jest ona w stanie poradzić sobie z trudnymi problemami, choć ona sama miała co do tego wątpliwości.

Znalazłszy się już po drugiej stronie, Amy uznała cały eksperyment za okrutny i niepotrzebny. Likiko uzmysłowiła jej, że jeśli kiedykol¬wiek ma zamiar pomagać innym w przeżywaniu trudnych sytuacji, po¬winna pokonać własną słabość. Kiedy Amy odparła, że nie miała wiel¬kiego wyboru, zważywszy na epokę w jakiej żyła (wiktoriańska An¬glia), w bibliotece rozegrała się następująca scena.
Dr N. - Gdzie się teraz znajdujesz?
P. (nieco zdezorientowana) - Jestem w miejscu, gdzie się studiu¬je... wygląda gotycko... kamienne mury, długie marmurowe stoły...
Dr N. - Dlaczego sądzisz, że znajdujesz się w tego rodzaju bu¬dynku?
P. (milczy) - W jednym z moich wcieleń żyłam w Europie jako mnich, (w dwunastym wieku) Uwielbiałam stary klasztor jako miej¬sce, w którym można się było oddawać spokojnemu studiowaniu. Wiem już teraz, gdzie jestem. W bibliotece wielkich ksiąg... zapi¬sów.
Dr N. - Wiele osób nazywa je Księgami Życia. Czy to masz na myśli?
P. - Tak, wszyscy ich używamy... (przerywa) Jakiś zatroskany sta¬ry człowiek w białej szacie zbliża się do mnie... krąży wokół mnie.
Dr N. - Co on robi, Amy?
P. - Ma ze sobą zwoje papieru. Patrzy na mnie, potrząsa głową i mruczy.
Dr N. - Czy wiesz, dlaczego się tak zachowuje?
P. - Jest bibliotekarzem. Mówi do mnie: „Wcześnie się pojawiłaś".
Dr N. - Jak myślisz, o co mu chodzi?
P. (milczy) - O to, że... nie mam przekonujących powodów, by znaleźć się tu za wcześnie.
Dr N. - Przekonujących powodów...?
P. (przerywa mi) - Jakiegoś strasznego bólu nie do zniesienia, niezdolności do dalszego funkcjonowania.
Dr N. - Rozumiem. Powiedz mi, co robi bibliotekarz.
P. - Widzę olbrzymią, otwartą przestrzeń z długimi stołami, przy których siedzą dusze; wszędzie widać księgi, lecz na razie nie idę do tego pomieszczenia. Starzec zabiera mnie do jednego z małych prywatnych pokoi położonych na uboczu, gdzie możemy poroz¬mawiać nie przeszkadzając innym.
Dr N. - Co o tym sądzisz?
P. (z rezygnacją potrząsa głową) - Przypuszczam, że w tej chwi¬li potrzebuję specjalnego potraktowania. Mały pokój jest prawie pu¬sty, stoi tam tylko niewielki stolik i krzesło. Starzec przynosi wielką księgę, którą stawia przede mną jak ekran telewizyjny.
Dr N. - Co masz z nią robić?
P. (gwałtownie) - Uważać na to, co robi starzec! Umieszcza przede mną swój zwój i rozpościera go. Następnie wskazuje na se¬rię linii przedstawiających moje życie.
Dr N. - Nie śpiesz się i wyjaśnij mi, co znaczą dla ciebie te linie.
P. - To linie życia - moje linie. Grube, szeroko oddzielone linie re¬prezentują główne doświadczenia życia i wiek, w jakim najpraw¬dopodobniej się wydarzą. Cieńsze linie przepoławiają linie główne i reprezentują różnorodność innych... okoliczności.
Dr N. - Słyszałem, że cieńsze linie są możliwościami działania będącymi przeciwieństwem prawdopodobieństwa. Czy o to ci chodzi?
P. (milczy chwilę) - Zgadza się.
Dr N. - Co jeszcze możesz mi powiedzieć o grubych i cienkich liniach?
P. - Gruba linia przypomina pień drzewa, natomiast cieńsze linie są jego gałęziami. Wiem, że gruba linia była moją główną ścieżką. Starzec wskazuje tę linię i beszta mnie nieco za to, że obrałam śle¬pą uliczkę.
Dr N. - Choć Archiwista gniewa się na ciebie, te linie rzeczywi¬ście reprezentują serię twoich wyborów. Z karmicznego punktu widzenia każdy z nas od czasu do czasu wybiera niewłaściwe od¬gałęzienie drogi.
P. (gorączkowo) - Owszem, ale to jest poważne. W jego opi¬nii nie popełniłam jakiegoś drobnego błędu. Wiem, że obchodzi go to, co robię, (chwila ciszy, po czym pacjentka krzyczy) MAM OCHOTĘ TRZASNĄĆ GO PO GŁOWIE JEGO CHOLERNYM ZWOJEM. MÓWIĘ MU: „IDŹ I SAM POPRÓBUJ MOJEGO ŻYCIA!"

Uwaga: Następnie Amy mówi mi, że twarz mężczyzny łagodnie¬je i wychodzi on na kilka minut z pokoju. Amy sądzi, że dał jej czas na opanowanie się, lecz starzec wraca z nową księgą. Jest ona otwarta na stronie, na której widać Archiwistę jako młodego mężczyznę, rozry¬wanego pazurami lwów na rzymskiej arenie za swe przekonania religij¬ne.

Następnie bibliotekarz odkłada tę księgę i ponownie otwiera księgę Amy. Pytam ją, co widzi.
P. - Pojawia się kolorowy, trójwymiarowy obraz. Starzec po¬kazuje mi pierwszą stronę z widokiem wszechświata składające¬go się z milionów galaktyk. Potem widać Drogę Mleczną... i nasz układ słoneczny... żebym pamiętała, skąd pochodzę - tak jakbym mogła o tym zapomnieć. Odwracamy kolejne strony.
Dr N. - Co widzisz dalej?
P. - Och... słupy kryształów... ciemne i jasne, w zależności od rodzaju wysyłanych myśli. Teraz przypominam sobie, że ro¬biłam to już wcześniej. Jeszcze więcej linii... i obrazów... mogę je przesuwać w czasie swoim umysłem, do przodu i do tyłu. Choć starzec i tak mi przy tym pomaga. Dr N. - Jak zinterpretowałabyś znaczenie tych linii?
P. - Tworzą one wzorce obrazów życia w takiej kolejności, w jakiej pragnie się na nie patrzeć - w jakiej potrzebuje się na nie patrzeć.
Dr N. - Nie chcę cię ponaglać, Amy. Po prostu opowiadaj, co te¬raz robicie.
P. - Dobrze. Starzec odwraca stronę, a ja, niczym na ekranie, wi¬dzę siebie w wiosce, którą niedawno opuściłam. To właściwie nie jest obraz -jest to tak rzeczywiste, żywe. Jestem tam.
Dr N. - Czy uczestniczysz w tej scenie, czy też ją obserwujesz?
P. - Można robić obie te rzeczy, ale teraz mam po prostu obser¬wować scenę.
Dr N. - No dobrze, Amy. Prześledźmy zatem tę scenę, którą przedstawia ci starzec.
P. - Będziemy patrzyli na... inne możliwości wyboru. Po obej¬rzeniu tego, co zrobiłam nad stawem, kiedy odebrałam sobie ży¬cie, w następnej scenie znowu jestem nad brzegiem stawu, (ury¬wa) Tym razem nie wchodzę do wody i nie topię się. Wracam do wioski, (po raz pierwszy śmieje się) Nadal jestem w ciąży.
Dr N. (śmieje się wraz z nią) - Dobrze, odwróć stronę. Co dzie¬je się teraz?
P. - Jestem z moją matką, Iris. Mówię jej, że noszę w sobie dziec¬ko Thomasa. Wcale nie jest tym tak zaszokowana, jak się obawiałam, co nie znaczy, że nie jest na mnie zła. Daje mi reprymendę. A po¬tem... płacze wraz ze mną, trzymając mnie w objęciach, (pacjentka kontynuuje ze łzami w oczach) Mówię jej, że jestem porządną dziew¬czyną, tyle że zakochałam się.
Dr N. - Czy Iris powiadamia twojego ojca?
P. - To jedna z możliwości na ekranie.
Dr N. - Pójdźmy tym tropem.
P. (milczy) - Przeprowadzamy się wszyscy do innej wioski i mówimy jej mieszkańcom, że jestem młodą wdową. Wiele lat później wyjdę za mąż za starszego mężczyznę. Czasy są bardzo ciężkie. Mój ojciec wiele stracił wskutek przeprowadzki, więc jesteśmy jeszcze ubożsi niż przedtem. Lecz tworzymy jedną ro¬dzinę, a nasze życie stopniowo staje się lepsze, (znowu zaczyna płakać) Moja córeczka była taka piękna.
Dr N. - Czy tylko tę alternatywę obecnie studiujesz?
P. (zrezygnowana) - O nie. Patrzę teraz na kolejny wariant. Wra¬cam znad stawu i przyznaję się, że jestem w ciąży. Rodzice wrzesz¬czą na mnie, po czym zaczynają się kłócić i wzajemnie obwiniać o to, że do tego doszło. Mówią mi, że ani myślą opuszczać wioski i naszego małego gospodarstwa, na które tak ciężko pracowali, tylko dlatego, że zostałam zhańbiona. Dają mi trochę pieniędzy na podróż do Londynu, gdzie mam spróbować znaleźć pracę jako służąca.
Dr N. - Co z tego wynikło?
P. (z goryczą) - To, czego się spodziewałam. Londyn nie był¬by dobrym rozwiązaniem. Włóczę się po ulicach, sypiając z przy¬godnie poznanymi mężczyznami, (przeszywa ją dreszcz) Umieram młodo, a dziecko zostaje znajdą i wkrótce także umiera. Straszne...
Dr N. - No cóż, w tych alternatywnych wersjach przynajmniej próbowałaś przeżyć. Czy widzisz jeszcze jakieś inne możliwości wyboru?
P. - Zaczynam czuć się zmęczona. Archiwista pokazuje mi ostat¬nią możliwość. Sądzę, że to nie koniec, ale na moją prośbę po¬przestaniemy teraz na tym. W tej scenie moi rodzice nadal uważa-ją, że powinnam od nich odejść, lecz czekamy z tym na pojawie¬nie się w naszej wiosce wędrownego handlarza. Zgadza się zabrać mnie ze sobą swoim wozem, bo mój ojciec dał mu trochę pienię¬dzy. Nie udajemy się do Londynu, tylko odwiedzamy inne wioski w naszym hrabstwie. W końcu znajduję służbę przy rodzinie. Mó¬wię tym ludziom, że mój mąż został zabity. Handlarz dał mi mie¬dzianą obrączkę i potwierdził prawdziwość mojej historii. Nie je¬stem pewna, czy mi uwierzyli. To nie ma znaczenia. Osiedlam się w tym miasteczku. Nie wychodzę za mąż, lecz moje dziecko ro¬śnie zdrowo.
Dr N. - Do jakich wniosków dochodzisz, obejrzawszy alterna¬tywne możliwości wyboru?
P. (ze smutkiem) - Niepotrzebnie się zabiłam. Teraz o tym wiem. Myślę, że wiedziałam o tym przez cały czas. Tuż po śmierci po¬wiedziałam sobie: „Boże, co za głupota, teraz będę musiała przejść przez to wszystko jeszcze raz!" Kiedy stanęłam przed swoją Radą, zapytano mnie, czy chciałabym wkrótce przejść nowy test. Poprosi¬łam o trochę czasu do namysłu.

Po naszym seansie przedyskutowałem z pacjentką pewne wybory, których dokonała w swoim obecnym życiu, a które wymagały odwagi. Jako nastoletnia dziewczyna zaszła w ciążę i poradziła sobie z tym pro¬blemem przy pomocy psychologa szkolnego i swojej matki, która była Iris w jej życiu jako Amy. Oboje zachęcali ją, by postawiła na swoim bez względu na opinię innych. Podczas naszego seansu badana dowie¬działa się, że jej dusza ma skłonność do przedwczesnego negatywnego oceniania trudnych sytuacji, jakie zdarzają się w jej życiu. W wielu przeszłych wcieleniach nie mogła się pozbyć myśli, że jakąkolwiek de¬cyzję podejmie w sytuacji kryzysowej, będzie ona i tak błędna.
Chociaż Amy ociągała się z powrotem na Ziemię, obecnie jest oso¬bą o wiele bardziej pewną siebie. Sto lat pomiędzy wcieleniami spę¬dziła na rozmyślaniach o swoim samobójstwie i innych decyzjach, ja¬kie podjęła wiele wieków temu.





Serdecznie polecam pozostałą tresc ksiazki 'Przeznaczenie dusz' , jak i inne ksiązki M. Newtona , czyli 'Wędrówkę dusz' , czy 'Zycie pomiedzy wcieleniami'


Podziel się
oceń
20
12

Jak wygląda dusza/duch/energia ?

Wygląd dusz / duchów

 

O ile wiem z wielu różnych źródeł , do pewnego poziomu rozwoju duchowego , a więc i też automatycznie do pewnego poziomu 'nieba' ( w rozumieniu internatu dla dusz ), dusze kształtują swoje ciało duchowe w taką postać , jaką miało ich ulubione ciało ludzkie .

Z fragmentów z książki: ‘Umarli mówią do nas ‘ F. Brune’a, teologa chrześcijańskiego i kapłana:

Cyt:

Estelle Roberts opisuje w ten sposób przejście swojego męża do drugiego świata:


„ Widziałam, jak jego duch opuszcza ciało. Wyszedł przez głowę i powoli się ukształtował na podobieństwo ziemskiego ciała. […]


Inny opis pochodzi z XIX wieku, od lekarza, który z pewnością miał zdolności mediumiczne. Oto jak doktor R.B. Hout opisuje śmierć swojej ciotki:


„Moją uwagę mimo woli przyciągnęło cos, co zawieszone było tuż nad jej ciałem, około sześćdziesięciu centymetrów nad łóżkiem. Najpierw widziałem tylko niewyraźne zarysy, jakąś substancję podobną do mgły. Wydawało mi się, że to jedynie rodzaj mglistej, nieruchomej zawiesiny. Ale w miarę jak patrzyłem, ten dziwny opar powiększał się, nabierał pojemności, stawał się gesty, zbity i bardziej zwarty. Następnie oszołomiony zobaczyłem, że rysują się wyraźne kontury i substancja przybiera ludzkie kształty. Natychmiast zrozumiałem, ze moim oczom ukazuje się ciało zupełnie podobne do fizycznego ciała zmarłej ciotki […] Patrzyłem nadal, i […] ciało duchowe [ to także określenie Hauta] przybrało ostateczny kształt. Wyraźnie dostrzegłem rysy twarzy.[…]

 

A oto inny fragment z książki M. Newtona ‘Wędrówka dusz’:

Cyt.

Dr N. – Czy mógłbyś opisać, jak w tej chwili wygląda dla ciebie du¬sza Rachel?

P. (cicho) - Dość młoda kobieta... Taka, jaką pamiętam najlepiej... drobna, o delikatnych rysach... z wyrazem determinacji na twarzy... tak wiele miłości i rozumu.

 

Często np. dla lepszego nas rozpoznania – przyjmujemy taki wygląd naszego ciała, jaki pamiętała dana dusza z jakiegoś wcielenia :

Fragment z ‘Listów z za Świata’ W.T.Stead’a

 

Cyt.

Moja droga siostrzyczka była mi najukochańszą z nich wszystkich. Ujrzałam ja przed sobą taką właśnie, jak kiedy przed wielu laty żegnałam ją dzieckiem, jak wtedy sądziłam na zawsze. Tymczasem przybrała ona kształty dziecka, aby lepiej być poznana przez mnie.

Po pewnym czasie, kiedy nauczyłam się więcej o tym życiu, ukazała mi się taka, jaką wszyscy ją tu widzimy: duchem kobiety dorosłej.

W ogóle nie sprawia nam żadnej trudności, przybierać dowolnie postać, jakiej wymaga dana chwila Nie chcę przez to powiedzieć, ze mogę stale jakąś maskę nosić.

Na pewien czas, każdy może takim się wydawać, jakim zechce, albowiem myśl subtelna podobna jest do artysty […] Dla siebie nie czynimy tego. Gdy jednak zjawia się nowy przybysz, lub zachodzi potrzeba, przekonać tych, którzy jeszcze w ciałach żyją, posiłkujemy się myślą twórcza, i przybieramy postać cielesna, która wam była znana.

 

Przybieranie dowolnych kształtów obejmuje także przypadki kształtów Aniołów ( również cytat z ‘Listów z za Świata’ W.T.Stead’a ):

Cyt.

Anioł opiekuńczy, który do mnie przyszedł, posiadał skrzydła, jak już mówiłam. W ogóle nie jest to w zwyczaju, ale jeśli zechcemy, możemy je sobie dodać.

 

A poniżej cytat z M. Newtona ‘ Wędrówka dusz ‘:

Cyt.

Dr N. – Czy wolisz ukazywać jakieś określone cechy twarzy?

P. – Hm... Lubię twarz z wąsami... Szczęką twardą jak skała...

Dr N. – Masz na myśli okres, w którym byłeś Jeffem Tannerem, kowbojem z Teksasu, w życiu, które omawialiśmy wcześniej?

P. (śmieje się) – Właśnie. Również w innych życiach miałem twarze podobne do Jeffa.

Dr N. – Ale dlaczego? Czy tylko dlatego, że byłeś nim w ostatnim życiu?

P. – Nie, dobrze się czułem jako Jeff. To było szczęśliwe, nieskomplikowane życie. Cholera, wyglądałem wspaniale! Moja twarz przypominała reklamy papierosów, które widuje się na plakatach wzdłuż autostrad (chichocząc). Lubię popisywać się moimi podkręconymi wąsami w twarzy Jeffa.

Dr N. – Ale to było tylko jedno życie. Ludzie, których z tobą w nim nie było, mogą cię tutaj nie rozpoznać.

P. – Och, szybko zorientują się, że to ja. Mógłbym zmienić to na coś innego, ale w tej chwili najlepiej czuję się, jako Jeff.

 

Wraz ze wzrostem wiedzy na temat energetyki i pozbywaniem się przyzwyczajeń typowo ziemskich przywiązanie do kształtu ciała ludzkiego maleje .

Dusze przybierają coraz częściej nieokreslony kształt ciała , często podobny do wielobarwnej mgły :

Fragment z książki B. Figarskiej: ‘Regresja hipnotyczna'

 

 

Cyt.

-Czy masz kontakt ze swoim przewodnikiem duchowym ?

-Tak

-Jak go rozpoznajesz ? Jak on wygląda?

-Niebieski…..Ma postać takiej poświaty ….jakby rozciągniętego niebieskiego światła

aż w koncu wybierają kształt ciała kulisty , bo jest najbardziej optymalny energetycznie.

Z daleka wyglądamy wtedy jako świecące białe ‘ kule ‘ światła o różnej wielkości , dookoła których pojawiają się przeróżne kolory -aury- , charakterystyczne dla każdego z nas.

Kolory te pochodzą od cząsteczek światła, emitowanego przez najbardziej ‘dominujące’ czakry .

 

 

                                                      

 

 

Informacje na ten temat można spotkać np. u R. Monroe – opisywał, że na wyższych poziomach ‘nieba’ nauczycielami są dusze w kształcie białych świecących kul.

cytat:

 

" Często prowadzono mnie do miejsca, które by można nazwać szkołą. Miejsce to całkowicie różniło sie od zapamiętanej przez mnie szkoły dla osób przebywających poza ciałem w czasie snu. Tutaj - zaznaczam, ze używam swobodnego przekładu na język werbalny - rolę NAUCZYCIELA pełniła promieniująca lsniącym, białym ŚWIATŁEM .. KULA."


Podobne opisy można spotkac w książce F. Brune : ‘ Umarli mówią do nas ‘

 

Cyt.

‘Zobaczylem światło, które pojawiło się w kącie pokoju, nieco pod sufitem.Była to świecąca kula, jakby niezbyt duży klosz, którego średnicę okresliłbym na dwadzieścia czy trzydziesci centymetrów, nie więcej. […]

Ono zaś powiedziało:’ Chodz ze mną, chcę ci cos pokazac’. [..]

Opuszczając ciało, przybrałem taką samą formę, jak to światło . Nie było cielesne, przypominało raczej lekką mgłę.

 

Inny fragment z tej samej ksiązki :

Cyt.

Świetlistą kulę odnajdujemy także w życiu św. Anny-Marii Taigi. Przez czterdzieści siedem lat, w dzień i w nocy, widziała ona świetlistą kulę, która ukazywała jej wszystkie wydarzenia na świecie , i w najodleglejszych krajach, i w najbardziej sekretnych gabinetach. Papieże często zasiegali jej opinii.

O ile pamiętam, również i B.Moen wspominał o takim kształcie dusz, na pewno spotkałam się z tym w książce B. Figarskiej zawierającej relacje z sesji regresji z pobytu w niebie .

Jednakże i taki kulisty kształt ciała duchowego wydaje się nie być wg wszystkich ostatecznym dla nas, jako dusz ….

 

Cytat w ksiazki ‘Umarli mówia do nas’ :

‘Nasi przewodnicy pouczają nas, ze kiedy osiągniemy właściwą i absolutną duchowość, uwolni nas to ostatecznie od ograniczenia jakakolwiek formą. My sami jeszcze nie jestesmy zdolni zrozumiec tej osobowości, pozostajacej poza wszelką widzialną obiektywną rzeczywistością. Ale to będzie wówczas prawdziwe podobieństwo do Boga.’

 

To podejście potwierdzać się zdają ci sposród moich znajomych, którzy świadomie podrózują poza ciałem ludzkim w stanach OOBE na wyższe poziomy energetyczne . Spotkałam się wielokrotnie od nich z informacja, ze przed wstapieniem na niektóre plany , ‘pozbywają się ‘ / ‘wychodzą ‘ z dotychczas używanych w czasie OOBE ciał duchowych, tak samo, jak wychodzą wczesniej z ciala ludzkiego

Jednak z informacji, które uzyskałam z kolei od dusz korzystających już na co dzień z wyższych planów duchowych wynika, że i tam mamy kuliste ciała duchowe, jednak gdy chcemy przebywać tam stale, i to tylko na jednym wybranym planie energetycznym, musimy ' wyjść ' z ciał , których używamy na niższych planach wibracyjnych .....

Właściwie to nie powinien nas taki kształt ciała dusz dziwić, patrząc na to, ile podpowiedzi na ten temat było w historii . Nad głową każdego ‘świętego’ ( czyli w domniemaniu duszy ‘starszej’ ) rysowano zazwyczaj białe ‘ kółeczko ‘ lub zaznaczano różnokolorowe światło rozchodzące się kuliście od ciała.

Choć w religii chrześcijańskiej nie wolno było przedstawiać postaci Boga Ojca w jakiejkolwiek postaci , to jednak jest dużo nawiązań do świecących , biało –złotych , okrągłych kształtów - np. w wielu większych świątyniach kopuły zakończone są okrągłym otworem , przez który wpada do wewnątrz światło , symbolizujące boską obecność i inspirację ( takie same otwory w sklepieniach są również w wielu świątyniach wschodnich ) .

Jakąś podpowiedzią jest też BIAŁY, OKRĄGŁY OPŁATEK , który ma przedstawiać ciało Jezusa Chrystusa ( nie wspominając już o kształcie HOSTII – ona ma dodatkowo zaznaczoną jakby Jego złotą ‘ aurę’ , w postaci promyków światła rozchodzących się ze środka )

Okrągły kształt ciała , otoczony złotymi promieniami pojawił się kiedyś też w innej religii monoteistycznej - religii wprowadzonej przez faraona Echnatona , uważającej Atona za jedynego Boga i stwórcę .

Wyglad Atona jednoznacznie nawiązywał do wyglądu tarczy słonecznej (a ta - jak możemy zauwazyć - ma podobny kształt do kształtu ciał dusz na załączonych tu fotografiach ) .

Również i inne rasy pozaziemskie wierzą w dusze o kształcie białego, okrągłego światła . Wspominała o tym w swoich artykułach A. Ziętek - znana jasnowidz .

W ostatnich latach coraz częściej się zdarza, że dusze o takich kształtach ciał uwidaczniają się na przeróżnych zdjęciach .Swego czasu czasopismo ‘Czwarty wymiar’ publikowało właśnie taki cykl zdjęciowy .

Oczywiście te mniej lub bardziej kolorowe 'światełka', które możemy zobaczyć , mogą być nie tylko duszami zaawansowanymi w rozwoju, ale także duszami roślin czy zwierząt.

W ich przypadku może wystąpić mniejsza intensywność świecenia ich ciał – bo ona rośnie wraz ze wzrostem sił wibracyjnych , wraz ze wzrostem poziomu rozwoju duchowego .

Ostatnio często jednak można się spotkać z zarzutem , że opisywany typ zdjęć nie przedstawia dusz, tylko np. pioruny kuliste , albo są fotografie drobin kurzu, ‘ fałszywki’ , albo jeszcze coś innego .

Oczywiście, że nie wszystkie zdjęcia , przedstawiające białe, ogrągłe, mniej lub bardziej świecące kule , które potocznie nazywa się ORBSAMI , są zdjęciami dusz.

Jednak wiele z nich - bardzo charakterystycznych - naprawdę takimi zdjęciami jest . Słysząc tego typu zarzuty, nauczyłam się odpowiadać wtedy to , co stanowi wg mnie sedno tej wiedzy - tylko ten uwierzy w autentyczność tych zdjęć i w to, kogo one przedstawiają , kto albo sam widzi takie świecące ‘ Światła’ ( często nazywane ‘ orbsami’ ) , i z nimi rozmawia , i dlatego wie, że to dusze, albo potrafi się mentalnie z nimi połączyć i porozmawiac na odległośc poprzez namiar (‘ ident’ ) ze zdjęcia .

Dlatego chciałabym podkreślić, że nie spodziewam się , że wszyscy, którzy zobaczą te zdjęcia uwierzą , lub nawet tylko dopuszczą do siebie prawdopodobieństwo, że mogą to być zdjęcia dusz .

Chciałabym ze swej strony ZAPROPONOWAĆ tylko jedno : jeżeli ktoś z Was kiedykolwiek zobaczy kogoś wyglądającego w sposób przedstawiony na tych zdjęciach ( zwłaszcza jak już będziecie po 'drugiej stronie') , niech tylko 'dopuści' do siebie ( nic wiecej ), że to mogą być przeróżne dusze :)

Zwłaszcza, ze istnieje już wiele zródeł z których jednoznacznie wynika , że w przypadku zobaczenia kul światła o bardzo mocno świecącym białym rdzeniu, otoczonym złotą, różową , jasnozieloną , niebieską, granatową lub fioletową aurą będą to dusze uważane za 'starsze' , bardziej zaawansowane w rozwoju duchowym, a więc i umiejące częściej pomóc innym ( powiązanie pomiędzy kolorem aury a stopniem rozowju duchowego fajnie opisuje M. Newton )

 

Bo spotkałam się z przypadkami, że jakaś dusza czekała latami na kontakt z kimkolwiek, kto mógłby jej pomóc , i nie wiedziała, ze tak dużo tego typu dusz jest wokół niej . Ona oczekiwała kogoś na kształt rysowanego często 'Anioła' - kogoś wielkiego, o kształcie ciała ludzkim, z dużymi skrzydłami , a wokół niej były 'tylko' biało ( lub kolorowo ) świecące kule ....

Należy bowiem wiedzieć, że dusze będące naszymi Opiekunami , lub dusze Pomocników pomagające takim ‘zagubionym’ duszom same do nikogo nie 'zagadają' - zbyt przestrzegają zasady wolnostojeństwa , zgodnie z którą najpierw ktoś musi wyrazić swoją wolę rozmowy , aby ona się rozpoczęła.

Czyli tylko DOPUŚĆMY DO SIEBIE TAKĄ EWENTUALNOŚĆ , gdy będziemy w potrzebie , że te ‘kule’ mogą być duszami , które mogą nam pomóc (w odpowiedzi na naszą prośbę o pomoc skierowaną do Boga ), a to już będzie sukces :))))

***********

Chcącym wyrobić sobie SWOJĄ SAMODZIELNĄA OPINIĘ na temat zdjęć dusz , proponowałabym wpisanie do wyszukiwarki słów : 'zdjęcia dusz' , 'orbs zdjęcia ' czy 'orbs opinie' , i zaglądnięcie na rożne strony netu.

Ze swej strony proponowałabym strony: http://www.nautilus.org.pl/ i temat : KULE - ZAGADKI oraz stronę :http://ghoststudy.com/types.html .

 

 

 

 

                       

 


Podziel się
oceń
8
1

Schizofrenia a opętanie

 

                                                         

 

 

 

Niektóre przypadki schizofrenii w aspekcie wpływu dusz aktualnie nie wcielonych na świadomość dusz wcielonych w ciała ludzkie

 

16.12.2008 rok

 

Od razu się zastrzegę - nie jestem psychiatrą , psychoterapeutą , ani lekarzem żadnej innej specjalności , i nie mam zamiaru tym poniższym materiałem nikogo ' leczyć '.

Co prawda 'liznęłam' przez dwa lata trochę psychologii , i uzyskałam tytuł parapsychologa ( chciałam w ten sposób polepszyć jakość swej pomocy, bo w pewnym momencie swojego życia dołączyłam do sporej grupy osob, starających się pomóc zagubionym na Ziemi duszom ), ale to w żaden sposób nie upoważnia mnie do udzielania pomocy osobom , posiadajacym objawy 'schizofrenii' czy objawy przypisywane innym 'chorobom psychicznym ' , ' od strony ' medycyny klasycznej .


Materiał poniżej zamieszczany 'pozbierałam' , mając przez ostatnich parenaście lat spory kontakt z różnymi etycznie duszami , które w stosunku do dusz aktualnie wcielonych w ciała ludzkie mniej lub bardziej świadomie dla siebie stosują wiele nieetycznych metod, przyczyniających się do sporego 'zamieszania' w ich psychice.

Od razu więc widać, ze poniższy tekst nie będzie dotyczył osób, mających objawy chorób psychicznych , wywołane czy to mechanicznymi uciskami przerożnych części mózgu ( guzy, cysty, krwiaki itp ) , czy czynnikami chemicznymi ( wytwarzanymi przez organizm ludzki przy okazji przerożnych chorób narządowych , lub substancjami chemicznymi, które dana osoba NADAL sama sobie aplikuje z zewnątrz - typu narkotyki, i podobne im środki )


I od razu dla większej jasności dodam, że przypisywanie duszom ( będącym w kontakcie z osobą , mającą objawy przypisywane jakiejś chorobie psychicznej ) , głównej przyczyny tego 'zamieszania' w psychice , byłoby zbyt daleko idącym uproszczeniem .

Uważam bowiem, że pierwotną przyczyną obecności jakichkolwiek dusz ( w tym dusz 'złośliwych' ) przy nas jest to, co je do nas przyciąga, czyli pewne wzorce w naszej psychice .

Czyli PIERWOTNĄ PRZYCZYNĘ ZAISTNIENIA PEWNYCH OBJAWÓW W W PSYCHICE JAKIEJŚ OSOBY , OBJAWÓW PRZYPISYWANYCH CHOROBOM PSYCHICZNYM , UPATRUJĘ W POSIADANYCH AKTUALNIE PRZEZ TĄ OSOBĘ PEWNYCH WZORCACH (schematach myslenia, przekonaniach ) , OBJAWY SĄ 'TYLKO' ICH 'UBOCZNYM' SKUTKIM ( 'dzięki' mniej lub bradziej świadomemu działaniu pewnych dusz ) . [b]





Tak naprawdę to przebywające przy wielu z nas dusze , mniej lub bardziej świadome efektów 'ubocznych ' swoich kontaktów z nami, są w pewien sposób 'tylko' NARZĘDZIEM , za pomoca Wszechswiat, czyli prawa energetyczne w nim ustalone , pokazuje nam nasze lekcje do przerobienia ….


Zostały one kiedyś na Ziemi nieomal 'same' , bez wystarczającej wg mnie opieki ze strony 'nieba', bez wystarczającego zrozumienia , dlaczego zostają , i bez - często energii potrzebnej do podstawowych czynności życia dusz, takich jak myslenie i odczuwanie emocji, odgrodzone od 'Boga' przez wieki przez niektóre religie , reprezentujące ponoć tego 'Boga' .


Zgodnie z pewnymi prawami energetycznymi ( min. ' przyciągasz to, czego się lękasz', czy 'podobne przyciaga podobne' ) dusze te , pełne najprzeróżniejszych , głownie tzw. niskowibracyjnycvh wzorców myślenia ('niskowibracyjnych , a więc wzorców blokujących przepływ energii w ich ciałach energetycznych ) , zostały przyciągnięte bezwolnie ( bez ich świadomej wiedzy ) do jakiejś osoby tymi prawami energetycznymi .

( a głównymi wzorcami , które te dusze mają podobne do wielu osób, jest nieumiejętność wybaczenia sobie i innym, brak samoakceptacji, autodestrukcja, brak wiary w to, ze Bóg wybacza wszystkim nawet najcięższe czyny, wszelkie nałogi, lęki – bo te dusze przeciez tez są opanowane przez różnego rodzaju lęki )

Jednym z aspektów takiego przyciągania jest wg mnie to, że dana osoba , posiadająca pewien zakres takich samych, jak oni, wzorców, rozwijając się duchowo pod opieką Opiekunów, i oczyszczajac się od tych wzorców, może tym samym zrozumieć je i oczyścić się od nich tym 'przyciągniętym' do siebie duszom .


Jednak najczęściej się tak nie działo i nadal nie dzieje . Obie 'przyciągnięte ' strony reagują w takim spotkaniu bowiem jedynie zgodnie z najsilniejszymi swoimi wzorcami , i w związku z powszechnym brakiem naszej wiedzy o działaniach takich dusz, i mozliwościach obrony, bardzo szybko jedna strona staje się ofiarą, a druga katem .


Najczęściej osoba przyciągająca zwłaszcza najbardziej złośliwe ' złośliwe ' dusze , zaczyna mieć objawy, które ( wobec braku odpowiedniej wiedzy ) zmuszają ją do udania się do psychiatry i zaczęcia zażywania leków .

Te objawy, wobec braku pozbywania się odpowiednich wzorców myslenia , czyli wobec dalszego istnienia przyczyny przyciagania dusz je powodujacych, zaczynają się utrwalać , ' choroba ' się nasila.

Przyciągnięte złośliwe dusze działają coraz w szerszym zakresie, swoimi działaniami często otaczając także nawet niektórych lekarzy psychiatrów, jeżeli tylko ktoś z tego grona ma jakiekolwiek wzorce, łączące ich z tymi duszami.


Te osoby spośród osób posiadajacych objawy przypisywane chorobom psychicznym , które udadzą się do egzorcystów , pozbywają się -owszem - na pewien czas złośliwych dusz, i w wielu takich przypadkach objawy tych chorób maleją .

Niestety najczęściej ( ale na szczęście nie we wszystkich przypadkach ) egzorcyści nie zajmują się już dalej tymi duszami , nie przeprowadzają je do nieba.

'Pałętają się ' więc one dalej po Ziemi , i po pewnym czasie nie oczyszczone wzorce przyciagają je ( czasami towarzystwie nowych złośliwych dusz ) do tych samych osób , a ich nasilone wtedy działania doprowadzają do jeszcze gorszego stanu danej osoby .

W takich przypadkach moim zdaniem najbardziej adekwatnym przykładem jest pewien cytat z Biblii :

CYTAT

BT Mt 12 :

43) Kiedy duch nieczysty wyjdzie z człowieka, krąży po miejscach bezwodnych i szuka odpoczynku. A gdy go nie znajduje, (44) mówi sobie: Wrócę do tego domu, z którego wyszedłem. I przybywając tam, znajduje wszystko wolne, umocnione i uporządkowane.
Mt 12:45 Br "Odchodzi więc, aby wziąć ze sobą siedmiu innych duchów, gorszych od siebie. Przychodzą tam i zamieszkują. I to, co spotka człowieka na końcu, jest gorsze od tego, co było na początku.




Dlatego też pozwolę sobie powtórzyć, ze jedynie OCZYSZCZENIE SIĘ Z PEWNEJ GRUPY WZORCÓW SPRZYJA POZBYCIU SIĘ PEWNYCH OBJAWÓW PRZYPISYWANYM CHOROBOM PSYCHICZNYM , I SPRZYJA POWROTOWI DO ZROWIA

( napisałam tylko 'sprzyja', bo pewne osoby z pewnymi utrwalonymi silnie zachowaniami ( zachowaniami typu warunkowego ) , nalezącymi do objawów tych chorób , muszą nawet po oczyszczeniu wzorców i oddaleniu sie od nich złosliwych dusz , mocno popracować nad ich zmianą )

Natomiast POMOC OKAZANA TYM MNIEJ LUB BARDZIEJ ' ZŁOSLIWYM ' DUSZOM ( w postaci pomocy w oczyszczeniu się przez nich z pewnej grupy ich wzorców, oraz przeprowadzenie ich do nieba ) SPRZYJA SYTUACJI < ZE INNE OSOBY NIE ZOSTANĄ JUŻ PODDANE ICH DZIAŁANIOM .



I o takim połączonym sposobie pomocy obu stronom chciałabym napisać.


Jednak nie namawiam nikogo do bezwolnego naśladowania postępowania, o którym mam zamiar napisać - ani tym bardziej porzucania zażywania leków , gdy ktos je zazywa , bo niektóre objawy przypisywane do chorób psychicznych mogą być ( ale nie muszą ) grozne dla zdrowia i życia osoby , która im podlega.

Z góry też przepraszam tych, którzy lubia krótkie potraktowanie tematu za długośc tego materiału - ale w moim odczuciu nie dałoby się skrócić planowanego przez mnie toku rozumowania bez straty dla jego zrozumienia .

Aby to, co piszę, było bardziej możliwe do 'zweryfikowania', w zakresie dotyczącym możliwych działań wszystkich dusz , posłużę się cytatami pochodzącymi z książek M. Newtona , R. Monroe, czy F. Horak.
Prosiłabym, abyście czytajac je, szczególnie zwrócili uwagę na opisywane działania energetyczne dusz.
.

 


Podziel się
oceń
0
0

Sposoby kontaktu dusz/duchów/energii z nami

Czy z nami, czyli czy z ‘duszami’ wcielonymi w ciała ludzkie może się skontaktować inna ‘dusza’ ?

Czy może to być jedynie ‘dusza’, która już wróciła do internatu okołoziemskiego, zwanego przez wielu 'niebem', czy mogą to być  również dusze, pozostałe na Ziemi po śmierci swoich byłych ciał ludzkich ?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, których bliskie osoby przeszły już na tzw. ‘druga stronę’ ...


Bazując na literaturze , oraz na doświadczeniu zarówno moim, jak i wielu poznanych osób, uważam, że wiele ‘dusz’( zarówno tych, które opuściły juz Ziemię, i udały sie do internatu okołoziemskiego, zwanego niebem, jak i dusze pozostałe po śmierci swojego ciała ludzkiego na Ziemi ) stosuje wiele sposobów na uzyskanie tego typu kontaktów , choć wiele z nich nie jest do końca uświadomionych przez nas.

Przykład ' kontaktów' na odległość , kiedy ‘dusza’ opuściła już tereny Ziemi, i wróciła do internatu okołoziemskiego :

Zobaczmy , jak to robią dusze, z którymi rozmawiał M. Newton




Cyt. 1   ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

Dusze na wszystkich poziomach zaawansowania angażują się w jeszcze jedną ogromnie ważną działalność, kiedy są same.
Powinny one wówczas koncentrować umysły na pomocy tym, którzy przebywają na Ziemi (czy też w innych światach fizycznych), a z którymi czują się szczególnie związane.
Jak rozumiem, udają się one do miejsca zwanego przez niektórych miejscem przesyłania energii. Wchodzą tam do międzywymiarowego pola unoszącej się w przestrzeni, srebrnobłękimej energii" i przesyłają ją do wybranego miejsca.
Jest to, jak mi wiadomo, ćwiczenie umysłowe polegające na „trzymaniu i uwalnianiu pozytywnych wibracji energii w celu stworzenia terytorium".

Oznacza to, że ‘dusza’ przy pomocy fal myślowych dociera do poszczególnych ludzi, budynków czy do danego obszaru, aby spróbować dodać otuchy lub wywołać pożądaną zmianę. 





Nastepny cytat  z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona :

 

 

Cyt. 2   

Nasi duchowi nauczyciele posiadają różne style i techniki, podobnie jak nauczyciele na Ziemi. Ich nieśmiertelny charakter na rozma¬ite sposoby dopasowany został do naszej własnej esencji.
Kolejne dwa skrócone przykłady ilustrują moje twierdzenie, iż osobiści przewodni¬cy i bratnie dusze kontaktują się z nami z tamtej strony, jeśli potrzebujemy pociechy.
(...)
Poniższa relacja pochodzi od Rene, czterdziestoletniej wdowy, która straciła swego męża Harry'ego na trzy miesiące przed wizytą u mnie. Poczekałem na koniec seansu, zanim zadałem jej serię pytań, które przytoczę poniżej. Chodziło mi o porównanie świadomego i nadświadomego wyobrażenia Rene o jej przewodniczce, którą nazywa Niath.
Dr N. - Czy przed naszym dzisiejszym seansem miałaś jakikol¬wiek kontakt z istotą, którą widziałaś w stanie hipnozy i nazwałaś imieniem Niath?
P. - Tak, od śmierci Harry'ego Niath przychodziła do mnie w trudnych chwilach.
Dr N. - Czy Niath wydaje ci się tą samą postacią przed i po seansie?
P. - Nie, chyba widzę różnicę. Wcześniej myślałam, że jest aniołem, a teraz rozumiem, że jest moją nauczycielką.
Dr N. - Czy jej twarz i zachowanie w stosunku do ciebie na jawie różni się od tego, co widziałaś w czasie hipnozy?
P. (śmieje się) - Dzisiaj nie było skrzydeł ani aureoli, lecz jasne światło - to było takie samo, podobnie jak jej twarz i łagodne zachowanie. Widzę też, że w naszej grupie duchowej Niath potrafi... ostro instruować.
Dr N. - Jest bardziej nauczycielką, a mniej doradcą w żałobie, czy o to ci chodzi?
P. - Tak, chyba o to. Tuż po śmierci Harry'ego była taka miła i pełna zrozumienia, kiedy przychodziła do mnie... (pośpieszie) To nie znaczy, że nie jest miła w świecie dusz, po prostu bardziej... wymagająca.
Dr N. - Czy robiłaś coś, by wezwać do siebie Niath po śmierci Harry'ego?
P. - Po pogrzebie płakałam i prosiłam o pomoc. Zauważyłam, że muszę być bardzo spokojna i sama... żeby słyszeć...
Dr N. - Czy to znaczy, że raczej słyszałaś Niath, niż ją widziałaś?
P. - Nie, najpierw zobaczyłam ją, jak unosi się nade mną w sy¬pialni. Obejmowałam ramionami poduszkę udając, że to Harry, lecz przestałam już płakać.
Kiedy ją pierwszy raz spostrzegłam, stała się jakby rozmyta, a wtedy zrozumiałam, że muszę uważnie słuchać jej głosu. W następnych dniach raczej słyszałam Niath, niż ją widziałam... ale musiałam słuchać uważnie.
Dr N. - Czy chodzi ci o koncentrację?
P. - Tak... chociaż nie... raczej o pozwolenie, by mój umysł uwolnił się od ciała.
Dr N. - Co się dzieje, kiedy nie słuchasz właściwie, lecz pragniesz otrzymywać od niej wiadomości?
P. - Wtedy porozumiewa się ze mną poprzez moje odczucia.
DrN. - W jaki sposób?
P. - Na przykład jadę sobie gdzieś sama samochodem lub spaceruję, zastanawiając się nad zrobieniem czegoś - podjęciem jakiegoś określonego działania. Ona sprawia, że czuję się dobrze, jeśli jest to działanie, które rzeczywiście powinnam wykonać, jeśli jest ono słuszne.
Dr N. - A jeśli działanie, które rozważasz, będzie dla ciebie złe -co wtedy?
P. - Niath sprawi, że będę czuła niepewność, czy powinnam to zrobić. Wewnętrznie będę absolutnie pewna, że nie jest to dla mnie dobre.

Następny przykład dotyczy młodego mężczyzny, który w roku 1942 w wieku trzydziestu sześciu lat zginął w wypadku samochodowym. Jego relacja rzuca nieco więcej światła na mitologię aniołów.

Cyt. 3  ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 


Dr N. - Powiedz mi, co zrobiłeś dla swojej żony po tym, jak zdarzył się wypadek?
P. - Zostałem przy Betty przez trzy dni, by ulżyć nieco jej bólowi. Unosiłem się nad jej głową, by nasze pola energetyczne prze¬cinały się w taki sposób, że mógłbym przynieść jej ukojenie dopa¬sowując nasze wibracje.
Dr N. - Czy zastosowałeś też jakieś inne techniki?
P. - Tak, pokazałem jej swoją podobiznę.
Dr N. - Czy odniosło to skutek?
P. (żartobliwie) - Początkowo Betty myślała, że jestem Jezusem. Drugiego dnia była skonfundowana, a trzeciego przekonana, że jestem aniołem. Moja żona jest bardzo religijna.
Dr N. - Czy przeszkadza ci to, że nie rozpoznała cię z powodu swoich przekonań religijnych?
P. - Nie, wcale, (po chwili) Myślę, że byłoby mi przyjem¬nie, gdyby Betty zrozumiała, że to ja, lecz najbardziej zależy mi na tym, żeby lepiej się poczuła. Betty jest przekonana, że jestem jakimś niebiańskim bóstwem, i to dobrze, ponieważ przynoszę jej duchową pomoc.
Dr N. - Czy czułaby się jeszcze lepiej wiedząc, że to ty?
P. - Zrozum, Betty myśli, że jestem w niebie i nie mogę jej pomóc. Jej anioł potrafi to zrobić, ponieważ w rzeczywistości jest mną. Więc występuję w przebraniu - cóż to za różnica, skoro mogę osiągnąć swój cel, czyli pomóc jej otrząsnąć się z rozpaczy?
Dr N. - Skoro Betty nie widzi związku między tobą a twoim przebraniem, czy jest jakiś inny sposób bardziej osobistego porozumienia się z nią?
P. (uśmiecha się) - Przez mojego najlepszego przyjaciela Teda. Ted pociesza ją i doradza w codziennych sprawach. Nieco później będę się nad nimi unosił, wysyłając... przesłania przyzwalające, (pacjent wybucha śmiechem)
Dr N. - Co cię w tym tak śmieszy?
P. - Ted jest kawalerem. Od dawna był zakochany w Betty, lecz ona jeszcze o tym nie wie.
Dr N. - Czy nie masz nic przeciwko temu?
P. (wesoło, choć z nostalgią) - Oczywiście, że nie. Czuję ulgę, że Ted może się o nią zatroszczyć, skoro ja już nie jestem w stanie... przynajmniej dopóki nie wróci do mnie do domu. 




Następny przykład ‘kontaktów na odległość’  (tym razem przy wykorzystaniu możliwości ciała mentalnego), zapożyczony z książki katolickiej mistyczki, F. Horak  ‘Swiętych obcowanie” :

Cyt. 4

Kiedy Święty objawia się na ziemi, nie opuszcza na tę chwilę nieba. Silnie skoncentrowaną częścią swej istoty ( można to porównać do splecionej w grube pasmo dużej ilości owych świętych nitek ) zbliża się wprawdzie do człowieka , jażn jego jednak przebywa w jasności bożej . Z materii spotkanej po drodze tworzy sobie kształt dostrzegalny ludzkiemu wzrokowi ..." 

Próby przekazywania przeróżnych inspiracji , czy pocieszania nas po śmierci swoich byłych ciał ludzkich , dusze podejmują również z miejsc 'obok ' nas , z Ziemi :

Często przy tym pomagają nam w kontaktach również zupełnie nieznane nam dusze :

Cyt. 5  ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

Istnieją też przypominające anioły duchy, które pomiędzy kolejnymi wcieleniami regularnie pojawiają się na Ziemi, by pomagać nieznanym sobie, nieszczęśliwym ludziom. Mogą to być praktykujący uzdrawiacze, jak w przypadku jednego z moich pacjentów:
Mój przewodnik i ja pomagaliśmy pewnemu chłopcu w Indiach, który tonął i był potwornie przerażony. Rodzice wyciągnęli go na brzeg i próbowali przywrócić do życia, lecz nie bar¬dzo się to udawało.
Położyłem mu dłonie na głowie, by złagodzić jego strach, wysłałem do serca promień energii, by rozgrzać ciało, i na chwilę nałożyłem swoją jaźń na jego, by ułatwić mu wykrztuszenie wody i złapanie oddechu. W czasie tej podróży na Ziemię udało nam się pomóc dwudziestu czterem ludziom. 

Jak juz wspomniałam wcześniej , mogą z nami również kontaktować się dusze, które po śmierci swoich ciał ludzkich zostały na Ziemi, nie wróciły jeszcze do tego ‘nieba ‘ :

Podane poniżej przykłady pochodzą z prób porozumienia się, podejmowanymi przez takie dusze , które chciały dodać otuchy swoim bliskim .

( W moim odczuciu sa to jednak dusze bardziej dojrzałe, którym często pomagają w nawiązaniu takiego kontaktu ich Opiekunowie ) :



Cyt. 6   ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Poniżej podam przykłady określonych metod używanych przez dusze do porozumiewania się z ukochanymi osobami. Stosowanie tych technik może rozpocząć się tuż po śmierci fizycznej i być bardzo intensywne.(...).
Spokojna kontemplacja i medytacja powinna przynieść większą receptywność na sygnały ‘‘duszy’’, która odeszła, i obudzić w jaźni zwiększone poczucie świadomości.

 

Techniki terapeutyczne dusz 

Zacznę od przykładu zaawansowanej w rozwoju ‘‘duszy’’ o imieniu Tammano. Tammano szkoli się na przewodnika. Powiedział mi: „Od tysięcy lat inkarnuję i umieram na Ziemi, a dopiero kilka wieków temu zacząłem rozumieć, jak zmieniać negatywne wzorce myśli i uspokajać ludzi". Przykład ten zaczyna się w momencie, kiedy Tammano opisuje mi chwile tuż po swej nagłej śmierci w poprzednim życiu.
P. (Pacjent) - Żona nie wyczuwa mojej obecności. W tej chwili zupełnie nie mogę się do niej przebić.
DrN. - Jaka jest tego przyczyna?
P. - Zbyt wielka, przemożna rozpacz. Alicja jest w stanie szoku po moim nagłym zgonie, otępia ją to tak bardzo, że nie wyczuwa mojej energii.
Dr N. - Tammano, czy ten problem powracał we wcześniejszych wcieleniach, czy powodem jest Alicja?
P. - Tuż po śmierci ludzie, którzy cię kochają, są albo szalenie zdenerwowani, albo całkowicie otępiali. W obu wypadkach ich umysły mogą się zatrzasnąć. Moim zadaniem jest próba przywrócenia równowagi między umysłem a ciałem.
Dr N. - Gdzie w tej chwili znajduje się twoja ‘dusza’?
P. - Na suficie naszej sypialni.
DrN. - Co chciałbyś, żeby zrobiła Alicja?
P. - Chciałbym, żeby przestała płakać i skupiła się. Nie wierzy, że mogę być nadal żywy, więc jej wzorce energii tworzą strasznie splątaną masę. To ogromnie frustrujące. Jestem tuż przy niej, a ona o tym nie wie!
Dr N. - Czy masz zamiar zaniechać dalszych prób i wrócić do świata dusz, ponieważ jej umysł jest zatrzaśnięty?
P. - To byłoby łatwe dla mnie, ale nie dla niej. Za bardzo mi na niej zależy, bym teraz zaprzestał prób. Nie odejdę, dopóki przynajmniej nie poczuje, że ktoś jest wraz z nią w pokoju. To mój pierwszy krok. Potem będę w stanie zrobić więcej.
Dr N. - Ile czasu upłynęło od twojej śmierci?
P. - Kilka dni. Jest już po pogrzebie i dlatego właśnie staram się pocieszyć Alicję.
Dr N. - Domyślam się, że twój przewodnik czeka na ciebie, by odprowadzić cię do domu?
P. (śmieje się) - Poinformowałem moją przewodniczkę Eaan, że będzie musiała na mnie trochę poczekać... co nie było koniecz¬ne. Ona to wszystko wie - sama mnie uczyła!
Przykład ten ilustruje powszechną skargę, jaką słyszę od świeżo uwolnionych z ciała dusz. Wielu z nich brakuje takiego doświadczenia lub determinacji, jakie posiada Tammano. Mimo to większość dusz, któ¬re pragną odejść do świata dusz, nie opuści ziemskiego planu astralnego, dopóki nie podejmą próby przyniesienia pociechy rozpaczającym po nich bliskim. Streściłem opowieść mojego pacjenta o tym, jak pomagał swojej żonie Alicji otrząsnąć się z rozpaczy, by móc skupić się na kojącym dzia¬łaniu wzorców energii ‘‘duszy’’ na rozproszoną energię ludzką.
Dr N. - Tammano, chciałbym, byś wprowadził mnie w techniki, jakich używasz pomagając Alicji radzić sobie z rozpaczą.
P. - Zacznę od tego, że Alicja mnie nie straciła, (bierze głęboki oddech)
Najpierw wylewam na nią deszcz mojej energii, który niczym kopuła otacza ją od pasa do głowy.
Dr N. - Gdybym był istotą duchową stojącą obok ciebie, co by mi to przypominało?
P. (uśmiecha się) - Chmurę cukrowej waty.
DrN. - Jakie jest tego działanie?
P. - Przykrywa to Alicję kocem mentalnego ciepła, co ją uspokaja. Muszę zaznaczyć, że nie opanowałem jeszcze tej sztuki w stopniu doskonałym, lecz tuż po moim zgonie umieściłem nad Alicją ochronną chmurę energetyczną, by sprawić, że będzie bardziej receptywna.
DrN. - Rozumiem, swoje działania rozpocząłeś już wcześniej. A co teraz robisz?"
P. - Zaczynam filtrować pewne aspekty siebie poprzez chmurę energii wokół niej, dopóki nie wyczuję punktu, w którym jest najmniejsza blokada, (milczy chwilę)
Znajduję go po lewej stronie czaszki, tuż za uchem.
Dr N. - Czy to miejsce ma jakieś znaczenie?
P. - Alicja uwielbiała, kiedy całowałem jej uszy. (pamięć o czułych miejscach ma znaczenie)
Kiedy po lewej stronie dostrzegam otwarcie, skupiam swoją energię w potężny promień i kieru¬ję ją w to miejsce.
Dr N. - Czy twoja żona od razu to odczuwa?
P. - Alicja wyczuwa na samym początku łagodne dotknięcie, lecz jej świadomość jest pokawałkowana przez rozpacz. Wówczas zwięk¬szam moc mojego promienia - posyłam jej myśli pełne uczucia.
Dr N. - Czy widzisz, że to działa?
P. (radośnie) - Tak, odkrywam nowe wzorce energii płynące od żony, które nie są już teraz ciemne. Jej emocje przemieniają się... przestaje płakać... rozgląda się, wyczuwa mnie. Uśmiecha się. Teraz ją mam.
Dr N. - Czy zakończyłeś swoje działania?
P. - Będzie z nią wszystko w porządku. Czas na mnie. Będę nad nią czuwał, lecz wiem, że sobie poradzi. To dobrze, bo ja sam będę teraz bardzo zajęty.
Dr N. - Czy to oznacza, że nie będziesz się już kontaktował z Alicją?
P. (urażony) - Skądże znowu! Będę przy niej, kiedy tylko będzie mnie potrzebowała. Jest moją wielką miłością.




Innymi sposobami kontaktu pomiędzy ‘duszami’ aktualnie niewcielonymi a wcielonymi , jest wykorzystanie promieni energii wysyłanych przez dusze do odczuwania wrażeń dotykowych, dzwiękowych, wzrokowych , smakowych i zapachowych .

Cyt. 7  ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Dotyk ' somatyczny'

Z klinicznych terminów „połączenie somatyczne" i „dotyk terapeutyczny" utworzyłem jedno pojęcie, by opisać metodę, jakiej używają istoty bezcielesne, kierując promienie energii, którymi dotykają poszczególnych części ludzkich ciał.

Uzdrawianie nie ogranicza się do punktów czakralnych w ciele, o których wspominałem wcześniej. Dusze pragnące pocieszyć swoich rozpaczających bliskich szukają obszarów, które są najbardziej receptywne na ich energię.

Widzieliśmy to działanie w przykładzie 1 (obszar za lewym uchem). Wzorzec energii staje się terapeutyczny, kiedy tworzy się mosty, by połączyć dwa umysły - nadawcy i odbiorcy - w transmisji telepatycznej.

Połączenie poprzez transmisję myśli do cierpiącego ciała, jest somatyczne, kiedy posługuje się metodami fizjologicznymi.

Polega ono na subtelnym dotykaniu narządów cielesnych, co wywołuje określone reakcje emocjonalne, niekiedy z wykorzystaniem zmysłów.

Umiejętnie stosowane promienie energii mogą wywołać rozpoznanie dzięki wrażeniom dźwiękowym, wzrokowym, smakowym i zapachowym.
(...).
Przykład 2

Dr N. - Jakiej techniki używasz, by dotrzeć do swojej żony?
P. - Mojej wypróbowanej, standardowej - w środek klatki piersiowej.
DrN. - Gdzie dokładnie?
P. - Kieruję mój promień energii prosto w serce. Jeżeli trochę zboczę, nic się nie stanie.
DrN. - Dlaczego ta metoda jest w twoim przypadku skuteczna?
P. - Znajduję się na suficie, a żona jest pochylona i płacze. Mój pierwszy strzał powoduje wyprostowanie się. Wzdycha głęboko i zdaje się coś wyczuwać, bo patrzy w górę. Wtedy używam mojej techniki rozpraszającej.
DrN. - Co to znaczy?
P. (uśmiecha się) - Miotam energię we wszystkich kierunkach z centralnego punktu na suficie. Zazwyczaj jedna z takich strzał dosięga właściwego celu, czyli głowy, w dowolnym miejscu.
Dr N. - Co jednak określa ten właściwy cel?
P. - Chodzi oczywiście o miejsce niezablokowane przez negatywną energię.

Zwróćmy uwagę na różnicę między pacjentem z przykładu 2 a kolejną pacjentką, która ostrożnie rozmieszcza swoją energię na konkretnym obszarze, jak gdyby lukrowała tort.

Przykład 3
DrN. - Opisz sposób, w jaki masz zamiar pomóc swojemu mężowi twoją energią.
P. - Mam zamiar pracować z podstawą czaszki tuż powyżej kręgosłupa. Mój Boże, Kevin tak bardzo cierpi. Nie odejdę, dopóki nie poczuje się lepiej.
Dr N. - Dlaczego wybrałaś to właśnie miejsce?
P. - Ponieważ wiem, że lubił, kiedy pocierałam jego kark, więc jest to obszar, w którym najłatwiej będzie mu odebrać promień mojej energii. Potem zabawię się z tym obszarem tak, jak gdybym wykonywała coś w rodzaju masażu.
Dr N. - Zabawisz się z tym obszarem?
P. (pacjentka chichocze i wyciąga przed siebie dłonie, szeroko rozpościerając wszystkie pięć palców) - Tak, rozmieszczę swoją energię i poprzez dotyk wprowadzę się w delikatne drgania. Dla uzyskania jak najlepszego efektu złączę obie dłonie i będę nimi przesuwać wokół obu skroni Kevina.
Dr N. - Czy on wie, że to ty?
P. (z chytrym uśmieszkiem) - Och, on pojmuje, że to muszę być ja. Nikt inny nie potrafiłby tego zrobić, a zajmuje mi to tylko chwilkę.
DrN. - Czy nie będzie mu tego brakowało, kiedy już powrócisz do świata dusz?
P. - Myślałam, że wiesz o tych rzeczach. Mogę wrócić za każ¬dym razem, kiedy będzie mu ciężko i będzie za mną tęsknił.
Dr N. - Ja tylko tak sobie pytałem. Nie chciałbym być niedeli¬katny, lecz co będzie, jeśli Kevin zwiąże się kiedyś z inną kobietą?
P. - Ucieszy mnie to bardzo, jeżeli znowu będzie szczęśliwy. To świadectwo tego, jak dobrze nam było razem. Nasze życie ze sobą- każda chwila - nigdy nie zostaje stracone, można je odtwarzać na nowo w świecie dusz.




Cyt. 8  ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

N. - Co robisz, jeżeli twoje wysiłki tuż po śmierci nie przy¬noszą pożądanych rezultatów?
P. - Kiedy stwierdziłem, że moja żona Helena nie odbiera mnie bezpośrednio, zdecydowałem się w końcu wykorzystać domowe otoczenie.
Dr N. - Masz na myśli jakieś zwierzę domowe - kota lub psa?
P. - Korzystałem wcześniej z pomocy zwierząt, lecz nie, nie tym razem. Postanowiłem posłużyć się jakimś wartościowym dla mnie przedmiotem, czymś bardzo osobistym. Wybrałem sygnet.
W tym miejscu swojej relacji pacjent wyjaśnił mi, że w ciągu ostatniego życia zawsze nosił na palcu masywny indiański sygnet, w którym osadzony był duży turkus. Razem z żoną siadali często przy kominku omawiając wydarzenia minionego dnia. Mężczyzna ów w czasie rozmowy miał zwyczaj pocierać palcem kamień. Żona żartowała z niego, że kiedyś zetrze turkus aż do metalu, w którym kamień był osadzony. Helena przypomniała mu pewnego razu, że tę jego nerwową manierę zauważyła już pierwszego wieczoru, kiedy się poznali.
Dr N. - Sądzę, że rozumiem, jakie znaczenie miał sygnet. Co zatem zrobiłeś z nim jako istota duchowa?
P. - Kiedy pracuję z ludźmi i przedmiotami, muszę czekać, aż sceneria będzie bardzo spokojna. W trzy tygodnie po mojej śmierci Helena zapaliła ogień na kominku i patrzyła weń pełnymi łez oczyma. Rozpocząłem od owinięcia mojej energii ogniem, wykorzystując go jako przekaźnik ciepła i elastyczności.
Dr N. - Wybacz, że przerywam, lecz co masz na myśli mówiąc „elastyczność"?
P. - Nauczenie się tego zajęło mi całe wieki. Elastyczna energia jest płynna. Sprawienie, by energia mojej ‘‘duszy’’ stała się płynna, wymaga intensywnej koncentracji i praktyki, ponieważ musi ona być cienka i puszysta. Ogień służy jako katalizator w tym procesie.
DrN. - Czy jest to przeciwieństwo mocnego, wąskiego promie¬nia energii?
P. - Właśnie tak. Mogę działać bardzo skutecznie, szybko zmieniając stan mojej energii z płynnego w stały i z powrotem. Zmiana ta jest subtelna, lecz potrafi pobudzić ludzki umysł.
Uwaga: Inni pacjenci także mówili mi o tym, iż technika zmiany postaci energii „łaskocze ludzki umysł".
DrN. - To ciekawe, proszę, mów dalej.
P. - Helena łączyła się z ogniem, a przez to i ze mną. Przez chwilę jej ból był mniej przygniatający, więc przesunąłem się prosto do czubka jej głowy. Odczuła moją obecność... bardzo lekko. To nie wystarczyło. Wówczas zacząłem zmieniać moją energię, tak jak to już wcześniej opisałem, z twardej na miękką, rozwidlając ją.
Dr N. - Na czym polega ten sposób?
P. - Rozszczepiam ją. Miękką, płynną energię trzymam na głowie Heleny, by zachować kontakt, zaś twardy promień kieruję na leżące w szufladzie biurka pudełko z sygnetem. Chodzi mi o to, by utworzyć gładką ścieżkę prowadzącą z jej umysłu do sygne¬tu. Dlatego używam twardego, stałego promienia, by nakierować ją na sygnet.
Dr N. - Co wówczas robi Helena?
P. - Prowadzona przez mnie powoli podnosi się, sama nie wiedząc dlaczego. Porusza się jak lunatyczka, podchodzi do biurka i waha się. Następnie otwiera szufladę. Ponieważ sygnet znajduje się w pu¬dełku, nie przestaję przesuwać energii z jej umysłu do wieczka pu¬dełka. Helena otwiera je i wyjmuje sygnet, trzymając go w lewej dłoni. (wzdycha głęboko) Wtedy wiem, że ją mam!
DrN. - Ponieważ...?
P. - Ponieważ sygnet nadal zachował nieco mojej energii. Czy nie rozumiesz? Helena odczuwa moją energię na obu końcach rozwidlenia. Jest to sygnał dwukierunkowy. Bardzo skuteczny.
Dr N. - Ach, rozumiem. Co robisz dalej?
P. - Tworzę silne połączenie między mną stojącym po jej prawej stronie a sygnetem, który trzyma w lewej dłoni. Helena odwraca się do mnie z uśmiechem, po czym całuje sygnet i mówi: „Dziękuję ci, kochanie, teraz wiem, że nadal jesteś ze mną. Postaram się być bardziej dzielna".

 

c.d.n.


Podziel się
oceń
13
0

Sposoby kontaktów dusz/duchów/energii z nami

Innymi , znanymi od dawna sposobami kontaktów ‘dusz’ nie wcielonych i wcielonych są :

( dla ułatwienia zamieszczę odpowiednie fragmenty z wikipedii )

 

Cyt. 15  

 

Metody kontaktu z duchami

Trans

Komunikowanie się z duchami za pomocą osoby szczególnie do tego uzdolnionej (medium), która w czasie transu może być nawet bezpośrednio opanowana przez ducha i przemawiać jego głosem. Początkowo medium szukało kontaktu z konkretnym, wybranym duchem. Jednak okazało się, że duchy często "podszywają się" pod inne i dlatego obecnie medium otwarte jest na kontakt z każdym chętnym duchem. Spotkania spirytystów z medium nazywane są "seansami". Celem medium jest często pomoc "zagubionym i cierpiącym" duchom osób, które zmarły np. nagłą śmiercią w wypadku lub szukają zemsty na innych ludziach. Seanse odbywają się z reguły w pozbawionym okien pomieszczeniu, wokół drewnianego (przeważnie okrągłego) stołu, najczęściej wieczorem lub w nocy (co ma ułatwić materializację duchów). W specjalnych "książkach modlitw" zapisywane są nazwiska osób za których spirytyści się szczególnie modlą.

Typtologia

Metoda komunikowania się z duchami za pomocą ustalonego kodu wystukiwanego przez ducha (technika stworzona przez siostry Fox).

Wskazywanie liter

Metoda początkowo polegała na umieszczeniu na stoliku ostrego przedmiotu np. długopisu, który duch skierowywał na napisane litery alfabetu. Obecnie jest to najczęściej wykonana z drewna topoli deska (na niej kładą ręce uczestnicy seansu), którą umieszcza się na drewnianym stole, na którym napisane są litery alfabetu oraz słowa "tak" i "nie". Metoda uważana jest za szczególnie niebezpieczną dla osób niedoświadczonych,ponieważ duch może przejąć ciało osoby.

Transkomunikacja

Metoda odczytywania przekazów od wielu duchów jednocześnie za pomocą nagrywania i odczytywania szumów z odbiorników radiowych i telewizyjnych, nastawionych na kanały bez wyraźnego przekazu.


Pismo automatyczne

Osoba (często medium) pisze na kartce, nie myśląc o tym, co pisze i pozwalając kontrolować się duchowi. W ten sposób duch może sam zapisać swoje przesłanie. 

 

~~~~

Nawiązując do transu, przemawianie przez jakieś istoty duchowe przy użyciu strun głosowych ciała ludzkiego jakiejś osoby, może odbywać się również wtedy, gdy ta osoba ‘opuściła ‘ czasowo to ciało podczas stanu, zwanego OOBE ( Out Of The Body Experience ). Taki przypadek opisuje R. Monroe w „ Dalekich podróżach „ :

 

Cyt. 16

Jedna z naszych eksperymentatorek nawiązała bliski kontakt z grupą czterech czy pięciu istot. Jedna z nich porozumiewała się z nami za pośrednictwem strun głosowych eksperymentatorki. 

A oto transkrypcja nagrania dokonanego podczas spotkania, na którym doszło do zawarcia bliższej znajomości ze wspomnianymi istotami. 

SS/ROMC (kierownik biura) 8:05 min. test nr 306 

Obserwowałam, co się dzieje wokół mnie, będąc jednocześnie świadoma swych własnych doznań. Gdy tylko moje ciało energetyczne zbliżyło się do ciała fizycznego, cztery istoty pomogły mi je unieść i wydobyć z ciała fizycznego. Zrobiło mi się wówczas lekko i poczułam się bardzo, bardzo dobrze. Odniosłam wrażenie, że ta forma energetyczna została jak gdyby wszczepiona w moje ciało fizyczne lub – inaczej mówiąc – znalazła się w nim. Dostarczała mu energii. Była lekka i dobrze zabezpieczona, a ja czułam się wspaniale na zewnątrz swego fizycznego dała; było mi bardzo lekko i mogłam doświadczać energii istnienia. Jeden z pomocników właśnie mówił, jak można by przeprowadzić pewien eksperyment posługując się moim ciałem jako przekaźnikiem, elementem pośredniczącym między różnymi wymiarami. Podczas tego doświadczenia będę mogła wyjść z ciała i obserwować, o ile zechcę, co się będzie działo z formą energetyczną. Będzie mi lekko i radośnie, a towarzystwo przewodników da mi poczucie pewności i bezpieczeństwa. 

Monitor: – Czy teraz zamierzają przeprowadzić jeszcze jakiś eksperyment?

– Tak. Maje mi się, że chcieliby porozmawiać używając mojego głosu, gdyż nadal nie jestem wystarczająco odprężona, by móc swobodnie wychodzić poza dato. Będziemy ćwiczyć i eksperymentować, aż nauczę się lepiej relaksować, umożliwiając swobodny przepływ i nie pozwalając umysłowi zatrzymać tego procesu, Im więcej włożę w to pracy, tym szybszy będzie mógł być ten przepływ. Dlatego też chcą przeprowadzić ten krótki eksperyment polegający na przekazywaniu niektórych myśli za pośrednictwem moich strun głosowych i – że tak powiem – mego aparatu umysłowego. Zobaczymy, co... będziemy mogli się przekonać, co z tego wyniknie.

Monitor: – Dobrze. Będę tu na wypadek, gdybyś mnie potrzebowała.

– W porządku.

(Czas trwania: 3:23 min.)

Nowy Głos: – Witajcie! Mówię, posługując się strunami głosowymi tej młodej osoby, do której chciałbym mówić, gdy będzie obserwowała to, co się wydarzy.





Bazując na doświadczeniu, które w pewnym zakresie pozwoliłam sobie zilustrować odpowiednimi cytatami z książek M. Newtona , R. Monroe czy F. Horak , pozwolę sobie na sformułowanie następujących wniosków w temacie sposobów, możliwych do wykorzystania do celów komunikacji , pomiędzy ‘duszami’  wcielonymi w ciała ludzkie, a nie wcielonymi :


1. Dusze mogą być dla nas mniej lub bardziej widzialne nawet naszym 'fizycznym' wzrokiem , i zależy to przede wszystkim od ich intencji bycia widzianymi, a w konsekwencji od ilości energii, którą ze sobą zabiorą na Ziemię , lub ich umiejętności zagęszczania dostępnej zewnętrznej energii do postaci, w jakiej pragną być widziani ( wtedy mogą być również wg mnie fotografowane )



2. 'Zobaczyć' daną ‘duszę’ , sami będąc w ciele ludzkim, możemy jednak przede wszystkim za pomocą tzw. 'trzeciego oka ' – a jedna z takich możliwości jest taka, kiedy ona sama lub przykładowo nasze WJ/ Anioł Stróż pośle odpowiednią falę myślową bezpośrednio do naszego mózgu, co wywoła ( czyli inaczej 'mózg odczyta ' ) powstanie w naszym 'umyśle' obrazu o odpowiedniej treści .

(Osoby nie umiejące odróżnić swoich myśli, ‘ubranych’ w słowa, obrazy czy dźwięki , od nadesłanych do nich przez kogoś innego , mogą te obrazy ‘dusz’ wziąć za swoje myśli, za ‘wytwór’ swojego ‘mózgu’ )



3. Dusze mogą być dla nas ' słyszalne' , i może to być zrealizowane znowu – min. - dzięki przesłaniu z zewnątrz naszego ciała ludzkiego do naszego mózgu fali myślowej o odpowiednich parametrach , które nasz mózg odbierze jako dźwięk zewnętrzny lub wewnętrzny o odpowiedniej treści ( to zalezy od intencji nadającego te fale, czyli od treści tych fal ) .

Aby być ' słyszalne' ‘zewnętrznie’ w sensie stuków , dusze mogą również wykorzystać jakikolwiek sprzęt domowy czy inny, dający się poruszać .


4. Generalnie dusze nie wcielone mogą wpływać na odbieranie przez dusze wcielone wrażeń dotykowych, smakowych, słuchowych, wzrokowych .


Można to zrealizować za pomocą odpowiednio skierowanych wiązek energii do odpowiednich receptorów na naszym ciele ( przykładowo dotykowych, smakowych ), lub przesyłając fale myślowe o odpowiedniej treści wprost do odpowiednich obszarów naszego mózgu, zawiadujących tymi doznaniami, który odczyta je wtedy jako 'prawdziwe' .



5. Dusze mogą być dla nas słyszalne również z ‘wewnątrz’ naszego ciała ludzkiego, bowiem tak samo jak my, i one w pewnych warunkach mogą wejść do tego naszego ciała ludzkiego ( i dzieje się to zazwyczaj wbrew naszej woli ) .

W takim przypadku ich myśli będziemy mogli słyszeć jako nasze własne myśli ( gdy ‘dusza’ będzie bardzo dobrze imitować nasz wzór energetyczny ) lub poznamy, ze to cudze myśli , gdy poznaliśmy już dobrze nasz własny sposób myślenia , i wyćwiczyliśmy odróżnianie własnych myśli od cudzych .

Jeżeli ktoś określa słyszane przez siebie swoje myśli jako swój wewnętrzny 'głos', to w tym ostatnim przypadku ( gdy ‘dusza’ nie dopasuje się do naszego wzorca myślenia ) myśli tej 'cudzej' ‘‘duszy’’ , będącej w naszym ciele , taka osoba odczyta jako słyszany 'cudzy' głos . ( no i często takie osoby sa diagnozowane przez psychiatrów –gdy maja jeszcze inne ‘objawy’ – jako schizofrenicy )


6. Dusze mogą przesyłać nam swoje myśli , zarówno w formie obrazów jak i słów, zarówno na jawie, jak i podczas snu, które mogą wpleść się w nasze własne myśli .

Mogą również przesyłać , też podczas jawy lub snu, całe sekwencje myśli ( Monroe określa to jako ROTE ) , tworzące odrębny wątek myślowy ( jak w przykładach o przesyłaniu snów ) .

W zależności od świadomości danej osoby, w zakresie odróżniania swoich myśli od 'cudzych', takie przesyłane myśli może ona potraktować jako swoje własne, lub 'cudze' .


7. Dziedzinami , w których dusze najbardziej się mogą wykazać, i które mogą wykorzystać najbardziej do swoich celów, są te wszystkie, które są związane z istnieniem pól : elektrycznego i magnetycznego . A więc dusze do komunikacji mogą wykorzystać wszelki sprzęt korzystający z tych pól ( telewizory, radia, itp. )


8. Stanami, najbardziej sprzyjającymi mniej lub bardziej świadomej komunikacji pomiędzy ‘dusza’mi wcielonymi i niewcielonymi, są wszelkiego rodzaju stany 'wyciszenia' umysłu, kontroli myśli, równowagi emocjonalnej .


Przykładów możliwych działań ‘dusz’ niewcielonych w stosunku do wcielonych w ciała ludzkie można by jeszcze mnożyć bez liku, bo tak jest ich wiele .

Jak wszystkie możliwości, i te wymienione powyżej, można wykorzystać w 'dobrym' celu, aby przynieść duszom wcielonym inspiracje i aby ich natchnąć radością i otuchą .

Można je też niestety wykorzystać w złych intencjach , czyniąc przy okazji sporo 'zła' w psychice osób podanych tym działaniom. I oby tych było jak najmniej albo wcale .....

 

~~~~~~

PS.

W związku z faktem, ze powyższym materiale wykorzystuje wiele fragmentów z książek różnych autorów , chciałabym na wszelki wypadek zaznaczyć , ze czynię to w oparciu o poniższy przepis prawa autorskiego :

Art. 29.
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości


Podziel się
oceń
6
1

Sposoby kontaktu swiata dusz/duchów/energii z nami

c.d.  Części 1

 

 

Cyt. 9   ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Kontakt w znajomym otoczeniu

Kolejnym sposobem docierania do bliskich są znajome miejsca, z którymi wiążą się miłe wspomnienia. Takie kontakty skutkują w przypadku umysłów zamkniętych na wszelkie inne formy komunikacji duchowej. Poniższy przykład ilustruje działanie takiej właśnie metody. Moja pacjentka, w poprzednim życiu nosząca imię Nancy, zmarła w wyniku udaru po trzydziestu ośmiu latach małżeństwa z Charłesem. Jej mąż utkwił w pośmiertnym żalu między etapem odmowy a gniewu, zaś jego emocje były tak zapętlone, że nie potrafił przyjąć pomocy przyjaciół ani poszukać profesjonalnej terapii psychologicznej. Jego analityczny umysł inżyniera odrzucał jakiekol¬wiek duchowe podejście do tej śmierci jako nienaukowe.

‘dusza’ Nancy różnymi sposobami próbowała dotrzeć do nie¬go przez wiele miesięcy po pogrzebie. Jego stoicka natura otoczyła go takim murem, że od chwili śmierci żony Charles nawet nie zapłakał. By pokonać tę przeszkodę, Nancy zdecydowała się dotrzeć do jego wewnętrznego umysłu dzięki zmysłowi węchu, w połączeniu ze znajomym dla obojga otoczeniem.
Wykorzystanie przez dusze organów zmysłów uzupełnia porozumiewanie się z podświadomym umysłem.
By dotrzeć do Charlesa, Nancy postanowiła wykorzystać swój ogród, a zwłaszcza bujny krzew różany.



Przykład 8

Dr N. - Dlaczego sądzisz, że Charles może zareagować na twoją obecność akurat w ogrodzie?
P. - Ponieważ wie, że kochałam ten ogród. Moje rośliny były mu zupełnie obojętne. Wiedział, że ogrodnictwo sprawiało mi przyjemność, lecz dla niego była to tylko ciężka, brudna praca. Szczerze mówiąc, bardzo niewiele mi pomagał. Był zbyt zajęty swoimi projektami mechanicznymi.
Dr N. - Wobec tego nie zwracał uwagi na twoją pracę w ogrodzie?
P. - Nie, chyba że sama specjalnie mu coś pokazywałam. Przy drzwiach frontowych posadziłam swój ulubiony krzew białych róż i ilekroć ścinałam jego kwiaty, podsuwałam Charlesowi bu¬kiet pod nos żartując, że jeśli jego słodki zapach w ogóle na niego nie działa, to znaczy, że jego ‘‘duszy’’ brak romantyzmu. Wiele razy śmialiśmy się z tego, bowiem Charles był w istocie czułym kohankiem, choć na to nie wyglądał. Kpił sobie ze mnie mrucząc: „To są białe róże, a ja lubię czerwone".
Dr N. - Zatem w jaki sposób masz zamiar wykorzystać róże, by dać Charlesowi znać, że wciąż żyjesz i jesteś z nim?
P. - Mój krzew różany usechł po mojej śmierci z braku pielęgnacji. W istocie cały ogród jest w złym stanie, bowiem Charles był tak przygnębiony, że wcale nie miał ochoty się nim zajmować. Pewnego razu chodził zamyślony po ogrodzie i zbliżył się do różanego krzewu naszych sąsiadów. Doleciał go mocny zapach. Na to właśnie czekałam, więc szybko weszłam do jego umysłu. Pomyślał o mnie i spojrzał na mój uschnięty krzew.
DrN. - Stworzyłaś w jego umyśle obraz swojego krzewu?
P. (wzdycha) - Nie, nie pojąłby tego. Charles rozumie tylko narzędzia. Zaczęłam od pokazania mu w umyśle szpadla i czynności kopania. Potem przeszłam do mojego krzewu, a następnie centrum ogrodniczego w naszym mieście, gdzie można takie krzewy kupić. Charles wyciągnął kluczyki z kieszeni.
Dr N. - Sprawiłaś, że poszedł do samochodu i pojechał do tego centrum?
P. (uśmiecha się szeroko) - Wymagało to pewnego uporu, ale udało się.
DrN. - Co zrobiłaś dalej?
P. - W centrum ogrodniczym Charles krążył przez chwilę, po czym udało mi się zaciągnąć go do róż. Były tylko różne gatunki czerwonych, co mu bardzo odpowiadało. Pokazałam mu w umyśle biały kolor, więc zapytał sprzedawcę, dlaczego nie ma białych róż. Odpowiedziano mu, że zostały tylko czerwone. Charles zlekceważył moje myśli i kupił wielką donicę czerwonych róż, prosząc sprzedawcę, by dostarczono mu je do domu, ponieważ nie chce sobie zabrudzić samochodu.
Dr N. - Co dokładnie masz na myśli mówiąc o „zlekceważeniu"?
P. - Ludzie pod wpływem stresu stają się niecierpliwi i wpadają w ustalone koleiny swoich myśli. Dla Charlesa standardowym koorem róż jest czerwony. To jego sposób myślenia. Skoro sklep nie miał w sprzedaży białych róż, mój mąż przestał się nimi zajmować.
Dr N. - A więc w pewnym sensie Charles blokował skonfliktowane ze sobą obrazy projektowane przez ciebie i pochodzące ze świadomego umysłu?
P. - Tak, a poza tym z powodu mojej śmierci mąż jest bardzo wyczerpany mentalnie.
DrN. - Czy czerwone róże nie posłużą równie dobrze twojemu celowi?
P. (smutno) - Nie. Dlatego przeniosłam swoją energię na Sabinę, właścicielkę sklepu, którą znałam. Brała udział w moim pogrzebie i wie, że kochałam białe róże.
Dr N. - Nie sądzę, żebym rozumiał, do czego zmierzasz, Nancy. Nie było białych róż. Charles kupił czerwone i odjechał do domu. Czy to ci nie wystarczyło?
P. (śmieje się ze mnie) - Wy mężczyźni! Biała róża jest mną. Następnego ranka Sabina osobiście przywiozła do mnie do domu krzew białych róż. Powiedziała mojemu mężowi, że zdobyła je w innym sklepie, ponieważ na pewno tego właśnie bym chciała. Po czym odjechała, zostawiając zdumionego Charlesa na podjeź¬dzie. Zaniósł róże do tego miejsca, w którym kiedyś rósł mój stary krzew, i zatrzymał się. Pąki kwiatów dotykały jego twarzy. Czuł ich zapach, lecz co najważniejsze, biel połączyła się z wonią róż. (pacjentka urywa ze łzami w oczach)
DrN. (cichym głosem) - Opowiadasz bardzo jasno - proszę, mów dalej.
P. - Charles... poczuł wreszcie moją obecność. Roztaczam teraz moją energię wokół jego klatki piersiowej i krzewu róż. Chcę, by czuł zapach białych kwiatów i esencji mojej energii.
Dr N. - Czy udaje ci się to?
P. (miękko) - Na koniec mój mąż ukląkł koło wykopanego w ziemi dołka, przycisnąwszy do twarzy kwiaty róż. Wybuchnął płaczem i szlochał przez dłuższy czas, a ja go obejmowałam. Kie¬dy się uspokoił, wiedział, że wciąż z nim jestem. 






Aby odebranie przez nas nadawanych treści było możliwe, dusze często muszą zmienić swój standardowy ' tryb' myślenia : przykładowo zawierać nadawane myśli w słowach, a nie w obrazach , którymi na co dzień się posługują :

Cyt. 10   ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Oto cytat z listu, jaki otrzymałem od byłego pacjenta na te¬mat jego zmarłej żony Gwen. Wierzę, że nasze seanse pomogły mu od¬kryć najlepszy sposób odbierania jej myśli:

„Nauczyłem się, że jako dusze nie posiadamy bynajmniej jed¬nakowych zdolności porozumiewania się ze sobą.
Przesyłanie i odbieranie wiadomości jest umiejętnością, którą doskonali się dzięki ćwiczeniom.
Nareszcie rozpoznałem odcisk myśli Gwen, choć nie mogłem do niczego dojść medytując.
Miała ona skłonności literackie, zatem używała raczej myśli ubranych w słowa, a nie obrazów, by wytworzyć we mnie pewne uczucia.
Musiałem się nauczyć włączać słowne błyski pochodzące od niej do mojego sposobu wyrażania się - który jest jej doskonale znany -by móc rozszyfrować, co chce mi powiedzieć. Widzę teraz bar¬dziej wyraźnie, jak mogę jej dotknąć swoim umysłem." 





To, co w tych zacytowanych fragmentach jest ważne wg mnie, to, co potwierdza moje własne doświadczenie, to, ze silne stany emocjonalne przeszkadzają w odbiorze nadawanych od  ‘dusz’ treści .

Jak większość z nas wie, dobremu, z czasem coraz bardziej świadomemu odbiorowi, sprzyjają stany kontemplacyjno-medytacyjne, co zauważył również Newton :

 

Cyt. 11   ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Spokojna kontemplacja i medytacja powinna przynieść większą receptywność na sygnały ‘‘duszy’’, która odeszła, i obudzić w jaźni zwiększone poczucie świadomości.



Dlatego tez wiele ‘dusz’ do kontaktów z nami używa stanów , w których jesteśmy rozluźnieni , spokojniejsi, bardziej zrelaksowani ,czyli naszych snów :


Cyt. 12   ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Pojawianie się w snach


Jednym z głównych sposobów dotarcia ‘‘duszy’’, która świeżo odeszła, do pogrążonych w bólu bliskich jest wykorzystanie stanu snu. Rozpacz rządząca świadomym umysłem zostaje podczas snu tymczasowo odsunięta gdzieś na bok.
Nawet jeśli sen nie jest głęboki, nieświadomy umysł jest teraz znacznie bardziej otwarty i receptywny. Niestety, rozpaczająca osoba nazbyt często budzi się ze snu, który mógłby zawierać jakiś przekaz, i pozwala mu zniknąć w odmętach niepamięci, zamiast go sobie zapisać.
Albo obrazy i symbole widziane we śnie niczego w tamtym czasie nie znaczyły, albo też sekwencja snu została pochopnie zakwalifikowana jako myślenie życzeniowe, jeśli na przykład śniący widział siebie w towarzystwie zmarłego.


(...)

Przykład 5

Pacjentka, o której mowa w tym przykładzie, zmarła na zapalenie płuc w Nowym Jorku w roku 1935. Była młodą, zaledwie trzydziestoletnią kobietą, która przybyła do tego miasta z niewielkiego miasteczka na Środkowym Zachodzie, gdzie się wychowała. Śmierć Syl¬wii była nagła, zatem pragnęła ona bardzo pocieszyć swą rozpaczającą, owdowiałą matkę.
Dr N. - Czy po śmierci natychmiast odchodzisz do świata dusz?
P. - Nie. Muszę pożegnać się z moją matką, więc zostanę tu jesz¬cze trochę, dopóki nie otrzyma wiadomości o moim zgonie.
DrN. - Czy jest jeszcze ktoś, kogo chciałabyś zobaczyć, zanim udasz się do matki?
P. (z ociąganiem, chropawo) - Tak... jest mój dawny chłopak, ma na imię Phil... Najpierw pójdę do niego.
Dr N. (łagodnie) - Rozumiem; czy byłaś zakochana w Philu?
P. (milczy) - Tak, lecz nigdy się nie pobraliśmy. Ja... chciałam go tylko jeszcze raz dotknąć. Nie nawiążę z nim prawdziwego kontaktu, ponieważ mocno śpi i nie śni. Nie mogę zostać długo, bo chcę dotrzeć do matki, zanim usłyszy wieści na mój temat.
Dr N. - Czy z Philem nie działasz nieco zbyt pośpiesznie? Dlaczego nie zaczekasz na właściwy cykl snu i nie zostawisz mu wiadomości?
P. (twardo) - Phil od lat nie był częścią mojego życia. Oddałam mu się, kiedy oboje byliśmy młodzi. On już prawie o mnie nie myśli... gdyby przypomniał mnie sobie we śnie, i tak nie zrozumiałby wiadomości. Zostawienie śladów mojej energii wystarczy, ponieważ spotkamy się przecież w świecie dusz.
Dr N. - Czy opuściwszy Phila udajesz się do matki?
P. - Tak. Zaczynam od bardziej konwencjonalnej komunikacji myślowej, kiedy matka nie śpi, lecz niczego nie osiągam. Jest bardzo smutna. Cierpi, że nie może być przy mnie w chorobie.
Dr N. - Jakich metod dotychczas próbowałaś?
P. - Projektuję moje myśli jako pomarańczowo-żółte światło, ni¬czym płomień świecy, umieszczam je wokół jej głowy i przesyłam myśli pełne miłości. Nie odnosi to skutku. Matka nie rozumie, że je¬stem przy niej. Spróbuję w czasie snu.
Dr N. - Dobrze, Sylwio, wyjaśnij mi to po kolei. Zacznij od tego, czy skorzystasz z jakiegoś snu swojej matki, czy też sama go stwrzysz?
P. - Jeszcze nie potrafię dobrze tworzyć snów. O wiele łatwiej jest mi skorzystać z jednego z jej snów i wejść w niego, by osiągnąć bardziej naturalny kontakt. Chcę, by nie miała wątpliwości, że pojawiłam się w jej śnie.
Dr N. - Dobrze, zatem opisz mi ten proces.
P. - Kilka pierwszych snów się nie nadaje. Jeden z nich jest kłę¬bowiskiem absurdów. Inny jest fragmentem z poprzedniego życia, lecz mnie w nim nie ma. Wreszcie matka zaczyna śnić, że wędruje samotnie polami wokół domu. Musisz wiedzieć, że w tym śnie nie rozpacza. Jeszcze nie umarłam.
Dr N. - Co jest dobrego w tym śnie, skoro cię w nim nie ma, Sylwio?
P. (śmieje się ze mnie) - Jak to, nie rozumiesz? Mam zamiar wśliznąć się w niego niepostrzeżenie.
Dr N. - Możesz zmienić sekwencję snu, by się w nim znaleźć?
P. - Oczywiście, wchodzę na pole z drugiej strony, dopasowując wzorce mojej energii do myśli matki. Pokazuję jej taki obraz mnie samej, jaką byłam, gdy widziała mnie po raz ostatni. Nadchodzę wolno polami, by zdołała się przyzwyczaić do mojego widoku. Macham do niej i uśmiecham się, a potem podchodzę bliżej. Obejmujemy się mocno, a wtedy wysyłam do jej śpiącego ciała fale odmładzającej energii.
Dr N. - Jakie to ma znaczenie?
P, - Ten obraz ma się wznieść na wyższy poziom świadomości mojej matki. Chcę być pewna, że ten sen zostanie z nią nawet po obudzeniu.
Dr N. - Skąd masz pewność, że nie pomyśli, iż to wszystko jest tylko projekcją jej tęsknoty za tobą? Że nie zlekceważy tego snu jako nierzeczywistego?
P. - Wpływ snu tak żywego jak ten jest bardzo duży. Kiedy matka się obudzi, jej umysł zapamięta żywy obraz tego krajobrazu i mnie, będzie czuła, że z nią jestem. Po pewnym czasie to wspomnienie stanie się tak realne, że będzie tego pewna.
Dr N. - Sylwio, czy obrazy ze snu przemieszczają się z rzeczywistości nieświadomej do świadomej dzięki dokonanemu przez ciebie transferowi energii?
P. - Tak, kontynuuję wysyłanie do niej fal energii przez następne kilka dni, dopóki nie zacznie godzić się z moim odejściem. Chcę, by uwierzyła, że wciąż jestem jej częścią i zawsze nią będę.




Inne cytaty związane z wykorzystaniem do przekazywania wiadomości snów :

Cyt. 13   ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Tkacze Materii Snów, z którymi miałem kontakt, zajmują się implantacją snów na dwa sposoby.

1. Zmiana Snu.
Odznaczająca się znaczną biegłością istota bezcielesna wnika do umysłu śpiącego i częściowo zmienia już istniejący, trwający właśnie sen.
Nazwałbym tę technikę międzywierszową. Istoty duchowe umieszczają się jak aktorzy między wierszami rozwijającej się sztuki, a osoba śniąca nie uświadamia sobie, że sekwencje ulegają pewnemu zafałszowaniu. Tak właśnie postąpiła Sylwia ze swoją matką. Czekała na odpowiedni rodzaj snu, w który mo¬gła gładko i bez przeszkód wejść. Choć proces ten wydaje się być trudny, jest dla mnie jasne, że druga procedura jest jeszcze barziej złożona.

2. Tworzenie Snu.
‘dusza’ musi stworzyć od zera i zaszczepić nowy sen, tkając dywan z takich obrazów, które będą tworzyły znaczący, odpowiedni dla jej celów przekaz. Tworzenie lub zmienianie scen w umyśle śniącego ma stanowić dla niego jasne przesłanie. Postrzegam to jako akt służby i miłości. Jeśli implantacja snu nie zostanie wykonana z biegłością i nie uda się nadać mu szczególnego znaczenia, śniący będzie rano pamiętał jedynie niepowiązane ze sobą, dziwaczne fragmenty albo zgoła niczego sobie nie przypomni.

(...)
Dla zilustrowania terapeutycznego wykorzystania Tworzenia Snu przytoczę przykład pacjenta z poziomu V, który w swym ostatnim życiu nosił imię Bud. Zginął on w jednej z bitew II wojny światowej w roku 1942. Osobą śniącą jest brat Buda o imieniu Walt. Bud uczy się sztu¬ki tkania materii snów, zatem po swojej śmierci na polu bitwy wrócił do świata ‘dusz’i poczynił odpowiednie przygotowania, by skutecznie ulżyć rozpaczy brata. Jest to jeden z tych przykładów, które pozwoiły mi lepiej wejrzeć w subtelne metody postępowania Dusz-Tkaczy ze śpiącymi osobami. Podczas tego ciekawego seansu mój pacjent opi¬sze techniki snu, jakich nauczył go jego przewodnik Axinar.
Przykład 6
Dr N. - Jak masz zamiar uśmierzyć ból swojego brata po powrocie do świata dusz?
P. - Axinar pracował ze mną nad skuteczną strategią. To bardzo delikatna sprawa, ponieważ jest z nami duplikat Walta.
Dr N. - Czy masz na myśli cząstkę energii Walta, która pozostaje w świecie ‘dusz’podczas jego inkarnacji na Ziemi?
P. - Tak, Walt i ja należymy do tej samej grupy dusz. Zaczy¬nam od połączenia się z jego podzieloną naturą znajdującą się tutaj, by móc bardziej ściśle porozumiewać się ze światłem Walta na Ziemi.
DrN. - Opisz mi całą tę procedurę
P. - Unosząc się w powietrzu, zbliżam się do miejsca, w którym znajduje się zakotwiczona cząstka jego energii i stapiam się z nią na krótką chwilę. Pozwala to na doskonałe zarejestrowanie odcisku wzorca energii Walta. Istnieje już między nami więź telepatyczna, lecz chcę jeszcze ściślej współpracować z nim na płaszczyźnie wibracyjnej, kiedy znajdę się już przy jego łóżku.
Dr N. - Dlaczego pragniesz mieć ze sobą absolutnie doskonały odcisk wzorca energii Walta, kiedy powrócisz na Ziemię?
P. - W celu uzyskania silniejszego związku ze snami, które stworzę.
Dr N. - Lecz czemu druga połowa Walta nie może się z nim skontaktować zamiast ciebie?
P. (ostro) - To nie działa prawidłowo. To nic innego, jak rozmo¬wa z samym sobą. Nie wywiera wpływu, zwłaszcza podczas snu. To kompletny niewypał.
Dr N. - No dobrze, skoro masz przy sobie dokładny odcisk wzorca energii Walta, co dzieje się, kiedy podchodzisz do jego śpiącego ciała?
P. - Walt rzuca się i miota przez całą noc, ponieważ naprawdę cierpi, że zostałem zabity. Axinar nauczył mnie pracować pomię¬dzy snami, on sam wykonuje doskonale takie transfery energii.
Dr N. - Pracujesz pomiędzy snami?
P. - Tak, mogę wówczas zostawić wiadomości po każdej stro¬nie dwóch różnych snów, a następnie połączyć je dla lepszego odbioru. Ponieważ mam dokładny odcisk energii Walta, z łatwością wślizguję się do jego mózgu, by rozmieścić swoją energię. W ja¬kiś czas po mojej wizycie rozwija się trzeci sen dotyczący dwóch pierwszych, a Walt widzi nas znowu razem jak przebywamy w środowisku poza-cielesnym. I chociaż nie rozpozna tego miejsca jako świata dusz, przywołanie tych wspomnień go pocieszy.

Uwaga: Członkowie niektórych kultur, na przykład mistycy tybe¬tańscy, wierzą, że potrafią rozpoznać świat ‘dusz’jako niemal fizyczny raj, będący naturalną częścią snu.
Dr N. - Jakie sny stworzyłeś?
P. - Walt był o trzy lata starszy, lecz mimo to dużo bawiliśmy się ze sobą jako chłopcy. Zmieniło się to, kiedy miał trzynaście lat, nie dlatego, że przestaliśmy być sobie bliscy jako bracia, lecz ponieważ zaczął się trzymać z chłopakami w swoim wieku, a ja byłem z tych spotkań wyłączony. Pewnego dnia Walt wraz z przyja¬ciółmi huśtał się na linie zawieszonej na gałęzi wysokiego drzewa, rosnącego nad stawem w pobliżu naszej farmy. Stałem nieopodal, obserwując ich. Inni chłopcy huśtali się pierwsi, a teraz byli już zajęci zapasami w wodzie, kiedy Walt zbyt mocno się rozbujał i silnie uderzył głową w grubą gałąź. Niemal zamroczony wpadł do wody. Żaden z przyjaciół nie zauważył jego upadku. Wsko¬czyłem do stawu i podtrzymywałem mu głowę nad powierzch¬nią wody, głośno wzywając pomocy. Później, już na brzegu, Walt popatrzył na mnie w zamyśleniu i powiedział: „Dzięki, że mnie uratowałeś, Buddy". Miałem nadzieję, że ten wyczyn otworzy mi drogę do ich paczki, lecz kilka tygodni później Walt i reszta chłopców nie pozwolili mi zagrać ze sobą w piłkę. Poczułem się zdradzony, bo Walt nie wstawił się za mną. Podczas gry ktoś rzucił piłkę daleko w krzaki i nikt nie potrafił jej odnaleźć. Tego samego wieczora udało mi się jednak znaleźć piłkę, więc schowałem ją w naszej stodole. Byliśmy biednymi dzieciakami, więc zanim ktoś w końcu dostał na urodziny nową piłkę, przez wiele dni chłopcy nie mieli czym grać.
Dr N. - Powiedz mi, jaką wiadomość chcesz przekazać Waltowi?
P. - Pokażę mu dwie rzeczy. Chcę, żeby mój brat zobaczył mnie, jak siedząc nad brzegiem stawu, płaczę trzymając na kolanach jego zakrwawioną głowę, i żeby przypomniał sobie, co wówczas mówiliśmy, kiedy już przestał dławić się i parskać. Drugi sen, o grze w piłkę, zakończył się dodatkiem, w którym zabrałem go do stodoły i pokazałem wciąż schowaną w niej zgubę. Po¬wiedziałem Waltowi, że wybaczyłem mu wszystkie przykrości, jakie spotkały mnie z jego strony podczas naszego wspólnego życia. Chcę, żeby wiedział, że zawsze z nim jestem, a oddanie, jakie dla siebie żywimy, nie umrze nigdy. Kiedy wróci do stodoły poszukać starej piłki, będzie o tym wiedział.
DrN. - Czy Walt będzie musiał śnić o tym wszystkim jeszcze raz po twojej wizycie?
P. - (śmieje się) To nie będzie konieczne, jeżeli po obudzeniu przypomni sobie miejsce ukrycia piłki. Walt pamiętał, co mu wszczepiłem. Pójście do starej stodoły i odszukanie piłki sprawiło, że przekaz stał się wyraźny. To dało Waltowi ukojenie po mojej śmierci.




Do kontaktów z nami dusze wykorzystują również często inne osoby obok nas:

Cyt. 14    ( z ‘Przeznaczenia dusz ‘ - M. Newtona )

 

Obce osoby jako posłańcy

Przykład 9
Derek był mężczyzną mniej więcej sześćdziesięcioletnim, który przybył do mnie z Kanady, by ocenić swoje życie i spróbować rozwiązać swój najsmutniejszy problem. Kiedy był młodym człowiekiem, stracił swoją śliczną czteroletnią córeczkę Julię. Jej śmierć była nagła, nieoczekiwana i tak druzgocząca, że oboje z żoną postanowili już więcej nie mieć dzieci.
Wprowadziłem Dereka w głęboki trans hipnotyczny i pokazałem mu scenę z okresu tuż po jego ostatnim życiu, kiedy pojawił się przed Radą. Odkryliśmy wówczas, że jedną z głównych lekcji w obecnym życiu miała być nauka radzenia sobie z przeżywaniem tragedii. Derek wykazał pewne braki w tym względzie podczas dwóch swoich ostatnich wcieleń, ponieważ załamywał się i jeszcze bardziej utrudniał życie pozostałym członkom rodziny, którzy przecież polegali na nim. W obecnym wcieleniu radzi sobie znacznie lepiej. Szczególnie interesujące dla mnie w tym przypadku było to, co wydarzyło się Derkowi jakieś dwa¬dzieścia lat po śmierci Julii.
Derek stracił właśnie żonę, która zmarła na raka, i był w żałobie. Pewnego dnia, czując się bardzo przybity, wybrał się do pobliskiego parku rozrywki. Po chwili przysiadł na ławce obok karuzeli. Słuchając muzyki, obserwował roześmiane dzieci, jeżdżące w kółko na kolorowych zwierzątkach. W oddali zobaczył małą dziewczynkę, która przypomniała mu Julię, i łzy napłynęły mu do oczu.
W tej samej chwili do ławki podeszła młoda, około dwudziestoletnia kobieta i zapytała, czy może usiąść obok niego. Dzień był bardzo ciepły. Kobieta była ubrana w białą muślinową suknię, w ręku trzymała zimny napój. Derek skinął w milczeniu głową, a kobieta zaczęła popijać napój i opowiadać o tym, że wychowała się w Anglii, a przyjechała do Kanady, ponieważ fascynowało ją Vancouver. Powiedziała, że ma na imię Heather, a Derek zauważył blask słońca wokół niej, który nadawał jej postaci niemal anielski wygląd.
Derekowi wydało się, że czas stanął w miejscu, bowiem rozmowa zeszła na tematy rodzinne, a także na plany dotyczące nowego życia Heather w Kanadzie. Zdał sobie sprawę, że rozmawia z młodą kobietą niczym jej ojciec, a im dłużej rozmawiali, tym bardziej wydawała mu się znajoma. Na koniec Heather wstała i czule położyła mu dłoń na ramieniu. Uśmiechnęła się przy tym do niego mówiąc: „Wiem, że się pan o mnie martwi, ale niepotrzebnie. Ze mną wszystko w porządku, to będzie cu¬downe życie. Pewnego dnia zobaczymy się znowu, wiem o tym".
Derek powiedział mi, że kiedy Heather odchodziła i pomachała mu ostatni raz, zobaczył swoją córkę i poczuł wielki spokój. W czasie na¬szego seansu Derek zrozumiał, że wcielona ‘dusza’ Julii przyszła do nie¬go z zapewnieniem, iż w istocie jej nie stracił.
Kiedy cierpimy z po¬wodu utraty tych, których kochamy, mogą oni pojawić się przed nami w tajemniczy sposób, często wówczas, kiedy nasze umysły znajdują się w luźnym i pustym stanie alfa. Trzeba traktować te chwile jako przekaz z tamtej strony i przyjąć ofiarowaną nam pociechę.



c.d.n.


Podziel się
oceń
4
0

Schizofrenia a opętanie

Niektóre przypadki schizofrenii w aspekcie wpływu dusz aktualnie nie wcielonych na świadomość dusz wcielonych w ciała ludzkie

 

16.12.2008 rok

 

Od razu się zastrzegę - nie jestem psychiatrą , psychoterapeutą , ani lekarzem żadnej innej specjalności , i nie mam zamiaru tym poniższym materiałem nikogo ' leczyć '.

Co prawda 'liznęłam' przez dwa lata trochę psychologii , i uzyskałam tytuł parapsychologa ( chciałam w ten sposób polepszyć jakość swej pomocy, bo w pewnym momencie swojego życia dołączyłam do sporej grupy osob, starających się pomóc zagubionym na Ziemi duszom ), ale to w żaden sposób nie upoważnia mnie do udzielania pomocy osobom , posiadajacym objawy 'schizofrenii' czy objawy przypisywane innym 'chorobom psychicznym ' , ' od strony ' medycyny klasycznej .


Materiał poniżej zamieszczany 'pozbierałam' , mając przez ostatnich parenaście lat spory kontakt z różnymi etycznie duszami , które w stosunku do dusz aktualnie wcielonych w ciała ludzkie mniej lub bardziej świadomie dla siebie stosują wiele nieetycznych metod, przyczyniających się do sporego 'zamieszania' w ich psychice.

Od razu więc widać, ze poniższy tekst nie będzie dotyczył osób, mających objawy chorób psychicznych , wywołane czy to mechanicznymi uciskami przerożnych części mózgu ( guzy, cysty, krwiaki itp ) , czy czynnikami chemicznymi ( wytwarzanymi przez organizm ludzki przy okazji przerożnych chorób narządowych , lub substancjami chemicznymi, które dana osoba NADAL sama sobie aplikuje z zewnątrz - typu narkotyki, i podobne im środki )


I od razu dla większej jasności dodam, że przypisywanie duszom ( będącym w kontakcie z osobą , mającą objawy przypisywane jakiejś chorobie psychicznej ) , głównej przyczyny tego 'zamieszania' w psychice , byłoby zbyt daleko idącym uproszczeniem .

Uważam bowiem, że pierwotną przyczyną obecności jakichkolwiek dusz ( w tym dusz 'złośliwych' ) przy nas jest to, co je do nas przyciąga, czyli pewne wzorce w naszej psychice .

Czyli PIERWOTNĄ PRZYCZYNĘ ZAISTNIENIA PEWNYCH OBJAWÓW W W PSYCHICE JAKIEJŚ OSOBY , OBJAWÓW PRZYPISYWANYCH CHOROBOM PSYCHICZNYM , UPATRUJĘ W POSIADANYCH AKTUALNIE PRZEZ TĄ OSOBĘ PEWNYCH WZORCACH (schematach myslenia, przekonaniach ) , OBJAWY SĄ 'TYLKO' ICH 'UBOCZNYM' SKUTKIM ( 'dzięki' mniej lub bradziej świadomemu działaniu pewnych dusz ) . [b]





Tak naprawdę to przebywające przy wielu z nas dusze , mniej lub bardziej świadome efektów 'ubocznych ' swoich kontaktów z nami, są w pewien sposób 'tylko' NARZĘDZIEM , za pomoca Wszechswiat, czyli prawa energetyczne w nim ustalone , pokazuje nam nasze lekcje do przerobienia ….


Zostały one kiedyś na Ziemi nieomal 'same' , bez wystarczającej wg mnie opieki ze strony 'nieba', bez wystarczającego zrozumienia , dlaczego zostają , i bez - często energii potrzebnej do podstawowych czynności życia dusz, takich jak myslenie i odczuwanie emocji, odgrodzone od 'Boga' przez wieki przez niektóre religie , reprezentujące ponoć tego 'Boga' .


Zgodnie z pewnymi prawami energetycznymi ( min. ' przyciągasz to, czego się lękasz', czy 'podobne przyciaga podobne' ) dusze te , pełne najprzeróżniejszych , głownie tzw. niskowibracyjnycvh wzorców myślenia ('niskowibracyjnych , a więc wzorców blokujących przepływ energii w ich ciałach energetycznych ) , zostały przyciągnięte bezwolnie ( bez ich świadomej wiedzy ) do jakiejś osoby tymi prawami energetycznymi .

( a głównymi wzorcami , które te dusze mają podobne do wielu osób, jest nieumiejętność wybaczenia sobie i innym, brak samoakceptacji, autodestrukcja, brak wiary w to, ze Bóg wybacza wszystkim nawet najcięższe czyny, wszelkie nałogi, lęki – bo te dusze przeciez tez są opanowane przez różnego rodzaju lęki )

Jednym z aspektów takiego przyciągania jest wg mnie to, że dana osoba , posiadająca pewien zakres takich samych, jak oni, wzorców, rozwijając się duchowo pod opieką Opiekunów, i oczyszczajac się od tych wzorców, może tym samym zrozumieć je i oczyścić się od nich tym 'przyciągniętym' do siebie duszom .


Jednak najczęściej się tak nie działo i nadal nie dzieje . Obie 'przyciągnięte ' strony reagują w takim spotkaniu bowiem jedynie zgodnie z najsilniejszymi swoimi wzorcami , i w związku z powszechnym brakiem naszej wiedzy o działaniach takich dusz, i mozliwościach obrony, bardzo szybko jedna strona staje się ofiarą, a druga katem .


Najczęściej osoba przyciągająca zwłaszcza najbardziej złośliwe ' złośliwe ' dusze , zaczyna mieć objawy, które ( wobec braku odpowiedniej wiedzy ) zmuszają ją do udania się do psychiatry i zaczęcia zażywania leków .

Te objawy, wobec braku pozbywania się odpowiednich wzorców myslenia , czyli wobec dalszego istnienia przyczyny przyciagania dusz je powodujacych, zaczynają się utrwalać , ' choroba ' się nasila.

Przyciągnięte złośliwe dusze działają coraz w szerszym zakresie, swoimi działaniami często otaczając także nawet niektórych lekarzy psychiatrów, jeżeli tylko ktoś z tego grona ma jakiekolwiek wzorce, łączące ich z tymi duszami.


Te osoby spośród osób posiadajacych objawy przypisywane chorobom psychicznym , które udadzą się do egzorcystów , pozbywają się -owszem - na pewien czas złośliwych dusz, i w wielu takich przypadkach objawy tych chorób maleją .

Niestety najczęściej ( ale na szczęście nie we wszystkich przypadkach ) egzorcyści nie zajmują się już dalej tymi duszami , nie przeprowadzają je do nieba.

'Pałętają się ' więc one dalej po Ziemi , i po pewnym czasie nie oczyszczone wzorce przyciagają je ( czasami towarzystwie nowych złośliwych dusz ) do tych samych osób , a ich nasilone wtedy działania doprowadzają do jeszcze gorszego stanu danej osoby .

W takich przypadkach moim zdaniem najbardziej adekwatnym przykładem jest pewien cytat z Biblii :

 

CYTAT

BT Mt 12 :

43) Kiedy duch nieczysty wyjdzie z człowieka, krąży po miejscach bezwodnych i szuka odpoczynku. A gdy go nie znajduje, (44) mówi sobie: Wrócę do tego domu, z którego wyszedłem. I przybywając tam, znajduje wszystko wolne, umocnione i uporządkowane.
Mt 12:45 Br "Odchodzi więc, aby wziąć ze sobą siedmiu innych duchów, gorszych od siebie. Przychodzą tam i zamieszkują. I to, co spotka człowieka na końcu, jest gorsze od tego, co było na początku.




Dlatego też pozwolę sobie powtórzyć, ze jedynie OCZYSZCZENIE SIĘ Z PEWNEJ GRUPY WZORCÓW SPRZYJA POZBYCIU SIĘ PEWNYCH OBJAWÓW PRZYPISYWANYM CHOROBOM PSYCHICZNYM , I SPRZYJA POWROTOWI DO ZROWIA

( napisałam tylko 'sprzyja', bo pewne osoby z pewnymi utrwalonymi silnie zachowaniami ( zachowaniami typu warunkowego ) , nalezącymi do objawów tych chorób , muszą nawet po oczyszczeniu wzorców i oddaleniu sie od nich złosliwych dusz , mocno popracować nad ich zmianą )

Natomiast POMOC OKAZANA TYM MNIEJ LUB BARDZIEJ ' ZŁOSLIWYM ' DUSZOM ( w postaci pomocy w oczyszczeniu się przez nich z pewnej grupy ich wzorców, oraz przeprowadzenie ich do nieba ) SPRZYJA SYTUACJI < ZE INNE OSOBY NIE ZOSTANĄ JUŻ PODDANE ICH DZIAŁANIOM .



I o takim połączonym sposobie pomocy obu stronom chciałabym napisać.


Jednak nie namawiam nikogo do bezwolnego naśladowania postępowania, o którym mam zamiar napisać - ani tym bardziej porzucania zażywania leków , gdy ktos je zazywa , bo niektóre objawy przypisywane do chorób psychicznych mogą być ( ale nie muszą ) grozne dla zdrowia i życia osoby , która im podlega.

Z góry też przepraszam tych, którzy lubia krótkie potraktowanie tematu za długośc tego materiału - ale w moim odczuciu nie dałoby się skrócić planowanego przez mnie toku rozumowania bez straty dla jego zrozumienia .

Aby to, co piszę, było bardziej możliwe do 'zweryfikowania', w zakresie dotyczącym możliwych działań wszystkich dusz , posłużę się cytatami pochodzącymi z książek M. Newtona , R. Monroe, czy F. Horak.
Prosiłabym, abyście czytajac je, szczególnie zwrócili uwagę na opisywane działania energetyczne dusz.
.
Uff, dopiero teraz mogę sięgnąć do sedna tematu .

 

W częsci tej chciałabym przyjrzeć się dokładniej objawom przypisywanym do jednej z chorób psychicznych, schizofrenii.

I choć na początku przedstawiona poniżej 'teoria ' może wydawac się wielu z Was pozornie nie związana z tematem tej 'choroby', to jednak prosiłabym Was o cierpliwość .


Oto ona :



Jestem zwolenniczką teorii , zgodnie z którą ciało ludzkie jest jednym z siedmiu możliwych ciał energetycznych , które służą duszy do poznania siebie , które służą duszy do przezycia tych doświadczeń, które chciałaby ona zgromadzić w zyciu na Ziemi .

Każde z tych ciał jest wg mnie jak skafander kosmiczny o innym zakresie działan , przy czym z tego, co sie dowiedziałam ze świata dusz , każdy z tych skafandrów może być 'ubrany' oddzielnie , lub mogą być one ubrane w wielu wariantach 'razem'.

Każde z tych ciał energetycznych , każdy z tych 'skafandrów' potrzebuje do działania innego ' paliwa ', i do tych celów służy energia róznej gęstości , zgromadzona w 7 planach energetycznych . Plany te nakładają się na siebie wzajemnie , koncentrycznie, jednak plany o największej gęstości energii , 'najcięższe ' plany , zgromadzone ( bo tam potrzebne ) w pobliżu szkół młodszych dusz ( doświadczajacych się w gęstościach 1,2 i 3 G ) , mają najmniejszy 'zasięg' .

Te 'skafandry' to następujące ciała energetyczne duszy ( od najgęstszego, tzw. planu ' 1G ' ) :

- ciało ludzkie, ściśle związane i połączone z ciałem eterycznym, zwanym też siatką energetyczną ,
- ciało emocjonalne,
-ciało mentalne,
-ciało intuicyjne ,
-ciało atmiczne,
-ciało monadyczne ,
-ciało boskie .


W myśl tej teorii ten najgęstszy skafander, czyli ciało ludzkie, jest jedynie zespołem tkanek , tworzących określone narządy , ściśle ze sobą współpracujące , i to jedynie dzięki otaczającemu go ciału eterycznemu , które wymusza począwszy już od zapłodnionego jaja jego ściśle 'zakodowany' ' fizyczny ' ( a pomagają w tym zakodowane struktury DNA ) rozwój.

Ważne jest tutaj to, że bez tej siatki energetycznej takie ciało ludzkie nie mogłoby istnieć - i taki fakt następuje w momencie , gdy dusza wychodzi z tego ciała ludzkiego wraz z tą siatką - ciało natychmiast polega rozpadowi na 'elementy proste ' ( i nazywa się to wtedy 'śmiercią' ) .

Samo ciało ludzkie - bez wcielonej doń duszy będącej na poziomie człowieka ( 3G i gęstośći wyższe ) , stanowi pole do doświadczania się dla dusz wcielonych w części składowe, które go tworzą, od pierwiastków chemicznych ( dusze na poziomie 1G= 1 stopniu gęstości ) do dusz wcielonych w tkanki tego ciała ( dusz na 2 stopniu gęstości )

Można więc powiedzieć, że samo ciało ludzkie, bez głównego właściciela tego 'skafandra' , , posiada już pewną prostą świadomość , będącą wynikiem połączenia się świadomości dusz wcielonych w jego części składowe ( tkanki i narządy ) .

Nie jest to jednak tego typu samoświadomość, jaką posiada dusza na poziomie ludzkim , czyli świadomość istnienia . Jest to głównie świadomość bodzców , typu 'przyjemne' , 'nieprzyjemne' .


Dusza będąca na etapie 3 G i wyżej , wcielając się jako główny użytkownik tego ciała ludzkiego, jest zmuszona ograniczyć możliwości swoich pozostałych ciał energetycznych do możliwości konkretnego ciała ludzkiego .

Jednymi z takich 'umiejętności' duszy jest umiejętność myślenia, wynikająca z posiadania ciała mentalnego, oraz umiejętność odczuwania uczuć i emocji , wynikająca z posiadania ciała emocjonalnego .

Zgodnie z tą teorią każda nasza myśl, każde nasze uczucie, tworzy się najpierw w naszych ciałach mentalnym czy emocjonalnym , poprzez określony w nich przepływ energii , a te z kolei powodują określone zmiany w ciele ludzkim - typu powstania impulsów elektrycznych o określonych parametrach w mózgu , który zawiaduje całym ciałem .

Część z tych impulsów będzie ' słyszana'/ odbierana przez nas jako coś w rodzaju 'głosu' =mysli , słyszanej w naszym 'umyśle' .

Jeżeli treść tej myśli jest związana u nas z jakąś emocją , to automatycznie zostanie uruchomiony ten narząd , który zawiaduje wytwarzaniem hormonu, umożliwiającego odczucie tej emocji.

Przykładowo jeżeli ktoś ma wzorzec ( schemat ) myślenia ,zgodnie z którym myśl o treści ' jutro mam egzamin z chemii ' kojarzy mu się ze strachem , to zostanie uruchomiono miedzy innymi produkcja adrenaliny, która spowoduje w oragnizmie stanu, który mózg odczyta jako strach .

U kogoś z innym schematem ( wzorcem ) myślenia , myśl o takiej treści może wywołać zadowolenie, i u niej zostanie uruchomiona produkcja hormonów serotoniny i innych, które spowodują w organizmie powstanie stanu , który mózg odczyta jako 'zadowolenie' .

Jednak zawsze pierwszy 'impuls', pierwsza myśl i uczucie , powstają najpierw ciałach mentalnym i emocjonalnym duszy , a dopiero przepływy energii w tych ciałach generują zmiany w pracy mózgu ludzkiego.

Jako że te wygenerowane z mózgu impulsy elektryczne , i dalsze drogi ich przemieszczania się , są dla nas jako dusz tak niesamowicie ważne , wiele dusz stara się jeszcze przed wcieleniem się w dane ciała ludzkie choć trochę je ' ulepszyć .

Poniżej zamieszczam fragment sesji hipnotycznej , przeprowadzonej przez M. Newtona , z opisem takiego działania :

( proponowałabym tylko dla większej jasności, abyście użyte w nim słowo ' niemowlę' zastąpili słowami 'ciało niemowlęcia' , bowiem na Ziemi słowo niemowlę oznacza już 'ciało + wcieloną doń duszę ludzką ' czyli człowieka , natomiast dla pewnych dusz 'niemowlę' oznacza samo ciało niemowlęcia + dusze 1G i 2G, wcielone w tkanki i komórki ) 
 

Cytat 1 .

 

P. - Zazwyczaj wnikam w rozwijający się mózg około czwartego miesiąca - nasi przewodnicy pozostawiają nam pod tym względem pewną swobodę - ale nigdy nie później niż w szóstym. Po wejściu do łona matki wytwarzam czerwone światło sprężonej energii i kieruję je w górę i w dół kręgosłupa niemowlęcia - wzdłuż sieci neuronów prowadzącej do mózgu.
DrN. - W jakim celu?
P. - Poznaję dzięki temu efektywność transmisji myśli - nerwów czuciowych...
Dr N. - Co robisz potem?
P. - Kieruję moje czerwone światło na dura mater - zewnętrzną warstwę mózgu... delikatnie...
Dr N. - Dlaczego światło ma czerwony kolor?
P. - To zapewnia mi... szczególną wrażliwość na fizyczne odczucia tej nowej osoby. Łączę ciepło mojej energii z szaroniebieską substancją mózgową. Przed moim wniknięciem mózg jest po prostu szary. To, co robię, przypomina włączenie świateł w ciemnym pokoju, pośrodku którego rośnie drzewo.
Dr N. - Zgubiłem się. Wytłumacz mi, o co chodzi z tym drzewem.
P. (poważnie) - Drzewo to pień mózgowy. Lokuję się pomię¬dzy dwiema półkulami mózgowymi, by zyskać najlepszy wgląd w to, jak funkcjonuje ten system. Potem przesuwam się wokół gałęzi tego drzewa, żeby zbadać zespół obwodów. Chcę poznać gęstość energii we włóknach okręgu kory mózgowej otaczającej wzgórze wzrokowe...
Pragnę się dowiedzieć, w jaki sposób ten mózg myśli i jak rozpoznaje zewnętrzne obiekty.
DrN. - Jakie znaczenie ma gęstość energii w mózgu lub jej niedostatek?
P. - Nadmierna gęstość pewnych określonych obszarów mózgu oznacza istnienie zatorów, które blokują połączenia między neuronami i zmniejszają sprawność jego działania.
Zamierzam przy po¬mocy mojej energii dokonać pewnych korekt tych blokad drogowych, jeśli zdołam - wiesz - podczas gdy mózg wciąż jeszcze się formuje.
DrN. - Potrafisz przekształcić sposób, w jaki mózg się rozwija?
P. (śmieje się ze mnie) - Oczywiście! Myślałeś, że dusze są tylko pasażerami tego pociągu? Stymuluję te obszary bardzo nieznacznie.
Dr N. (udaję głupiego) - No cóż, ze sposobu, w jaki na począt¬ku przedstawiłeś inteligencję, odniosłem wrażenie, że ty i to niemowlę... jesteście oboje połączeni na stałe.
P. (śmieje się) - Dopiero po narodzinach.
Dr N. - Twierdzisz, że potrafisz poprawić funkcjonowanie fal mózgowych przy pomocy wszystkich tych działań, które mi opi¬sałeś?
P. - Taki mamy zamiar. Cała idea polega na dopasowaniu moich poziomów oscylacyjnych i potencjałów do naturalnych rytmów fal mózgowych dziecka - ich przepływu elektrycznego, (żywo)
Sądzę, że ciała, w których goszczę, są mi wdzięczne za pomoc w usprawnieniu prędkości przepływu myśli przez połączenia neuronalne.




No dobrze, mamy już do czynienia z sytuacją, kiedy do danego 'skafandra ludzkiego' 'weszła' czyli 'wcieliła się ' już jakaś dusza i sobie w nim ' przebywa' .

Zaczyna się za jego pomocą doświadczać , wykorzystując przy tym cały czas ( mniej lub bardziej ) procesy myślenia czy odczuwania uczuć .


Czy z nami, czyli czy z duszami wcielonymi w ciała ludzkie może się skontaktować inna dusza ?

 

Odpowiedz na to pytanie starałam się  udzielić w temacie : Sposoby kontaktu  świata duchowego z nami   :   


http://dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,41729074,index.html 

http://dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,41729078,index.html

http://dusze-duchy-energie.bloog.pl/kat,41729077,index.html

 

c.d.n

 


Podziel się
oceń
4
1

Schizofrenia a opętanie c.d.

 

Na wstępie chciałabym zaproponować osobom, które dopiero teraz przyłączyły się do tego tematu, , aby przeczytały poprzednią część ( Schizofrenia - trochę inaczej  cz. 1 ) , oraz temat  'Sposoby kontaktów świata duchowego z nami  cz. 1, cz. 2, cz. 3  - zwłaszcza zacytowane tam fragmenty przeróżnych ksiażek , ze szczególnym zwróceniem uwagi na różne sposoby komunikacji dusz niewcielonych z wcielonymi, czyli z nami .

Mniej cierpliwych zachęcam do przeczytania przynajmniej wstępu i końcowej części , w której starałam się zawrzeć moje stanowisko w stosunku do schizofrenii ( wstęp ) , oraz 'wykaz ważniejszych działań dusz' w stosunku do nas ( zakończenie ) , oparty przede wszystkim na moim własnym doświadczeniu, choć zobrazowany wcześniej zacytowanym materiałem.

Chciałabym również powtórzyć, że jak wszystkie możliwości komunikacji, i te wymienione powyżej, można wykorzystać w 'dobrym' celu, aby przynieść duszom wcielonym inspiracje i aby ich natchnąć radością i otuchą .

Można je też niestety wykorzystać w złych intencjach , czyniąc przy okazji sporo 'zła' w psychice osób podanych tym działaniom , powodując pojawienie się wielu niechcianych dla tych osób objawów.


A jakie są to objawy ?


Abyśmy wszyscy myśleli o tym samym, proponuję skorzystanie z materiału o schizofrenii , zawartego na stronie : http://www.schizofrenia.info.pl/objawy.php

Poniżej chciałabym omówić każde z nich , i zacznę może od omamów, bo są wg mnie najczęstsze.

CYTAT 1

"Symptomy pozytywne czyli omamy i urojenia.

Omamy ( inaczej halucynacje )

Jest to "fałszywa percepcja" polegająca na słyszeniu, widzeniu, czuciu (przez dotyk i węch) oraz smakowaniu nie istniejących rzeczy, co nazywa się odpowiednio omamami słuchowymi, wzrokowymi, dotykowymi, węchowymi i smakowymi.
Około 70 % chorych na schizofrenię doświadcza omamów słuchowych, 25% wzrokowych, a mniej więcej 10% omamów innego rodzaju. Najczęściej osoba chora doświadcza więcej niż jednego rodzaju omamów."



Zgodnie ze wspomnianymi wcześniej 'wykazem działań', oraz jak można przeczytać zwłaszcza w cytatach 6, 7 czy 12 zamieszczonych w Cz 1 , dusze bardzo często posługują się przesyłaniem wprost do naszego mózgu- jak do anteny- fal myślowych, które odkodowywane są przez nasz mózg na postać 'obrazów' o przeróżnej treści, czy samej treści 'słownej '( werbalnej) , czy czasami połączonej z wrażeniami dotykowymi , smakowymi czy węchowymi .

Przykładowo : jakaś dusza może przesłać nam do mózgu falę, odczytaną przez niego jako 'obcy' głos , mówiący , że w innym pokoju coś się pali. Dołączy do tego wiązkę energii, zawierającą 'zakodowany' obraz tego pokoju, oraz wiązkę o innych parametrach , ' odczytaną ' przez odpowiednie części mózgu (do tego przeznaczone) jako zapach dymu .

Ten dym poczujemy tak wyraznie, jak rzeczywisty , bo raz, że odczytają go te same części mózgu, do których docierają impulsy z receptorów węchowych w naszym ciele ludzkim .
Dwa - przesłana do naszego mózgu wiązka energii jest tak zakodowana, że wywoła w naszym mózgu impuls o takich samych parametrach, jaki wywołuje prawdziwy zapach dymu.

Większość z nas pójdzie do tego pokoju, aby sprawdzić, czy to prawda.

Czasami może to być wiązka energii, odczytana tylko jako wrażenie węchowe : nagle poczujemy zapach kwiatów czy nawet smród odchodów ...

Czy nikomu z Was się nie zdarzyło, że przychodząc ze spaceru do domu, odbierał wrazenie tego ostatniego zapachu, i cały się oglądal, ze szczególnym uwzględnieniem butów ?
I nic nie znalazł , a zapach dalej czuł ? Znam parę takich przypadków . .

W przypadku dusz złośliwych mogą to być informacje , mające celowo wywołać nasz lęk.

Przykładowo któraś z nich prześle nam wiązkę energii , którą mózg odkoduje jako obraz, że na naszej nodze siedzi nam wielki , włochaty pajak.
( tak się dzieje , gdy mamy tego typu lęki - kiedy dusze złosliwe je 'odczytają' z naszych ciał mentalnych, to mogą je wykorzystać do tego typu 'zabawy' z nami ) .

Duszyczka może do tego dodać działanie, powodujace wrazenie dotykowe na nodze. Impuls z tego miejsca wędruje do mózgu, mózg odczytuje jako prawdziwe wrażenie dotykowe.

Czasami może to być tylko bodziec wzrokowy, czyli przesłanie informacyjnego obrazu pająka na naszej nodze do naszego mózgu .

Czasami, dla lepszego efektu, będzie to jeszcze 'nałożenie na nasz umysł ' pełnego obrazu naszej nogi wraz z pająkiem, w momencie, gdy rzeczywiscie zechcemy to spawdzic, i popatrzymy na tą nogę .

Czyli w momencie popatrzenia na naszą nogę tak naprawdę nie zobaczymy jej prawdziwego obazu , a tylko obraz 'przesłany ' przez tą duszę , i 'nałożony' na obraz prawdziwy

( można tak zrobić, aby przesyłane przez kogoś innego do nas fale myślowe miały priorytet w stosunku do naszych wlasnych, i wtedy nasz mózg będzie odbierał i przekazywał nam informacje nie z naszych własnych zmysłow, a tylko wprost z tych odkodowanych , nadawanych przez kogoś innego fal )

Tak czy owak efekt lęku pewny.

( jaka jest rada 'na szybko' na takie sytuacje ?

Najprościej poczekać moment, a potem popatrzeć drugi i trzeci raz w to samo miejsce . Najczęściej takie 'nałożenie' przesyłanych obrazów na nasz umysł nie trwa długo , i powinniśmy szybko zobaczyć prawdziwy obraz naszej ngi, odebrany przez mózg z naszego zmysłu wzroku .

Jeszcze skuteczniejsza rada - tyle, ze już nie 'na szybko' - jest nie mieć słabych punktow, czyli pozbyć się jakichkolwiek lęków )


Co do wrażeń dotykowych, to gdy mamy do czynienia z duszami etycznymi , będą one miały na celu wspieranie nas, inspirowanie.

Kiedyś na początku kontaktów duszami , miałam bardzo ciężki okres w życiu , i w pewien szczególnie ciężki wieczór co jakiś czas miałam posyłane uczucie ( dla uproszenia będą już pisała że miałam 'posyłane uczucie', a nie ' miałam posyłaną wiazkę energii, którą mój mózg odczytał jako uczucie' ) , że mój 'Aniołek' otacza mnie swoim ramieniem , że jestem pod jego opieką, ze mnie wspiera ...

Ale może się zdarzyć i tak, ze poczujemy kiedyś od dusz 'złośliwych' serię ukłuć , uszczypnięć .....

Wrażenia dotykowe można wywołać przynajmniej na dwa sposoby : można podrażniać przesyłanymi falami odpowiednie miejsca na naszym ciele , i znajdujace się tam receptory zaniosą tę informację wprost do mózgu, który je odczyta .

Można też przesłać informację wprost do mózgu do miejsc, które są przeznaczone do odbioru z ciała tego typu bodzców.
Ten ostatni sposób jest najlepszy wg mnie na 'posyłanie' dowolnych wrażeń smakowych, wzrokowych czy słuchowych .

Co do tych ostatnich, to można tak zrobić, aby usłyszany w umyśle głos, umiejscowić na zewnątrz nas .

Po prostu dodaje się wtedy do przesyłanych treści tylko zakodowaną tresć, że ten głos mówi z zewnątrz nas , i mózg to 'sztywno' odczytuje.

( nasze mózgi są jak komputery z gotowymi programami do odczytywania przeroznych bodzców płynących z naszych zmysłow . Pewne obszary są założenia przeznaczone do określonych funkcji.

Już w okresie płodowym możemy sprawdzić jego działanie i przepływy impulsów - patrz           Cytat 1 .

Impuls elektryczny o danej częstotliwości dla rożnych ludzi o przeciętnie zbudowanym mózgu będzie odczytywany w ten sam sposób .

To, że dany głos ( zapach, obraz , dotyk ) dochodzi do nas ' z zewnątrz nas' też ma swój odpowiednik w impulsach elektrycznych.

Wystarczy więc tylko znać 'wartość' tego impulsu, przełożyć go na fale myślowe, które go wywołają , i przesłać do mózgu danej osoby ......efekt gwarantowany . Mózg je odczyta mechanicznie i automatycznie .

Czyli inaczej - posyłanie odpowiednich wiązek energii wprost do naszego mózgu , wywołujących określone impulsy elektryczne w naszym mózgu , odpowiadające odpowiednim zapachom, smakom, uczuciu dotykania, jest jakby wykorzystaniem skroconej drogi : w rzeczywistości odpowiedni receptor na naszym ciele ludzkim nie odbiera zadnego bodzca, żaden impuls nie idzie neuronami do mozgu .

Jednak, jak ktoś wprowadzi taki impuls od razu do mózgu, to ten ostatni, jak zwykły zaprogramowany odbiornik okreslonych impulsów elektrycznych, odczyta go , i przekaże nam jako prawdziwy .

Dla mózgu nie a różnicy, skąd jest ten impuls - czy z nogi, czy wprost jest podawany do mózgu . On go tylko ' odczytuje', bez żadnej analizy.


Cała ' trudność' dla kogoś, kto ma ochotą się z nami 'zabawić' w ten sposób , polega jedynie na bardzo dobrym 'zakodowaniu' przesyłanych wiązek energi, aby one rzeczywiscie wywoływały impulsy o okreslonych parametrach w naszym mózgu, impulsy odpowiadajace z góry wybranym bodzcom ( okreslonemu zapachowi, określonemu smakowi itp. )

A co my mamy zrobic, aby nie dać się 'wkręcić' w taki 'omam ' ? ( a nie jestesmy akurat pod opieka Opiekuna czy WJ , lub Opiekun specjalnie nas nie neutralizuje tego objawu, abyśmy nauczyli się z nim sami radzic ( w końcu naszym celem jest samodzielnosc) )

'Na szybko' nic nam nie pozostało, jak tylko upewnić się za pomocą pozostałych zmysłów, że to, co przykładowo 'słyszymy' z zewnatrz, także widzimy czy możemy dotknąć .

Ale i gdy tutaj ktoś prześle nam odpowiednią wiązkę energii , którą nasz mózg odczyta jako odebrany przez nasze oczy obraz jakiegoś człowieka, to nie ma silnych, będziemy święcie przekonani , że w danym momencie widzimy i słyszymy kogoś na 'zewnątrz' nas.



Głosy , obce głosy w naszym umyśle ( medycyna mówi o nich : omamy słuchowe ) .

Temat rzeka. W moim odczuciu mogą powstawać w różny sposób.

Pierwszy - to taki, jak już powyżej wspomniałam .

Przesłana z zewnątrz nas wiązka odpowiednio dobranych wiązek energii wprost do naszego mózgu jako anteny odbiorczej .

Jeżeli ta wiązka zawiera fale , wywołujące impulsy elektryczne w mózgu, odpowiadające słyszeniu przez nas głosu wewnątrz nas, to go tak usłyszymy.

Tak samo słyszymy zresztą nasz wlasny 'głos' , czyli inaczej 'nasze myśli'.

Nasze duchowe ciało mentalne też wysyła do naszego mozgu takie same fale , wywołujące efekt słyszenia przez nas naszego wewnętrznego głosu.

I znowu, jak w poprzednich przypadkach, przesyłanie fal, odczytywanych jako głosy, można wykorzystać na wiele sposobów.

Nasze własne WJ, znające dokładnie nasz odcisk energii, nasz wzorzec energetyczny, przesyła nam w ten sposób od urodzenia inspiracje , potrzebne informacje .
W taki sam sposób wykorzystuje tą możliwość nasz Opiekun . Przesyłane przez nich fale odczytywane są w naszym mozgu najczęściej jako nasze własne myśli, nasz własny ' głos '

Niestety tę możliwość wykorzystują także często złośliwe dusze. Jedne próbują naśladować nasz wzorzec energii, aby przesyłane przez nich treści słowne , były odbierane jako nasz własny 'głos ', czyli abyśmy mysleli, że jest to nasza własna myśl .

Wplątując się pomiedzy nasze mysli , mogą dodawać treści, które niekiedy mogą mocno wpłynąc na nasze życie.

Takie o najmniejszym znaczeniu , to przykładowo powodowanie , abyśmy coś zjedli, zrobili, powiedzieli, co oni chcą ( wykorzystanie takich możliwości w 'dobrym' celu , z 'dobrą 'intencją , pokazuje przykladowo cytat 6 w pierwszej czesci . )

Gorzej, gdy dusze złośliwe 'nałożą' swoje myśli na mysli jakiejś osoby na dłużej, niż na jedną myśl , albo robią to bardzo często - codziennie przez parę godzin.

Mogą wtedy spowodować, że ten ktoś , biorąc te 'mysli ' za swoje , ukradnie, zabije, zgwałci ......i będzie myślał, że to on sam zrobił w wyniku jakiegoś rozumowania....

Czasami dla niepoznaki nawet to rozumowanie też będzie takiej osobie przesłane , a czasami będzie to tylko jednorazowy przesył fal myślowych o odpowiedniej treści. Wtedy dana osoba po takim zdarzeniu zupełnie nie rozumie , dlaczego to zrobiła .....

Wg mnie jest to połączone zazwyczaj z ingerencją w wolę tej osoby, czyli jest ona w róznym procencie ( to zależy, ile trzeba ) opętywana do popełnienia takich czynow.

Spotkałam dusze, które robią to w prawie mistrzowski sposób- nawet osoby, które nie mają już wzorców kradzieży czy morderstwa , potrafią do tego tak zmusić , ze nawet ich Opiekunowie często nie wiedzą, czy aby przypadkiem ta osoba sama tego w pewnym procencie nie zrobiła .....i potrzeba potem w niebie długiego dochodzenia do prawdy ....

Inną sytuacją , kiedy możemy usłyszeć w swoim umyśle 'obce' głosy, jest ta, kiedy jakaś dusza wejdzie wewnątrz siatki energetycznej, przez otwór na szczycie naszej głowy, do naszego ciała ludzkiego .

Wtedy wszystkie funkcje jej ciał energetycznych, a przede wszystkim mentalnego i emocjonalnego, natychmiast będą odzwierciedlone, jak nasze , w naszym mózgu.

Każda jej myśl , powstała najpierw w jej ciele mentalnym , natychmiast spowoduje powstanie odpowiedniego impulsu elektrycznego w naszym mózgu, i jednocześnie usłyszymy w naszym umyśle głos, wypowiadający tą myśl . Tak samo, jak 'słyszymy' nasze myśli.

Ze względu na różnicę we wzorcach energetycznych, głos ten możemy odczytać jako 'cudzy' , 'obcy', będzie on inaczej brzmiał, bo impulsy go wywołujące będą miały inne parametry, i dlatego mózg go inaczej odczyta ( no chyba , ze dana dusza będzie wspaniałym nasladowcą naszego wzorca eneregtycznego )

Każde uczucie tej duszy (o innym wzorcu energetycznym od naszego ) potraktujemy również jako obce, bo tak je odczyta nasz wspólny wtedy mózg .

Mózg jest tylko urządzeniem , odczytującym jakiekolwiek impulsy elektryczne dotyczące ciała ludzkiego .

Dla niego jest to obojętne , od kogo one pochodzą. Nie jest tak zaprogramowany, aby odbierac impulsy tylko od nas, a od 'dodatkowych ' dusz w naszym ciele już nie.


Jakiego typu wtedy mogą powstać sytuacje chciałabym napisac dopiero przy opisywaniu urojeń, czy osobowości mnogiej , ( tzw. rozszczepienia jażni )

Tutaj chciałam tylko opisać, jak może dojśc do słyszenia 'obcych' głosów, a to, co one mowią, to już inna bajka ( inny objaw ) .


************


W materiale powyżej starałam się opisać sytuacje, w których może dojść do słyszenia przez kogoś w swoim 'umyśle' 'obcych' glosów, widzenia jakiś niby 'nie istniejących' obrazów, odczuwania bez wyrażnej przyczyny jakiś wrażeń dotykowych, czy smakowych.

Wszystkie te sytuacje psychiatria obejmuje mianem omamów słuchowych, wzrokowych, dotykowych czy smakowych .

Główne cechy, jakie im przypisuje , to :

 

CYTAT 2

"Omamy charakteryzują się następującymi cechami:

powstają bez bodźców zewnętrznych;
są rzutowane na zewnątrz;
towarzyszy im poczucie realności."

 

Na zakończenie chciałabym dodać rzecz bardzo ważną dla mnie : to wszystko, co napisałam , jest tylko moją prywatną opinią .

(Gdyby nie zaburzało to czytelności powyższego tekstu, napisałabym przed każdym zdaniem : wg mnie, moim prywatnym zdaniem, w mojej prywatnej opinii .)

Materiał ten oparłam na swoich doświadczeniach i spostrzeżeniach, wynikających z moich ponad 10 letnich kontaktów z różnymi etycznie duszami, oraz na rozmowach z osobami, które przekazały mi swoje doświadczenia w tym zakresie.
Bez pomocy mojego WJ/ Ja Tam , Opiekuna duchowego, oraz wielu innych dusz, wiele z tych wniosków nie byłoby możliwe.

Tak sobie myślę, że tego typu podejście pewnie jest już przez wiele osób znane , przez innych podejrzewane, jednak oczywiście nie jest uznane przez oficjalną naukę
( a przynajmniej się z takim podejściem jeszcze nie spotkałam w wydawnictwach naukowych ).

Napisanym materiałem nie mam zamiaru nikogo namawiać do porzucania leków, jeżeli ktoś już je zażywa , czy do zaniechania wizyt u psychiatry, jeżeli już ktoś był zmuszony tam poszukac pomocy.

Tylko do takich osób, i do lekarzy ich prowadzących należy decyzja, jak ma to leczenie wyglądać, i jaką ta osoba ma odpornośc psychiczną .

Również jedynie od tych osób zależy, ( bo jedynie one znają całą swoją sytuację ), co one 'wezmą' i zastosują z podanych przez mnie wyjaśnień, czy metod pomocy sobie .


c.d.n.


Podziel się
oceń
3
0

Nałogi - jak się ich pozbyć ?

                                          

 



Palenie - jak rzucić ?

Poniższy tekst jest moim własnym postem, umieszczonym
na jednym z wielu for o rozwoju duchowym.

Margariitos :

Moze znacie jakies domowe albo jakies inne sposoby na
to zeby rzucic palenie albo w jakims stopniu w tym pomóc ...myslałam kiedys ze
sama dzieki silnej woli poradze sobie ale niestety nałóg był i nadal jest
silniejszy...



Chciałabym się podzielić z Tobą sposobem, który
zastosowałam na własnej skórze, i mi pomógł . Może akurat w czymś Cię
zainspiruje , może akurat w czyms pomoże ?
Jak się teraz tak na niego patrzę, to łączy on w sobie dużo elementów z
poszczególnych wymienionych wczesniej sposobów , typu uczenia się
samoświadomości siebie , uważności w działaniu , czy technik NLP czyli
odkodowywania siebie i świadomego zakodowywania chcianych elementów .
Moim zdaniem uczy on również wiary w siebie, i wiary w pomocną dłoń Boga czy
swojego Opiekuna .

Z wielu wcześniej próbowanych sposobów był w moim przypadku najskuteczniejszy ,
choć wiele osób nie dawało mi szans na niepalenie - byłam uznawana przez ogół
jako niereformowalna w tym zakresie. A paliłam przez ponad 20 lat około 50
papierosów dziennie .
Przez tych ponad 20 lat wszyscy moi bliscy stale i stale ponawiali próby
namówienia mnie do rzucenia palenia .
I mimo, że oglądałam przeróżne programy, w których udowadniane było naukowo ,
że palenie naprawdę szkodzi , mimo tego, ze co rusz to napotykałam osoby po
usunięciu krtani , zupełnie nie przyjmowałam tego do siebie .
Myślałam sobie : ale sa biedni, że ich to spotkało.....i zaraz sobie cichutko
myślałam : ja mam szczęście, mnie to nie spotka ( do dziś nie za bardzo wiem, dlaczego
tak sobie myślałam ).
Nie pomogła nawet wizyta u laryngologa, który postawił diagnozę : stan krtani
przedrakowy . Spłakałam się jak bóbr ze strachu, ze ten stan może się
przerodzić w rakowy , ale palenia nie rzuciłam .
Ba, już w 2 dni po wizycie u tego lekarza zaczęłam wokół rozpowiadać, że jak
ten lekarz mógł mi tak powiedzieć ? Jak mógł mnie tak przestraszyć ? Przecież
tak robi tylko konował, nie lekarz ......
Coraz częstsze uwagi z zewnątrz dotyczące przestania palenia przyjmowałam jako
próbę ograniczenia mojej wolności

Bo tylko WOLNOŚĆ była dla mnie zawsze bardzo ważna, a palenie było jakby jednym
z jej przejawów.
( Teraz się śmieję , że trochę przekornie - z powodu obawy przed ograniczaniem
mi wolności nie chciałam zaprzestać nałogu . Nałogu, który przecież mi ta wolność
najbardziej ograniczał .)
A więc jak tylko się okazało , że kluczem do przerwania z nałogiem nie może być
obawa przed choroba, Opiekun zaczął mi pokazywać , jak ten nałóg mnie
ogranicza.
Zaczęłam sobie wtedy uświadamiać , że w sumie większość moich decyzji była
uzależniona od papierosów: nie utrzymywałam bliższych kontaktów ze znajomymi, u których w
domu nie można palić, w pociągach wybierałam tylko przedziały( wagony) dla
palaczy, na papierosy wydawałam bajońskie sumy na miesiąc, a mogłabym wydawać
je na cos innego ( paliłam 2,5 paczki dziennie R1 ), wychodziłam w trakcie
wszystkich dłuższych spotkań, narad , bo nie wytrzymywałam ponad godziny bez
papierosów , musiałam zatrzymywać samochód , w którym jechałam na delegacje z
innymi osobami po godzinie, bo tez nie mogłam wytrzymać , w najgłębszej nocy
potrafiłam jechać na dworzec albo do nocnego sklepu, gdy mi zabrakło papierosów
, zamiast spokojnie spać , ba, potrafiłam nawet wygrzebywać co dłuższe
niedopałki , aby je dopalić, jak już nie miałam innego wyjścia ....no bo o
proszeniu obcych osób na ulicy o papierosa - jak nie mam ich gdzie kupić - to
już nie wspomnę ....
I tak sobie kiedyś pomyślałam : i czy to jest wolne życie, czy to ja dzierżę
ster w swoich rekach, czy to papierosy mną rządzą ?
I tak się zaczęło . Zaczęłam chcieć być WOLNA , wolna od niechcianych i
nieświadomych ograniczeń .
Po tej wstępnej decyzji zaczęłam się przyglądać problemowi papierosów już
świadomie .

Już nie uciekałam z pokoju, jak pokazywano płuca palacza w trakcie operacji .
Przypominałam sobie, ile smoły codziennie wypłukiwałam z filtrów Venturi,
smoły, która trafiała do moich płuc.
Już dopuściłam do siebie myśl , że każdy mach dymu naprawdę zawiera tysiące
substancji trujących .
Kiedyś pomyślałam : i pomyśleć, czy zjadłabym przykładowo śliwkę, gdyby było od
razu na jej powierzchni widać, ze jest czarna i lepka od smoły ? A takich
'śliwek' w postaci papierosów 'zjadam'codziennie 50 !
Wreszcie decyzja zapadła . Przestaję palić .

Ale to nie była już taka sobie zwykła decyzja , bo po wcześniejszych ,
nieudanych próbach rzucenia palenia ( nie są tu ważne , tylko zaciemnią obraz )
już wiedziałam , ze KLUCZEM DO RZUCENIA PALENIA JEST DECYZJA NIEZŁOMNA,
NAJPOWAZNIEJSZA PO SŁOŃCEM .
Tą decyzję poczułam tym razem każdą swoją komórką , była tak głęboka i pewna,
jak cos najbardziej pewnego na świecie , bo to ona stanowiła fundament
wszelkich następnych kroków .

Następnym krokiem było uświadomienie sobie , dlaczego zaczęłam palić , co
papierosy mi 'dawały' . Odpowiedzi na te pytania ułatwiało przypomnienie sobie
sytuacji , w których zazwyczaj paliłam .
No cóż, musiałam się przed sobą przyznać, ze kiedy miałam 16-17 lat , papierosy
były kiedyś dla mnie symbolem dorosłości i wolności.
Wg mnie wtedy człowiek zaczynał palić oficjalnie dopiero wtedy, gdy był
dorosły, gdy już nie musiał 'słuchać' rodziców .
A ja strasznie chciałam być dorosła, chciałam być tak postrzegana ..chciałam ,
aby moje słowa traktowano poważniej , a nie zbywano, jak słowa dziecka.
Na dodatek papieros u kobiety był wg mnie takich symbolem dodającym jej trochę
tajemniczości ( ach, te długie lufki ), kobiecości , a ja także chciałabym być
już uznawana wtedy za dorosła kobietę
Z czasem do tego typu postrzegania roli papierosów doszła przyjemność : bo
paliłam je przeważnie w momencie zakończenia jakiś prac porządkowych w domu , w
momencie spokoju, gdy piłam kawę lub herbatę, w przyjemnych momentach, gdy
gadałam z przyjaciółmi, w chwilach ekscytacji , gdy mówiono o czymś, co mnie
bardzo interesowało ... te momenty się potem zwielokrotniły : paliłam po
jedzeniu, potem przed jedzeniem , itp. .....
Z czasem nauczyłam się łączyć uczucie przyjemności z papierosami, i tak zostało
to w podświadomości zakodowane . Papieros = przyjemność .

Teraz trzebaby by było to powrotem ODKODOWAĆ .

Odkodować na dwa rodzaje wrażeń : papieros - prawdziwe wrażenia organizmu
związane z jego paleniem , i -osobno przyjemność związana z sytuacja, a nie z
papierosem .
Ale odkodować trzeba by nie tylko to, także - jak pomyślałam , zakodowane
miałam w podświadomości palenie w określonych sytuacjach . I palenie w tych
sytuacjach także trzeba by odkodować .
Tu można by moim zdaniem zmienić kolejność tych czynności , ja zaczęłam od
odkodowywania sytuacji .
Ale tu napiszę tak, jak moim zdaniem jest lepiej . Jak najpierw odkodować
uczucie przyjemności związane z samym paleniem , z samym papierosem .
Moim zdaniem pierwszym warunkiem jest zapalenie papierosa świadome. Nie na
haju, nie na głodzie, ale wtedy, gdybysmy wcale nie musieli palić.
Na końcu swojego palenia paliłam R1 , a one były takie słabe, że w sumie po
jednym papierosie nie za bardzo czułam na sobie ich szkodliwego działania. No
to któregoś tam razu postawiłam przed sobą cała paczkę , i zaczęłam palić .
Wypaliłam jednego , cały czas wczuwając się w swój organizm - co czuję
świadomie, tak naprawdę, jak palę . Drugiego papierosa zapaliłam od pierwszego
. Zaczęłam sobie uświadamiać, że wciągany dym do płuc wcale nie sprawia mojemu
organizmowi żadnej przyjemności . Ze jest gorzki, duszący , niedobry ....
Nie dodawałam sobie nic od siebie, nie wymyślałam , tylko odbierałam czyste
reakcje swojego ciała .
Po trzecim papierosie wypalonym jeden za drugim poczułam wysuszenie w buzi, i
taki jakiś przesyt. Z doświadczeń z filtrów Venturi już wiedziałam, że z każdym
papierosem wchłaniam do płuc sporą kroplę smoły. Wiedziałam z doświadczenia, że
cała paczka papierosów to łyżeczka tej smoły. Dziennie.
Smoły, której z tych filtrów nic nie chciało zmyć - rozpuszczalnik, benzyna,
spirytus. .
Po 12 papierosie z rzędu miałam dość. Już wiedziałam , już byłam świadoma tego,
co naprawdę odbierał organizm podczas palenia.
Nic przyjemnego . Uświadomiłam sobie , że przez całe lata naprawdę oszukiwałam
siebie , ze palenie jest przyjemne, i nie szkodzi . Szkodziło , było ohydne
....To tak, jakby codziennie świadomie pakować w siebie truciznę .
Ja w każdym razie 'odtrułam' się psychicznie .

Co do ODKODOWYWANIA SYTUACYJNEGO , to zaczęłam od tego, że uzmysłowiłam sobie,
w jakich sytuacjach paliłam najczęściej, nieomal machinalnie . ( dobrze by było je nawet zapisać ) I brałam codziennie parę razy każdą z tych najczęstszych sytuacji na tapetę , i
odkodowywałam się : wyobrażałam sobie taką sytuację , ale już w niej nie
paliłam. Czyli wyobrażałam sobie przykładowo , kiedy jadę samochodem, i nie palę .
Wyobrażałam sobie, że nie potrzebuję wtedy palić , ze nic mnie nie ciągnie do
palenia, ze jadę sobie do domku albo pracy ,i mam dobry humor , i to bez
papierosów. Świat jest piękny, jestem pozytywnie nastawiona do wszystkiego .
Papierosy ? A po co mi one ? Przecież mogę się czuć tak wspaniale i bez nich .
One po prostu nie istnieją dla mnie .
Na początku wyobrażałam sobie, że nawet jak mnie ciągnie do palenia, to biorę
papierosa, patrzę na niego, i odstawiam go z powrotem do paczki . No bo tak
naprawdę to nie chcę palić . Ani świadomie, ani machinalnie. Wyobrażałam nawet
sobie, ze biorę papierosa, ale przypominam sobie decyzję , przypominam sobie
dlaczego ona jest taka, i odstawiam go. Mam się świadomie truć ? Przecież
papieros to naprawdę nic dobrego, to tylko setki trujących substancji i nawyk ,
nic więcej . I dla potwierdzenia można sobie przypominać swoje odczucia po tych
12 papierosach z rzędu .
W następnych wizualizacjach w tym temacie wyobrażałam sobie siebie prowadzącą
samochód , ale już bez żadnych ciągotek do palenia - tak, jakby w ogóle
papierosy nie istniały . Wyobrażałam sobie drogę od wejścia do auta do wyjścia
z niego , i czasie tej wizualizacji nie było miejsca na myśl o papierosie .
Potem wizualizowałam sobie następne sytuacje z listy , kiedy np. po
posprzątaniu ' przysiadałam' na chwile, aby odpocząć .
Wyobrażałam sobie, że siedzę sobie , oglądając z przyjemnością lśniącą podłogę,
czy czyste blaty w kuchni, czy lśniący czystością pokój .
Czuję przyjemność, ale jest ona związana z wyglądem mieszkania, poczuciem
dobrze wykonanej pracy .
I tak samo jak poprzednio, na pierwszych wizualizacjach wyobrażałam sobie, ze
czasami mnie w takich momentach ciągnie do zapalania, ale w czasie wizualizacji
pokonywałam ta pokusę .
Znowu wracałam myślą do momentu decyzji , i do tego, dlaczego ona taka była .
W pózniejszych wizualizacjach - tak jak poprzednio - w całym wyobrażeniu o tej
sytuacji nie było już miejsca na myśl o papierosie. Wyobrażałam sobie, jak
siedzę , odpoczywam z przyjemnością , koniec.
W ten sam sposób sobie odkodowałam większość najczęstszych sytuacji, kiedy
paliłam .
W parę lat później, po zapoznaniu się z technikami NLP już wiedziałam, , ze
zrobiłam wtedy ( dzięki podpowiedzi Opiekuna ) w sumie pół roboty.

NAUCZYŁAM PODŚWIADOMOŚC INNYCH REAKCJI .

Już były mniejsze szanse na to, aby zapalić machinalnie, bez udziału
świadomości. Nadszedł w końcu dzień, który wyznaczyłam na zaprzestanie palenia.
Wyznaczyłam go w czasie wolnych dni , aby- na wszelki wypadek - nie wyżywać się
na kolegach z pracy .
Ale nie odczułam go jakoś nadzwyczajnie, nie odczułam stresu, napięcia .
Wizualizacje zrobiły swoje.
Kiedy czułam potrzebę zapalenia , nazwijmy to ogólnie ' kuszenie',
przypominałam sobie moment decyzji, bardzo mocno w skrócie dlaczego tak
zdecydowałam, uczucie przepalenia , i potrzeba odchodziła.
Po paru 'kuszeniach' byłam już na tyle wprawna, ze zaczęłam im się przyglądać.
Skąd pochodzą? Z której części mojego ciała ? Jak ' wyglądają ' ?
Był to okres, kiedy pomagałam już w zakresie zagubionych dusz, stąd ze
zdziwieniem stwierdziłam , ze nie wszystkie kuszenia były 'moje'.
Jakaś część 'kuszeń pochodziła od mojego własnego organizmu, przede wszystkich
z żołądka - jak uczucie głodu , ale była tak słabiutka , że pokonać ją było
bardzo łatwo .
Inna część kuszeń pochodziła jakby z umysłu - to pewnie część myśli związana z
przyzwyczajeniami myślowymi . Natomiast szybko się okazało , że część myśli o zapaleniu nie była 'moja', a pochodziła od otaczających mnie złośliwych duszyczek , które towarzyszyły mi,
aby poprzeszkadzać w pomocy innym duszom .
Te duszyczki nie dość , że paliły ze mną, ( bo same jeszcze nie umiały opanować
tego nałogu ), to jeszcze z założenia mocno chciały przeszkodzić mi w zerwaniu
z nałogiem . ( Z czasem zauważyłam, ze wiele osób zaczyna palić , albo nie umie przestać ,
bo ma wokół - może nie od razu złośliwe dusze, ale zwykłe dusze rodzinne, które
od lat przyzwyczaiły się do palenia z daną osobą .

Dusze te bo za życia w ciele ludzkim nie zdążyły zerwać z tym nałogiem , i
teraz często namawiają innych, aby sobie zapalili , a one się wtedy do tego
dołączają . Nie chciałabym teraz tego tematu rozszerzać, dlatego tylko napiszę , że ' na
wszelki wypadek' dobrze jest poprosić Boga ( Opiekuna ) o to, aby pomógł nam w
wyeliminowaniu tej 'obcej' składowej potrzeby zapalenia - albo poprzez
poinformowanie dusz rodzinnych, aby nie przeszkadzały w zerwaniu z nałogiem ,
albo przez neutralizację ich wpływów energetycznych na nas , tak, abyśmy mieli
do czynienia jedynie z efektami naszego własnego palenia .

Tak czy owak gdy nachodziły mnie myśli o paleniu , oddalałam je tylko dzięki
przypominaniu sobie samego momentu decyzji , faktu szkodliwości palenia , oraz
tego, że nałóg ogranicza mocno moje zycie .
Po kilku godzinach byłam bardzo zdziwiona i uradowana : Boże, udało mi się
wytrzymać 5 godzin bez palenia ! To uda mi się wytrzymac i następne 5 !
Pod wieczór byłam już mocno zmęczona, i ciężko było mi wytrzymać kolejne
kuszenia.Poprosiłam wiec Opiekuna o dodanie energii , bo choć decyzja dalej była
niezłomna, to jednak byłam już taka słaba energetycznie, że mogłam zapalić już
w czasie trwania każdej następnej myśli o zapaleniu . Czyli energia takiej
myśli mogła być już silniejsza od energii mojej woli , jaką wtedy dysponowałam
. Opiekun dodał mi energii, i tak przetrzymałam pierwszy dzień.

Następne dni były o wiele łatwiejsze , niż się spodziewałam .
Zaczęłam się już uczyć SCHEMATU : myśl o zapaleniu - przypomnienie momentu
decyzji , i jej podłożu - zapanowanie nad pokusą .
Gdy myśli były bardzo silne, albo częste, a ja padałam na pysk bez energii ,
posiłkowałam się w trakcie dnia dodawaną energią od Opiekuna .
I tak mijał dzień za dniem, a tych myśli o zapaleniu było z dniem za dniem
coraz mniej ...były teraz coraz słabsze , aż przestałam na nie zwracać uwagę .
W sumie zaczęłam się z nimi rozprawiać machinalnie czyli podświadomie, bo
miałam już taka wprawę .
Po miesiącu niepalenia byłam pewna , że już do tego nałogu nigdy nie wrócę .
I tak minęły chyba ze dwa lata.

Nie paliłam w tym czasie, i nie chciałam palić .

Bardzo rzadko , kiedy spotykałam się ze znajomymi , którzy palili , pojawiały
się na mgnienie oka stare kuszenia , ale już umiałam się z nimi rozprawić .
I co ciekawe , wiedziałam, że nie pochodzą one z mojego organizmu - bo to albo
Opiekun chce mnie 'sprawdzić' , albo 'kuszą ' duszyczki moich znajomych. W
sumie nie było to jednak ważne , od kogo te mysli pochodzą , bo już wiedziałam
, jak je oddalić . Byłam pewna swojego niepalenia . Zaczęłam się jednak spotykać coraz częściej z opiniami , że nałogowiec zawsze zostaje nałogowcem , i nawet jak to ktoś
wytrzymał 10 lat, to może znacząc palić znowu .
Ze palacz powinien się bać papierosów, tak jak alkoholik wódki, bo kiedyś ten
papieros może nad nami zwyciężyć
Te słowa uderzały w jakąś moją słabą strunę . Co to znaczy, ze powinnam się bać?

NIE CHCĘ SIĘ NICZEGO BAĆ, A JUŻ NAMNJIEJ SWOICH REKACJI .

Któregoś dnia wiec postanowiłam się ODCZULIĆ = odkodować z tego strachu.
Podstawą mojej pewności siebie w tym zakresie była dalej moja niezłomna decyzja
o nie paleniu - nic się w niej od tych lat nie zmieniło . Któregoś dnia , będąc
w miłym towarzystwie , wzięłam wiec papierosa od kolegi, i zaczęłam palić - ale
uważnie, świadomie, nie machinalnie.
Stwierdziłam to, co kiedyś: dym był śmierdzący , gorzki , wcale nie smaczny. Po
3 machach zakręciło mi się w głowie , bo był na dodatek mocny. W połowie go
zgasiłam , bo mi nic nie dawał . Żadnej przyjemności . I tak jest do dziś .
A minęło już ...nawet nie wiem ile, bo nie liczę ....5 lat ? 8 ? 15 ?
Nie wiem , bo to już nie jest ważne .
ha, jeszcze coś . Może w dwa lata po rzuceniu palenia przyśnił mi się jeden z
takich typowych jasnowidczych snów,które miewam od czasu do czasu .
Śniło mi się, że gdybym nie rzuciła palenia , to właśnie następnego dnia
dowiedziałabym się , że mam raka krtani .

Nie skomentuję tego.
Dziękuję 'Aniołki' za pomoc <przytul>



Skrót


Gdyby kogoś interesował opisany powyżej sposób, a nie
potrafił przeczytać całości (hm....chyba mi sie duzo tego napisało) , napiszę
tylko jeszcze raz w skrócie , co składa się na niego :

1. Moment DECYZJI o niepaleniu - NAJWAŻNIEJSZY - bo na nim opiera się cała
metoda. Ważna jest w nim nasza uważność, , samoświadomość , szczerość wobec siebie .
Dobrze jest sobie przed nią odpowiedzieć na pytania : ( i nawet te odpowiedzi dobrze jest sobie zapisać )
- co spowodowało, ze zaczęliśmy palić ? 
-jakie są wg nas plusy palenia ? ( co nam ono daje na różnych płaszczyznach :
fizycznej, psychicznej ? )
- jakie obszary psychiki do 'przepracowania' zakrywamy paleniem : czy sztucznie
się paleniem nie uspakajamy, czy nie dodajemy sobie powagi , elementu
tajemniczości itp.
-jakie są naszym zdaniem minusy palenia ?
-czy dopuszczamy do swojej świadomości, że palenie nie tylko szkodzi innym, ale
również nam samym tez ? Że w tym zakresie Bóg nas może nie ochronić, bo to
byłaby 'niemądra ' ojcowska miłość ? 
-wreszcie - czy jesteśmy uzależnieni od palenia ?

2. ODKODOWANIE siebie, że palenie=papieros to przyjemność ( świadome i
uważne wypalenie kilku papierosów , w momencie, gdy nie mamy potrzeby
palenia ) .

3. ODKODOWANIE siebie sytuacyjne : wizualizacja większości sytuacji , w których
się dotychczas paliło - WIZUALIZACJA NOWYCH ZACHOWAŃ .

3. ZAPRZESTANIE PALENIA - nauka schematu reakcji : myśl o potrzebie zapalenia -
przypomnienie sobie momentu decyzji - odrzucenie kuszenia .
W momentach zmęczenia prośba do Opiekuna o dodanie energii .

4. Po paru latach - jak ktoś będzie potrzebował - może ODCZULIĆ SIĘ na strach
bycia nadal nałogowcem w zakresie papierosów .

Tak sobie myślę , że ten sposób można by zastosować w przypadku każdego innego
nałogu : alkoholizmu, narkotyków . Kluczem jednak zawsze zostanie wg mnie nasza
niezłomna i nienaruszalna decyzja.

Życzę Ci powodzenia, Margaritos, oraz wszystkim tym, którzy ten tekst będą czytać :)  :)
Uda Wam się na pewno , tylko w to uwierzcie :)



 



 


Podziel się
oceń
8
2

Filmy fab. dot. zjawisk psi i życia przed/po życiu

 

-Cyfry   -

 

6 zmysł  (1999)

7 dusz  (2008)

9 żyć (2002)

13 Apostoł   (serial )

13B: Fear Has a New Address (2009)

13 duchów (2001)

1408 (2007)



- A –


Amityville (2005)

Amityville 2: Opętanie (1982)

Amityville 3: Demon (1983)

Atlas chmur (2012)

Autostradą do nieba  serial ( 1984-1989)


- B –


Beneath Still Waters (2005)

Bez końca (1984)

Biała dama (1988)

Blair Witch Project (1999)

Boskie jak diabli (2001)  

Bunkier SS (2001)B

Być człowiekiem  serial (2011-2014)

Byt (1981)


- C –

 

Charlie St. Cloud (2010)

  Chińskie duchy (1987)

Chińskie duchy 2(1990)

Chińskie duchy 3(1991)

Chmura  (2006)

Ciemność (2002)

Ciśnienie (2002)

Co kryje prawda (2000)

Constantine (2005)

Czarny Orfeusz (1959)

Czas śmierci (2002)

Czerwona róża (2002)


- D –


Dark Water (2002)

Dark Water - Fatum (2005)

Delikatna (2005)

Demon  -Historia prawdziwa (2005)

Demony (2012)

Diabelska plansza (1986)

Diabolique (1996)

Dom (1986)

Dom 2 - Następna historia (1987)

Dom 3 (1989)

Dom 4: Ponowne opętanie (1992)

Dom nad jeziorem  (2006)

Duch Blackbearda (1968)

Dom na Przeklętym Wzgórzu (1999)

Dotyk Anioła ( 1994-2003)

Droga Śmierci (2003)

Duch (1982)

Duch II (1986)

Duch III (1988)

Duch Aatma (2006)

Duch Blackbearda  (1968)

Duch i Pani Muir (1947)

Duch Mae Nak (2005)

Duch Taty (1990)

Duchy Marsa (2001)

Duchy moich byłych (2009)

Dwa tysiące maniaków (1964)

Dwoje we mnie (1984)


- E –


Echo (2008)

Elektroniczna zjawa (1993)

Egzorcysta (1973)

Egzorcysta 2 ½

Egzorcysta  II: Heretyk (1977)

Egzorcysta III  (1990)

Egzorcyzmy Anneliese Michel (2007)

Egzorcyzmy Dorothy Mills (2008)

Egzorcyzmy Emily Rose (2005)

Egzorcysta : Poczatek (2004)

 

- F –

 

Fenomen (1996)

Freddy kontra Jason (2003)

Freddy nie żyje - Koniec koszmaru (1991)


- G –


Gdy zapada zmrok (2003)

Ghost Town (2008)

Gin gwai 2 (2004)

Gin gwai 10 (2005)

Gitara (2008)

Głęboko, prawdziwie, do szaleństwa (1990)


Głosy (2005)

Głosy 2 (2007)

Gothika (2003)

Gravedancers (2005)


- H –

 

Himitsu (1999)

Holoow (2011)

Horror Amityville (1979)



- I –

 

Inkarnacja (2010)

Inni (2001)


- J –

 

Jack Frost  (1996)

Jak w niebie (2005)

Jak pokonać Szatana (2013)

Jazda na Kuli (2004)

Jasnowidząca ( 2009 )

Jeśli tylko (2004)

Jeździec bez głowy (1999)


- K –


Kacper (1995)

Karnawał dusz (1962)

Klątwa (2003)

Klątwa (2004)

Klątwa 2 (2003)

Klątwa 2 (2006)

Klątwa 3: Powrót klątwy (2008)

Klucz do koszmaru (2005)

Kochanka Szamoty( 1927)

Koszmar z ulicy Wiązów (1984)

Koszmar z ulicy Wiązów (2010)

Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy'ego (1985)

Koszmar z Ulicy Wiązów 3: Wojownicy snów (1987)

Koszmar z Ulicy Wiązów 4: Władca snów (1988)

Koszmar z ulicy Wiązów 5 - Dziecko snów (1988)

K-Pax  (2001)

Krąg (1998)

Krąg (2002)

Krąg 2 (1999)

Krąg 2 (2005)

Krąg 0: Narodziny (2000)

Kręgosłup diabła (2001)

Krwawe wizje (2007)

Księga cieni: Blair Witch 2 (2000)

Księżniczka Mononoke (1997) [Animacja]

Kwaidan - opowieści niesamowite (1964)


- L –


Lake Mungo (2008)

Legend of the Mountain (1979)

Legenda piekielnego domu (1973)

Let's Scare Jessica to Death (1971)

Lśnienie (1980)

Linia życia ( 1990)

Lustra (2008)

Lustro (2003)


- M –

 

Matka Joanna Od Aniołów  (1961)

Martwa cisza (2007)

Martwe ptaki (2004)

Mgła (1980)

Mgła (2005)

Miasto Aniołow (1998)

Miasto duchów (1988)

Miedzy piekłem a niebem (1998)

Mroczna plaza (2003)

Mroki lasu (2006)

Mroki pamięci (2006)

Mroźny wiatr (2007)


- N –


Nang Nak (1999)

Narodziny (2005)

Naznaczony (2010)

Nawiedzony (1995)

Nawiedzony (1999)

Nawiedzony biurowiec (2002)

Nawiedzony dom (1963)

Nawiedzony dom (1999)

Nawiedzony dom państwa Bell (2004)

Nawiedzony dwór (2003)

Nawiedzony pałac (1963)

Na zawsze (1989)

Niebiosa mogą zaczekać (1978)

Niebo nad Berlinem (1987)

Nieodebrane połączenie (2003)

Nieodebrane połączenie (2008)

Nieodebrane połączenie 2 (2005)

Nieodebrane połączenie 3 (2006)

Nie płacz, Charlotto (1964)

Nieproszeni goście (2006)

Niewidzialny (2007)

Nomads (1986)

Nostalgia Aniola  (2009)

Nowy koszmar Wesa Cravena (1994)



- O –

 

Obecnośc (2013)

Obsession (2011)

Odwiedź mnie we śnie (1996)

Oko (2002)

Oko (2008)

O mały włos (1998)

Oni (2002)

Opętanie (1999)

Opetanie - Powrót do domu (2007)

Opowieści księżycowe (1953)

Opowieści niesamowite (1962)

Opowieść wigilijna (1970)

Opowieść wigilijna (1999)

Opowieść wigilijna (2001) [Animacja]

Opowieść wigilijna (2009) [Animacja]

Ostatni postój (2006)

Ostatni postój: Nie oglądaj się za siebie (2008)

Ostatni egzorcyzm Cz II (2013)

Ostatni znak (2005)


- P –


Painted Skin (1993)

Palindromy (2004)

Paranormal Activity : Naznaczeni (2014)

Piekny umysł (2001)

Piekło Dantego – Epicka Animacja (2010)

Piekło i niebo (1966) (USA)

Piekło i niebo (1966) (polski ) 

Pierwszy śnieg (2006)

Pościg z zaświatów (1990)

Pogromcy duchów (1984)

Pogromcy duchów 2 (1989)

Pogrzebana prawda (1996)

Po prostu uwierz (2000)

Porzuceni (2006)

Posłańcy (2007)

Posłańcy 2 (2008)

Poza świadomością (2001)

Pozwól mi wejść ( 2010)

Przerażacze (1996)

Przepowiednia (2002)

Puls (2001)

Puls (2006)

Puls 2 (2008)

Puls 3 (2008)

Przerazacze  (1996)


- R –


Reinkarnacja (2005)

The Ring (2002)

The Ring 2

The Ring : Krąg

The Ring : narodziny

R-Point (2005)

Rozdarte dusze (

Rozmowy z Zaswiatami (2002)

Requiem (2006)

Rytuał (2011)


- S –

 

Secret (2006)

Seans (1978)

Silent Hiill  (2006)

Sok z żuka (1988)

Schock (1977)

Schody życzeń (1998)

Schody życzeń (1999)

Schody życzeń (2003)

Schody życzeń (2005)

Scooby Doo i duch czarownicy (1999) [Animacja]

Serce i dusze (1993)

Shutter - Widmo (2004)

Shutter - Widmo (2008)

Sierociniec (2007)

Sigaw (2004)

Silk (2006)

Sok z  Zuka

Spirited Away: W krainie bogów (2001) [Animacja]

Statek widmo (2002)

Stay Alive (2006)

Strach (1963)

Strach (2002)

Strach (1996)

Straszny film 2 (2001)

Stygmaty (1999)

Svidd neger (2003)

Switch: Trudno być kobietą (1991)

Szepty w mroku (2004)

Szkoła czarownic (1996)

Szósty zmysł (1999)

Szepty w mroku (2004)

Szepty w mroku (2004)

 

-T –

 

Tajemnicy duszy  (1926)

Tajemnica śmierci (2007)

Tata duch (1990)

Tamten świat samobójców (2006)

The host of Hanley House (1968)

Trzynaście duchów (2001)

Tormented (2009)

Tunel śmierci (2005)


- U –


Udręczeni (2009)

Upiorna noc Halloween (2008)

Uwierz w ducha (1990)


- W –


Widmo (1986)

Wizje (2004)

W kleszczach lęku (1961)

W obronie zycia (1991)

Wróć do mnie (2000)

W sieci pajaka (2001)

Wszystkie wcielenia Tary  ( serial,2009-2011)

Wujek Bonnie, ktry potrafi przywołac swoje poprzednie wcielenia (2010)



- Z –

Zbłąkane dusze (2000)

Zaklinaczka dusz  -  serial   (  tytuly  poszczególnych odcinków : http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaklinacz_dusz_%28sezon_1%29  

Zbaw nas ode Złego( 2014)

Zemsta po latach (1980)

Zjawy (1988) 

Zielona mila 91999)

Zmęczona Smierc  (1921)

Zostan (2005)

 

-Ż-

 

Życie po życiu ,  serial ( 2005)

Życie po życiu (2009)


Podziel się
oceń
0
0

Licznik odwiedzin:  276 506  

O moim bloogu

Wszyscy jesteśmy w istocie 'duszami'/'duchami'/'jazniami'/'energiami', małymi cząstkami jednego, wielkiego Pra - Ducha , zwanego przez jednych Bogiem, przez innych Allahem, Absolutem lub Światłością. ...

więcej...

Wszyscy jesteśmy w istocie 'duszami'/'duchami'/'jazniami'/'energiami', małymi cząstkami jednego, wielkiego Pra - Ducha , zwanego przez jednych Bogiem, przez innych Allahem, Absolutem lub Światłością. Ciała ludzkie to tylko chwilowe 'ziemskie kombinezony' dla nas, jako 'dusz'. Gdy są już nie do użytku, większość z nas wraca do miejsca, zwanego przez wielu 'niebem'. Jednak są również tacy, który się gdzieś tu na Ziemi z różnych powodów 'gubią' .. i wtedy mówi się o nich : 'duchy'. Mam cichą nadzieję, że ten bloog umożliwi mi choć trochę im pomóc........

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: